Gdańsk Kokoszki to zachodnia dzielnica miasta, która dzięki planowanej budowie tzw. bajpasu kartuskiego, coraz częściej staje się celem wycieczek mieszkańców. A zatem – czas na kolejowe Kokoszki. Odjazd!

Formalnie jestem członkiem Stowarzyszenia Miłośników Kolei Kokoszkowskiej, a w mojej biblioteczce stoi książka Henryka Jursza „Koleją z Wrzeszcza na Kaszuby„, ale aby powędrować śladami kolejowymi po Kokoszkach i okolicy, potrzebowaliśmy przewodnika. Zgodził się nim zostać Piotr Odya – miłośnik i znawca kolejnictwa oraz Radny Dzielnicy Kokoszki.

Bajpas kartuski powstaje w związku z planowaną przez PKP PLK elektryfikacją i budową drugiego toru na linii 201, łączącej Bydgoszcz z Gdynią. Warto dodać, że wspomniana linia jest częścią powstałej w latach 1926–1933 Magistrali Węglowej, która była największą i najnowocześniejszą inwestycją transportową II Rzeczypospolitej. Linia umożliwiała transport węgla do portu w Gdyni, z pominięciem terenów Wolnego Miasta Gdańska. Bajpas będzie zbudowany w śladzie dawnych linii kolejowych 234 (Kokoszki – Stara Piła) i 229 (Stara Piła – Glincz), a w okolicy obwodnicy trójmiejskiej, będzie włączony do linii Pomorskiej Kolei Metropolitalnej (PKM). W ramach prac przedwojenny nasyp (po którym biegł tor) zostanie częściowo rozebrany, a następnie odbudowany i wzmocniony.
Otwarcie nowej/starej linii jest planowane na grudzień 2022 r. Po zakończeniu modernizacji linii 201, bajpas kartuski będzie nadal wykorzystywany.

Gdańsk Kokoszki – historycznie

Wędrówkę „kolejowe Kokoszki” rozpoczęliśmy przy zbiorniku retencyjnym Kiełpinek.

Przejściem pod nasypem (po nim jeżdżą pociągi PKM), dostaliśmy się na dawny nasyp kolejowy, którym będzie biegła nowa/stara linia.

Nasz cicerone Piotr Odya z nadzieją, ale nie bez troski, patrzył w przyszłość.

Piotr Odya – Radny Dzielnicy Kokoszki

Pozostawiając nowy nasyp po prawej stronie, a obwodnicę trójmiejską „za plecami”, ruszyliśmy śladem dawnej linii kolejowej.

Po drodze trudno było nie zauważyć drzew, które będą ofiarami nowej inwestycji.

Na zdjęciu poniżej widać przybliżone miejsce planowanego (w przyszłości – stąd wspomniana troska przewodnika) węzła przesiadkowego, do którego będzie też dojście z również planowanej ulicy Nowej Inżynierskiej (z okolic kościoła p.w. Św. Brata Alberta).

W pewnym momencie nasyp dawnej kolei kokoszkowskiej przechodzi w mało dostępny wąwóz, więc przewodnik pokierował nas na ul. Dojazdową, a naszym celem stały się poszukiwania starotorza linii 235 Kokoszki-Gdynia.

Ulica Dojazdowa

Wspomniana linia kolejowa 235, o długości 23 km, została uroczyście otwarta 20 listopada 1921 r., a zatem wkrótce będzie obchodziła stulecie.
Aby zobaczyć pozostałości torów ruszyliśmy wzdłuż ogrodzenia składu BAT (aby po chwili zawrócić na główny ciąg ulicy Dojazdowej). Rzeczywiście tam były, chociaż mocno zarośnięte bujną zielenią.

O! tam są tory – mówi uczestnik spaceru Krzysztof Nowotarski:)
Sąsiedzi z Kokoszek, czyli (od lewej): Mirek, Ewa, Krzysztof, Asia, Piotr

Po dotarciu do wiaduktu w ciągu ul. Nowatorów wróciliśmy na ul. Dojazdową i skierowaliśmy się w kierunku ul. Budowlanych.

Dzięki spacerowi z przewodnikiem nie przeoczyliśmy trudnego do zauważenia przepustu wąskotorowego połączenia cegielni w Matarni z dworcem w Kokoszkach. Wprawne oko natychmiast wychwyciło datę budowy – 1921!
Zapraszam do lektury tekstu Henryka Jursza – Kokoszki, kolejowe dzieje dzielnicy.

Wędrując ulicą Dojazdową doszliśmy do ul. Budowlanych, a jednocześnie granicy dwóch dzielnic: Kokoszek i Matarni. Po przekroczeniu jezdni dotarliśmy do ogrodzonych terenów portu lotniczego.

Budowa portu lotniczego w Rębiechowie spowodowała przerwanie, a w efekcie zamknięcie linii, co nastąpiło w 1973 r.
Na zdjęciu niżej, czerwonym kółkiem zaznaczyłam przecinkę, pozostałość dawnej linii, a jednocześnie kolejny cel naszego spaceru.

Kiedy wędrowaliśmy wzdłuż ogrodzenia lotniska, moim myślom towarzyszył Günter Grass, „Blaszany bębenek” i babka Anna Brońska, siedząca na kartoflisku w obszernych spódnicach. Tak mi się jakoś skojarzyło:)

Po dojściu do przystanku PKM Gdańsk Matarnia, skierowaliśmy się wzdłuż torów w kierunku Rębiechowa, a na wysokości siedziby PKM (Lokalnego Centrum Sterowania) weszliśmy w las.

Po kilku chwilach znaleźliśmy się przy ul. Szybowcowej.

Szybowce;)

A oto proszę Państwa poszukiwana przecinka:) Tuż za nią natomiast prawdziwe „skarby” – pozostałości kolei Kokoszki-Gdynia oraz… poziomki;)

Rok 1896!
Poziomki;)

Czas wracać! Kierunek – ulica Słowackiego.

Przystanek PKM Matarnia

Kiedy przechodziliśmy koło cmentarza na Matarni, ponownie przypomniał mi się G. Grass i mój spacer w 2007 r. z przewodnikiem Jackiem Trederem. Wędrowaliśmy po okolicy z okazji 80. urodzin Mistrza. Napisałam wówczas relację z tego spaceru, którą teraz widzę na serwisie naszemiasto.pl bez podania nazwiska autora:( W najbliższych dniach skopiuję tekst ze zdjęciami i umieszczę na iBedekerze.

Przy wejściu do plebanii kościoła św. Walentego na Matarni nasz przewodnik, jak się okazuje nie tylko „kolejowy”:) pokazał nam zachowany słupek graniczny między WMG a Polską.

Droga powrotna nad zbiornik Kiełpinek prowadziła ulicą Sąsiedzką, ale Piotr postanowił nam „uprzyjemnić” wędrówkę w upale i zaproponował (bez prawa do sprzeciwu:)) drogę wzdłuż wykopu, w którym przebiegają tory PKM.

Ale w końcu dotarliśmy do punktu wyjścia, a tam czekała na nas prawdziwa uczta, którą oczywiście sami sobie wcześniej przygotowaliśmy.

Krzysztof Nowotarski – Radny Dzielnicy Kokoszki, ze stosowną serwetką;)

Piotrze – bardzo Ci dziękuję za fantastyczny spacer i… liczę na kolejne;)
Państwa natomiast, Czytelników iBedekera, tradycyjnie namawiam do naśladownictwa, łącznie z piknikiem – teren nad zbiornikiem Kiełpinek jest do tego stworzony:)

Jeśli szukają Państwo pomysłu na inny spacer, to zapraszam do lektury kolejnych wpisów:

POMYSŁ NA SPACER

Polecam też Państwu artykuły poświęcone kolejom podmiejskim.