<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iBedeker &#187; zwiedzanie Gdańska</title>
	<atom:link href="http://ibedeker.pl/tag/zwiedzanie-gdanska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ibedeker.pl</link>
	<description>Serwis informacyjny i turystyczny Gdańska, Sopotu i Gdyni</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 09:53:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska &#8211; Historyczne zawirowania przy ul. Lelewela</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-historyczne-zawirowania-przy-ul-lelewela/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-historyczne-zawirowania-przy-ul-lelewela/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 00:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[Danziger Bierbrauerei]]></category>
		<category><![CDATA[Kuźniczki]]></category>
		<category><![CDATA[Pola Strzyży]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Johanna Labesa]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Lelewela]]></category>
		<category><![CDATA[Wrzeszcz]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=32487</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejsza ul. Lelewela to stara droga, niegdyś łącząca wieś Strzyża Górna z Nowymi Szkotami i majątkiem Brunshof, stanowiąca jednocześnie północną granicę dworskiego parku w Kuźniczkach (Kleinhammer). Jej łukowaty kształt wynika z podążania równolegle do nurtu nieco kiedyś meandrującej w tej okolicy Strzyży. Kiedy wrzeszczańskie drogi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dzisiejsza ul. Lelewela to stara droga, niegdyś łącząca wieś Strzyża Górna z Nowymi Szkotami i majątkiem Brunshof, stanowiąca jednocześnie północną granicę dworskiego parku w Kuźniczkach (Kleinhammer). Jej łukowaty kształt wynika z podążania równolegle do nurtu nieco kiedyś meandrującej w tej okolicy Strzyży.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_3096.jpg" rel="lightbox[32487]"><img class="alignleft size-full wp-image-32490" title="ulica Lelewela" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_3096.jpg" alt="" width="640" height="482" /></a>Kiedy wrzeszczańskie drogi stawały się ulicami szybko urbanizującego się przedmieścia i otrzymywały nazwy, nazwano ją imieniem Johanna Labesa, postaci bardzo zasłużonej i powszechnie szanowanej w Gdańsku, a obecnie niemal całkowicie zapomnianej, którą opisałem szerzej w <strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="sobótka" href="http://ibedeker.pl/spacery/na-tropach-gdanskiej-sobotki-cz-i/">artykule poświęconym gdańskiej Sobótce</a></span></strong>, wraz z wyliczeniem zasług Labesa dla Gdańska i Wrzeszcza.</p>
<h3>Ulica Johanna Labesa</h3>
<p>Jako się rzekło, oryginalny przebieg <strong>ul. Johanna Labesa</strong> łączył Górną Strzyżę z Nowymi Szkotami, obejmował zatem drogę od dzisiejszego skrzyżowania ulicy Słowackiego i Alei Grunwaldzkiej, aż do dzisiejszego Placu Komorowskiego. Pierwszy wyłom w ciągłości ulicy poczyniono w 1870 r., kiedy to okolicę przecięła na dwie części linia kolei Hinterpommersche Bahn. Tory biegły początkowo na poziomie gruntu, dzieliły więc mniej stanowczo niż później, kiedy, jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, rozpoczęto budowę nasypu kolejowego. Całość podzielonej przez torowisko ulicy nadal jednak zachowała swoją dotychczasową nazwę. Równolegle z dzieleniem ulicy przez tory kolejowe pojawił się przy niej najważniejszy dla tej części Wrzeszcza zakład przemysłowy, jakim był uruchomiony w 1873 r. browar należący do spółki Danziger Actien Bierbrauerei. Browar, którego adres brzmiał Labesweg 6/7, stał się na długo przedsiębiorstwem kształtującym gospodarcze życie okolicy, a z czasem spowodował nawet modyfikację przebiegu ulicy Labesa.</p>
<p>Ulica stanowiła przez dłuższy czas północną granicę miejskiej zabudowy Wrzeszcza, za którą rozciągały się tzw. <strong>Pola Strzyży</strong>, nazywane też Wielkim Placem Musztry, wykorzystywane przez pruskie, a z czasem niemieckie wojsko jako tereny ćwiczebne dla żołnierzy gdańskiego garnizonu. Tuż przed pierwszą wojną światową, w południowo-zachodnim narożniku tego rozległego terenu zlokalizowano pierwsze urządzenia służące uprawianiu nowej sztuki, jaką było lotnictwo. U zbiegu ulicy Labesa z torami wzniesiono hangar dla księcia Fryderyka Zygmunta Hohenzollerna, oficera wrzeszczańskich huzarów i pasjonata lotnictwa. Tak właśnie, od hangaru, szumnie nazwanego "Stacją lotniczą księcia Fryderyka Zygmunta Pruskiego" (Fliegerstation des Prinzen Friedrich Sigismund von Preussen), zaczęła sie – początkowo wojskowa – historia lotniska we Wrzeszczu, które istnieć miało aż do połowy lat 70. XX wieku. W celu zapewnienia komunikacji pomiędzy terenami placu musztry a Górnym Wrzeszczem zbudowano około roku 1914 wiadukt nad torami z wjazdem tuż za cmentarzem katolickim przy zachodnim końcu Labesweg, którego następcą jest wiadukt istniejący obecnie, prowadzący od skrzyżowania Grunwaldzkiej ze Słowackiego ku ulicy Kościuszki. Nowa droga, zaraz po przekroczeniu torów kolejowych zakręcała ku zabudowaniom "stacji lotniczej" i łączyła się z ulicą Labesa.</p>
<p>Na tym jednak nie skończyło się dzielenie ulicy na części. W 1923 r. uruchomiono nowe lotnisko, tym razem całkowicie cywilne, którego zabudowania umiejscowiono nieco dalej na północ, w rejonie kolejnego wiaduktu nad torami, dzisiaj noszącego imię braci Zygmunta i Józefa Lewoniewskich, pionierów polskiego lotnictwa. Około 1926 r. górnowrzeszczańską część ulicy Labesa włączono do nowopowstałej Ringstrasse (dzisiejszej Kościuszki), a zwolnione w ten sposób numery przeniesiono na osiedle po drugiej stronie torów, które powstało parę lat wcześniej jako inwestycja gminy miejskiej i w całości miało początkowo adres Labesweg 5.</p>
<p>Jakby dotychczasowego zamieszania w sprawie zachodniego końca ulicy Labesa było mało, w 1928 r. spółka<strong> Danziger Bierbrauerei</strong> dokupiła część terenu dawnego lotniska po jej północnej stronie, czyniąc w ten sposób część ulicy wewnętrzną drogą browaru. Na tej części w 1937 r. wzniesiono nowy budynek dyrekcji, umiejscowiony na środku dawnej ulicy. Konsekwencją tego faktu były dalsze zmiany w układzie numeracji. Browar miał odtąd adres Kleinhammerweg (dzisiaj Kilińskiego) 1-5, dawny adres Labesweg 6/7 zniknął zupełnie, a kolejny odcięty od całości odcinek ulicy otrzymał nową nazwę – Am Kleinhammerteich (dosł. Nad Stawem Kuźniczek – obecnie tylko Nad Stawem). Pozostałej części ulicy Labesa nie przenumerowano, ale najniższy numer jaki można zobaczyć przy obecnej ul. Lelewela to 8.</p>
<h3>Ulica Joachima Lelewela</h3>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_3093.jpg" rel="lightbox[32487]"><img class="alignleft size-full wp-image-32492" title="ulica Lelewela" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_3093.jpg" alt="" width="173" height="230" /></a>Powojenna nazwa ulicy upamiętnia Joachima Lelewela, polskiego historyka i polityka I połowy XIX w., który używał spolszczonej formy nazwiska, oryginalnie brzmiącego Lölhöffel von Löwensprung. Co ciekawe przedstawicielkę tej samej rodziny, panią Gertrud Waechter, z domu Lölhöffel von Löwensprung odnaleźć można w spisach mieszkańców z lat trzydziestych, jako właścicielkę domu przy pobliskiej ulicy Dekerta, wówczas Heilsbergerweg 6,</p>
<p>Dzisiejsza ul. Lelewela to po prostu jedna z dolnowrzeszczańskich ulic, ani szczególnie piękna, ani zaopatrzona w atrakcje turystyczne, poza, rzecz jasna, domem rodzinnym noblisty <strong>Güntera Grassa</strong> (i powieściowego dobosza Oskara), dzięki któremu o Gdańsku, Wrzeszczu i ulicy Labesa przeczytał cały cywilizowany świat. Najbardziej zachodnia część ulicy to dziś zjazd ku galerii handlowej i rondo tuż obok niej. Kolejny odcięty tuż przed wojną fragment to osiedle uroczych domków, nazywanych "indiańską wioską", które w najbliższym czasie może przestać istnieć. Co będzie z dawnym browarem, stawem, który dał nową nazwę fragmentowi dawnej Labesweg, i w ogóle jak potoczą się dalsze – dostatecznie już skomplikowane topograficzne losy tego miejsca – to pokaże czas.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>

<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-historyczne-zawirowania-przy-ul-lelewela/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska &#8211; Ulica Wajdeloty cz. II</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wajdeloty-cz-ii/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wajdeloty-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 15:35:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Wajdeloty]]></category>
		<category><![CDATA[Wrzeszcz]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=31804</guid>
		<description><![CDATA[Opowieści o domach i ludziach związanych z ulicą Wajdeloty we Wrzeszczu ciąg dalszy... Budynki po obu stronach skrzyżowania z dawną Hertastrasse, dzisiejszą Konrada Wallenroda, noszące numery 7 i 8, były początkowo własnością Adolfa Witta, organmistrza, znanego między innymi z przebudowy organów w Kaplicy św. Anny. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Opowieści o domach i ludziach związanych z ulicą Wajdeloty we Wrzeszczu ciąg dalszy...</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_0891.jpg" rel="lightbox[31804]"><img class="alignleft size-full wp-image-31527" title="Ulica Wajdeloty" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_0891.jpg" alt="" width="640" height="478" /></a></p>
<p>Budynki po obu stronach skrzyżowania z dawną Hertastrasse, dzisiejszą Konrada Wallenroda, noszące numery 7 i 8, były początkowo własnością Adolfa Witta, organmistrza, znanego między innymi z przebudowy organów w Kaplicy św. Anny. Z czasem właścicielem kamienicy pod numerem 8 i sąsiedniej pod numerem 9 stał się Feliks Grzenkowski, prowadzący sklep kolonialny i delikatesy. Tamże (pod ósemką) mieściła się pralnia o dumnej nazwie "Berlińska" – własność pani Luise Palochowski. Najciekawszą jednak postacią związaną z domem przy Wajdeloty 8 jest z pewnością Otto Herdemertens. Rodzina Herdemertensów wprowadziła się na Marienstrasse około roku 1904. Początkowo mieszkali pod numerem 24, z czasem jej część przeniosła się pod numer 8. Tam właśnie mieszkał w latach 20. Otto Herdemertens, zwany mistrzem gdańskiej akwareli.<br />
<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Herdemertens.jpg" rel="lightbox[31804]"><img class="alignleft size-full wp-image-31812" title="Herdemertens" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Herdemertens.jpg" alt="" width="104" height="149" /></a>Urodził się w 1891 r. we Wrzeszczu, a sztuki malarskiej uczył się w gdańskiej Kunst- und Gewerbeschule. Malował chętnie miejskie pejzaże, ale równie często morskie wybrzeże, portretując plaże i życie rybaków znad Zatoki Gdańskiej i Mierzei Kurońskiej. Bardzo częstym motywem jego twórczości, zarówno z czasów gdańskich, jak i później, po opuszczeniu Miasta tuż przed końcem wojny, były gdańskiej zaułki i charakterystyczne obiekty architektoniczne. Zmarł w 1960 r. w Hamburgu. Jego prace były nie tak dawno obiektem wystawy w Domu Uphagena. Załączony obrazek pochodzi ze strony <strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="mhmg" href="http://www.mhmg.gda.pl/" target="_blank">Muzeum Historycznego Miasta Gdańska</a></span></strong>.</p>
<p>Po przeciwnej stronie ulicy, pod numerem 22a, oprócz przedsiębiorstwa Danziger Hozindustrie G.m.b.H., mieściły się siedziby dwóch interesujących firm. Pierwszą były biuro techniczne i warsztaty naprawcze gdańskich zakładów Siemensa, których centrala znajdowała się w Poznaniu, a gdański oddział zajmował się instalacjami niskiego i wysokiego napięcia.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/AB1931MotorSport.jpg" rel="lightbox[31804]"><img class="alignleft size-full wp-image-31814" title="Motor-Sport" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/AB1931MotorSport.jpg" alt="" width="631" height="302" /></a>Drugą była firma Motor-Sport braci Adalberta i Hansa Franzkowskich – generalny przedstawiciel motocyklowego potentata – amerykańskiej firmy Harley-Davidson. Tuż obok, pod numerem 22 znajdowała się restauracja Zur Marienhütte, a innym nawiązaniem do miana ulicy była nazwa sklepu chemicznego Mariendrogerie pod numerem 28.</p>
<p>Pod numerem 24, tam gdzie teraz znajduje się pizzeria Ósemka, znajdował się przez długie lata sklep mięsny rzeźnika o uroczym jak na jego profesję nazwisku Lagodni. Tuż obok, w kamienicy o numerze 25 mieszkał przez pewien czas Erich Volmar, historyk sztuki i architekt, ostatni konserwator zabytków Gdańska przed rokiem 1945. Urodzony w Gdańsku w 1887 r. studiował w Monachium i na Politechnice Gdańskiej, funkcję konserwatora objął w 1939 r. Wspólnie z profesorem Willim Drostem zainicjował i przeprowadził ogromną akcję dokumentacji gdańskich zabytków, a następnie, w obliczu zbliżającego się frontu, ich ewakuacji, dzięki czemu znaczna ich część ocalała. W Mieście pozostał do końca, oglądając koszmar Wielkanocy 1945 r., a kiedy stało się to możliwe, podjął współpracę z polskimi władzami konserwatorskimi, polegającą na zwożeniu do Gdańska ewakuowanych i ukrytych uprzednio dzieł sztuki i elementów wyposażenia gdańskich zabytków. W ten sposób wróciły, początkowo do składnic konserwatorskich, a następnie na swoje miejsce takie obiekty jak Piękna Madonna, Fontanna Neptuna, czy wspaniały wystrój Czerwonej Sali w Ratuszu Głównego Miasta. Mimo tych małych sukcesów nie wierzył w możliwość odbudowy rodzinnego Miasta, któremu poświęcił wiele lat życia zawodowego. Wyjechał z Gdańska w 1946 r. i przez pewien czas pracował jako konserwator zabytków w Berlinie, a następnie w Würzburgu, gdzie zmarł w 1975 r.</p>
<p>Miejscem wyjątkowo urokliwym jest okrągły plac u skrzyżowania ulicy Wajdeloty z ulicą Aldony, ze starym, częściowo zniszczonym przez burzę kasztanowcem. Obecnie pozbawiony nazwy, przed wojną nazywany był Marienplatz. Domy stojące wokół niego zaliczano, podobnie jak dzisiaj, do Marienstrasse.</p>
<p>W kamienicy pod numerem 4, tam gdzie obecnie zielenieje sklep z ziołami była kiedyś piekarnia. Należała najpierw do Friedricha Wichmanna, a później, w latach 30. i aż do końca wojny do Brunona Wilmsa. Sąsiedni dom, numer 5 był przed wojną własnością pani Olimpii Daniłow i Piotra Daniłowa, dawnego pułkownika armii carskiej. Oboje byli przedstawicielami około dwutysięcznej rosyjskiej mniejszości w Gdańsku, składającej się głównie z dawnej rosyjskiej inteligencji, środowisk urzędniczych, wojskowych i ziemiańskich, którzy opuścili ojczyznę, uchodząc przed bolszewickim terrorem. W II połowie lat 30. w kamienicy umieszczono także ośrodek pomocy społecznej NSDAP – wygodne (ale i sprawne) narzędzie pozyskiwania dla nazistów głosów biedniejącego społeczeństwa.</p>
<p>Z przymrużeniem oka można stwierdzić, że dawny Marienplatz był również w pewnym sensie mikrokolonią ukraińską. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że składająca się ze studentów Politechniki Gdańskiej ukraińska mniejszość w Mieście liczyła około 100 osób, to 3% tej mniejszości mieszkało właśnie przy Marienplatz. Byli to studenci Oleksander Zgorlakiewycz, członek korporacji studenckiej Czernomorje (pod nr 2), oraz jego koledzy Mykoła Jarymowycz (nr 3) i Wołodymir Koczerkiewycz (nr 27). Sąsiadami tego ostatniego byli w latach 30. Maria i Kazimierz Wiłkomirscy, rodzeństwo słynnej Wandy Wiłkomirskiej, którzy przebywali w Gdańsku, gdzie pracowali jako nauczyciele muzyki i animatorzy polskiego życia muzycznego. Kazimierz pełnił w latach 1934-1939 stanowisko dyrektora konserwatorium Polskiej Macierzy Szkolnej w Gdańsku, w którym Maria uczyła muzyki.</p>
<p>Właścicielem kamienicy przy placu oznaczonej numerem 26 był Anastazy Wika-Czarnowski, dyrektor polskiego urzędu pocztowego nr 3 nad Martwą Wisłą, zwanego "Pocztą Zamorską". Wśród lokatorów tego domu, znajdujemy w 1924 r. praktykanta pocztowego nazwiskiem Alfons Flisykowski. To późniejszy naczelnik Polskiego Urzędu Pocztowego nr 2 (na Dworcu Głównym) i obrońca Poczty Polskiej w 1939 r., po śmierci Konrada Guderskiego dowodzący obroną. Mimo, że udało mu się uciec z oblężonego budynku poczty tuż przed jej kapitulacją, został schwytany, a następnie rozstrzelany na Zaspie.</p>
<p>Jak widać z powyższej opowieści, ulica Wajdeloty jest nie tylko urodziwa, ale była w swojej z górą stuletniej historii miejscem zamieszkania wielu ciekawych ludzi. To jedna z nielicznych ulic, które mają własne stowarzyszenie. <strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="wajdeloty" href="http://www.wajdeloty.org/" target="_blank">"Wspólnota Lokalna Wrzeszcz Wajdeloty"</a></span></strong> jest inicjatywą, która stawia sobie liczne zadania społeczne i kulturalne, a promuje swoją ulicę, urządzając m.in. "Święto Ulicy Wajdeloty". Nasz <strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="spacer" href="http://ibedeker.pl/spacery/spacer-po-dolnym-wrzeszczu-czyli-jak-deszcz-przestraszyl-sie-ibedekerowiczow/">iBedekerowy spacer po Dolnym Wrzeszczu</a></span></strong> został również zarejestrowany w aktualnościach prezentowanych na stronie stowarzyszenia.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="wajdeloty" href="http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-ulica-wajdeloty-cz-i/">Ulica Wajdeloty cz. I</a></span></strong></p>
</blockquote>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wajdeloty-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska &#8211; Ulica Wajdeloty cz. I</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wajdeloty-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wajdeloty-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 22:56:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[Dolny Wrzeszcz]]></category>
		<category><![CDATA[Kleinhammer]]></category>
		<category><![CDATA[klub sportowy "Start"]]></category>
		<category><![CDATA[Kuźniczki]]></category>
		<category><![CDATA[Marienstrasse]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Wajdeloty]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=31525</guid>
		<description><![CDATA[Uznawana za najładniejszą w Dolnym Wrzeszczu, ulica Wajdeloty, ma wprawdzie niezbyt długą i pozbawioną szczególnego dramatyzmu, ale jednak całkiem ciekawą historię. Oto opowieść o domach i ludziach z nią związanych.  Zacząć wypada od nazw. Tej współczesnej i tej historycznej, obie bowiem sprawiają pewne trudności. Słyszy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Uznawana za najładniejszą w Dolnym Wrzeszczu, ulica Wajdeloty, ma wprawdzie niezbyt długą i pozbawioną szczególnego dramatyzmu, ale jednak całkiem ciekawą historię. Oto opowieść o domach i ludziach z nią związanych. </strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_0891.jpg" rel="lightbox[31525]"><img class="alignleft size-full wp-image-31527" title="Ulica Wajdeloty" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_0891.jpg" alt="" width="640" height="478" /></a></p>
<p>Zacząć wypada od nazw. Tej współczesnej i tej historycznej, obie bowiem sprawiają pewne trudności. Słyszy się czasem o ulicy "tej" Wajdeloty (podobnie jak o "Leczkowej"), co wskazuje, że świadomość znaczenia nazwy nie jest oczywista. Postać wajdeloty, litewsko-żmudzko-pruskiego wróża, wieszcza lub czarownika, wprowadził do polskiej kultury również wieszcz, Adam Mickiewicz, czyniąc jednym z bohaterów poematu "Konrad Wallenrod" Halbana, z zawodu właśnie wajdelotę. Cała zresztą południowa część Dolnego Wrzeszcza została po II wojnie światowej obdarzona nazwami ulic nawiązującymi do mickiewiczowsko-sienkiewiczowskiej narodowej mitologii.</p>
<p>Dawna nazwa ulicy brzmiała <strong>Marienstrasse</strong>. Niektórzy próbują tłumaczyć ją jako "Mariacka", co im oczywiście wolno, aczkolwiek w przypadku ulic (tudzież kościołów) Mariackich chodzi zwykle o jedną, bardzo konkretną Marię, czy też, jak niektórzy wolą Maryję. Jeśli wierzyć opowieściom dawnych mieszkańców okolicy, Maria, której imię nadano dzisiejszej ulicy Wajdeloty była córką, a może żoną budowniczego pierwszych budynków wznoszonych w tym miejscu jeszcze w końcu XIX w., któremu, zgodnie ze starym zwyczajem, pozwolono nadać nazwę ulicy. Nie tylko tej ulicy, bowiem jej trzy przecznice – dzisiejsze Grażyny, Wallenroda i Aldony, otrzymały wówczas także imiona córek mistrza – nazwano je (licząc od zachodu) Elsen-, Hertha- i Luisenstrasse. Miało to miejsce około roku 1901.</p>
<p>Miejski charakter okolica zaczęła uzyskiwać na przełomie XIX i XX w. Jednak oglądając stare mapy możemy się bez trudu dopatrzeć drogi o przebiegu podobnym do dzisiejszej ul. Wajdeloty przynajmniej od początku wieku XIX, a zapewne i wcześniej. Była to droga łącząca posiadłość <strong>Kleinhammer</strong> – dzisiejsze <strong>Kuźniczki</strong>, z innym majątkiem o nazwie Brunshof, który nie doczekał się polskiej nazwy, chociaż próbuje się go określać jako "Brunów" lub "Brunowo".</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_4104.jpg" rel="lightbox[31525]"><img class="alignleft size-full wp-image-31529" title="Dwór Kuźniczki" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_4104.jpg" alt="" width="640" height="430" /></a></p>
<p>Najstarszym elementem zabudowy ulicy jest oczywiście stojący tuż przy niej dwór. Założenie dworskie w tym miejscu datuje się na II poł. XVIII w., choć istnieją uzasadnione przypuszczenia, że istniało wcześniej. Dwór który możemy dzisiaj oglądać jako siedzibę apteki i gabinetów lekarskich, pomalowany na efektowny, pomarańczowy kolor, klasycystyczny kształt zbliżony do dzisiejszego uzyskał w latach 20. XIX w. Był to efekt odbudowy ze zniszczeń okresu napoleońskiego. Wcześniejszy dwór, pochodził z roku 1763, a wzniesiony został za czasów Michaela Schmidta, który scalił w swoim ręku obie – wrzeszczańską i oliwską – części Kuźniczek i urządził wielką, wspaniałą posiadłość, która była przedmiotem zachwytu współczesnych, z Danielem Chodowieckim na czele. W wieku XIX majątek podupadał a kolejni właściciele zadłużali go coraz bardziej. Trwało to aż do 1871 r., kiedy to sporą część dawnej posiadłości bogatych mieszczan kupiła spółka Danziger Aktien Bierbrauerei, z zamiarem przeznaczenia jej pod budowę browaru. Dwór pod rządami piwnego przedsiębiorstwa dwór stał się lokalem gastronomicznym, a na górnych kondygnacjach urządzono mieszkania. Restauracja "Kleinhammer" była wraz z przylegającą do niej resztką dawnego parku miejscem, z którego chętnie korzystali głównie mieszkańcy Wrzeszcza. Często spotykała się tu coraz liczniejsza na tym przedmieściu Gdańska polska mniejszość, która nie ograniczała się jedynie do spotkań towarzysko-kulinarnych, organizując w pomieszczeniach restauracji występy, przedstawienia i koncerty. Spokojnie i kulturalnie było aż do lat 30. XX w. Wówczas pojawili się w okolicy także niemieccy nacjonaliści spod znaku swastyki, którzy równie chętnie urządzali tam swoje spotkania. Z czasem dwór stał się siedzibą oddziału NSDAP na rejon Dolnego Wrzeszcza, czyli, jak go wówczas określano "Wrzeszcza Północnego".</p>
<p>Dwór przetrwał szczęśliwie wojnę, a po niej nadal był restauracją, noszącą nazwę "Lotos". Sporych zniszczeń dokonano w dworze w latach 70., kiedy to podczas niezbyt udolnego "remontu" usunięto sporą część jego historycznego wystroju, nie niszcząc go na szczęście całkowicie. Od końca lat 70. dworem władał <strong>klub sportowy "Start"</strong>, za czasów którego przeprowadzono kolejny remont, tym razem pod bacznym okiem konserwatorów, a tuż za dworem wzniesiono pływalnię.</p>
<p>Właściwa zabudowa północnej strony ulicy Wajdeloty zaczyna się nieco na wschód od dworu. Wzrok przyciąga kamienica na rogu ulicy Grażyny oznaczona numerem 11. Pierwszym jej właścicielem był, jak można sądzić z treści ksiąg adresowych, Otto Richardi, architekt i przedsiębiorca budowlany, co widać po architektonicznej efektowności budynku. Nadano mu modny wówczas kształt eklektycznej mieszaniny rozmaitych stylów i form, z obowiązkową wieżą w narożniku i drugą, wieńczącą kalenicę dachu. Styl taki w naszej okolicy można by nazwać "sopockim", a gdyby tę kamienicę postawić w Sopocie, nie wyróżniałaby się niczym szczególnym od swoich sąsiadek powstałych w tym samym okresie. W przyziemiu tego budynku jeszcze przed pierwszą wojną światową znajdowały się sklepy, z których jeden prawdopodobnie od początku oferował mięso i wędliny, drugi działał zapewne w branży piekarniczo-cukierniczej, bowiem wśród mieszkańców kamienicy pojawiają się na równi rzeźnicy i piekarze. Wśród tych ostatnich pojawia się ok. 1907 r. panowie Alexander i Paul Gdanitz (pisani również Gdanietz), których nazwisko każe podejrzewać, że należeli do którejś z gałęzi znanej i po dziś dzień obecnej w okolicy rodziny Gdańców. Od 1907 r. właścicielem kamienicy był mistrz malarski Pilz, którego wraz z nastaniem Wolnego Miasta zastąpił rzeźnik Robert Wohlgemuth, prowadzący sklep mięsno-wędliniarski aż do końca II wojny światowej.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Hochschlf1930-31_129_cr.jpg" rel="lightbox[31525]"><img class="alignleft size-full wp-image-31530" title="Robert Wohlgemuth - reklama" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Hochschlf1930-31_129_cr.jpg" alt="" width="640" height="303" /></a></p>
<p>W reklamach chwalił się tym, że był dostawcą produktów do kuchni Niemieckiego Domu Studenckiego Politechniki Gdańskiej, który znajdował się tam, gdzie później klub Kwadratowa. Tuż po wojnie, a właściwie jeszcze w jej trakcie, bo w kwietniu 1945 r. zdewastowaną piekarnię objął Stefan Paradowski, przed wojną cukiernik w legendarnej "Ziemiańskiej" w Warszawie. W ten sposób powstała najstarsza dziś wrzeszczańska cukiernia do dziś będąca w posiadaniu rodziny.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wajdeloty-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska: Kaplica św. Anny cz. I</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-kaplica-sw-anny-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-kaplica-sw-anny-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Aug 2011 07:45:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[kaplica św. Anny]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=26776</guid>
		<description><![CDATA[Kaplica św. Anny to jeden z najmniejszych gdańskich kościołów, tak mały i tak usytuowany, że bywa zazwyczaj określany mianem "zaledwie" kaplicy. Dzięki zbiegowi okoliczności historycznych stanowi jednak miejsce niezwykłe, już to przez swoją architekturę, już to z uwagi na oryginalne wyposażenie, które miało szczęście uniknąć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kaplica św. Anny to jeden z najmniejszych gdańskich kościołów, tak mały i tak usytuowany, że bywa zazwyczaj określany mianem "zaledwie" kaplicy. Dzięki zbiegowi okoliczności historycznych stanowi jednak miejsce niezwykłe, już to przez swoją architekturę, już to z uwagi na oryginalne wyposażenie, które miało szczęście uniknąć zniszczenia, a także ze względu na swoją niegdysiejszą, nieco odmienną od innych gdańskich świątyń funkcję.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/08/tk2.jpg" rel="lightbox[26776]"><img class="alignleft size-full wp-image-26778" title="Kościół św. Trójcy z Kaplica św. Anny" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/08/tk2.jpg" alt="" width="640" height="407" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kwestia początków kościoła budzi kontrowersje. Raczej między bajki należy włożyć to, że kaplica powstała na żądanie Kazimierza Jagiellończyka, będąc przez to sztandarowym wyrazem troski monarchy o duszpasterską posługę dla zamieszkałych w Gdańsku Polaków. Uważa się, że powstała dopiero w początkach wieku XVI. Wiadomo, że w 1552 r., po likwidacji klasztoru franciszkanów, a w czasie wizyty w Gdańsku króla Zygmunta Augusta, stała się kościołem polskojęzycznych luteran. Nie jest jednak prawdą podawana czasem informacja, że Kościół św. Anny był jedyną w Gdańsku świątynią, gdzie gromadzili się wyznawcy nauki Marcina Lutra, chcący słuchać kazań w języku polskim. Drugim miejscem, z którego korzystali mówiący po polsku wierni była kaplica przy Szpitalu św. Ducha, a z czasem polskie nabożeństwa pojawiają sie także i w innych świątyniach.</p>
<p>Lokalizacja kaplicy wiąże ją rzecz jasna z powstałym w XVI w. w dawnym kompleksie franciszkańskim Gimnazjum Akademickim, gdańskim "prawie uniwersytetem". Ponieważ w programie nauczania w tej uczelni była nauka języka polskiego, to właśnie profesorowie Gimnazjum byli jednocześnie polskimi kaznodziejami w Kaplicy św. Anny. Wówczas była to rzeczywiście kaplica, nie posiadała bowiem parafii, a o byciu członkiem wspólnoty jej wiernych decydowała znajomość języka polskiego. W praktyce istniało zjawisko "przejściowości" przynależności do polskiej wspólnoty luterańskiej gromadzącej się w kaplicy. Normalną praktyką było to, że w polskich nabożeństwach uczestniczyli nowi mieszkańcy Gdańska i to tylko do czasu, aż poznali dostatecznie język niemiecki. Jeśli nie oni sami, to ich dzieci, urodzone i wychowane w Mieście, dołączały do "zwykłych", czyli niemieckojęzycznych wspólnot parafialnych.</p>
<p>Od 1653 r. funkcję polskiego kaznodziei spełniał jeden z diakonów Kościoła św. Trójcy. Na samodzielność i status kościoła, choć nadal bez terytorialnej parafii, oczekiwać musiała Kaplica św. Anny aż do roku 1709, kiedy ustanowiono osobnego kaznodzieję, uprawnionego do udzielania sakramentów wiernym, nadając mu zaszczytne, ostatnie miejsce w hierarchii gdańskiego duchowieństwa luterańskiego, tuż za teologami Gimnazjum. Analiza ksiąg parafialnych prowadzonych od tego czasu potwierdza fakt odpływu wiernych do innych parafii, daje się bowiem zauważyć przewaga chrztów i małżeństw nad pogrzebami, a na przełomie XVIII i XIX w. udzielanie już niemal wyłącznie chrztów. Ciekawym obyczajem, a właściwie zachowaniem przepisanym przez ordynacje Rady było prowadzenie w kaplicy św. Anny dwujęzycznych – polsko-niemieckich obrzędów, które odbywały się w przypadku nieznajomości języka polskiego przez jedno z zawierających małżeństwo narzeczonych, lub przez któregoś rodziców chrzestnych chrzczonego dziecka.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/08/anna.jpg" rel="lightbox[26776]"><img class="alignleft size-full wp-image-26786" title="Kaplica św. Anny" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/08/anna.jpg" alt="" width="230" height="307" /></a>Twierdzi się wprawdzie, że za lat świetności kaplicę odwiedzano tak chętnie, że brakło miejsca w jej wnętrzu, przeto wierni gromadzili się na dziedzińcu. Jednak w XIX wieku, przy zachowanym polskim statusie kaplicy jej gmina liczyła zaledwie kilka osób. Samodzielność kaplicy jako kościoła zakończyła się definitywnie w 1876 r., kiedy pojęta została decyzja o likwidacji gminy polskiej. Pięć lat wcześniej zmarł ostatni kaznodzieja prowadzący w kaplicy nabożeństwa po polsku, jakim był Theodor Mili.</p>
<p>Systematycznego spadku zainteresowania udziałem w polskich nabożeństwach w kaplicy nie był w stanie przeciwdziałać nawet obdarzony wielką osobowością kaznodzieja Mrongowiusz. Charakterystyczna jest jego wypowiedź zanotowana w powizytacyjnych dokumentach, jakie sporządził w roku</p>
<p>Jest nieco szczególnie starych bardzo spragnionych nabożeństwa prostych osób. Jeśli spytać nieuczęszczających o przyczynę ich nieobecności, podają, jak to jest w Ewangelii Łukasza w rozdziale 14. wszystkie możliwe powody. Zdając sobie sprawę z tego, że współczesny czytelnik może znać Biblię gorzej od XIX-wiecznego teologa, przytoczmy ów fragment z Ewangelii św. Łukasza:</p>
<blockquote><p>Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: »Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!« Drugi rzekł: »Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!« Jeszcze inny rzekł: »Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść«.</p></blockquote>
<p>I takie właśnie zapewne tłumaczenie słyszał niestrudzony miłośnik języka polskiego, próbując utrzymać swoją gminę.</p>
<p>Odtąd kościół stał się na powrót kaplicą Kościoła św. Trójcy. Wobec niewielkiego i stale malejącego zapotrzebowania na polskie nabożeństwa, na przełomie XVIII i XIX w., kaplica służyła również jako kościół garnizonowy, stacjonującemu w południowej części Miasta pruskiemu regimentowi piechoty "von Hanstein".</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/08/tk1.jpg" rel="lightbox[26776]"><img class="alignleft size-full wp-image-26784" title="Kaplica św. Anny na tle kościoła św. Trójcy" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/08/tk1.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>W odróżnieniu od "dużego" kościoła, kaplica św. Anny zachowała funkcję liturgiczną również w niesławnym okresie francuskiej okupacji. To właśnie tam odbywała nabożeństwa luterańska gmina Przedmieścia, bowiem Kościół św. Trójcy służył jako magazyn odzieży. Druga połowa, a w szczególności koniec wieku XIX przyniosły okolicy spore zmiany związane ze stopniową likwidacją wałów po zachodniej stronie śródmieścia. Szeroka przestrzeń, która powstała w ten sposób w miejscu dawnego Bastionu Kot i miejskiej fosy, na nowo wyeksponowała cały zespół pofranciszkański. Wciśnięta niegdyś między Kościół św. Trójcy a wał kaplica, uprzednio trudno dostrzegalna, na nowo pojawiła się ze swoim wspaniałym szczytem w krajobrazie tej części Miasta.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="kaplica św. Anny" href="http://ibedeker.pl/obiekty/kopia-obrazu-matki-bozej-ostrobramskiej-w-kaplicy-sw-anny/#axzz1WGE8AW4M">Kopia obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej w kaplicy św. Anny</a></span></strong></p>
</blockquote>

<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-kaplica-sw-anny-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska: Dom przy Sukienniczej</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-dom-przy-sukienniczej/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-dom-przy-sukienniczej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jul 2011 11:32:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[dom przy sukienniczej]]></category>
		<category><![CDATA[emblematy]]></category>
		<category><![CDATA[Miś]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=25253</guid>
		<description><![CDATA[Każdy miłośnik dobrych lodów w Gdańsku zna lodziarnię "Miś". Być może kiedyś, wychodząc z niej z kultowymi lodami, zdarzyło się Wam zadrzeć nieco głowę i dostrzec budynek stojący na przeciw. Nie jest to budowla szczególnie okazała, wzrok przyciągają jednak dwa emblematy, umieszczone symetrycznie po obu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Każdy miłośnik dobrych lodów w Gdańsku zna lodziarnię "Miś". Być może kiedyś, wychodząc z niej z kultowymi lodami, zdarzyło się Wam zadrzeć nieco głowę i dostrzec budynek stojący na przeciw. Nie jest to budowla szczególnie okazała, wzrok przyciągają jednak dwa emblematy, umieszczone symetrycznie po obu stronach fasady, pomiędzy oknami pierwszego i drugiego piętra.</strong></p>
<div id="attachment_25259" class="wp-caption alignleft" style="width: 323px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/Raehm19B_2002_01.jpg" rel="lightbox[25253]"><img class="size-full wp-image-25259  " title="Sukiennicza 19b" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/Raehm19B_2002_01.jpg" alt="" width="313" height="346" /></a><p class="wp-caption-text">Sukiennicza 19b</p></div>
<p>Oba owe emblematy mają kształt tarcz herbowych, ujętych we wstęgowo-roślinne ornamenty. Na jednym widnieje końska głowa oraz atrybuty fachu kowalskiego, na drugim zaś inicjały E.A.B i data 1900. Spróbujmy je rozszyfrować i prześledzić historię tego budynku.</p>
<p>Jego dzisiejszy adres brzmi "Sukiennicza 19b". Sukiennicza 19, to niska przybudówka po jego prawej stronie. Można sobie zadać pytanie: "Gdzie w takim razie jest Sukiennicza 19a?". Odpowiedź brzmi: nigdzie. Ulica Sukiennicza ma, mówiąc oględnie, dość oryginalną numerację domów. Numerów jest zaledwie cztery: 4, 4a, 19, 19b. Oczywiście można by wszystko przypisać wojennym zniszczeniom, ale nie wyjaśnia to wcale dlaczego po 19 następuje 19b, a nie 19a. Przyglądając się numeracji domów przy sąsiedniej ulicy Grodzkiej zauważymy, że tam, po numerze 18/18a następuje zaraz numer 20 (w podwórzu) oraz 21, brak natomiast numeru 19. Rozwiązanie tej topograficznej zagadki jest dość proste: budynek o dzisiejszym adresie Sukiennicza 19b przed wojną zaliczany był do ul. Grodzkiej (Burgstrasse), a literę przy numerze miał z powodu dzielenia jednej działki z innym, nieistniejącym dziś domem o numerze 19a, który stał tuż obok, na rogu ulic Sukienniczej i Grodzkiej.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/Raehm19B_2002_02.jpg" rel="lightbox[25253]"><img class="alignleft size-full wp-image-25263" title="ul. Sukiennicza 19b" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/Raehm19B_2002_02.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Rozwiązanie zagadki emblematów, w tym końsko-kowalskich symboli i liter ponad datą jest znacznie prostsze. Otóż działka pod numerem 19 przy Burgstrasse należała u zmierzchu wieku XIX do Augusta Budnowskiego - mistrza kowalskiego. Wszystko wskazuje na to, że pełna lista imion pana Budnowskiego brzmiała Ernst August, bowiem notowany jest jako August, następnie Ernst i znowu jako August. Zgadza się to zresztą w pełni z trzema inicjałami umieszczonymi na lewym emblemacie: E.A.B.</p>
<p>Przyglądając się zapisom ksiąg adresowych można założyć, że dom pana Budnowskiego znajdował się początkowo na rogu ulic Grodzkiej i Sukienniczej, i nosił numer 19. Podział działki na dwa numery 19a i 19b wiązał się zapewne z zabudowaniem przylegającego uprzednio do narożnego budynku terenu, stanowiącego podwórze i ogród domu. "Stary" dom służyć miał odtąd jako czynszowa kamienica, "nowy", istniejący do dziś, zawierał mieszkanie właściciela oraz lokale na wynajem. Na pozostałej części działki mieścił się z pewnością warsztat kowalski, do którego prowadziła zachowana do dziś spora brama. Niejaki problem stanowi data uwidoczniona na budynku. Podział na dwa numery zauważa dopiero księga adresowa z 1903 r. A zatem albo budynek powstał w 1900 r., a formalnego podziału nieruchomości dokonano dopiero dwa lata później, albo wydawca księgi, bardzo skądinąd zasłużona dla gdańskiej literatury drukarnia Kafemanna, przeoczył w wydaniach z lat 1901-1902 zmianę, jaka zaszła w numeracji u zbiegu Grodzkiej i Sukienniczej.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/Raehm19B_2002_03.jpg" rel="lightbox[25253]"><img class="alignleft size-full wp-image-25266" title="ul. Sukiennicza 19b" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/Raehm19B_2002_03.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Żoną pana Budnowskiego była Johanna z domu Lendmann. Ją właśnie odnajdujemy jako lokatorkę domu pod numerem 19b w roku 1907, a określenie "wdowa" wskazuje, że pan Budnowski odszedł z tego świata w roku 1906. Oba budynki stały się własnością "spadkobierców Budnowskiego", którzy nie byli chyba jednomyślni co do podziału majątku, bądź nie czuli się na siłach sami się nim zajmować, skoro powierzyli zarząd budynkami Adolfowi Borchertowi, zamieszkałemu przy Piaskowni 52. Państwo Budnowscy mieli córkę, Margarethe, która mieszkała odtąd z owdowiałą matką pod numerem 19b.</p>
<p>W 1908 r. właścicielem obu kamienic staje się kupiec Max Tapolski, współwłaściciel firmy "Tapolski &amp; Laganke", fabryki rumu i likierów, mieszczącej się przy ulicy Stolarskiej. Obie panie Budnowskie znikają natomiast całkowicie. I tu możliwe są dwa rozwiązania. Pierwsze, bardzo mało prawdopodobne, to sprzedaż rodzinnych kamienic i wyprowadzka z Gdańska. Drugie – znacznie prawdopodobniejsze – to powtórne małżeństwo pani Johanny i pierwsze panny Margarethe. Jeśli rzeczywiście wdowa po kowalu Budnowskim wyszła ponownie za mąż, jej wybrankiem nie był z pewnością nowy właściciel domów, Max Tapolski. Ów, sąsiad z Burgstrasse 20 pozostaje właścicielem trzech domów u zbiegu Grodzkiej i Sukienniczej (19a, 19b i 20) aż do roku 1914. Wraz z nastaniem pana Tapolskiego jako właściciela domu, pojawia się w nim, jako jeden z lokatorów, kowal Adolf Kalusch, postać ważna dla dalszych losów kamienicy 19b. W 1914 r. Max Tapolski umiera. Odtąd właścicielką interesującej nas kamienicy zostaje wdowa po nim pani Jenni Tapolski. Tak jest aż do roku 1918, kiedy jako właścicielkę domów 19a i 19b odnajdujemy panią Kalusch. Mimo wnikliwego badania związków rodzinnych mieszkańców i właścicieli domu nie udało mi się ustalić w jaki sposób (poza zwyczajnym kupnem) mogła pani Kalusch, żona kowala, stać się właścicielką domu, w którym wraz z mężem zamieszkiwała. Pan Adolf Kalusch był już w tym czasie mistrzem kowalskim, a w następnym roku figuruje już jako właściciel obu budynków. Po raz pierwszy pojawia się też wówczas przy adresie czterocyfrowy numer telefonu: 1359. W ten sposób dom z kowalskimi emblematami staje się znowu własnością kowalskiej rodziny. W dwa lata później wśród lokatorów kamienicy pojawia się kolejny kowal, Richard Kalusch, w którym możemy się domyślać syna Adolfa.</p>
<div id="attachment_25290" class="wp-caption alignleft" style="width: 266px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_8030.jpg" rel="lightbox[25253]"><img class="size-full wp-image-25290 " title="Sukiennicza 19b" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_8030.jpg" alt="Zamczysko w Gdańsku" width="256" height="384" /></a><p class="wp-caption-text">Sukiennicza 19b, 17 lipca 2011 r.</p></div>
<p>Państwo Kalusch władają kamienicami aż do roku 1930. Wówczas to, być może w związku z wielkim kryzysem, zmienia się właściciel, a zostaje nim restaurator Gustav Lau, zamieszkały przy pobliskim Podwalu Staromiejskim. Państwo Kalusch mieszkają jednak dalej pod numerem 19a. W 1935 r. po raz kolejny zmieniają się właściciele. Są nimi Walter i Helmut Lau, którzy są zapewne spadkobiercami Gustava. W 1938 r. znika z listy lokatorów dawny właściciel – kowal Adolf Kalusch. W rękach rodziny Lau oba domy pozostały zapewne aż do 1945 r., kiedy to jeden z nich, ten bliżej skrzyżowania, zniknął bezpowrotnie, a jego sąsiad, po numerem 19b, chociaż zaliczony do innej ulicy niż dawniej, cudem ocalał, razem z ciągiem budynków przy Grodzkiej tworząc wyjątkową enklawę autentycznego, dawnego budownictwa gdańskiego, którego nie zostało wszak w okolicy zbyt wiele.</p>
<p>Kiedy kolejny raz będziemy wychodzić z "Misia", zerknijmy na inicjały E.A.B, by wspomnieć pana Budnowskiego, a także na kowalskie atrybuty, które mówią o kilku mieszkających tam niegdyś, pracowitych zapewne ludziach, zarabiających na chleb uderzając młotem w rozpalone do czerwoności żelazo, kując je póki gorące.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="spacery" href="http://ibedeker.pl/category/spacery/#axzz1RzvRH5Hc">Zwiedzanie Gdańska - spacery</a></span></strong></p>
</blockquote>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-dom-przy-sukienniczej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska: Opływ Motławy &#8211; nowożytne fortyfikacje</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-oplyw-motlawy-nowozytne-fortyfikacje-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-oplyw-motlawy-nowozytne-fortyfikacje-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 May 2011 21:20:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[nowożytne fortyfikacje]]></category>
		<category><![CDATA[Opływ Motławy]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik turystyczny po Trójmieście]]></category>
		<category><![CDATA[spacer po Gdańsku]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=22400</guid>
		<description><![CDATA[Przewodnik turystyczny po Trójmieście - Piotr Mazurek, zaprasza na kolejny spacer po Gdańsku. Słoneczna, majowa pogoda, to wymarzona aura na wędrówkę wzdłuż Opływu Motławy, który był elementem nowożytnych fortyfikacji miasta. Nowożytne fortyfikacje Gdańska były budowane w XVII i XVIII wieku. Miały szczególne znaczenie dla ochrony [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Przewodnik turystyczny po Trójmieście - Piotr Mazurek, zaprasza na kolejny spacer po Gdańsku. Słoneczna, majowa pogoda, to wymarzona aura na wędrówkę wzdłuż Opływu Motławy, który był elementem nowożytnych fortyfikacji miasta.</strong></p>
<div id="attachment_22403" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/05/IMG_7304.jpg" rel="lightbox[22400]"><img class="size-full wp-image-22403  " title="Spacer po Gdańsku" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/05/IMG_7304.jpg" alt="Spacer po Gdańsku" width="576" height="418" /></a><p class="wp-caption-text">Uczestnicy spaceru wzdłuż Opływu Motławy</p></div>
<p><strong>Nowożytne fortyfikacje Gdańska</strong> były budowane w XVII i XVIII wieku. Miały szczególne znaczenie dla ochrony miasta od strony południowo-wschodniej.  Na początku wieku XX większość bastionów została zniwelowana, dzisiaj w ich miejscu został utworzony szlak spacerowy.</p>
<p>W spacerze przewodnikowi towarzyszą przyjaciele i studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-oplyw-motlawy-nowozytne-fortyfikacje-cz-i/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-oplyw-motlawy-nowozytne-fortyfikacje-cz-i/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://ibedeker.pl/spacery/atrakcje-gdanska-poludniowy-ciag-fortyfikacji-gdanska/#axzz1LtJSZmjz" target="_self">Południowy ciąg fortyfikacji miejskich - Jakub Szczepański</a></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://ibedeker.pl/spacery/knipawa-gdansk-ktorego-nie-znamy/#axzz1LtJSZmjz" target="_self">Knipawa - Gdańsk, którego nie znamy - Aleksander Masłowski</a></strong></span></p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://ibedeker.pl/przewodnicy/przewodnik-turystyczny-piotr-mazurek/#axzz1LtJSZmjz" target="_self">Przewodnik turystyczny Piotr Mazurek</a></strong></span></p>
</blockquote>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-oplyw-motlawy-nowozytne-fortyfikacje-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska: Urząd pożyczkowy przy Placu Wałowym</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-urzad-pozyczkowy-przy-placu-walowym/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-urzad-pozyczkowy-przy-placu-walowym/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Apr 2011 23:49:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[lombard]]></category>
		<category><![CDATA[Plac Walowy]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=21839</guid>
		<description><![CDATA[Urocza, acz niemożebnie zaniedbana okolica Placu Wałowego, kryje w sobie wiele tajemnic. To miejsce, które z całą pewnością zaliczyć można w mieście do kategorii wyjątkowych. Wyjątkowość ta polega nie tylko na ciekawej, bo nieco odmiennej od reszty starego Gdańska historii, ale i na dość dużej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Urocza, acz niemożebnie zaniedbana okolica Placu Wałowego, kryje w sobie wiele tajemnic. To miejsce, które z całą pewnością zaliczyć można w mieście do kategorii wyjątkowych. </strong></p>
<p>Wyjątkowość ta polega nie tylko na ciekawej, bo nieco odmiennej od reszty starego Gdańska historii, ale i na dość dużej "tajemniczości", wynikającej zapewne z oddalenia od głównych i świetnie opisanych rejonów.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/alex.jpg" rel="lightbox[21839]"><img class="alignleft size-full wp-image-21841" title="Lombard" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/alex.jpg" alt="" width="638" height="426" /></a>Jako, że powtarza się czasem wątpliwość co do kwalifikacji topograficznej Placu Wałowego, wypada w trosce o krzewienie wiedzy o dawnych, a więc zabytkowych nazwach, po raz kolejny w kilku słowach przypomnieć nazewniczą historię miejsca. Nie jest to bowiem część Dolnego Miasta, jak czasem, przez przejęzyczenie zapewne, bywa określana. Ale nie jest to również część Przedmieścia (które, dodajmy, "Stare" zrobiło się dopiero po II wojnie światowej). Plac Wałowy i otaczające go ulice na południe od ul. Augustyńskiego, aż po południowe wały fortyfikacji, to osobna jednostka topograficzna, której nazwa wiązała ją z położeniem w pobliżu miejskich bram. Najpierw nazywała się "Przed Bramą Nową". Owa tajemnicza "Brama Nowa" to niegdysiejszy południowy wyjazd z miasta, a dokładniej przedmieścia, pozostałością którego jest baszta bramna, dzisiaj znana pod nazwą "Baszty Białej". Mimo utraty znaczenia militarnego i rozbiórki większości dawnych, średniowiecznych jeszcze fortyfikacji wzdłuż ul. Augustyńskiego, nazwa "Przed Bramą Nową" utrzymywała się aż po wiek XVIII. Ale już w wieku XIX zaczęto używać innej, też związanej z bramą. Tym razem, wobec nieistnienia od dawna Bramy Nowej, uwaga nazewnicza skupiła się na istniejącej do dziś Bramie Nizinnej. Okolicę zaczęto nazywać w sposób doskonale oddający jej położenie: "Przy Bramie Nizinnej". Tym mianem obejmowano nie tylko późniejszą ulicę o tej nazwie (Am Leegen Tor – Dolna Brama), ale cały kwartał ograniczony fortyfikacjami i ślepą odnogą Starej Motławy, oraz ulicą "Przy Białęj Wieży" (Augustyńskiego). Kiedy wytyczono i nazwano ulice w okolicy nazwa przestała z czasem być używana, by zostać (jak widać) zapomniana całkowicie po II wojnie światowej. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji powstają trudności w prawidłowym zakwalifikowaniu okolicy Placu Wałowego do gdańskich dzielnic. Tym niemniej, chcąc zachować historyczną poprawność, pisząc i opowiadając o placu nie należy zaliczać go ani do Dolnego Miasta, ani do Przedmieścia.</p>
<p><strong>Lombard przy Placu Wałowym</strong></p>
<p>Ale dość o nazwach, zajmijmy się tajemniczą budowlą - jednym ze śladów przeszłości istniejącym do dzisiaj w tej oszczędzonej w dużej mierze przez wojnę okolicy. Jest nim ceglany budynek zajmujący południową część Placu Wałowego. W pamięci okolicznych mieszkańców i osób orientujących się w przeznaczeniu co większych budynków w mieście pozostaje on jako "składnica księgarska", lub też bardziej nowocześnie jako "hurtownia książek". Rzeczywiście przez długie powojenne lata służył celowi przechowywania nakładów literatury rozmaitej pomiędzy ich wydrukowaniem, a trafieniem pod strzechy, cokolwiek miałoby to znaczyć.</p>
<p>Budynek ma jednak nieco dłuższą historię, sięgającą XIX wieku. W tym samym miejscu, jak słusznie przypomniał to Piotr Mazurek opowiadając o Placu Wałowym, znajdowały się warsztaty artyleryjskie.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-z-przewodnikiem-plac-walowy-i-okolice-wideo#axzz1Ka5wDOf1" target="_self">Piotr Mazurek o Placu Wałowym</a></strong></span></p>
</blockquote>
<p>Dla pełnej precyzji należy dodać, że nie mieściły się w tym samym budynku, ów bowiem powstał dopiero w II połowie XIX wieku. Funkcjonowały w wielkich, drewnianych szopach, ustawionych na placu w celu poszerzenia możliwości produkcyjnych w zakresie artyleryjskiego wyposażenia twierdzy. Wzniesiono je w okresie panicznych przygotowań do obrony Gdańska przez Francuzów w 1812 r. i były sceną mrówczej pracy tłumu pracowników, którzy zajmowali się głównie kuciem żelaznych elementów lawet dla dział.</p>
<p>Historia budynku, stojącego po dziś dzień w południowej części Placu Wałowego, zaczyna się w roku 1867. Wówczas wzniesiono spory jak na lokalne warunki gmach, przeznaczony dla instytucji po niemiecku nazywanej "Leihamt". Nazwa ta przysparza nieco trudności interpretacyjnych, bowiem w dosłownym tłumaczeniu na polski musiałaby brzmieć "urząd pożyczkowy". W literaturze można się natomiast spotkać z określeniem "miejski lombard" i ta druga nazwa lepiej oddaje sens działalności instytucji w nim umieszczonej.</p>
<p>Gminne lombardy były instytucjami użyteczności publicznej, których historia sięga XV w., kiedy to w 1462 r. powstał we włoskiej Perugii z inicjatywy pewnego franciszkanina pierwszy "dom pożyczkowy". Instytucja komunalnych lombardów zyskała sobie dużą popularność. Jej celem było, jak to się dzieje w przypadku każdego lombardu, umożliwienie potrzebującym gotówki uzyskanie pożyczki pod zastaw. Różnica polegała jednak na bardzo jasnych regułach określania wartości przedmiotu zastawu i przyzwoitym oprocentowaniu. W ten sposób starano się, szczególnie w okresach problemów gospodarczych, chronić ludzi przed lichwą i lichwiarzami, chętnie żerującymi na ludzkiej nędzy. Przynosząc "fant" do miejskiego lombardu można liczyć na jego uczciwą wycenę (dokonywali jej miejscy urzędnicy zwani "taksatorami"), a także być pewnym warunków i ceny jego wykupu. Dodać trzeba, że miejskie lombardy nie były instytucjami nastawionymi na zysk, a jeśli taki po odliczeniu kosztów działalności powstawał, zasilał miejską kasę.</p>
<p>Budynek gdańskiego lombardu miejskiego jest gmachem okazałym, wolnostojącym, zbudowanym na planie prostokąta, z wydzieloną, bardziej reprezentacyjną częścią północną i nieco prostszym zapleczem magazynowym od południa. Próbując określić jego styl trzeba by odwołać się do szeroko rozumianego historyzmu, z pewnymi nawiązaniami do architektury romańskiej – koncepcji bardzo modnej w II poł. XIX w., znanej w Gdańsku z licznych istniejących do dzisiaj przykładów. Taki sposób budowania określa się mianem "stylu arkadowego" (Rundbogenstil), lub nieco bardziej złośliwie "stylem koszarowym", ze względu na jego częste stosowanie przy wznoszeniu budynków wojskowych w XIX wieku. Fasady boczne części reprezentacyjnej zdobią dwa, umieszczone w strefie pseudokrenelażu, ładne herby Gdańska.</p>
<p><strong>Przyszłość Placu Wałowego</strong></p>
<p>Swego czasu pisano nieco o planach rewitalizacji Placu Wałowego, powstały nawet całkiem udane projekty jego nowego zagospodarowania. Mówiło się nawet o przekształceniu go w "gdański Montmartre". Jeśli kiedyś, w czym jak zwykle przeszkadzają braki funduszy w miejskiej kasie, które lepiej przeznaczyć na coś bardziej medialnego, dojdzie jednak do realizacji tych projektów, budynek miejskiego lombardu może znowu stać się siedzibą jakiejś pożytecznej instytucji. Choć może lepiej, żeby okazał się pożyteczny pod innym względem niż udzielanie pożyczek i magazynowanie książek. Na razie stoi pusty i rozpada się powoli. Pozostaje jednak najokazalszym poza Małą Zbrojownią budynkiem przy placu, który jest enklawą autentycznej gdańskiej architektury, w odróżnieniu od zbudowanych po wojnie rekonstrukcji udających zabytki. Jeśli podzieli los wielu innych XIX-wiecznych budynków, które znikają po cichu tu i tam, ustępując miejsca rozmaitym nowoczesnym potworkom, będzie to wielka szkoda dla pamięci o ważnym w historii Gdańska okresie dziejów i architektury.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>
<p><strong></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-urzad-pozyczkowy-przy-placu-walowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska: Długie Ogrody cz. I</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-dlugie-ogrody-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-dlugie-ogrody-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2011 06:49:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[Długie Ogrody]]></category>
		<category><![CDATA[Knipawa]]></category>
		<category><![CDATA[spacer]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=21561</guid>
		<description><![CDATA[Wszystkich, którzy wędrowali ze mną przez stulecia i długie kilometry ulicy Kartuskiej, zapraszam na spacer po znacznie krótszych, ale nie mniej ciekawych Długich Ogrodach – dzielnicy o długiej i barwnej, a dość mało znanej historii. Długie Ogrody zanotowane są jako ludzka osada już w II [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wszystkich, którzy wędrowali ze mną przez stulecia i długie kilometry ulicy Kartuskiej, zapraszam na spacer po znacznie krótszych, ale nie mniej ciekawych Długich Ogrodach – dzielnicy o długiej i barwnej, a dość mało znanej historii.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/Langgarten1872_01.jpg" rel="lightbox[21561]"><img class="alignleft size-full wp-image-21806" title="Langgarten" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/Langgarten1872_01.jpg" alt="" width="640" height="477" /></a></p>
<p>Długie Ogrody zanotowane są jako ludzka osada już w II połowie XIV w. Ta położona bardzo blisko średniowiecznej gdańskiej aglomeracji, ale jednak "podgdańska" miejscowość, stanowiła wiejskie przedmieście Gdańska, znajdujące się po obu stronach, już wówczas starej, drogi ku Mierzei i Żuławom. Ludność zasiedlająca Długie Ogrody zajmowała się uprawą warzyw, które żyzna ziemia chętnie rodziła, a jeszcze chętniej kupowali je mieszkańcy bliskiej metropolii, zawsze głodnej świeżej żywności. Miejsce musiało być naprawdę atrakcyjne pod względem ogrodniczym, skoro w II połowie wieku XIV, mowa jest o dziesięciu "długich ogrodach", a w II dziesięcioleciu wieku XV jest ich już blisko 150. Wówczas jeszcze nie ustaliła się nazwa okolicy obowiązująca przez kolejne wieki. Teren nazywano różnie: "ogrody za wyspą [w domyśle Wyspą Spichrzów]", "przy św. Barbarze", "za Mostem Kogi". W końcu, i to dopiero w połowie XVI w., przyjęła się nazwa Długie Ogrody.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/1822Danzig_3_cr.jpg" rel="lightbox[21561]"><img class="alignleft size-full wp-image-21808" title="Langgarten" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/1822Danzig_3_cr.jpg" alt="" width="640" height="490" /></a>Topograficzne położenie osady na prostokątnym terenie, ograniczonym ciekami wodnymi z początkowo jedną drogą biegnącą środkiem, ukształtowało to miejsce w charakterystyczny sposób. Za ciasno ustawionymi wzdłuż drogi budynkami, ciągnęły się długie i wąskie działki, doskonale wyjaśniające nazwę okolicy. Najdłuższe z nich osiągały zawrotną długość paruset metrów przy kilkunastometrowej szerokości. Taki wizerunek tego miejsca ukazuje najstarszy znany widok Gdańska – słynny Plan Sztokholmski przełomu XVI i XVII w. Widzimy na nim stłoczone przy drodze domki, a za nimi niezwykle wydłużone ogrody.</p>
<p>Dużą, a wręcz rewolucyjną zmianę, przyniósł osadzie wiek XVII. Wobec słusznych przewidywań co do wojennej przyszłości tej części Europy, gdańscy włodarze postanowili przygotować miasto do obrony przed zakusami okolicznych władców. Śmiały cyrkiel Corneliusa van den Boscha, pochodzącego z Niderlandów fortyfikatora, zakreślił linię nowych umocnień, które objąć miały nie tylko ówczesny Gdańsk, ale i część jego dawnych przedmieść. Bosch kierował się zasadami reprezentowanej przez siebie sztuki, nie przejmując się tym, że linią swojego projektu przecina podmiejskie osady. To właśnie stało się między innymi na Długich Ogrodach, których większość znalazła się wewnątrz bezpiecznego kręgu nowych wałów, część natomiast, odcięta od reszty bastionami i fosami, stała się Knipawą.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://ibedeker.pl/spacery/knipawa-gdansk-ktorego-nie-znamy#axzz1JoF7vjb1" target="_self">O Knipawie słów kilka</a></strong></span></p>
</blockquote>
<p>W ten sposób ukształtowały się Długie Ogrody w formie prostokąta, ograniczonego Nową Motławą od zachodu, fortyfikacjami z nową Bramą Żuławską od wschodu, oraz groblami Angielską i Szkocką (dzisiaj ul. Sadowa) od północy i południa. Zmieniwszy się w dzielnicę Gdańska nie utraciły Długie Ogrody swojej pierwotnej struktury wsi-ulicówki.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/Langgarten1920_01.jpg" rel="lightbox[21561]"><img class="alignleft size-full wp-image-21809" title="Langgarten" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/Langgarten1920_01.jpg" alt="" width="274" height="172" /></a>Nadal środkiem biegła droga z rowem odwadniającym pośrodku, a po obu jej stronach stały domy z długimi i wąskimi działkami na zapleczu. Nowa dzielnica miała trudną do przecenienia zaletę: oddalenie od zachodnich fortyfikacji Gdańska, a jedynie od strony zachodniej, mógł miasto zaatakować sprytny agresor. Stamtąd też, aż do początku XIX w., padały salwy armatnie, czyniące duże spustoszenie na Starym i Głównym Mieście, nie sięgające jednak Długich Ogrodów. Kto mógł zatem, kogo było stać na zakup rosnących w cenę nieruchomości w tej bezpiecznej okolicy, starał się tam właśnie mieć jeśli nie główną, to "rezerwową" siedzibę na wypadek konieczności ucieczki poza zasięg morderczych pocisków.</p>
<p>Charakter, jaki nadała Długim Ogrodom budowa XVII-wiecznych fortyfikacji, <a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/prospekt_11.jpg" rel="lightbox[21561]"><img class="alignright size-full wp-image-21810" title="Prospekt" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/prospekt_11.jpg" alt="" width="148" height="230" /></a>nieznacznie modyfikowany przez dodanie kilku przecznic, utrzymał się właściwie aż do końca II wojny światowej. Jej ostatnie tygodnie okazały być ostatnimi również dla Długich Ogrodów, które jako trasa ewakuacji niemieckich oddziałów w kierunku Wyspy Sobieszewskiej, znalazły się pod ostrzałem radzieckiej artylerii. Większość zabudowań, w tym niemalże wszystkie po południowej stronie głównej ulicy, uległo kompletnemu zniszczeniu. Odradzający się po 1945 r. z popiołów Gdańsk nie był już tym samym, czym był przez wieki. Dla Długich Ogrodów oznaczało to spore zmiany. Południowa ich część przeznaczona została pod nowoczesną zabudowę. Powstały tam wysokie, betonowe budynki, nie mające nic wspólnego z architektoniczną tradycją okolicy i z ogrodami w jakiejkolwiek formie. Północna strona dzielnicy przetrwała częściowo, ogrody zniknęły jednak na zawsze. Główna ulica straciła swoją historyczną nazwę, w ramach nowych porządków włączono ją bowiem w długi ciąg komunikacyjny, nazywając całość "ulicą Elbląską". Pół wieku trwało zanim na fali generalnej tendencji do korygowania błędów nieboszczki komuny znowu pojawiła się na planie Gdańska ulica Długie Ogrody.</p>
<p>Mimo ogromu zniszczeń, jakich okolica doznała pod koniec wojny i zmian, jakie wprowadziły w niej czasy powojenne, ciągle można odszukać tam liczne ślady przeszłości i nimi właśnie zajmiemy się w kolejnej części. Będzie to spacer przez wieki wzdłuż głównej ulicy, podczas którego będziemy zaglądać w odchodzące od niej przecznice, śledząc to, co pozostało z dawnych czasów.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-dlugie-ogrody-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska: Ulica Wielopole w połowie XX wieku</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wielopole-w-polowie-xx-wieku/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wielopole-w-polowie-xx-wieku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Apr 2011 20:44:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy Hryszko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[Letnica]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Marynarki Polskiej]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Wielopole]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=21505</guid>
		<description><![CDATA[Opis ulicy Wielople zacznę od nabrzeża nad Martwą Wisłą, gdzie zaczynała się skrzyżowaniem z ulicą Wiślną, która w tym miejscu była przegrodzona płotem portowym, z bramą wjazdową na jego skraju. Płot ów ciągnął się wzdłuż prawej strony ulicy prawie do samych torów kolejowych, prowadzących z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Opis ulicy Wielople zacznę od nabrzeża nad Martwą Wisłą, gdzie zaczynała się skrzyżowaniem z ulicą Wiślną, która w tym miejscu była przegrodzona płotem portowym, z bramą wjazdową na jego skraju.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8949.jpg" rel="lightbox[21505]"><img class="size-full wp-image-21514   alignleft" title="ul. Wielopole" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8949.jpg" alt="" width="307" height="205" /></a></p>
<p>Płot ów ciągnął się wzdłuż prawej strony ulicy prawie do samych torów kolejowych, prowadzących z Nowego Portu - ulicą Wyzwolenia, poprzez port do nasycalni podkładów kolejowych, Amady i dalej w kierunku Stoczni Północnej. Tuż przed torami był sad oraz stojący na skraju ulicy i torowiska jednopiętrowym domek o płaskim dachu. Teren ten przed wojną z pewnością był bardziej zurbanizowany, o czym świadczyły ławy fundamentowe, tu i ówdzie wystające z trawy. Przy sadzie stał ceglany, zniszczony dom, w którym mieszkał szewc. Za sadem, patrząc w stronę portu, była opuszczona bocznica kolejowa z licznymi rozjazdami - prawdopodobnie pozostałość po nieistniejących już magazynach i składach, zniszczonych podczas działań wojennych.  Bocznica ciągnęła się do portowej bramy kolejowej, usytuowanej na zapleczu " Vistuli". Właściciel domku i sadu zaanektował ten teren na potrzeby chodowli owiec, grodząc go za pomocą wysokiego drewnianego parkanu, który przewracał się pod naporem silnych jesiennych wiatrów. Na owej działce, poza gnijącymi podkładami kolejowymi, zardzewiałymi zwrotnicami i takowymi szynami datowanymi na przełom wieków, walały się żelbetowe fragmenty belek nośnych, filarów lub stropów, a część z nich poukładana była w kilka stert. Właściciel owego majdanu był pierwszym posiadaczem telewizora w okolicy - było to około 1959 lub 1960 roku.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8948.jpg" rel="lightbox[21505]"><img class="size-full wp-image-21517   alignright" title="ul. Wielopole 2" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8948.jpg" alt="" width="307" height="205" /></a></p>
<p>Po przeciwnej stronie ciągnął się drewniany parkan, za którym usytuowany był skład opałowy, a jego nawierzchnię placową tworzyły pozostałości po zniszczonej fabryce papy, funkcjonującej w tym miejscu przed wojną. Dalej, tuż przed przejazdem kolejowym, stał dom przypominający swoim wyglądem wiejskie czworaki - można go oglądać do dzisiaj.</p>
<p>Za torami (idąc wciąż w kierunku ul. Marynarki Polskiej) do dzisiaj stoi dom z czerwonej licówki, częściowo otynkowany na biało, ogrodzony pierwotnie drewnianym parkanem, z czasem zastąpionym siatką. Budynek ów posiadał stary park-sad z altaną obrośniętą bluszczem i płot obsadzony bzem.</p>
<div id="attachment_21523" class="wp-caption alignleft" style="width: 256px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8957.jpg" rel="lightbox[21505]"><img class="size-full wp-image-21523   " title="Dawna latryna przy ul. Wielopole" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8957.jpg" alt="" width="246" height="164" /></a><p class="wp-caption-text">Dawna latryna przy ul. Wielopole</p></div>
<p>Na podwórku stały murowane latryny i podręczne składy, a za nimi przydomowe ogródki warzywne. Klatka schodowa na każdym poziomie odgrodzona była drzwiami od pozostałych pomieszczeń znajdujących się w głębi. Mieszkali tam pracownicy kolei, pracujący w nasycalni i parowozowni na Zaspie.<br />
Idąc dalej w kierunku Letniewa, szło się wzdłuż terenów nasycalni podkładów kolejowych, zajmowanych obecnie przez firmę Pollytag. Główne hale z kominem i budyneczek administracyjny zbudowane zostały z cegły licówki, stanowiąc piękną infrastrukturę przemysłową z przełomu wieków.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8967.jpg" rel="lightbox[21505]"><img class="alignright size-full wp-image-21526" title="Letnica" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/IMG_8967.jpg" alt="" width="307" height="205" /></a><br />
Jako ciekawostkę podam, iż do przemieszczania wagonów przewożących podkłady, używano lokomotywy, którą nabijano parą pod ciśnieniem - nigdy w życiu takiej ani wcześniej, ani później nie widziałem.  W nasycalni był duży basen wypełniony płynem impregnującym surowe podkłady kolejowe. Drewniane bale wrzucało się do owego zbiornika, w którym przez jakiś czas się moczyły, po czym przewożono je na place składowe, znajdujące się po obu stronach ulicy Wielopole. Niejednokrotnie latami czekały na wykorzystanie przy budowie torowisk.</p>
<p>Tuż za torami, po prawej stronie ulicy, znajdowała się brama wjazdowa do przedsiębiorstwa "Elbud", które po przejęciu terenu przez port, przeprowadziło się na miejsce pomiędzy Narwikiem, a elektrociepłownią.  Za składami, po prawej stronie ulicy, znajdowało się przedsiębiorstwo "Prozamet", następnie był kawałek łąki, za którą stał duży murowany transformator, a tuż za nim osławiona Sekwanka, która pod ulicą Marynarki Polskiej przebiegała ukośnie podziemnym kanałem, zakończonym po obu końcach metalowymi barierkami. Natomiast po lewej stronie, na terenie nasycalni, na wysokości "Prozametu", stał wzdłuż ulicy drewniany barak, w połowie zajmowany przez nasycalnię, a w drugiej części wykorzystywany jako mieszkania dla pracowników. Po tej stronie ulicy teren nasycalni kończył się tuż przy potężnym słupie przesyłowym energii elektrycznej, a przy nim  zlokalizowany był przystanek tramwajowy w stronę Nowego Portu.</p>
<p>Tak wyglądała wówczas ulica Wielopole cicha, spokojna i nieco wiejska.</p>
<p><strong>Autor: Jerzy Hryszko</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-we-wspomnieniach-letniewo-mojego-dziecinstwa#axzz1IyPzdW1h" target="_self">Letniewo we wspomnieniach Jerzego Hryszko</a></span></strong></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/zwiedzanie-gdanska-ulica-wielopole-w-polowie-xx-wieku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie Gdańska: O domach i ludziach &#8211; Grunwaldzka 2-6 (cz. I)</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-o-domach-i-ludziach-grunwaldzka-2-6-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-o-domach-i-ludziach-grunwaldzka-2-6-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Apr 2011 17:06:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Hauptstrasse]]></category>
		<category><![CDATA[kamienica]]></category>
		<category><![CDATA[Marie Schauer z domu Markfeldt]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Grunwaldzka]]></category>
		<category><![CDATA[Wrzeszcz]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=20844</guid>
		<description><![CDATA[Po przeczytaniu bardzo ciekawego artykułu o renowacji jednego z najładniejszych kompleksów kamienic u wrót Wrzeszcza stwierdziłem, że kilka podanych w nim informacji wymaga drobnego sprostowania, a inne można uzupełnić, co niniejszym spróbuję zrobić. Ruch mieszkańców i kwestię własności trzech budynków u początku dawnej ulicy Głównej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Po przeczytaniu bardzo ciekawego artykułu o renowacji </strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/obiekty/tureckie-papierosy-z-xix-wieku-w-esbeckim-mieszkaniu-kamienicy-we-wrzeszczu#axzz1I6kr0BVu" target="_self"><strong>jednego z najładniejszych kompleksów kamienic u wrót Wrzeszcza </strong></a></span><strong>stwierdziłem, że kilka podanych w nim informacji wymaga drobnego sprostowania, a inne można uzupełnić, co niniejszym spróbuję zrobić.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/Verfassung0001.jpg" rel="lightbox[20844]"><img class="alignleft size-full wp-image-20845" title="Verfassung" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/Verfassung0001.jpg" alt="" width="226" height="358" /></a>Ruch mieszkańców i kwestię własności trzech budynków u początku dawnej ulicy Głównej (Hauptstrasse) – dzisiejszej Grunwaldzkiej – można prześledzić od dnia powstania kompleksu trzech kamienic, a nawet przez nieco wcześniej.</p>
<p>Elise Püttner, pisząc w 1890 r. o Wrzeszczu podaje:</p>
<blockquote><p>Leżąca po prawej stronie u końca Wielkiej Alei wiejska posiadłość, należąca do powiernictwa rodziny Uphagenów, której mur – jak chce podanie – został na zlecenie przyjaciół nieobecnego właściciela ku jego zaskoczeniu zbudowany w ciągu 24 godzin, jak i stojący naprzeciw pod wysokimi lipami dom pewnej wdowy von Frantzius, zostały w 1813 roku przez Bawarczyków zamienione w blokhauzy ze strzelnicami</p></blockquote>
<p>Teren ten należał zatem do znanej w Gdańsku i zamożnej rodziny von Frantziusów. Ich dom, jako wiejską posiadłość, wspomina F. v. Duisburg, pisząc w 1808 r., że wyróżnia się urodą. Zaprojektowali go architekci Riß i Held – ten ostatni znany z projektu teatru przy Targu Węglowym.</p>
<p>Budynki pod adresem Hauptstrasse (dzisiaj Grunwaldzka) 147 a-c pojawiają się w rejestrach ludności w pierwszych latach XX w. Jeśli wierzyć ustaleniom poczynionym w trakcie przygotowań do trwającego remontu, budynek wzniesiono w roku 1899, chociaż bardziej prawdopodobna data to rok 1900, bowiem księga adresowa z 1900 r. nie wspomina jeszcze ani o tym adresie, ani nawet nie uwzględnia pustej, przygotowanej do zabudowy działki.</p>
<p>Pierwszą właścicielką trzech budynków była wdowa, pani Marie Schauer z domu Markfeldt. Powstaje pytanie - skąd wdowa ma pieniądze na wzniesienie tak imponujących kamienic? Nie znam odpowiedzi, wiem natomiast, że jeszcze kilka lat wcześniej fukcjonują w mieście dwaj mistrzowie piekarscy August Schauer, prowadzący piekarnię na <em>Jungferngasse</em> (Panieńskiej) 7 oraz Theodor Schauer – z piekarnią przy IV Grobli 10. Mistrz tak potrzebnego i zawsze znajdującego popyt na swoje produkty fachu jak piekarz, był nie byle kim i można założyć, że byłby w stanie oszczędzić dostateczną ilość gotówki, by wznieść tak okazałe budynki na terenach nowych z punktu widzenia urbanizacji, gdzie grunty w tym czasie były stosunkowo tanie. Można zatem pospekulować na temat wdowieństwa pani Marii Schauer właśnie po którymś z owych dwóch mistrzów-piekarzy. Ale to tylko spekulacje. Idąc tropem nazwiska rodowego pani Schauer – Markfeld – odnajdujemy rodzinę zamieszkałą przy Długiej 54, a jej najstarszym znanym mi przedstawicielem jest zegarmistrz Louis. Jego miejsce zamieszkania i profesja wskazuje na możliwość zgromadzenia majątku pozwalającego spadkobiercom na wzniesienie kamienic na przedmieściach Gdańska.</p>
<div id="attachment_20859" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/4-narozna.jpg" rel="lightbox[20844]"><img class="size-full wp-image-20859 " title="Kamienica we Wrzeszczu" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/04/4-narozna.jpg" alt="" width="576" height="432" /></a><p class="wp-caption-text">Stan z roku 2006. Fot. Ewa Kowalska</p></div>
<p>Wiadomo za to na pewno, że pani Marie mieszkała w budynku pod numerem 147 a, czyli pod dzisiejszą dwójką. Oprócz niej wynajmowało tam mieszkania sześciu lokatorów, w tym dwóch rentierów, mechanik, mleczarz, inżynier i gospodyni domowa. W drugim budynku kompleksu (147b – dzisiaj 4) zanotowano jedenastu lokatorów, a wśród nich dwóch architektów, dwóch inżynierów, nauczyciela rysunku, wdowę, pracownika biurowego, jubilera i... doktora filozofii, a zarazem miejskiego bibliotekarza.</p>
<p>Ten ostatni to Otto Günther (1864-1924), od 1896 r. kierownik, a od 1912 r. dyrektor Biblioteki Miejskiej (obecnej Biblioteki Gdańskiej PAN). Przez ponad 25 lat kierował tą skarbnicą wiedzy o Gdańsku i nie tylko o nim, był też jednym z autorów uczynienia z niej nowoczesnej biblioteki, opartej o najlepsze wzory światowe. Nazwisko Otto Günthera znane jest każdemu, kto zajmuje sie historią Gdańska. Napisał kilka wartościowych opracowań historycznych, w tym choćby dzieło o ustroju Gdańska (<em>Die Verfassung der Stadt Danzig</em>), a także wydał drukiem katalogi rękopisów ze zbiorów biblioteki. W 1921 r. opuścił Gdańsk przenosząc się do Wrocławia, by objąć tam posadę szefa biblioteki uniwersyteckiej.</p>
<p>Wracajmy jednak do kamienicy. Pierwsi lokatorzy trzeciego z budynków (147c – dzisiaj 6) to dwie wdowy, jeden kupiec, dwóch urzędników budowlanych i doktor filozofii M. Grentzberg, prawdopodobnie potomek dynastii gdańskich cukierników, prowadzących ceniony lokal przy Długiej od I poł. XIX w.</p>
<p>W 1903 r. jako właścicielka kompleksu pojawia się panna Alice (pisana również "Alixe") Schauer – zapewne córka poprzedniej właścicielki. W następnym roku zamieszkują tam studenci, co nie może dziwić, biorąc po uwagę otwarcie tuż obok politechniki (1904 r.). Jest ich najpierw tylko trzech, a w 1907 r. już ośmiu. Poza tym nadal mieszkają w kamienicach wdowy, urzędnicy, nauczyciele, kupcy, emeryci, rentierzy i jedna zakonnica – diakonissa.</p>
<p>W 1910 r. Alice Schauer określona jest już jako rentierka, czego nie należy mylić z rencistką. Nadal posiada wszystkie trzy kamienice i zajmuje wciąż to samo mieszkanie. W budynku o dzisiejszym numerze 6 pojawia się też kantor firmy Hewelcke &amp; Lohse, zajmującej się pośrednictwem w handlu, zamieszkują także obaj jej właściciele. Mieszka też Bruno Herzberg, współwłaściciel fabryki zapałek "Danziger Zündwarenfabrik" C.Bunkowskiego.</p>
<p>W 1912 r. pomieszczenia biurowe w budynku 147b (dzisiaj 4) wynajmują Królewski Urząd Budownictwa Gdańsk II i Akademicki Klub Sportowy. Pojawiają się także wdowy po oficerach, z panią Boie, wdową po generale-poruczniku na czele. Od roku 1914 mieszka tam również przez moment emerytowany radca stanu dworu carskiego, o typowo rosyjskim nazwisku Nikolaus van den Bergen, który pracuje jako lektor języka rosyjskiego na politechnice, a przy okazji kieruje rosyjskim seminarium urzędniczym. Już rok później widzimy na liście mieszkańców inżyniera Nicolausa van den Bergena, w którym możemy domyślać się syna emerytowanego radcy i prawdopodobnie wychowanka politechniki. A tuż przed II wojną światową pojawi się na liście lokatorów wdowa, Helena van den Bergen...</p>
<p><em>Ciekawych dalszych losów kamienic i ich mieszkańców zapraszamy do części II, która już wkrótce w iBedekerze.</em></p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/zwiedzanie-gdanska-o-domach-i-ludziach-grunwaldzka-2-6-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

