<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iBedeker &#187; Gdynia</title>
	<atom:link href="http://ibedeker.pl/tag/gdynia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ibedeker.pl</link>
	<description>Serwis informacyjny i turystyczny Gdańska, Sopotu i Gdyni</description>
	<lastBuildDate>Tue, 22 May 2012 21:48:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Gdynia filmowa &#8211; powojenna kinematografia</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/gdynia-filmowa-powojenna-kinematografia/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/gdynia-filmowa-powojenna-kinematografia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Apr 2012 15:50:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia filmowa]]></category>
		<category><![CDATA[klub Tea-tralna]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Kornacki]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Borchardt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=36186</guid>
		<description><![CDATA[Drugie spotkanie z cyklu „Gdynia filmowa” tym razem dotyczyło Gdyni w kinematografii powojennej. O ile pierwsze, dotyczące przedwojennego obrazu miasta, zgromadziło w głównej mierze starsze osoby, zachęcone tematyką, to tym razem na pokazie pojawiło się także dużo młodzieży. Nikt nie powinien być zawiedziony, choć Gdynia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Drugie spotkanie z cyklu „Gdynia filmowa” tym razem dotyczyło Gdyni w kinematografii powojennej. O ile pierwsze, dotyczące przedwojennego obrazu miasta, zgromadziło w głównej mierze starsze osoby, zachęcone tematyką, to tym razem na pokazie pojawiło się także dużo młodzieży. Nikt nie powinien być zawiedziony, choć Gdynia w okresie PRL to już nie ta sama idylliczna kraina z czasów sanacji.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/DSCN3629.jpg" rel="lightbox[36186]"><img class="alignleft size-full wp-image-36214" title="Gdynia filmowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/DSCN3629.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a>Przekonywali o tym prowadzący spotkanie <strong>Krzysztof Kornacki</strong>, wykładowca akademicki na Uniwersytecie Gdańskim oraz <strong>Marcin Borchardt</strong>, dziennikarz i reżyser. Obydwaj związani są z Gdyńska Szkołą Filmową, dzięki której cały projekt mógł dojść do skutku. Oprócz wiedzy posiadają potrzebną cechę w tego typu przedsięwzięciach. Potrafią zachęcić do słuchania, a także zaprezentować anegdoty dotyczące prezentowanych materiałów. W czasie wtorkowego spotkania było podobnie. Zgromadzeni widzowie w klubie Tea-tralna mogli obejrzeć dwanaście projekcji filmowych z Gdynią w tle. Każdy z nich okraszony był stosownym komentarzem, który doskonale dopełniał fragmenty.</p>
<p>- Gdynia po wojnie nie była lubiana przez władze. W przeciwieństwie do czasów przedwojennych, kiedy nasz naród szczycił się tym, że w tak krótkim czasie udało się zbudować tak piękne miasto, po II wojnie światowej ten sentyment zniknął. Potem nadszedł rok 1970 i odpryski tego dotknęły też Gdynie od strony filmowej. Twórcy jednak wciąż chcieli tu kręcić, zwłaszcza z powodu plenerów i otoczenia – przekonywał dr Krzysztof Kornacki.</p>
<p>Jako dowód zaprezentowano jedyny pełnometrażowy film Mariusza Waltera, jednego z założycieli stacji TVN, a kiedyś twórcę filmowego pt. „Prawo Archimedesa” z 1977 roku. Akcja filmu skupia się na ponad 40-letnim instruktorze pływania, który podejmuje próbę dokonania wyczynu przekraczającego jego możliwości - bierze udział w maratonie pływackim na trasie Hel - Gdynia. W tle, na co zwracali uwagę Kornacki i Borchardt, pokazana jest Gdynia złączona z morzem i jej uroki w pełnej krasie. Zdecydowany prym w portretowaniu Gdyni przez filmowców wiódł jednak klif. Na sali nie trzeba było nikogo przekonywać, że jest on ikoną do dzisiaj i reżyserzy często na tło swoich opowieści wybierają właśnie Orłowo.</p>
<p>Publiczność obejrzała dwa fragmenty związane z klifem. Były to „Mewa” Jerzego Passendorfera, znanego najbardziej z reżyserii serialu „Janosik” oraz „System” Krzysztofa Krazuzego, w których pojawia się klif. W pierwszym urwisko przedstawione jest jako romantyczne miejsce spotkań, a sam film traktuje o prostytutkach. W drugim, co podkreślali prelegenci klif został przez reżysera w wyemitowanym fragmencie obśmiany i zaprezentowany w dość kiczowaty sposób. Nie zabrakło wzmianki o tym, że kadry z Orłowa pojawiają się także w serialach. Przytoczony został przykład serialu „07 zgłoś się”, gdzie do morderstwa doszło właśnie na zboczu klifu.</p>
<p>Wśród wyemitowanych we wtorek fragmentów filmów dominowały te, w których Gdynia pokazana była w łączności z morzem. Kadry z takich obrazów jak „Marynarz Polski”, „Załoga, „Skarb Kapitana Martensa”, czy „Jadą goście jadą” to w głównej mierze apoteoza portu i Marynarki Wojennej. W tle statki przewożące pasażerów i zadowoleni marynarze, którzy w okresie PRL-u, jak potwierdzali zebrani na sali, byli rzeczywiście prezentowani praktycznie w pozytywnym świetle.</p>
<p>Sporo ożywienia wniosły dwa fragmenty. Jedynym z nich był film „Zmierz Wioseł”, stworzony w ramach Amatorskiego Klubu Filmowego w roku 1966. Choć luźno związany z Gdynią, pokazujący zamierzchłe metody łowienia ryb i jednocześnie przedstawiający, zdaniem gospodarzy spotkania marną wartość artystyczną, zebrał na koniec brawa. Może dlatego, że pokazywał prawdziwą rzeczywistość, nie będącą odzwierciedleniem wyobrażeń reżyserskich. Wiele radości przysporzył z kolei fragment filmu „Seksolatki” w reżyserii Zygmunta Hubnera z 1972 roku. Obraz nie mógł trafić do kin bo w dość frywolnych scenach występowała w nim 16-letnia aktorka. Widzowie zgromadzeni w klubie Tea-tralna mogli zobaczyć fragment w którym nastolatkowie w aptece na rogu Czołgistów i Świętojańskiej kupują… środki antykoncepcyjne.</p>
<p>Podsumowując całość, trzeba przyznać, że po raz kolejny Krzysztof Kornacki i Marcin Borchardt zaprosili widzów na udaną podróż w przeszłość. Dwie godziny minęły bardzo szybko nie tylko dzięki pokazywanym fragmentom, ale również świetnemu komentarzowi przedstawiającymi kulisy kręcenia poszczególnych filmów. Jedyne do czego można mieć pretensje, to zbyt mała promocja wydarzenia. Szkoda, że zabrakło zarówno za pierwszym razem, jak i teraz większego rozgłosu, który pozwoliłby być może, na przybycie do kawiarni w Teatrze Miejskim jeszcze większej ilości osób. Wydaje się jednak, że sami Kornacki i Borchardt nie do końca chcą większego rozgłosu, jak przystało na prawdziwych naukowców.</p>
<p>To jednak nie koniec spotkań z filmową Gdynią, a następne fragmenty filmowe sprzed lat widzowie będą mogli oglądać po Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Jaki będzie kolejny temat? Tego na razie nie wiadomo.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/gdynia-filmowa-powojenna-kinematografia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielki chłop na pustym placu, czyli rzecz o Antonim Abrahamie</title>
		<link>http://ibedeker.pl/osobowosci/wielki-chlop-na-pustym-placu-czyli-rzecz-o-antonim-abrahamie/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/osobowosci/wielki-chlop-na-pustym-placu-czyli-rzecz-o-antonim-abrahamie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Mar 2012 21:42:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bogusław Pinkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobowości]]></category>
		<category><![CDATA[Antoni Abraham]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[pomnik Antoniego Abrahama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=34605</guid>
		<description><![CDATA[Wielki spiżowy chłop stoi na pustym placu w Śródmieściu Gdyni i chmurnym spojrzeniem mierzy uciekającą perspektywę ulicy Świętojańskiej. Lekko pochylony, skupiony, jakby widownia już stała i czekała, aż zacznie przemawiać. Ale widowni nie ma, plac jest pusty, a samochody na jezdni obojętnie mijają samotnika. Jedynie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wielki spiżowy chłop stoi na pustym placu w Śródmieściu Gdyni i chmurnym spojrzeniem mierzy uciekającą perspektywę ulicy Świętojańskiej. Lekko pochylony, skupiony, jakby widownia już stała i czekała, aż zacznie przemawiać. Ale widowni nie ma, plac jest pusty, a samochody na jezdni obojętnie mijają samotnika.</strong></p>
<div id="attachment_34610" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/pomnik-Abrahama-03287.jpg" rel="lightbox[34605]"><img class="size-full wp-image-34610 " title="Pomnik Abrahama" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/pomnik-Abrahama-03287.jpg" alt="" width="576" height="432" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Bogusław Pinkiewicz</p></div>
<p>Jedynie za plecami, równie spiżowi, wyrzeźbieni staruszkowie na ławeczce gruchają sobie jak siwe gołąbki. Im to chociaż rzeźbioną rękę przechodzień uściśnie na szczęście, ale Antoni za wielki. Dłonie jak bochny za wysoko. Do niedawna towarzystwa dotrzymywali mu okoliczni skejci, którzy katowali na podeście swoje deskorolki.<br />
Potem podest wokół pomnika wybrukowano, chłopaki w czapkach na opak odeszli. Pozostała po nich legenda, że jak się popatrzy na rzeźbę pod odpowiednim kątem, to rozczapierzone dłonie mówcy robią wrażenie jakoby coś mu ze spodni wystawało. Ot kaprysy optyki, ponoć człowiek widzi to co chce zobaczyć.</p>
<h3>Patriotyczne nauki</h3>
<p>Kilkadziesiąt lat temu do świadomości młodzieży Antoni Abraham trafiał jako bohater akademii szkolnych, już nie pamiętam z jakiej okazji. Na nich zawsze któryś z kolegów, przebrany w białą sukmanę i maciejówkę odgrywał Abrahama, który ponoć w Paryżu, bijąc pięścią w stół nakłaniał negocjujących Traktat Wersalski do przyłączenia Pomorza do Polski.</p>
<p>Pewnie nasz bohater zdrowo by się uśmiał oglądając te szkolne, narodotwórcze, bajędy. Ale tak to już jest, że ci, którzy żyją pasją i potrafią tę pasję przekuć w czyn, pozostawiają po sobie legendy, zwłaszcza gdy życie ich przypada na czasy wielkich przemian. Barwne życie Antoniego Abrahama warte jest przypomnienia nie tylko dla sprostowania narosłych mitów, ale i pokazania dramatów jakie niosło.</p>
<p>Pisząc o Antonim Abrahamie trzeba zaznaczyć, że choć ma w Gdyni pomnik, ulicę i dom nazwany swoim imieniem, to nie był gdynianinem ani z urodzenia, ani ze względu na staż mieszkania. Osiadł tu dopiero na ostatnie lata życia i tu zmarł, zanim jeszcze Gdynia stała się miastem.</p>
<p>Biorąc pod uwagę czas zamieszkiwania, prędzej można by go określić jako sopocianina albo gdańszczanina, ale tak naprawdę prowadził życie wędrowca. Przemieszczał się od miejscowości do miejscowości, głównie w powiatach Puckim i Wejherowskim, kolportując polską prasę i agitując za trwaniem przy polskiej tradycji. Snuł przy tym opowieści o cudnej Polsce, jaka ma nastać po upadku zaborców.</p>
<p>Takie życie bez konkretnego miejsca, bez stałego zajęcia, nie podobało się niektórym Kaszubom, szczególnie przywiązanym do etosu ciężkiej pracy. Mówili o nim, że był od gadania, a nie do roboty. Ale to nie odebrało mu tytułu Kaszubskiego Króla, na który zapracował sobie latami działalności społecznej wśród ludu.</p>
<p>Urodził się 19 grudnia 1869 roku w osadzie Zdrada pod Mechową w powiecie puckim, w rodzinie bezrolnego chłopa. Mimo dość mizernej edukacji, cztery klasy szkoły elementarnej, miał znakomite przygotowanie do działalności patriotycznej dzięki naukom ks. Teofila Bączkowskiego, proboszcza z Mechowa, który uważał Antoniego za swojego najbardziej pojętnego wychowanka. To właśnie od księdza pochodziła sławna czapka Abrahama, rogatywka, „poznanianka”, różna od typowych czapek noszonych przez Kaszubów. Błędnie tę czapkę opisywano jako „maciejówkę” i często błędnie w „maciejówce” Abrahama przedstawiono. Z czym łączy się pewna anegdota. W „maciejówce” przedstawiony jest na pamiątkowej tablicy zawieszonej przed wojną na ścianie budynku, w którym zmarł. Po zajęciu Gdyni w 1939 r. Niemcy nie usunęli od razu tablicy. Przekonani, że jest na niej marszałek Piłsudski, który cieszył się u nich pewną estymą. Zmyliły ich wąsy i „maciejówka” właśnie.</p>
<h3>Wędrujący mówca</h3>
<p>Młody Antoni ze względu na warunki materialne rodziców nie miał szans na wyuczenie się jakiegoś rzemiosła. W publikowanych wspomnieniach opisywał, że niemal od kolebki włóczył się po wioskach okolicznych najmując się do prac dorywczych, najczęściej opłacanych posiłkiem i wełną. Na dobrą sprawę nie potrafił zagrzać miejsca u konkretnego pracodawcy, ani w cementowni, ani w przetwórni ryb, ani w leśnictwie.</p>
<p>Czuł powołanie do snucia opowieści, dysputy, organizowania zebrań. Działalność w różnych patriotycznych stowarzyszeniach to był jego żywioł. Być może, gdyby nauczył się dobrze pisać zostałby wziętym publicystą, w którejś z polskich gazet. Niestety mizerne wykształcenie pozwoliło mu jedynie rozwinąć naturalny talent krasomówczy.</p>
<p>Do publicznych wystąpień miał dobre warunki fizyczne. Wysoki był prawie na dwa metry, szeroki w barach, o donośnym głosie wzmacnianym ekspresyjną gestykulacją długich ramion. Łatwo był rozpoznawalny dzięki wspomnianej czapce i krzaczastym wąsom. A przy tym umiał przemawiać tak, że uwielbiano go słuchać. Był jakby ostatnim wędrownym bajarzem, który wiedziony iskrą Bożą, dobrym słowem ubarwia ciężki los maluczkich. Po niedzielnej mszy, stojąc na kamieniu, wozie czy innym spontanicznie zorganizowanych podwyższeniu, gromadził wokół siebie słuchaczy wychodzących z wiejskiego kościoła. Swoje mowy, gęsto okraszane politycznymi dowcipami, przerywał co pewien czas zażywaniem tabaki.</p>
<p>Lubili słuchać go nawet ludzie z wyższych sfer, jak np. admirał Włodzimierz Steyer, dowódca obrony Helu w 1939 r.</p>
<h3>Symbol zerwanych kajdan</h3>
<p>Jednym z najsłynniejszych wieców na którym występował Abraham, był zorganizowany w Żarnowcu w 1911 roku. Odbył się w domu gospodarza Plińskiego. Żandarmi wyłamali drzwi do sali, w której wiecowano, skuli Abrahama i opierającego się wyprowadzili. Powodem było użycie języka polskiego podczas publicznego przemówienia. Podczas szarpaniny pękły kajdanki na rękach mówcy, co nadało całemu zajściu wielce symboliczną wymowę.</p>
<p>Ludowa legenda dołożyła do tego, że uwolniwszy się z kajdan wyrwał kołek z płotu i obił żandarmów. W gminnych przekazach Abraham stał się niemal mitycznym bohaterem zrywającym łańcuchy niewoli.</p>
<h3>Rodzinne dramaty</h3>
<p>Zamiłowanie do życia wędrownego agitatora nie sprzyja stabilnemu życiu rodzinnemu. Społecznikowskiej pasji nie pochwalała żona, która musiała nieraz brać na siebie utrzymanie domu i wychowanie pięciorga dzieci. Zapewne konflikt pokoleń i wychowawcze zaniedbania pchnęły jego dzieci w objęcia niemczyzny, zwłaszcza dwaj synowie czuli się Niemcami. Obaj zmarli wskutek ran odniesionych na frontach I wojny światowej. Ich niechęć do polskiej kultury była wielkim osobistym dramatem Abrahama.</p>
<p>Zanim jednak te smutne chwile nastąpiły, ostatnia dekada dziewiętnastego wieku była okresem względnej prosperity państwa Abrahamów. W Sopocie, gdzie zamieszkali, Antoni zatrudnił się przedsiębiorstwie spedycyjnym, zaczął nieźle zarabiać. Dorabiał też jako „złota rączka”. Rychło kupił działkę budowlaną, na której postawił dom i wynajmował w nim pokoje. Dokupił drugi dom, wziął w dzierżawę żwirownię i w końcu założył własne przedsiębiorstwo spedycyjne.</p>
<p>W wielu wspomnieniach Antoni Abraham opisywany jest jako człowiek dobry, serdeczny, aż do łatwowierności. Efektem takiego podejścia do ludzi były podżyrowane przez niego weksle, których wierzyciele nie chcieli bądź nie mogli spłacić. Były to spore należności. Dodatkowo, jako polski działacz, spotkał się z rynkowym bojkotem niemieckich kontrahentów z Gdańska i Sopotu. Wszystko to razem doprowadziło go w 1908 roku do bankructwa, z którego nigdy finansowo się nie podniósł.</p>
<h3>Komiwojażer</h3>
<p>Porzucił Sopot i przeniósł się do Oliwy. Zatrudnienie znalazł jako komiwojażer maszyn do szycia i rowerów. Praca ta pozwalała na kolportowanie na całym Pomorzu polskiej prasy i materiałów propagandowych. Mieszkając w Oliwie oddawał się żarliwej działalności społecznej, brał udział w działalności polskiego Towarzystwa Ludowego „Jedność” i towarzystwa śpiewaczego. Mieszkał tam do 1920 roku, z Oliwy wyruszył też na sławną wyprawę do Paryża.</p>
<p>Towarzystwa Ludowe stały się pasją Abrahama. Pod jego wpływem powstawały one na Kaszubach masowo: w Kielnie, Wejherowie, Gdyni, Redzie, Kościerzynie i wielu innych miejscowościach. W tym czasie popadał w konflikty z pruską policją, której nie podobała się patriotyczna działalność i głoszone poglądy. Dla Abrahama Prusak i ewangelik był synonimem wroga, czego nie ukrywał w swoich wystąpieniach. W latach 1913 i 1914 wytoczono mu około czterdzieści spraw karnych. Najczęstszym zarzutem było używanie języka polskiego podczas zgromadzeń publicznych. Areszt stawał sie jego drugim domem. Dzięki temu znakomicie orientował się w prawie pruskim, tak, że nieraz dawał innym rady jak je zręcznie wykorzystywać.</p>
<h3>Wyprawa do Paryża</h3>
<p>Tak doczekał wojny światowej, na którą musiał wyruszyć jako poddany pruski. Z frontu przywiózł niegroźną ranę i wrócił w 1918 roku do pracy społecznej. Przede wszystkim włączył się w przygotowania do ewentualnej walki z zaborcą w ramach Organizacji Wojskowej Pomorza.</p>
<p>Inicjatywa wysłania na konferencję pokojową do Paryża przedstawicieli Kaszubów wyszła prawdopodobnie z paryskiego Komitetu Narodowego Polskiego, lub jego poznańskiej delegatury. Delegacja wyruszyła, chociaż brakuje wiarygodnych źródeł podających jej skład. Najbardziej prawdopodobny wydaje się następujący: dr Mieczysław Marchlewski, Antoni Abraham, Tomasz Rogala i Antoni Miotk. Dotarli do celu tylko Rogala i Abraham, pozostałych zatrzymały władze niemieckie. W legendy już obrosło samo przedostanie się z Pomorza do Warszawy, skąd z dyplomatycznymi paszportami udali się do Paryża. Sam Abraham koloryzował opowieści o tej części podróży, mówiąc, że przekradał się w żebraczym przebraniu albo, że przedzierał się przez okopy powstańców wielkopolskich.</p>
<p>Emisariusze wieźli ze sobą dowody polskości Pomorza, książki adresowe i roczniki polskich czasopism. Najpewniej spotkali się, razem z delegacją Ślązaków i Mazurów, z tzw. Komisją Cambona zajmująca się sprawami polskimi.</p>
<p>W tym czasie zapadły już decyzje, że Pomorze z Kaszubami przypadnie Polsce, o utworzeniu Wolnego Miasta i plebiscytach na Warmii i Mazurach. Więc ich świadectwo nie miało wielkiego znaczenia. I wiele na te decyzje wpłynąć już nie mogli. Próbowali jeszcze kontaktów z francuskimi mediami i ambasadami wpływowych państw, ale nie znaleźli wielkiego zrozumienia, traktowano ich raczej jako egzotyczna ciekawostkę..</p>
<p>W kraju wokół wyjazdu delegacji stworzono legendę. Przyczyniły się do niej nadzieje i nadmierne oczekiwania rodaków. Słuchając relacji uczestników, ludzie, z różnych przemilczeń czy niejasności, wysnuwali wnioski, że delegaci spotykali się tam z politykami decydującymi o losach świata. Stąd krótka droga do powstawania ludowego mitu, który rozpowszechniała wieść gminna i popularna prasa.</p>
<p>I tak według jednych Abraham w obecności Woodrow Wilsona i Davida Lloyd Georga miał walić pięścią w stół i gromko przekonywać, że Kaszubi muszą należeć do Polski. Cytowano jego rzekomą wypowiedź:</p>
<blockquote><p>Pomorza nôm ani kusi purtok djabeł zabrac ni może</p></blockquote>
<p>Inni autorzy dodatkowo prowadzili Abrahama do Clemenceau’a. Każdy coś dodawał, upiększał, a naród żądny pokrzepienia wierzył, zwłaszcza, że autorzy często powoływali się na relacje samego Abrahama. W ten sposób narodził się symbol polskiego ducha nad Bałtykiem. Opowieści te bezkrytycznie powielano w publicystyce, książkach i szkolnych czytankach, nawet do lat 70-tych XX wieku.</p>
<p>Samemu Abrahamowi pewnie legenda ta nie przeszkadzała. Rosła w ten sposób jego popularność i poszerzały się możliwości społecznego oddziaływania.<br />
Został między innymi wyznaczony do organizacji powitania wojsk polskich na Pomorzu w lutym 1920 r. Stanął na czele komitetu powitalnego w Wejherowie.</p>
<h3>Gdyńskie rozczarowanie</h3>
<p>Powstanie Wolnego Miasta Gdańska Abraham odbierał jako klęskę. Chciał mieszkać w odrodzonej Polsce, a ciągle był obywatelem nie do końca zrozumiałego tworu administracyjnego, zarządzanego w praktyce przez Niemców. Na wiecach i zebraniach podważał sens istnienia Wolnego Miasta, angażował się w prace Komisji Delimitacyjnej (ustalającej przebieg granic) i jak mógł przekonywał członków komisji o konieczności włączenia poszczególnych wsi do Polski. W końcu zniechęcony walką z Niemcami przeniósł się do Gdyni.</p>
<p>Zamieszkał w domu, który ludowa tradycja ochrzciła „Domkiem Abrahama”. Zatrudnił się aż w Pucku, w wędzarni ryb, ale nadal wolał działalność społeczną od pracy zarobkowej, skutkiem czego żona z córką musiały zająć się handlem rybami aby jakoś utrzymać dom.</p>
<div id="attachment_34612" class="wp-caption alignleft" style="width: 630px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/dom-abrahama2.jpg" rel="lightbox[34605]"><img class="size-full wp-image-34612" title="Dom Abrahama" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/dom-abrahama2.jpg" alt="" width="620" height="465" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Bogusław Pinkiewicz</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Abraham dyskontował otaczającą go legendę na rzecz służby społecznej. Został gminnym radnym, przewodził wycieczkom, pielgrzymkom i witał odwiedzających Gdyni dygnitarzy oraz znane osobistości. Ale coraz gorzej czuł się między frakcjami rozgrywającymi swoje polityczne interesy, których nie rozumiał. Rozczarowała go nowa administracja obejmująca rządy na Pomorzu, rugująca Kaszubów z urzędów, wprowadzająca swoich. Wymarzona Polska nie była Polską kaszubską. Była Polską tych, których Kaszubi pogardliwie nazywali Bosymi Antkami, rażący Kaszubów niegospodarnością i arogancją. Coraz trudniej było się w tym znaleźć wędrownemu gawędziarzowi. Przybysze szukający przyszłości w budującej się Gdyni nie chcieli słuchać jego opowieści. Na poczucie zagubienia nakładała się postępująca choroba.</p>
<p>Za to w kraju zdobywał coraz większy rozgłos. Słali do niego listy pochwalne i gratulacyjne z różnych stron kraju, w tym akademicy ze Lwowa, Krakowa i Warszawy. Z rąk prezydenta Stanisława Wojciechowskiego otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.</p>
<p>Zdążył jeszcze wziąć udział w uroczystej wizycie prezydenta Wojciechowskiego w Gdyni, jednak jego siły się wyczerpywały. Ciężka choroba jeszcze bardziej pogrążyła go materialnie, umierał w biedzie. Przyjaciele zdobyli u prezydenta RP zapomogę, jednak zdrowia nic już nie mogło mu przywrócić. Zmarł 23 czerwca 1923 roku. Dziś powiedzielibyśmy, że w wieku średnim, który dla wielu obecnych osób działających publicznie jest dopiero wstępem do rozkwitu kariery. Spoczął na oksywskim cmentarzu, przy kościele Św. Michała.</p>
<p>Nie wiemy czy Antoniemu Abrahamowi spodobałaby się obecna Polska. Ale flagi stojące szeregiem obok pomnika na pustym placu Kaszubskim by mu się podobały. Kaszubskie i polskie razem. Tak jak miało być.</p>
<p><strong>Autor: Bogusław Pinkiewicz</strong></p>
<p><em>Przy pisaniu tego tekstu posiłkowałem się książką Tadeusza Bolduana „Trybun Kaszubów”.</em></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><a title="Antoni Abraham" href="http://ibedeker.pl/osobowosci/antoni-abraham-dobry-polak-kiepski-ojciec/"><span style="text-decoration: underline;">Antoni Abraham - dobry Polak, kiepski ojciec</span></a></strong></p>
<p style="text-align: center;">
</blockquote>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/osobowosci/wielki-chlop-na-pustym-placu-czyli-rzecz-o-antonim-abrahamie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O schronach i tunelach Gdyni w kawiarni &#8222;Pod Aniołem&#8221;</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/o-schronach-i-tunelach-gdyni-w-kawiarni-pod-aniolem/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/o-schronach-i-tunelach-gdyni-w-kawiarni-pod-aniolem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Feb 2012 17:53:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Działki Leśne]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[kawiarnia "pod Aniołem"]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Szafrański]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Tyślewicz]]></category>
		<category><![CDATA[schrony]]></category>
		<category><![CDATA[tunele]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=34355</guid>
		<description><![CDATA[Schrony i tunele, które pozostały po czasach drugiej wojny światowej w Gdyni, budzą coraz większe zainteresowanie mieszkańców. Szczególnie w tych dzielnicach, gdzie takich pozostałości jest naprawdę sporo. Naprzeciw zainteresowanym tematem gdynian, mających często trudną do przecenienia wiedzę, wychodzą przedstawiciele Gdyńskiego Klubu Eksploracji Podziemnej. Spotkanie zorganizowane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Schrony i tunele, które pozostały po czasach drugiej wojny światowej w Gdyni, budzą coraz większe zainteresowanie mieszkańców. Szczególnie w tych dzielnicach, gdzie takich pozostałości jest naprawdę sporo. Naprzeciw zainteresowanym tematem gdynian, mających często trudną do przecenienia wiedzę, wychodzą przedstawiciele Gdyńskiego Klubu Eksploracji Podziemnej.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/DSCN3478.jpg" rel="lightbox[34355]"><img class="alignleft size-full wp-image-34366" title="Działki Leśne" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/DSCN3478.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a>Spotkanie zorganizowane na terenie Działek Leśnych miało być dialogiem pomiędzy mieszkańcami, a fachowcami, ponieważ dla nich członków klubu każda nowa informacja o obiektach jest ważna. Dzielnica niedługo zostanie objęta planem zagospodarowania terenu i dlatego, jak podkreślają eksploratorzy ważne jest, by wszelkie pozostałości powojenne zostały przebadane i być może odrestaurowane.</p>
<p>Po niedzielnym spotkaniu w wawiarni "Pod Aniołem" przy parafii Stanisława Kostki wiele spodziewali się zapewne specjaliści, ale również i przybyli w grupie kilkudziesięciu osób mieszkańcy. Niestety, jego przebieg był chaotyczny. Słowa zabierających głos osób były zagłuszane przez gwar przy stolikach. Może warto było podłączyć sprzęt nagłaśniający? Nad wszystkim starali się czuwać <strong>Michał Szafrański</strong> z Gdyńskiego Klubu Eksploracji Podziemnej oraz <strong>Radosław Tyślewicz</strong>, przewodniczący rady dzielnicy, ale odniosłem wrażenie, że zależało im przede wszystkim na pozyskaniu nowych informacji, a nie na przekazywaniu wiedzy. Dziwne to, tym bardziej, że wśród słuchaczy byli nie tylko ci, którzy mają pewną wiedzę o schronach w okolicy, ale także młode osoby. Dla nich z pewnością byłaby to doskonała lekcja historii. Być może pozwoliłaby rozbudzić nową pasję.</p>
<p>Tymczasem po krótkim wprowadzeniu w zagadnienie, informacji, czym są sztolnie i skąd tyle ich w Gdyni, pytania były kierowane bezpośrednio do mieszkańców. Przydałoby się dłuższe wyjaśnienie tematu, bo jest on w Gdyni wciąż mało znany. Niewykluczone bowiem, że w przyszłości będzie możliwe wykorzystanie tych obiektów w promocji miasta. Potrzebna jest do tego współpraca mieszkańców, eksploratorów, ale także właścicieli poszczególnych działek. <strong>Upowszechnianie wiedzy o podziemnym mieście powinno być zatem powinnością członków Gdyńskiego Klubu Eksploracji Podziemnej</strong>. Tym razem nie wywiązali się z tego zadania zbyt dobrze.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Na Działkach Leśnych zainteresowanie wzbudzały przede wszystkim trzy podziemne obiekty. Pierwszy z nich, pomiędzy ulicami Witomińską i Olsztyńską, mógł według informacji eksploratorów, pomieścić ponad 1100 osób. Drewniany schron został on zbadany i szczegółowo opisany, prawdopodobni ukrywali się w nim Polacy i Niemcy. Okazało się, że znalazły się na sali osoby mające dodatkową wiedzę na temat  obiektu -  Michał Szafrański z kolegami będą z pewnością sprawdzali usłyszane informacje.<br />
Pozostałe dwa obiekty niestety pozostały tajemnicą.<br />
Zdaniem gospodarzy spotkania na pewno istniał tunel pomiędzy ulicami Slupecka-Wolności-Karpacka.</p>
<p>- Na jednej z posesji znaleźliśmy zawiasy po drzwiach schronowych. Przed ociepleniem były nawet napisy informujące, że w tym miejscu był schron. Chcielibyśmy móc zbadać ten teren, ale do tego potrzebna jest zgoda właścicieli - mówił Radosław Tyślewicz.</p>
<p>O schronie na ulicy Tatrzańskiej 18/20, gdzie aktualnie znajduje się przedszkole i obiekcie, który miałby znajdować się w Parku Urszulanek, informacji także nie było. Jedna z mieszkanek opowiedziała krótko o tunelu, do którego wejście znajdowało się przy ul. Podlaskiej. W drewnianej, wydrążonej sztolni w czasie okupacji niemieckiej,  według jej relacji, mogło się zmieścić 600-800 osób. Czy rzeczywiście schron istniał? Miejmy nadzieję, że odpowiedź przyniosą niebawem stosowne badania.</p>
<p>Spotkanie trwało zaledwie pięćdziesiąt minut. Więcej korzyści z pewnością przyniosło Gdyńskiemu Klubowi Eksploracji Podziemnej, mniej słuchaczom. Wcześniejsze prelekcje dotyczącego tematu podziemi miasta były dużo bardziej interesujące. Może, gdy pojawi się więcej informacji na temat tuneli w Działkach Leśnych uda się ponownie zorganizować spotkanie w przytulnej kawiarni przy ul. Tatrzańskiej, a prelegenci szerzej i w bardziej uporządkowany sposób opowiedzą o obiektach znajdujących się na terenie dzielnicy. Tylko, czy zdążą je zbadać zanim plan zagospodarowania przestrzennego zacznie obowiązywać?</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/o-schronach-i-tunelach-gdyni-w-kawiarni-pod-aniolem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Giełda Kolekcjonerska w Gdyni</title>
		<link>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/gielda-kolekcjonerska-w-gdyni/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/gielda-kolekcjonerska-w-gdyni/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 19:10:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[giełda kolekcjonerska]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Miasta Gdyni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=33505</guid>
		<description><![CDATA[Muzeum Miasta Gdyni zaprasza na kolejną Giełdę Kolekcjonerską. To prawdziwa gratka dla kolekcjonerów, początkujących zbieraczy oraz miłośników staroci i przedmiotów z duszą. W Gdyni działa spore środowisko kolekcjonerów wszelkiej maści. Zbiory niektórych są bardziej okazalsze niż te muzealne. Pasjonaci założyli Gdyński Klub Kolekcjonerów, a giełda [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Muzeum Miasta Gdyni zaprasza na kolejną Giełdę Kolekcjonerską. To prawdziwa gratka dla kolekcjonerów, początkujących zbieraczy oraz miłośników staroci i przedmiotów z duszą.</strong></p>
<p>W Gdyni działa spore środowisko kolekcjonerów wszelkiej maści. Zbiory niektórych są bardziej okazalsze niż te muzealne. Pasjonaci założyli Gdyński Klub Kolekcjonerów, a giełda jest jego owocem. W muzeum będzie można podziwiać antyki, kupić, sprzedać lub wymienić się przedmiotami z kolekcji.<br />
Wstęp wolny.</p>
<blockquote><p><strong>Tytuł: </strong>Giełda Kolekcjonerska w Gdyni<br />
<strong>Lokalizacja: </strong> Muzeum Miasta Gdyni, ul. Zawiszy Czarnego 1, Gdynia<br />
<strong>Godzina rozpoczęcia: </strong>10:00<br />
<strong>Data: </strong>2012-02-12<br />
<strong>Godzina zakończenia: </strong>14:00</p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="giełda kolekcjonerska" href="http://ibedeker.pl/relacje/gielda-kolekcjonerska-czyli-gdynski-dodatek-do-jarmarku-sw-dominika/">Grudniowa Giełda Kolekcjonerska</a></span></strong></p>
</blockquote>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/gielda-kolekcjonerska-w-gdyni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Adam Bastian &#8211; Moja Dzielnica Chylonia cz. I</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/adam-bastian-moja-dzielnica-chylonia-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/adam-bastian-moja-dzielnica-chylonia-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Feb 2012 20:20:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Bastian]]></category>
		<category><![CDATA[Chylonia]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Klub Turystyki Pieszej „Bąbelki”]]></category>
		<category><![CDATA[moja dzielnica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=33414</guid>
		<description><![CDATA[Moja Dzielnica - to cykl wycieczek organizowanych przez Klub Turystyki Pieszej „Bąbelki”. Inauguracyjną wędrówkę poprowadził Adam Bastian, ale zanim wyruszył z zainteresowanymi na szlak, sporządził bardzo solidny przewodnik po dzielnicy. Oto Gdynia Chylonia w jego opracowaniu: Chylonia a Gdynia. Chylonia – to największa pod względem liczby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Moja Dzielnica - to cykl wycieczek organizowanych przez <span style="text-decoration: underline;"><a title="bąbelki" href="http://www.babelki.pl/index.php?str=6" target="_blank">Klub Turystyki Pieszej „Bąbelki”</a></span>. Inauguracyjną wędrówkę poprowadził Adam Bastian, ale zanim wyruszył z zainteresowanymi na szlak, sporządził bardzo solidny przewodnik po dzielnicy. Oto Gdynia Chylonia w jego opracowaniu:</strong></p>
<div id="attachment_3421" class="wp-caption alignleft" style="width: 624px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/01/IMG_2908.jpg" rel="lightbox[33414]"><img class="size-large wp-image-3421 " title="Gdynia Chylonia widziana ze świętej Góry" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/01/IMG_2908-1024x770.jpg" alt="" width="614" height="462" /></a><p class="wp-caption-text">Gdynia Chylonia widziana ze Świętej Góry</p></div>
<p>Chylonia a Gdynia. Chylonia – to największa pod względem liczby mieszkańców dzielnica Gdyni (pod względem obszaru największe jest Chwarzno) – zamieszkuje ją ok. 25.600 osób (stan na 2010 r.). Chylonia została przyłączona do Gdyni 30.04.1930 r. Jednak na przełomie XIX i XX w. to Chylonia była wsią o większym znaczeniu od Gdyni. Wieś była zamożna, z własnymi tradycjami. Chylonianie nazywali mieszkańców Gdyni „szade klóski” (<em>2</em>), co oznaczało biedaków jedzących tylko kartoflane kluski.</p>
<p>Kościół w Chyloni prawdopodobnie zbudowano w XIV w., samodzielna parafia powstała w 1915 r., w Gdyni kościół zbudowano dopiero w 1924 r., a parafię erygowano w 1926 r. W Chyloni pierwsza szkoła powstała w 1819 r., a w Gdyni 17 lat później (o 2 lata wcześniej niż w Chyloni szkoła powstała na Oksywiu). Pierwsza stacja kolejowa na terenie Gdyni powstała w Chyloni w 1870 r. (w Małym Kacku stacja powstała 2 lata, a w Gdyni – 24 lat później). Wraz z powstaniem stacji kolejowej w Chyloni powstała ekspedycja pocztowa (01.09.1870 r.), która obsługiwała m.in. Zagórze, Cisowę, Grabówek, Gdynię i Oksywie (<em>3</em>), w Gdyni agencja pocztowa powstała 12 lat później (pierwszy pocztowy posterunek dyżurujący na terenie współczesnej Gdyni powstał w Małym Kacku). Jeszcze bezpośrednio po I wojnie światowej agencję pocztową w Gdyni z dniem 17.02.1920 podporządkowano pod pocztowy urząd obrachunkowy w Chyloni (<em>4</em>). Gdynia podlegała pod Chylonię, nie tylko pod względem pocztowym, ale także w zakresie podziałów administracyjnych.</p>
<p>W 1872 r. władze pruskie wprowadziły ordynacją powiatową tworząc obwody z naczelnikiem obwodu t.j. wójtem na czele, jako szczebel pośredni między gminą a powiatem. Dwa lata później utworzono urzędy stanu cywilnego, które zwykle miały siedzibę tam, gdzie obwody. Do obwodu chylońskiego oprócz Chyloni z Dworcem, Lipowymi Błotami i Chylońską Piłą, należały również Bernarda, Pustki Chylońskie, Demptowo, Maszewo, Niegotowo, Nadleśnictwo Chylonia, Cisowa, Pustki Cisowskie, Gdynia, Grabówek, Święty Jan i Kamienna Góra. Zdarzało się jednak, że obwód chyloński i urząd stanu cywilnego miewał siedzibę poza Chylonią np. na Kamiennej Górze, gdy wójtem był Franz Randt lub w Gdyni, kiedy urząd zajmował Karl Düsterwald (<em>5</em>).  Chylonia wcale nie była zainteresowana przyłączeniem do Gdyni. W dniu 14.10.1927 r. na zebraniu Rady Gminnej Chyloni jednogłośnie podjęto uchwałę o nie przystąpieniu do miasta Gdyni.</p>
<blockquote><p>„<em>Od głosowania nikt się nie wstrzymał. Przeciw uchwale nie głosował. Rada Gminna, motywuje uchwałę swoją tym, że Gdynia ma chwilowo pod dostatkiem terenu na zabudowę i Chylonia jako jednostka samorządowa jest w stanie utrzymać się o własnych siłach i przez przyłączenie do Gdyni powstałyby dla Chyloni dotkliwe ciężary i utrudnienia pod względem administracyjnym</em>”</p></blockquote>
<p>Podpisali sołtys Antoni Jasiński, 3 ławników oraz 13 członków Rady. Jednak rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 29.04.1930 r. o rozszerzeniu granic miasta Gdyni (Dz.U. Nr 34 poz. 277), Chylonia  została zniesiona jako gmina i włączona do miasta Gdyni.</p>
<blockquote><p>„...Stąd dalej wzdłuż doliny Gdynia się rozrasta,<br />
Wcielając bliskie wioski do obrębu miasta,<br />
Pochłonięty Grabówek, Chylonia wcielona,<br />
Do Cisowej, Zagórza wyciąga ramiona<br />
Naszej, szybko rosnącej, nadmorskiej stolicy,<br />
Która wpełza na piękne wzgórza okolicy<br />
I zajęła willami Witomińskie szczyty..”<br />
(<em>Grzegorz Winogrodzki „Gdynia”</em>) (<em>6</em>)</p></blockquote>
<h3>Gdynia Leszczynki SKM</h3>
<p>Przystanek ten znajduje się w najstarszej części Chyloni. Siedlisko wsi znajdowało się w rejonie dzisiejszych ulic: Chylońskiej, św. Mikołaja, Opata Hackiego, Młyńskiej. Budowa linii kolejowej Gdańsk – Szczecin odcięła wschodnią część siedliska wsi. Pierwszą stację kolejową na terenie Gdyni wybudowano w Chyloni, ale w oddaleniu o ok. 1,5 km. od ówczesnego centrum wsi. Szybka Kolej Miejska do Chyloni dotarła 15.01.1956 r., jednak przystanek SKM Gdynia Leszczynki został otwarty, w związku ze wzrostem liczby mieszkańców, na przełomie 1973/74 (<em>7</em>). Pierwotnie miał on nosić nazwę „Wiejska” (podobnie jak przystanek SKM Gdańsk Żabianka miał nosić nazwę „Bitwy pod Oliwą”).</p>
<h3>Elektrowozownia (stacja postojowa)</h3>
<p>Elektrowozownia została wybudowana w latach 1951-53 dla potrzeb SKM. Odcinek między stacją Gdynia, a nowym zapleczem pozbawiony był sieci trakcyjnej, brak też było zasilania na terenie samej lokomotywowni. Do przeciągania składów oraz do manewrów używano parowozów. Stan taki trwał do początków 1955 r. W nieprzelotowej hali naprawczej znajdowały się cztery tory o długości 70 m. z kanałami rewizyjnymi. Do roku 1976 r. obsługiwano tabor SKM pochodzący z reparacji wojennych z berlińskiego metra. Rozpoczęcie eksploatacji taboru serii EN57 spowodowało kolejne problemy z ich obrządzaniem – składy te były dłuższe od poprzednich i konieczne było wykonywanie skomplikowanych manewrów, m.in. trzeba było te składy rozłączać. W 1972 r. PKP podjęło decyzję o budowie nowej lokomotywowni i stacji postojowej dla elektrycznych zespołów trakcyjnych. Wówczas z rozmachem zaplanowano obiekt w Gdyni Cisowej przystosowany do obsługi niemal 300 e.z.t. Po przeniesieniu lokomotywki z Chyloni na Cisową, teren należał do innych jednostek organizacyjnych PKP (Wagonowni, Zakładu Taboru), a potem spółek przewozowych.</p>
<h3>Położenie geograficzne</h3>
<p>Chylonia położona jest w Pradolinie Kaszubskiej nad Chylonką stanowiącą dopływ Potoku Chylońskiego. Przez Chylonię przebiegał ważny trakt komunikacyjny. Obecnie Chylonia graniczy z innymi dzielnicami Gdyni: Cisową, Pustkami Cisowskimi, Demptowem, Leszczynkami oraz Pogórzem. Część Chyloni położona jest na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.</p>
<h3>Historia</h3>
<p>W pobliżu Chyloni odkryto kurhany z II w. p.n.e. Odkrywane były także groby skrzynkowe, popielice twarzowe (<em>8</em>). Najstarszy zapis dotyczący Chyloni zawarty jest w dokumencie wystawionym przez księcia pomorskiego Świętopełka z 1259 r. Jednakże mowa tym jest nie o miejscowości, lecz potoku „Kilona”, który stanowił granicę dóbr klasztoru norbertanek z Żukowa (przypomnę, iż pierwsza wzmianka o Gdyni pochodzi z 1253 r.) (<em>9</em>). W 1308 r. Krzyżacy zdobyli Gdańsk i okoliczne tereny. Nie jest znana dokładna data lokacji Chyloni – ponieważ zginął dokument lokacyjny. Lokacja nastąpiła, gdy urząd komtura gdańskiego sprawował Henryk von Rechter, a zatem zapewne w latach 1348-51 (<em>10</em>). W dokumencie 11.11.1351 r. Henryk von Rechter, stwierdził, iż będąc komturem gdańskim nadał Hansowi Kluckow wieś, którą nazwał na swoją cześć Heynrichsdorf oraz urząd dziedzicznego sołtysa z obowiązkiem zasiedlenia wsi. Osadnikom nadano 30 łanów chełmińskich (czyli ok. 504 ha). Hans Kluckow otrzymał co dziesiąty łan, łąkę, trzecią część dochodów z prawa sądowniczego, prawo połowu dorszy w morzu na własny użytek, a także prawo wybudowania młyna, z którego mógł pobierać czynsz (z czasem jednak czynsz z młyna przejął Zakon). We wsi miała też powstać karczma (<em>11</em>). Nadanie zapewne dotyczyło terenu przeznaczonego pod uprawę, a do wsi prawdopodobnie należały także obszary leśne.</p>
<p>Chylonia, podobne jak inne wsie położone w okolicy Gdańska, w granicach, których znajdowały się większe obszary leśne podlegały bezpośrednio pod Gdański Urząd Leśny (w odróżnieniu od pozostałych wsi podlegających władzom okręgowym) (<em>12</em>). Najprawdopodobniej wieś została założona na surowym korzeniu, o czym świadczy dziesięcioletnia wolnizna, po tym okresie mieszkańcy Chyloni byli zobowiązani do uiszczania czynszu w dzień św. Marcina (czyli 11 listopada) na rzecz Zakonu i biskupa kujawskiego (<em>13</em>). Siedlisko wsi usytuowano miejscu, w którym główny szlak komunikacyjny z Gdańska do Pucka przekraczał Chylonkę. Niwę siedliskową rozmieszczono po obu stronach Chylonki, opierając ją krótszym, zachodnim bokiem o główny szlak komunikacyjny. Siedlisku nadano regularny układ. Rozplanowanie lokacyjne okazało się bardzo trwałe – jego wyraźne ślady odczytać można było jeszcze na planach XIX-wiecznych. Wspomniana nazwa Heynrichsdorf szybko zatarła się i używano następujących wersji nazwy Chylonia: Kilau lub Hylaw (dokument wystawiony 30.05.1362 r. przez biskupa Maciej z Gołańczy), Kilowo, Kielia, Chiloua, Kylow (<em>14</em>), Hylonna (<em>15</em>), Chilona (XVII). Od tej ostatniej pochodzi zniemczone Kielau. Zdaniem językoznawców nazwa „Chylonia” pochodzi od popularnej na Pomorzu nazwy osobowej „Chyła”, która wywodzi się od czasownika chylić się (<em>16</em>). Informacje na temat Chyloni w czasach krzyżackich zawarte są w dokumentach skarbowych i wojskowych. Sołtys chyloński miał się stawić zbrojnie na koniu na letnią wyprawę wojenną w 1400 r., w czym musiał mu pomóc sołtys z Cisowej, ponadto – prawdopodobnie na te samą wyprawę – Chylonia wspólnie z Cisową, miały wystawić trzech ludzi (czeladź) do służby obozowej. Z danych skarbowych z pocz. XV w. wynika, że wszystkie łany były zasiedlone, a we wsi był młyn (jest on wymieniany m.in. w krzyżackiej księdze czynszowej z 1415 r.) (<em>17</em>).</p>
<p>Po zakończeniu wojny trzynastoletniej, czyli po drugim pokoju toruńskim (19.10.1466 r.) Pomorze wróciło do Rzeczpospolitej, a Chylonia weszła w skład powiatu puckiego (<em>18</em>) i przeszła na własność skarbu królewskiego. Wsie królewskie były wydzierżawiono osobom zasłużonym i bogatym. Pierwszym znanym tenutariuszem (dzierżawcą) Chyloni był chorąży gdański Mikołaj Wulkowski (XV w.). Następnie wieś dzierżawili Krokowscy (XIV/XV w.), Sokołowscy z Wrzący (w Wielkopolsce), Jerzy Konopacki (XVI w.), Jerzy Hein (XVII w.), Daniel Ernest Cyremberg (XVII w.). Najlepszy pod względem gospodarczym dla wsi wiek XVI, kiedy to użytkowano cały areał uprawny (<em>19</em>). W tym czasie we wsi znajdowały się dwa młyny zbożowe (<em>20</em>). W czasie wojen szwedzkich Chylonia została bardzo zniszczona. Nie było już dziedziczne sołtysa, a funkcję tę sprawował doraźnie jeden z chłopów (<em>21</em>). Ponownie Chylonia była w posiadaniu Krokowskich (XVII w.), a następnie Radziwiłłów, Sobieskich (królewiczowie: najpierw Aleksander, a później Jakub), Przebendowskich (pułkownik i kasztelan Jakub, a potem chorąży pomorski i generał porucznik wojsk koronnych Józef Antoni). W XVII i XVIII w. siedlisko wsi pustoszało, a leżącą odłogiem ziemię włączano do nowo założonego folwarku w sąsiedniej Cisowej. Do folwarku przyłączano również nowe, nie użytkowane dotąd rolnicze tereny, pozyskiwane drogą karczunków. Na wyrębach powstały wówczas jednodworcze osiedla rozproszone, jak Bernarda, Leszczynki, Demptowo, Marszewo i Janowo. Oddalone one były znacznie od siedliska, tworząc wyspowe enklawy śródleśne. Częściowo osiedla te znalazły się pod koniec XVIII w. poza granicami wsi, kiedy to obszerne kompleksy leśne Chyloni wyłączono z jej obrębu, tworząc Rewir Leśny Chylonia (jednak w XIX w. i XX w. część tych osiedli z powrotem została włączona do Chyloni) (<em>22</em>).</p>
<p>Po I rozbiorze Chylonia znalazła się w Królestwie Pruskim, w prowincji Prusy Zachodnie, w powiecie tczewskim i podlegała pod Urząd Ziemski w Mostach (<em>23</em>). Po śmierci Augusta Przebendowskiego w 1808 r. folwark chyloński został rozparcelowany na działki chłopskie. Formalne nadanie własności nastąpiło 22.10.1824 r. (<em>24</em>). W Chyloni nie funkcjonowało dziedziczne sołectwo, tutejszych sołtysów wybierano wśród gburów. Wybrana osoba składała uroczystą przysięgę (<em>25</em>). W tym czasie zabudowa Chyloni wykroczyła poza średniowieczne ramy i zaczęła się rozwijać wzdłuż obecnych ul. Chylońskiej i ul. Wiejskiej (<em>26</em>). W 1885 r. w Chyloni powstało Towarzystwo Czytelni Ludowych, którego celem było szerzenie oświaty wśród ludności polskiej. Pierwszym bibliotekarzem był Antoni Bigot (<em>27</em>). Po reformie powiatowej w 1887 r. Chylonia znalazła się w powiecie wejherowskim (<em>28</em>). W grudniu 1918 r. powołano w Chyloni Polską Radę Ludową. Jej prezesem został ks. Aleksy Lesiński, a sekretarzem Leon Jasiński, w jej skład weszli także Topik i Simon, zaś aktywnymi działaczami byli Adam i Antoni Jasińscy – ojciec i brat Leona (<em>29</em>). Choć I wojna światowa zakończyła się w 1918 r., to ustalanie granic i przejmowanie władzy przez polską administrację następowało stopniowo. W 1930 r., jak już wspomniano wyżej, Chylonia została włączona do Gdyni. W okresie międzywojennym zabudowa Chyloni zaczęła mieć charakter miejski – rozplanowano sieć ulic oraz określono zasady zabudowy, wybudowano kilka kamienic oraz gmachy użyteczności publicznej (szkołę i pocztę). W latach PRL Chylonia została sprowadzona do roli sypialni i stała się szarą dzielnicą. W latach 1960-70 na wywłaszczonych gruntach Gdyńska Spółdzielnia Mieszkaniowa zbudowała kilkadziesiąt bloków i wieżowców. Pozytywne zmiany w dzielnicy rozpoczęły się w latach 90-tych XX w.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="chylonia" href="http://ibedeker.pl/spacery/moja-dzielnica-etap-i-chylonia/">Relacja z wycieczki po Gdyni Chyloni</a></span></strong></p>
</blockquote>
<p><strong>Autor: Adam Bastian</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="Gdynia Chylonia" href="http://ibedeker.pl/spacery/adam-bastian-%E2%80%93-moja-dzielnica-chylonia-cz-ii/">Moja dzielnica Gdynia Chylonia cz. II</a></span></strong></p>
</blockquote>
<p><em><strong>Źródła:</strong></em></p>
<p><em>1 <strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="Gdynia" href="http://www.gdynia.pl/wszystko/o/gdyni/liczby/102_30105.html" target="_blank">www.gdynia.pl</a></span></strong></em><br />
<em> 2 Obertyński Edward, Gawędy o starej Gdyni, Gdynia 1987 r., s. 17.</em><br />
<em> 3 Hejmowski Klemens, Historia poczty w Gdyni 1772-1920, Rocznik Gdyński, Nr 3, 1980-82, s. 55.</em><br />
<em> 4 Hejmowski Klemens, Historia poczty w Gdyni 1920-39, Rocznik Gdyński, Nr 4, 1983, s. 50; Ostrowski Bohdan, Gdyński dzielnice – Chylonia, Rocznik Gdyński Nr 8, 1987/88, s 95.</em><br />
<em> 5 Rembalski Tomasz, Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), Gdynia 2011, s. 33.</em><br />
<em> 6 Ostrowski Bohdan, Gdyński dzielnice – Chylonia, Rocznik Gdyński Nr 8, 1987/88, s. 91.</em><br />
<em> 7 Albin Spychalski podaje datę 29.12.1973 r. (Gdyński węzeł kolejowy, Rocznik Gdyński Nr 4, 1983 r., s. 39.), natomiast data 01.01.1974 r. podana jest na stronie www.kolej.one.pl/index.php?dzial=stacje&amp;id=2804&amp;okno=historia</em><br />
<em> 8 Przewodnik po zabytkach Chyloni, Robert Hirsch (red.), Gdynia 2007 r., s. 1.</em><br />
<em> 9 Ostrowski Bohdan, Gdyński dzielnice – Chylonia, Rocznik Gdyński Nr 8, 1987/88., s. 84-85.</em><br />
<em> 10 Tomasz Rembalski uważa, że nie są znane dokładne daty pełnienia urzędu przez Henryka von Rechtera – zaczął on pełnić urząd przed 25.05.1348 r., a zakończył przed 11.11.1351 r. (Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku, Gdynia 2006 r., s. 71), natomiast Iwona Schlass pisze, że w/w prawdopodobnie był komturem gdańskim od 25.05.1348 r. do 15.05.1350 r. (Historia Chyloni i Cisowej do lat trzydziestych XX wieku, (w:) Wędrówki po dziejach Gdyni, Gdynia 2004 r., s. 26).</em><br />
<em> 11 Rembalski Tomasz, Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku, Gdynia 2006 r., s. 72.</em><br />
<em> 12 Sołtysik Maria, Historyczne podziały terytorialne na obszaru leżącego w granicach administracyjnych miasta Gdyni, Rocznik Gdański z. 2 z 1984 r., s. 23.</em><br />
<em> 13 Rembalski Tomasz, Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku, Gdynia 2006 r., s. 73.</em><br />
<em> 14 Rembalski Tomasz, Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku, Gdynia 2006 r., s. 73-75.</em><br />
<em> 15 Rembalski Tomasz, Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), Gdynia 2011 r., s. 27.</em><br />
<em> 16 Małkowski Kazimierz, Bedeker gdyński, Gdańsk 1995 r., s. 46.</em><br />
<em> 17 Rembalski Tomasz, Dzieje osadnictwa na terenie współczesnych gmin Gdynia i Kosakowo od XIII do XV wieku, Gdynia 2006 r., s. 74-75.</em><br />
<em> 18 Sołtysik Maria, Historyczne podziały terytorialne na obszaru leżącego w granicach administracyjnych miasta Gdyni, Rocznik Gdański z. 2 z 1984 r., s. 26.</em><br />
<em> 19 Sołtysik Maria, Gdynia miasto dwudziestolecia międzywojennego. Urbanistyka i architektura, Warszawa 1993 r., s. 262.</em><br />
<em> 20 Rembalski Tomasz, Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), Gdynia 2011 r., s. 27.</em><br />
<em> 21 Rembalski Tomasz, Zanim powstało miasto. Zarys dziejów Gdyni i jej dzielnic od XIII do XX wieku, Gdynia 2005 r., s. 14.</em><br />
<em> 22 Sołtysik Maria, Gdynia miasto dwudziestolecia międzywojennego. Urbanistyka i architektura, Warszawa 1993 r., s. 262.</em><br />
<em> 23 Sołtysik Maria, Historyczne podziały terytorialne na obszaru leżącego w granicach administracyjnych miasta Gdyni, Rocznik Gdański z. 2 z 1984 r., s. 27.</em><br />
<em> 24 Rembalski Tomasz, Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), Gdynia 2011 r., s. 30.</em><br />
<em> 25 Rembalski Tomasz, Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), Gdynia 2011 r., s. 30.</em><br />
<em> 26 Sołtysik Maria, Gdynia miasto dwudziestolecia międzywojennego. Urbanistyka i architektura, Warszawa 1993 r., s. 262.</em><br />
<em> 27 Rembalski Tomasz, Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), Gdynia 2011 r., s. 33.</em><br />
<em> 28 Sołtysik Maria, Historyczne podziały terytorialne na obszaru leżącego w granicach administracyjnych miasta Gdyni, Rocznik Gdański z. 2 z 1984 r., s. 27.</em><br />
<em> 29 Rembalski Tomasz, Gdynia i jej dzielnice przed powstaniem miasta (XIII-XX wiek), Gdynia 2011 r., s. 35.</em><em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/adam-bastian-moja-dzielnica-chylonia-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spotkanie z książką o modernizmie</title>
		<link>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/spotkanie-z-ksiazka-o-modernizmie/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/spotkanie-z-ksiazka-o-modernizmie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 21:43:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Maria J. Sołtysik]]></category>
		<category><![CDATA[Miejska Informacja Turystyczna]]></category>
		<category><![CDATA[modernizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=33104</guid>
		<description><![CDATA[Z okazji Święta Gdyni Prezydent Miasta Gdyni, Informacja Miejska oraz Biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków zapraszają na spotkanie poświęcone wydanej niedawno książce pt. „Architektura pierwszej połowy XX w. i jej ochrona w Gdyni i w Europie”. Książka opublikowana została przez Urząd Miasta Gdyni i zawiera wiele [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Z okazji Święta Gdyni Prezydent Miasta Gdyni, Informacja Miejska oraz Biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków zapraszają na spotkanie poświęcone wydanej niedawno książce pt. „Architektura pierwszej połowy XX w. i jej ochrona w Gdyni i w Europie”.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/Architektura-Ipol.XXw_.jpg" rel="lightbox[33104]"><img class="alignleft size-full wp-image-33106" title="modernizm" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/Architektura-Ipol.XXw_.jpg" alt="" width="221" height="307" /></a>Książka opublikowana została przez Urząd Miasta Gdyni i zawiera wiele interesujących tekstów dotyczących architektury i ochrony modernizmu, opracowanych przez autorów z całego kraju i z zagranicy.<br />
W czasie spotkania odbędzie się prelekcja pani prof. <strong>Marii J.Sołtysik</strong> pt. „Ewolucja idei Dzielnicy Reprezentacyjnej Gdyni".<br />
Wstęp wolny.</p>
<p>***</p>
<p>„Modernizm w Europie. Modernizm w Gdyni. Architektura I połowy XX wieku i jej ochrona. Urząd Miasta Gdyni”, Gdynia 2011, Redakcja naukowa: Maria Jolanta Sołtysik, Robert Hirsch. Przygotowanie publikacji: Biuro Miejskiego Konserwatora Zabytków Urzędu Miasta Gdyni</p>
<p>Monografia jest efektem II Międzynarodowej Konferencji pt. „Modernizm w Europie. Modernizm w Gdyni. Architektura I połowy XX wieku i jej ochrona.” i obejmuje łącznie 48 bogato ilustrowanych publikacji. Artykuły zostały pogrupowane w trzy bloki tematyczne. Pierwsza część pokazuje tendencje i wzorce w architekturze i urbanistyce I połowy XX wieku w Polsce i Europie, druga – przedstawia teorię i praktykę ochrony architektury modernistycznej, natomiast trzecia – zapoznaje z wybranymi epizodami z dziejów tej architektury i najnowszymi przykładami jej rewaloryzacji.</p>
<p>Wymiary: 208 x 296 mm, 352 strony, cena: 55 zł<br />
Do nabycia tylko w Miejskiej Informacji Turystycznej w Gdyni (ul. 10 Lutego 24, tel. 0/58 622-37-66)</p>
<blockquote><p><strong>Tytuł: </strong>Spotkanie z książką o modernizmie<br />
<strong>Lokalizacja: </strong>Informacja Miejska, ul. 10 Lutego 24, Gdynia<br />
<strong>Godzina rozpoczęcia: </strong>17:00<br />
<strong>Data: </strong>2012-02-08</p></blockquote>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/spotkanie-z-ksiazka-o-modernizmie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Giełda kolekcjonerska, czyli gdyński dodatek do Jarmarku św. Dominika</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/gielda-kolekcjonerska-czyli-gdynski-dodatek-do-jarmarku-sw-dominika/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/gielda-kolekcjonerska-czyli-gdynski-dodatek-do-jarmarku-sw-dominika/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Dec 2011 23:08:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[giełda kolekcjonerska]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof i Kuba Makowscy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Miasta Gdyni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=31454</guid>
		<description><![CDATA[Kolekcjonerzy, zbieracze, pasjonaci staroci nareszcie mają miejsce w Gdyni, gdzie mogą pochwalić się swoimi zbiorami, sprzedać lub powymieniać się częściami  kolekcji i nawiązać kontakty, co w tej branży, jak sami przyznają, jest niezwykle ważne. Giełda kolekcjonerska w Muzeum Miasta Gdyni to pomysł trafiony, choć do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kolekcjonerzy, zbieracze, pasjonaci staroci nareszcie mają miejsce w Gdyni, gdzie mogą pochwalić się swoimi zbiorami, sprzedać lub powymieniać się częściami  kolekcji i nawiązać kontakty, co w tej branży, jak sami przyznają, jest niezwykle ważne. Giełda kolekcjonerska w Muzeum Miasta Gdyni to pomysł trafiony, choć do „dziesiątki” na tarczy jeszcze brakuje.</strong></p>
<div id="attachment_31458" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3433.jpg" rel="lightbox[31454]"><img class="size-full wp-image-31458  " title="giełda kolekcjonerska" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3433.jpg" alt="" width="576" height="432" /></a><p class="wp-caption-text">Giełda kolekcjonerska</p></div>
<p>Giełda odbyła się (w niedzielę, 11 grudnia) po raz trzeci, z każdą edycją stoisk ze starociami przybywa, a o imprezie dowiaduje się coraz więcej osób. Co ważne, przy okazji zaczyna też „tętnić życiem” nieco niedoceniane przez gdynian muzeum ich miasta. Przez cztery godziny swoje skarby kolekcjonerzy prezentują na parterze placówki, co pozwala wszystkim na bezpłatny wstęp. Niestety, z tego względu może niepokoić  mała ilość miejsca dla wystawiających swoje kolekcje.</p>
<p>- Rzeczywiście, szkoda, że muzeum nie udostępniło większych sal. Każdy przychodzi z tym, co ma, a pewnie niektórzy z nas mają dużo więcej. Moją pasją są akurat pocztówki gdyńskie - mówił zapytany przeze mnie pan Andrzej, który wraz synem pojawił się na giełdzie zajmując najmniej miejsca. Zapytań o jego zbiory jednak nie brakowało. Pasja kolekcjonerska rozwinęła się dzięki dziadkowi. - Był policjantem w Gdyni, widziałem go na zdjęciach i chyba wtedy spodobała mi się Gdynia z tamtych czasów. Zacząłem zbierać widokówki. Uwielbiam też stare książki o mieście – tłumaczył.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Wśród eksponatów przeważały właśnie widokówki i książki, ale nie brakowało także chociażby zegarków, przyrządów kuchennych oraz biżuterii. Widać, że kolekcjonerstwo trzyma się mocno. Zapewne, niejeden raz prezentowali swoje zbiory w jednym miejscu, dywagując nad rangą danych przedmiotów. Buszując pośród stoisk, udało mi się wyłowić dwójkę młodych kolekcjonerów, których kolekcja monet prezentowała się na pierwszy rzut oka imponująco.</p>
<p>- Zbieramy monety, nie tylko dlatego, że to lubimy, ale także dlatego, że jest to lokata finansowa na przyszłość i to bardzo wciągająca. Gdy brakuje niewiele to całości kolekcji, to robi się wszystko, by ją zdobyć - opowiadali <strong>Krzysztof i Kuba Makowscy</strong>. Gdy tylko zapytałem o to, czy w szkole także ktoś interesuje się kolekcjonerstwem ich uśmiech i sugestywne kiwnięcie głową, wystarczyło za komentarz. Pasją zarazili się od ojca i jak mówią, będą ją rozwijali. – Wycena naszych zbiorów jest różna, zależy, kto, czego potrzebuje. Niestety zdarzyła nam się niespodzianka ostatnio, że te najdroższe monety skradziono nam w Łodzi podczas podobnej imprezy. Jednak jeszcze sporo przed nami - deklarowali zgodnie.</p>
<p>Czy podobnie dobre perspektywy ma przed sobą Giełda Kolekcjonerska? Po trzech spotkaniach na razie nie wiadomo, czy będzie kontynuacja, choć z pewnością to interesujący dodatek do Jarmarku św. Dominika, gdzie właśnie kolekcjonerzy są zwykle najbardziej oblegani.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/gielda-kolekcjonerska-czyli-gdynski-dodatek-do-jarmarku-sw-dominika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Cesarz Ameryki&#8221;. Wielka ucieczka z Galicji. Martin Pollack o emigracji z Galicji i nie tylko</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/cesarz-ameryki-wielka-ucieczka-z-galicji-martin-pollack-o-emigracji-z-galicji-i-nie-tylko/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/cesarz-ameryki-wielka-ucieczka-z-galicji-martin-pollack-o-emigracji-z-galicji-i-nie-tylko/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 20:25:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Gosk]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Martin Pollack]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Emigracji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=30248</guid>
		<description><![CDATA[Wizyta Martina Pollacka w ramach cyklu „Witryna emigracji”, organizowanego przez tworzące się Muzeum Emigracji, przyciągnęło rekordową liczbę słuchaczy. Miejscem spotkania była, co staje się powoli tradycją, siedziba Miejskiej Informacji Turystycznej. Kto wie, czy jeśli dalej w Gdyni gościć będą tak znamienite osobowości jak Pollack, nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wizyta Martina Pollacka w ramach cyklu „Witryna emigracji”, organizowanego przez tworzące się Muzeum Emigracji, przyciągnęło rekordową liczbę słuchaczy. Miejscem spotkania była, co staje się powoli tradycją, siedziba Miejskiej Informacji Turystycznej. Kto wie, czy jeśli dalej w Gdyni gościć będą tak znamienite osobowości jak Pollack, nie trzeba będzie organizować dyskusji w innym pomieszczeniu. Z pewnością ten, kto pojawił się w Gdyni, nie żałuje. Były korespondent niemieckiego tygodnika Der Spiegel - Martin Pollack, i tłumacz na niemiecki reportaży Ryszarda Kapuścińskiego, potrafi bowiem zainteresować i przykuć uwagę.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3301.jpg" rel="lightbox[30248]"><img class="alignleft size-full wp-image-30252" title="Martin Pollack - spotkanie autorskie" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3301.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p><strong>Martin Pollack</strong> to pisarz w Polsce niezbyt popularny, ale niezwykle ceniony za przenikliwość i dociekliwość w przybliżaniu krain, które w umysłach wielu Europejczyków są zapomniane. Polskim czytelnikom znane są jego książki „Po Galicji. O chasydach, Hucułach, Polakach i Rusinach. Imaginacyjna podróż po Galicji Wschodniej i Bukowinie, czyli wyprawa w świat, którego nie ma”, „Ojcobójca. Przypadek Filipa Halmanna”, „Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu”, za którą otrzymał Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus 2007. Ostatnio głośno było o zbiorze reportaży „Dlaczego rozstrzelali Stanisławów”. Przedstawia w nim losy mniejszości narodowych, rasowych czy ideowych, na tle wydarzeń drugiej wojny światowej bądź też – w drugiej połowie cyklu – przemian ustrojowych i ich konsekwencji w republikach postsocjalistycznych.</p>
<p>Jak przyznał na spotkaniu w Gdyni, woli budować kolaże i mozaiki właśnie z takich małych historii ludzkich, których ślady ciężko wytropić. Nierzadko mocno pozacierane składają się w końcu na pełen obraz. Tak samo jest z najnowszą publikacją „Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji” wydaną w Wołowcu, którą przyjechał promować w Polsce. To historie ludzi uciekających z biedy i nędzy, która dotknęła pod koniec XIX wieku w Europie nie tylko Galicję, ale też inne kraje. Pollack wskazywał, że problemy były w Szwajcarii, Irlandii czy Szwecji. Galicja jest mu jednak najbliższa, choć pobudki pchające do napisania tych reportaży mogą wydawać się dla przeciętnego czytelnika dziwne.<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3300.jpg" rel="lightbox[30248]"><img class="alignright size-medium wp-image-30255" title="Martin Pollack" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3300-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>- Chciałem rozprawić się z mitem Galicji, jako krainy pięknej. Dobrze wiecie, że w tamtym okresie, przed I wojną światową wyjazdy do USA i Brazylii były rozpaczliwą ucieczką przed nędzą, głodem i podróżą do raju, który na miejscu nie zawsze okazywał się tak przyjazny jak w opisach – podkreślał. Autor zaznaczał, że emigracja sprzed 100 lat bywa podobna do tej, która jest dziś. System, pośrednicy, malowanie przed emigrantami obrazów „Ziemi Obiecanej” to elementy stałe. Zmienia się jedynie sposób przepływu osób oraz kierunki emigracji. Dziś najczęściej obowiązującym kierunkiem jest droga ze wschodu na zachód.</p>
<p>Jak zwykle przy takiej okazji padały pytania o to, jak tworzy się takie historie i skąd pomysł, żeby zająć się konkretnym tematem. Pollack wyjaśniał, że jak zawsze w takich wypadkach zdecydował przypadek. Traf chciał, że podczas przeglądania dokumentów w Bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, trafił na plik dokumentów dotyczących emigracji. Rozpoczęła się tytaniczna praca dokumentacyjna. Nie brakowało spotkań z potomkami emigrantów oraz przeglądania drukowanej w tamtym czasie prasy. O tego dochodzą zebrane zdjęcia, które ubarwiają książkę. I właśnie w związku z nimi na spotkaniu nie zabrakło, zwykle wyczekiwanych w takich chwilach, anegdot.</p>
<p>W Polsce wydaniem „Cesarza Ameryki” zajęło się wydawnictwo Czarne, które wśród czytelników literatury opowiadającej o Europie, ma już swoja określoną renomę. Na okładce pojawiła się jedna z fotografii ze zbiorów prywatnych autora. Jakież było jego zdziwienie, gdy na okładce niemieckiego wydania, zamiast galicyjskich emigrantów pojawili się… Włosi, lepiej zdaniem wydawców pasujących do charakteru. Po interwencji zostało szybko zmienione, jednak jak dobitnie podkreślał Pollack, to kolejny dowód na to, że warto było zebrać historie galicyjskich emigrantów w jedną całość i zaprezentować je szerzej.</p>
<p>Czy kiedyś doczekamy się podobnej publikacji o emigrantach z Pomorza, czyli Zaboru Pruskiego? Prowadzący spotkanie, <strong>Aleksander Gosk</strong> wskazywał, że również z naszych ziem fala emigracji była przecież ogromna, a jej początki datuje się na przeprowadzkę Kaszubów do Kanady ok. 150 lat temu. Wydaje się, że ktokolwiek, kiedykolwiek podjąłby się tego trudu z pewnością przeżyłby równie fascynującą podróż co Martin Pollack. Swoich następnych literackich i dokumentacyjnych kroków na razie nie chciał zdradzić, ale z pewnością wielu już teraz czeka na kolejne publikacje tego austriackiego pisarza.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/cesarz-ameryki-wielka-ucieczka-z-galicji-martin-pollack-o-emigracji-z-galicji-i-nie-tylko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Barbara Szczepuła &#8211; Długa podróż poślubna, czyli niekończąca się historia</title>
		<link>http://ibedeker.pl/osobowosci/barbara-szczepula-dluga-podroz-poslubna-czyli-niekonczaca-sie-historia/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/osobowosci/barbara-szczepula-dluga-podroz-poslubna-czyli-niekonczaca-sie-historia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2011 21:26:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobowości]]></category>
		<category><![CDATA[Barbara Szczepuła]]></category>
		<category><![CDATA[Długa podróż poślubna]]></category>
		<category><![CDATA[emigracja]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Emigracji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=29360</guid>
		<description><![CDATA[W Gdyni o emigracji mówi się ostatnio często. Powodem jest idea Muzeum Emigracji, które ma powstać w budynku Dworca Morskiego. Twórcy stawiają sobie za cel odpowiedź na pytania, jak, kiedy, dlaczego, dokąd i z jakim skutkiem ruszali w świat mieszkańcy ziem polskich. Poddani cesarzy Austro-Węgier, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W Gdyni o emigracji mówi się ostatnio często. Powodem jest idea Muzeum Emigracji, które ma powstać w budynku Dworca Morskiego. Twórcy stawiają sobie za cel odpowiedź na pytania, jak, kiedy, dlaczego, dokąd i z jakim skutkiem ruszali w świat mieszkańcy ziem polskich.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/10/DSCN3233.jpg" rel="lightbox[29360]"><img class="alignleft size-full wp-image-29365" title="Barbara Szczepuła" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/10/DSCN3233.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Poddani cesarzy Austro-Węgier, Prus i Rosji. Później mieszkańcy najjaśniejszej Rzeczypospolitej, wojenni tułacze i obywatele PRL-u. Na razie wciąż trwa zbieranie eksponatów, poszukiwanie emigrantów i jakichkolwiek śladów tułaczki po świecie Polaków. Jednym słowem praca organiczna. Taką samą pracę musiała wykonać Barbara Szczepuła, autorka zbioru reportaży "Długa podróż poślubna", dokumentująca losy emigrantów, głównie z Pomorza, którzy postanowili poszukać swojego szczęścia za granicą. Losy to niełatwe, pogmatwane, ale zawsze prawdziwe i prezentowane przez autorkę z techniczną, godną absolwentki Politechniki Gdańskiej precyzją. Choć publikacja ukazała się w 2008 roku, wciąż dobrze i warto do niej wracać, a do <strong>Muzeum Emigracji</strong> pasuje jak ulał.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="podróż poślubna" href="http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/barbara-szczepula-staram-sie-nie-nudzic/">"Podróż poślubna" w Domu Zarazy - wideo</a></span></strong></p>
</blockquote>
<p>Autorka była gościem Aleksandra Goska, pełnomocnika prezydenta Gdyni ds. Muzeum Emigracji w spotkaniu z cyklu "Witryna emigracji". To cykl spotkań promujących tematykę migracji w historii i współczesności Europy i świata. Kameralne spotkanie odbyło się w formie wieczoru autorskiego. Redaktor Szczepuła pod czujnym okiem męża Marka Ponikowskiego, prezentowała fragmenty tekstów, opatrując je komentarzem dotyczącym tego, jak powstawały i jak docierała do swoich bohaterów. Wszystko zaczęło się po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Często były to przypadkowe spotkania. Nierzadko pomagali jej znajomi, a także rodzina.</p>
<p>Pomocną okazała się także... mama dziennikarki, która w trakcie jednej ze swoich rozmów natrafiła na ślad, pozwalający napisać reportaż, nadający jednocześnie tytuł całemu zbiorowi. Miejscem, gdzie rodziły się pomysły i zaczątki tekstów, był także sklep z warzywami. Wystarczyło znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie z osobą, która mogła się stać doskonałym bohaterem reportażu. Tak niewiele i tak wiele zarazem. Rasowa reportażystka, jak się okazuje, wie jednak zawsze co robić. Pomocne były także wyjazdy poza granicę Polski. Dubaj i Arabia Saudyjska, gdzie red. Szczepuła podróżowała wspólnie z marszałkiem senatu Bogdanem Borusewiczem. One także zaowocowały tekstami. Takie ciekawostki chyba najbardziej interesowały zebranych gości, którzy w Miejskiej Informacji Turystycznej w Gdyni pojawili się także ze swoimi historiami.</p>
<p>Jedna ze słuchaczek przyznała, że mieszka pół roku w Gdyni, pół w Londynie.</p>
<p>- W zależności od tego, gdzie przebywam, odczuwam tęsknotę za drugą ojczyzną, choć Gdynia zawsze będzie dla mnie najpiękniejszym miastem, denerwuje mnie tak wiele w Polsce, że nie jestem w stanie przeprowadzić się tu na stałe - podkreślała. Ktoś ubolewał nad tym, ze wielu po powrocie do Polski, wraca z powrotem za granicę, bo w naszym kraju nie da się godnie przeżyć, a zderzenie z realiami jest zbyt wielkie.</p>
<p>Autorka i prowadzący próbowali tonować nastroje, podkreślając, że każdy przypadek jest inny i wszystko zależy od konkretnej, osobistej sytuacji. Zaradność, pomysłowość, hart ducha i wiara w siebie to cechy, które są obecne na kartach reportaży, ale także w życiu każdego z emigrantów. Poza tym świat się kurczy na tyle, by każdy z nich mógł się czuć obywatelem świata. Coraz częściej nie kończą oni swojej przygody z obczyzną przy zlewozmywaku, czy jako opiekuni starszych osób.</p>
<p>Jako dowód autorka podała... siebie. Podróż poślubna do Norwegii z namiotem i makaronem była dla niej i jej męża wyprawą życia, a teraz jest miłą anegdotą, która raczej nie ma wielkiej szansy się powtórzyć. Czy to dobrze, czy źle - to już inne pytanie, na które może kiedyś redaktor Szczepuła w swoich reportażach odpowie.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="Muzeum Emigracji" href="http://ibedeker.pl/relacje/narodziny-muzeum-emigracji-w-gdyni/">Narodziny Muzeum Emigracji</a></span></strong></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/osobowosci/barbara-szczepula-dluga-podroz-poslubna-czyli-niekonczaca-sie-historia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>19 października &#8211; Barbara Szczepuła i &#8222;Witryna emigracji&#8221;</title>
		<link>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/19-pazdziernika-barbara-szczepula-i-witryna-emigracji/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/19-pazdziernika-barbara-szczepula-i-witryna-emigracji/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Oct 2011 18:42:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>
		<category><![CDATA[Barbara Szczepuła]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Miejska Informacja w Gdyni]]></category>
		<category><![CDATA[Witryna emigracji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=29208</guid>
		<description><![CDATA[W Miejskiej Informacji w Gdyni odbędzie się kolejne spotkanie z cyklu „Witryna emigracji”. Jego gościem będzie Barbara Szczepuła – znana gdańska dziennikarska, reportażystka.  Podczas spotkania odbędzie się promocja książki „Długa podróż poślubna”. To plon reporterskich rozmów z wieloma rodakami żyjącymi poza krajem – prawdziwy kalejdoskop [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W Miejskiej Informacji w Gdyni odbędzie się kolejne spotkanie z cyklu „Witryna emigracji”. Jego gościem będzie Barbara Szczepuła – znana gdańska dziennikarska, reportażystka. </strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/10/Witryna-Emigracji.jpg" rel="lightbox[29208]"><img class="alignleft size-full wp-image-29211" title="Witryna Emigracji" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/10/Witryna-Emigracji.jpg" alt="" width="271" height="384" /></a>Podczas spotkania odbędzie się promocja książki „Długa podróż poślubna”. To plon reporterskich rozmów z wieloma rodakami żyjącymi poza krajem – prawdziwy kalejdoskop emigracyjnych życiorysów.</p>
<p><strong>Barbara Szczepuła</strong> odnalazła ludzi, którzy jako dzieci po wojnie trafili przez Sybir do Nowej Zelandii i tam już zostali. Spotkała Polaków, którzy od pokoleń mieszkają w Baku, Erewaniu, Wilnie, Lwowie, Daugavpils czyli Dyneburgu na Łotwie albo w polskiej wsi w Rumunii. Bohaterkami “Długiej podróży poślubnej” są też Polki, które na studiach w Polsce poznały Palestyńczyków, Kurdów i Jordańczyków, wyszły za nich za mąż i wyjechały na Bliski Wschód.</p>
<p>Barbara Szczepuła opisuje w swoich reportażach nie tylko polskich lekarzy, którzy leczą szejków w Arabii Saudyjskiej, architektów projektujących rezydencje w Wielkiej Brytanii, inżynierów - budowniczych sztucznych wysp w Dubaju, milionerów z Doliny Krzemowej i Australii. Są tu też kobiety, które zmieniają pampersy staruszkom oraz młodzież pracująca na “zmywakach”. Opowieści często przejmujące, czasem zabawne, zawsze pisane są z wielką życzliwością dla ludzi.</p>
<p>Wstęp wolny.</p>
<p>„Witryna emigracji” to cykl spotkań promujących tematykę migracji w Europie i świecie. Ich gośćmi są autorzy nowości na rynku wydawniczym – badacze, dziennikarze, literaci. Uczestnicy słuchają wykładów, oglądają wystawy i projekcje poświęcone różnym aspektom procesów migracji, mających wielki wpływ na obraz dzisiejszej cywilizacji.</p>
<blockquote><p><strong>Tytuł: </strong>Spotkanie z Barbarą Szczepułą<br />
<strong>Lokalizacja: </strong>Miejska Informacja, ul. 10 Lutego 24, Gdynia<br />
<strong>Godzina rozpoczęcia: </strong>17:00<br />
<strong>Data: </strong>2011-10-19</p></blockquote>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/zapowiedzi/19-pazdziernika-barbara-szczepula-i-witryna-emigracji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

