<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iBedeker &#187; Eberhard Ferber</title>
	<atom:link href="http://ibedeker.pl/tag/eberhard-ferber/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ibedeker.pl</link>
	<description>Serwis informacyjny i turystyczny Gdańska, Sopotu i Gdyni</description>
	<lastBuildDate>Tue, 22 May 2012 21:48:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>O Ferberach słów kilka cz. II</title>
		<link>http://ibedeker.pl/osobowosci/o-ferberach-slow-kilka-cz-ii/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/osobowosci/o-ferberach-slow-kilka-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 18:46:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobowości]]></category>
		<category><![CDATA[Constantin Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Eberhard Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Ferberówka]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Johann Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Moritz Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Batory]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Długa]]></category>
		<category><![CDATA[Zygmunt August]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=4243</guid>
		<description><![CDATA[Wspomnieć trzeba zatem Eberharda - pierwszego Ferbera pasowanego rzekomo na rycerza i to nie byle gdzie, bo w Ziemi Świętej, gdzie udał się na rycerską pielgrzymkę dowodzoną przez pomorskiego księcia Bogusława. Eberhard, przedstawiciel zaledwie trzeciego pokolenia Ferberów w Gdańsku przeniósł rodzinę jeszcze o jeden szczebel [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_4247" class="wp-caption alignleft" style="width: 234px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/02/Marienkirche2009_62901132.jpg" rel="lightbox[4243]"><img class="size-medium wp-image-4247" title="Marienkirche2009_6290113(2)" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/02/Marienkirche2009_62901132-224x300.jpg" alt="" width="224" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Epitafium w Bazylice Mariackiej</p></div>
<p>Wspomnieć trzeba zatem Eberharda - pierwszego Ferbera pasowanego rzekomo na rycerza i to nie byle gdzie, bo w Ziemi Świętej, gdzie udał się na rycerską pielgrzymkę dowodzoną przez pomorskiego księcia Bogusława. Eberhard, przedstawiciel zaledwie trzeciego pokolenia Ferberów w Gdańsku przeniósł rodzinę jeszcze o jeden szczebel wyżej w hierarchii społecznej. Był już nie tylko człowiekiem ambitnym i pracowitym jak jego dziad Ewert, nie tylko kupcem i miejskim politykiem, jak ojciec – Johann. Eberhard był już członkiem europejskiej elity, człowiekiem wykształconym, bywałym w towarzystwie możnych tego świata – przedstawicielem zmierzchu średniowiecznej tradycji rycerskiej. Nawet jeśli ktoś zakwestionowałby nadanie szlachectwa w Ziemi Świętej, nie sposób przeczyć faktowi nadania rycerskich insygniów Eberhardowi przez samego króla Aleksandra. Stanowisko burmistrza – coraz bardziej naturalne w swoim rodzie, osiąga jako 46-latek. Prowadzi pozornie propolską politykę, współpracując ściśle z dworem królewskim, jednak usilnie dba o uzyskiwania dla Gdańska coraz to silniejszej niezależności. Królowie polscy przystają na jego propozycje powstrzymania się od ingerencji w miejskie sądownictwo, potwierdzają tez bez wahania gdańskie przywileje, z tymi z czasów krzyżackich włącznie. Od Zygmunta Starego uzyskuje Eberhard nobilitację rodziny i zatwierdzenie herbu z trzema dziczymi głowami.</p>
<p>Bratem Eberharda był jeden z największych gdańskich skandalistów XV wieku, Moritz, w polskim piśmiennictwie wspominany jako "Maurycy". Ów dziesiąty z kolei potomek Johanna wywołał skandal obyczajowy, który odbił się echem w "całym chrześcijaństwie". Nie wiadomo jak było naprawdę, dość, że odmówiono mu ręki wybranki. Odmowa mogła mieć dwa powody. Pierwszym był zadawniony zatarg między klanami Angermünde, do którego należała <a href="http://ibedeker.pl/relacje/miasta-milosci-czyli-gdansk-na-milosnym-szlaku" target="_self">dziewczyna będąca obiektem westchnień Moritza</a>, a rodziną Ferberów. Innym, szczególnie dotkliwym dla ferberowskiej dumy byłaby motywacja traktująca małżeństwo między przedstawicielką jednego z najstarszych gdańskich rodów, a patrycjuszem bardzo świeżej daty, jako mezalians. Cały Gdańsk aż kipiał od plotek, oskarżeń, domysłów, dochodziło do rękoczynów, trwała seria procesów – młody Moritz postanowił bowiem za wszelką cenę doprowadzić do połączenia z wybranką. Czy tak bardzo ją kochał, czy tak bardzo bolała go urażona duma? Dzisiaj trudno to stwierdzić. Sprawa zataczała coraz szersze kręgi. Jako należąca do sfery rodzinnej, trafiała do kolejnych instancji sądów duchownych, by w końcu dotrzeć do samego papieża i zaskutkowała klątwą nałożoną na cały Gdańsk. By "trzymać rękę na pulsie" Moritz pojechał osobiście do Rzymu. I tam nastąpiła przemiana. Z rozpalonego kochanka zmienił się w duchownego. Czy była to przemiana wewnętrzna, czy dostrzeżenie szansy na większą i szybszą karierę – tego również nie dowiemy się nigdy. Ukochana została wydana za mąż za kogo innego, a Moritz zrezygnował z roszczeń, tym bardziej, że zakazał tego i jemu i jego rodowi król Aleksander. Kariera duchowna okazała się pomysłem trafionym. Jeszcze zanim wrócił w nasze okolice zaczął Moritz kolekcjonować kolejne godności duchowne, głównie dlatego, że łączyły się z tzw. prebendą, czyli całkiem przyzwoitymi dochodami. Uczył się dużo i piął wzwyż po drabinie kościelnej hierarchii. Do Gdańska powrócił w 1516 r. by objąć prestiżowe stanowisko proboszcza Kościoła Mariackiego. Zaocznie zdążył już być proboszczem Kościoła św. św. Piotra i Pawła, osobiście jednak nie zdążył odprawić tam ani jednej mszy. Jako proboszcz największego w mieście kościoła czuł się w obowiązku pozostawić po sobie materialny ślad, a cóż lepszego można zrobić w mieście od przeprowadzenia inwestycji budowlanej. Tę właśnie inwestycję, w postaci gruntownej przebudowy plebanii, rozpoczął już w rok po powrocie do Gdańska. Do dzisiaj możemy oglądać portal z ferberowskimi dzikami na herbowej tarczy w ciasnej uliczce oddzielającej kościół od plebanii. Kościelna kariera doprowadziła Moritza do godności biskupa warmińskiego, przez co stał się przełożonym jednego z najsłynniejszych ludzi w historii świata – samego Mikołaja Kopernika, który zresztą próbował leczyć cierpiącego na przypadłości związane z przesadnym korzystaniem z dostatku biskupa. Na niewiele się to zdało – Moritz zmarł w wieku 66 lat w swoim biskupim zamku w Lidzbarku Warmińskim i tam też spoczął na wieki.</p>
<p>Apogeum potęgi rodu przypadło na czas nazywany i w Polsce i w Gdańsku "złotym wiekiem". Rola przywódcy rodu przypaść miała synowi Eberharda, Constantinowi. Ten przedstawiciel czwartego pokolenia Ferberów w Gdańsku, urodzony w 1510 r. był jednym z szesnaściorga rodzeństwa. Burmistrzem został w wieku 45 lat. Przypadła mu trudna rola obrony praw Gdańska przed nagłą amnezją polskich królów, którzy nagle postanowili wycofać się z tego wszystkiego co miastu nadali ich przodkowie, a za co Gdańsk słono im zapłacił. To właśnie Constantin Ferber musiał ratować pozycję Gdańska w okresie konfliktu morskiego z ostatnim Jagiellonem, ale prawdziwe kłopoty przyniosło wybranie na króla Polski Stefana Batorego, siedmiogrodzkiego księcia, o którym wiadomo było, ze jest człowiekiem zdecydowanym i nie będzie odkładał wszystkiego "do jutra" jak to czynił Zygmunt August. Uznanie wyboru Batorego na króla uzależnił zatem Gdańsk od uprzedniego potwierdzenia przywilejów miasta. Tego nowy król odmówił, żądając postawy pokornej, jakiej mógł się spodziewać nawet od Krakowa, natomiast Gdańsk, przyzwyczajony już do swojej dominacji w tej części Europy, ani nie mógł ani nie chciał się królewskim żądaniom podporządkować. Tak wybuchła wojna między Gdańskiem a Rzecząpospolitą, wojna, którą Gdańsk wygrał, mimo przegranej w polu, uzyskując za cenę nic nie znaczących gestów potwierdzenie wszystkich swoich praw. Głównym aktorem tego konfliktu po gdańskiej stronie był Constantin, którego, podobnie jak jego ojca, nazywano już wówczas "królem Gdańska", a nawet proponowano, by zmienić nazwę miasta na "Ferberowo". Syn Constantina, noszący to samo imię, jest bohaterem jednej z ciekawszych legend miejskich, opowiadającej o tym, jak jako dziecko wypadł z okna domu przy Długiej, nie tracąc życia jedynie za sprawą kosza z kapustą ustawionego na przedprożu.</p>
<p>Na Constantinie, obrońcy Gdańska przed zachłannością protektorów, kończy się wielkość rodu. Nie kończy się z powodów finansowych, a raczej dlatego, że kolejne pokolenia nie przynoszą już tak wybitnych jednostek, jakich pełno było w pierwszych czterech generacjach gdańskich Ferberów. Ostatni przedstawiciel tej rodziny zmarł w XVIII w. Ślady po wielkim gdańskim rodzie napotkać możemy w całym niemalże historycznym Gdańsku. Jest wspomniana już kaplica Ferberów, jest portal "Ferberówki" – plebanii Kościoła Mariackiego, jest rodzinny dom przy Długiej 28. Listę dzieł, śladów i miejsc związanych z rodziną Ferberów można by ciągnąć długo. Ostatnimi czasy popularność zyskuje lokal przy Długiej, z nazwiskiem rodziny w nazwie, dzieło znanego gdańskiego piekarza i cukiernika. Lokal dobrze przemyślany, dobrze prowadzony, z miłą obsługą i szczególną atmosferą. A w menu – oprócz rozmaitych atrakcji kulinarno-wyskokowych – przeczytać możemy całą serię krótkich opowieści o Ferberach. Jestem bywalcem tego lokalu i mogę go polecić z czystym sumieniem, a każdemu, kto go odwiedzi, proponuję chwilę zadumy nad wielkością rodu, który kiedyś znaczył bardzo wiele i mimo że wieki temu odszedł do historii, wart jest naszej pamięci.</p>
<p><a href="../osobowosci/o-ferberach-slow-kilka-cz-i" target="_self">O Ferberach słów kilka cz. I</a></p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/osobowosci/o-ferberach-slow-kilka-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O Ferberach słów kilka cz. I</title>
		<link>http://ibedeker.pl/osobowosci/o-ferberach-slow-kilka-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/osobowosci/o-ferberach-slow-kilka-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 13:32:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobowości]]></category>
		<category><![CDATA[burmistrz Gdańska]]></category>
		<category><![CDATA[Dom Angielski]]></category>
		<category><![CDATA[Eberhard Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Ewert Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Ferberowie]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Gowel Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Johann Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimierz Jagiellończyk]]></category>
		<category><![CDATA[rody gdańskie]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Aksamitna]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Chlebnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Zygmunt Stary]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=4112</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsi Ferberowie pojawiają się w Gdańsku już (czy może dopiero) w 1415 r. Są to bracia Gowel i Ewert. Trudnią się żeglugą – są szyprami, co było działalnością tyle dochodową, co ryzykowną. Mieszkają początkowo na Starym Mieście. Tam, jak chce legenda, odbyć się miała scena, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_4121" class="wp-caption alignleft" style="width: 234px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/02/Pfarrhof2005_01.jpg" rel="lightbox[4112]"><img class="size-medium wp-image-4121" title="Pfarrhof2005_01" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/02/Pfarrhof2005_01-224x300.jpg" alt="" width="224" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Herb Ferberów / Fot. A.M.</p></div>
<p>Pierwsi Ferberowie pojawiają się w Gdańsku już (czy może dopiero) w 1415 r. Są to bracia Gowel i Ewert. Trudnią się żeglugą – są szyprami, co było działalnością tyle dochodową, co ryzykowną. Mieszkają początkowo na Starym Mieście. Tam, jak chce legenda, odbyć się miała scena, którą złośliwi i niechętni Ferberom mieszczanie chętnie sobie opowiadali, kiedy Ferberowie doszli już to pozycji, której można im było jedynie zazdrościć.</p>
<p>Legenda ta wyjaśnia, nieco pokrętnie, pochodzenie herbu, jakiego gdańscy Ferberowie używali. Herb ten przedstawia trzy głowy dzików na złotej lub błękitnej tarczy. Do obrania sobie tego znaku przez rodzinę dojść miało, zgodnie z legendą, w czasach kiedy Ferberowie mieszkali jeszcze przy ulicy Aksamitnej. Zdarzyło się oto tak, że któryś z młodych Ferberów odciął łby trzem świniom utopionym w ulicznym błocie, tuż przed drzwiami domu swojego ojca. Ojciec pochwalić miał ów czyn, jako akt dzielności i zalecił młodzieńcowi wybór trzech świńskich łbów jako rodzinnego godła. To oczywiście wersja skrajnie złośliwa, ale dosyć popularna. Inna, znacznie chwalebniejsza, łączy powstanie herbu z oblężeniem Gdańska już w czasach, kiedy przedstawiciel rodu Ferberów był burmistrzem. Wróg chcąc wziąć miasto głodem odstąpił od oblężenia, kiedy, zgodnie z pomysłem Ferbera, ostrzelany został świńskimi łbami. Wyciągnął bowiem z tego dość przedziwny wniosek o tym, że Gdańsk głodem wziąć się nie da.</p>
<p>Gowel Ferber ginie w pomroce dziejów. Położenie podwalin pod potęgę rodziny przypadnie Ewertowi. Ów bogacił się prędko, skoro już w 12 lat po przybyciu do Gdańska stać go było na kupienie sobie miejskiego obywatelstwa i kamienicy przy Chlebnickiej (w miejscu wzniesionego znacznie później Domu Angielskiego). Nie pływał już wówczas, zajął się znacznie mniej ryzykownym, a przynoszącym krociowe zyski handlem. Handlował głównie drewnem, korzystając z koniunktury gospodarczej, której bramy otwarły Gdańskowi przywileje Kazimierza Jagiellończyka. Był jednak człowiekiem w mieście nowym, nie szczędził zatem środków na ugruntowanie swojej świeżej pozycji. Przejawem działalności z zakresu budowania wizerunku swojego i rodziny było na przykład nabycie kaplicy w Kościele Mariackim, zwanej ślepą (nie ma bowiem okien), lub Kaplicą św. Baltazara. Zmarł w połowie XV w., przekazując synowi, Johannowi sporą fortunę i ugruntowaną, choć nie przez wszystkich akceptowaną pozycję w miejskiej elicie kupieckiej.</p>
<p>Syn Ewerta, Johann, umiał kontynuować dzieło ojca. Nie tylko utrzymał i powiększał rodzinną fortunę, ale sięgnął wkrótce po miejskie urzędy, po których drabinie wspinał się nadzwyczaj szybko, osiągając w wieku 49 lat najwyższą z godności – burmistrza. Handlował, jak ojciec, ale znacznie chętniej obracał pieniądzem niż towarami. Spekulował także miejskimi nieruchomościami, co w epoce rozpoczynającego się "złotego wieku" Gdańska przynosiło ogromne zyski. Jako jeden z nielicznych gdańskich kupców nie wyspecjalizował się w żadnej dziedzinie, sprawnie i skutecznie prowadząc interesy tak handlowe jak bankowe. Kontynuował również proces budowania rodzinnego wizerunku rozpoczęty przez ojca. W kaplicy w Kościele Mariackim utrzymywał aż trzech duchownych, nie oszczędzał także na jej wyposażeniu, którego skromne resztki możemy oglądać do dziś. Zachowane fragmenty ołtarzy pozwalają nam obejrzeć tego ambitnego i skutecznego człowieka – u stóp świętych widzimy go kilkukrotnie wraz z liczną rodziną. Spośród dziesięciu synów Johanna przynajmniej dwóch zasługuje na wspomnienie, ale o nich w kolejnej części...</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/osobowosci/o-ferberach-slow-kilka-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dom Ferberów</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/dom-ferberow/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/dom-ferberow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 17:11:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcje Gdańska]]></category>
		<category><![CDATA[Dom Ferberów]]></category>
		<category><![CDATA[Eberhard Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Konstanty Ferber]]></category>
		<category><![CDATA[tour Gdansk]]></category>
		<category><![CDATA[zabytki Gdańska]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=2281</guid>
		<description><![CDATA[Dom przy Długiej 28, dzisiaj zwykle nazywany "Domem Ferberów", to obiekt niezwykły, w którym krzyżują się ludzkie losy, wielkość i upadek, wspaniałość i klątwa. To, co możemy oglądać dzisiaj pod tym adresem to powojenna rekonstrukcja, wojna obeszła się bowiem z domami patrycjuszy przy Długiej nader [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_2283" class="wp-caption alignleft" style="width: 305px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/01/13-Ferber.jpg" rel="lightbox[2281]"><img class="size-large wp-image-2283   " title="13 Ferber" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/01/13-Ferber-682x1024.jpg" alt="" width="295" height="442" /></a><p class="wp-caption-text">Dom Ferberów</p></div>
<p>Dom przy Długiej 28, dzisiaj zwykle nazywany "Domem Ferberów", to obiekt niezwykły, w którym krzyżują się ludzkie losy, wielkość i upadek, wspaniałość i klątwa. To, co możemy oglądać dzisiaj pod tym adresem to powojenna rekonstrukcja, wojna obeszła się bowiem z domami patrycjuszy przy Długiej nader okrutnie. Jest to rekonstrukcja nader wierna, choć nie pozbawiona istotnego i rzucającego się w oczy błędu, jednak ukazuje siedzibę najpotężniejszego w Gdańsku złotego wieku rodu w kształtach bardziej przypominających oryginalne, niż to, co spłonęło i zawaliło się w 1945 r.</p>
<p>Historia kamienicy zaczyna się w roku 1560, kiedy to Constantin Ferber, syn Eberharda Ferbera, postanawia wznieść rodową siedzibę w kształtach odpowiadających najnowszej modzie architektonicznej, odzwierciedlających ponadto pozycję i bogactwo rodziny, a przy okazji troszeczkę i ferberowskie kompleksy. Eberhard był tak potężny, że zwano go "królem Gdańska", choć był "tylko" jego burmistrzem. Podobnie burmistrzem był Constantin, który wsławić miał się w wkrótce nieustępliwością, sprawną dyplomacją i politycznym zwycięstwem w wojnie gdańsko-polskiej z 1577 r.</p>
<p>Taki właśnie człowiek kazał wznieść dla siebie dom, który jako jeden z pierwszych w Gdańsku zbudowany został w całości według szkoły manierystycznej. Tak właśnie powstał budynek, który rodzienie Ferberów służyć miał aż do 1786 r. - do dnia śmierci ostatniego jej przedstawiciela. Nie nazywano go jednak wówczas "domem Ferberów", miał bowiem znacznie bardziej wpadającą w ucho nazwę, której źródłem była scena ukazana na wspaniałych odrzwiach, na której ukazano wypędzenie z raju Adama i Ewy.</p>
<p>Kamienica "Adam i Ewa" miała wkrótce stać się miejscem, z którym legenda połączyła co najmniej trzy bardzo istotne dla miejskiego krajobrazu opowieści. Pierwszą z nich była historia o dziecku, dziedzicu ferberowskiej fortuny i potęgi, chłopcu, który z okna kamienicy, trzymany przez niańkę, oglądał wspaniałą paradę towarzyszącą wjazdowi do Gdańska któregoś z królów. Gapowata niania zapatrzyła się, jak chce legenda, na jakiegoś szczególnie urodziwego młodzieńca z królewskiego orszaku i rozluźniła przeto chwyt ramion, którymi asekurowała stojące na parapecie dziecko. Nieszczęście tylko czekało na taką okazję. Chłopiec zachwiał się i runął z trzeciego piętra w dół prosto na przedproże. Uratować miał go kosz pełen kapusty ustawiony przez służącą na przedprożu, w którym bezpiecznie wylądował. Mimo że legenda milczy o formie tej kapusty, domyślać się należy, że kosz napełniony był jej liśćmi, lądowania bowiem w koszu pełnym główek kapusty nie skończyłoby się zapewne, nawet w legendzie, tak szczęśliwie.</p>
<div id="attachment_2292" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/01/Marienkirche2009_6290113.jpg" rel="lightbox[2281]"><img class="size-medium wp-image-2292" title="Marienkirche2009_6290113" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/01/Marienkirche2009_6290113-300x254.jpg" alt="" width="300" height="254" /></a><p class="wp-caption-text">Epitafium Ferberów w Bazylice Mariackiej</p></div>
<p>Zestawienie tej legendy z dekoracją epitafium Ferberów w Kościele Mariackim pozwala nam upatrywać w owym chłopcu kolejnego przedstawiciela rodu o imieniu Constantin, kontynuatora rodzinnej wielkości żyjącego w wieku XVII. Na jego epitafium ufundowanym mu przez brata, Johanna, do dzisiaj pyszniącym się dziesiątkami symboli w kaplicy św. Baltazara, widnieje u samej góry figurka spadającego dziecka. To właśnie ma być wspomnienie przerażającego, ale szczęśliwie zakończonego wypadku, który zgodnie z legendą miał mieć miejsce przy Długiej 28.</p>
<p>Kolejna legenda wiązała się z drzwiami, które nadały nazwę całej kamienicy. Miały być one efektem nieudanego seansu spirytystycznego, podczas którego wśród przywoływanych z zaświatów dusz znaleźć mieli się (jako pierwsi oczywiście) Adam i Ewa. Seans skończył się tragicznie, jego sponsor bowiem – będący jednocześnie właścicielem domu – nie przestrzegał zaleceń medium. Na pamiątkę tego wydarzenia. Na pamiątkę tego wydarzenia i ku przestrodze dla innych kazał wyrzeźbić scenę wygnania pierwszych rodziców z raju na drzwiach kamienicy.</p>
<p>Ponura legenda i scena ukazująca upadek pierwszych ludzi, stała się nie tylko źródłem kolejnej legendy, ale również obyczaju związanego z procedurą realizacji wyroków śmierci w Gdańsku. Oto prowadzony na Szubieniczą Górę skazaniec zatrzymywał się na moment na wprost symbolicznych drzwi, gdzie na oczach całego towarzyszącego mu w ostatniej drodze tłumu, głową łamano nad jego głową biały kij, symbolicznie kończąc w ten sposób jego egzystencję w miejskiej społeczności.</p>
<p>Kiedy Ferberowie wymarli budynek przez dłuższy czas był niezamieszkany. W.F. Zernecke pisał o nim w 1843 r. w sposób następujący:</p>
<blockquote><p>Przez długie lata stał niezamieszkany i przez ludowy zabobon był uważany za siedzibę pokutujących duchów byłych właścicieli, które musiały pokutować za swoje grzeszne życie. Prawdopodobnie urzędujące tam sowy, puchacze, szczury i myszy grały rolę duchów. (...) Jednak najbardziej godne uwagi w opustoszałym domu jest to, że mimo całego zaniedbania nie zawalił się on ani całkiem, ani w części. *</p></blockquote>
<p>Na zrekonstruowanej po wojnie fasadzie kamienicy zobaczyć możemy wspaniałą manierystyczną dekorację, pełną pilastrów, fryzów, popiersi i figur. Na attyce umieszczono trzy herby, w charakterystycznym dla Gdańska układzie. Są to godła Rzeczypospolitej, Gdańska i Prus Królewskich, które niestety, zapewne przez nieuwagę, zostały w trakcie odbudowy umieszczone niezgodnie z kanonem gdańskiej triady herbowej, przez co w centrum, zamiast herbu Rzeczypospolitej znalazł się herb Prus Królewskich. Szczegół ten nie wpływa jednak na wspaniałą harmonię całości założenia, które przypomina nam dziś o wspaniałych rodach, które rządziły kiedyś naszym miastem, wśród których rodzina Ferberów przez dłuższy czas zajmowała pozycję porównywalną z książętami włoskich republik kupieckich.</p>
<p><em>* Fragment pochodzi z dzieła "Cały Gdańsk za dwadzieścia srebrnych groszy", które ukaże się niedługo nakładem wydawnictwa Yellow Factory.</em></p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong><em><br />
</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/dom-ferberow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

