W mikołajkowe przedpołudnie, na antenie Radia Gdańsk, usłyszałam zaproszenie na spacer od Bramy Wyżynnej do Piaskowni. Szczególnie zainteresowana tematem, bowiem pracuję w pobliżu Biskupiej Górki, podjęłam szybką decyzję – idę!

Fot. Licencjonowany przewodnik miejski – Krzysztof Szumański

Jak się na miejscu okazało, Pomorskie Centrum Informacji Turystycznej, które zorganizowało „Mikołajki w Bramie Wyżynnej”, czekało na gości już od godziny 10. Ci, którzy przyszli głodni – nie mogli narzekać, bowiem stoły były zastawione kaszubskimi przysmakami. Ja zdecydowałam się na porcję znakomitej sałatki śledziowej i rozpływające się w ustach ciasteczka.

Po kilku chwilach spędzonych w Bramie Wyżynnej – ruszyliśmy. Spacer od Bramy Wyżynnej, aż do rejonu zwanego  Piaskownia – przygotował portal iBedeker. Warto w tym miejscu dodać, że obszar Piaskowni od XIV wieku przynależał niezmiennie do Biskupiej Górki, dopóki w latach 80. XX wieku nie oddzielono ich sztucznie, przecinając historyczny związek ulicą Armii Krajowej.

YouTube Preview Image

Przewodnikiem był Jakub Nowak, który z wyszukaną elegancją i świetną narracją poprowadził zgromadzonych gości drogami gdańskiej historii. I tak mogliśmy zapoznać się ze smutną i melancholijną Katownią i Wieżą Więzienną, czy powikłanymi losami Bractwa św. Jerzego. Na Targu Siennym, dawniej noszącym nazwę Placu 1-go Maja mogliśmy usłyszeć o historii domu sióstr Elżbietanek, które ofiarnie i z poświęceniem opiekowały się dziećmi, skazanymi przez los na samotność i potępienie. Siostry od początku XX wieku prowadziły ochronkę, schronisko i hotel dla mniej zamożnych przyjezdnych. Poprzez kolejne przystanki dotarliśmy do rejonu dzisiejszych ulic Rogaczewskiego (dawna Piaskowa) i Górki. Przewodnik, okraszając swoją narrację licznymi anegdotami, opowiedział historię rejonu Piaskownia, popierając  mocnymi argumentami jej niezbywalne prawo do historycznej przynależności do obszaru Biskupiej Górki, a także zapoznał nas z mało znanymi określeniami typu szturarzenie czy partactwo.

Ostatnim przystankiem był kościół Chrystusa Króla położony na ulicy Rogaczewskiego. Jego historia jest nie mniej fascynująca, niż mało znane losy ulicy Piaskowej, zwanej w okresie Wolnego Miasta Gdańska – Sangrube.

Kościół Chrystusa Króla był kościołem wybudowanym specjalnie dla Polonii Gdańskiej, która żyła w ówczesnym Wolnym Mieście Gdańsku. Budowę sfinansowano głównie dzięki składkom Polaków, zamieszkujących rejon dawnego Gdańska. Jak wspomina gdański pisarz Brunon Zwarra, autor wielu książek i wspomnień o Wolnym Mieście Gdańsku, kamień węgielny przeznaczony pod budowę kościoła, został nocą niezauważenie wywieziony przez gdańskich Niemców o przekonaniach nazistowskich, i był użyty do budowy schroniska młodzieżowego na nieodległej Biskupiej Górce, na której terenie dla mnie zakończył się ten magiczny spacer. Pod koniec wędrówki, jej organizatorka Ewa Kowalska (iBedeker), zaprosiła uczestników na dalszą część mikołajkowego święta w Bramie Wyżynnej i oddała głos pani Dominice, która już wcześniej dała nam się poznać swoimi emocjonalnymi opowieściami.

Dominika Ikonnikow – bo o niej mowa, jak się okazało członkini Stowarzyszenia WAGA i pasjonatka historii rejonu Piaskowni i Biskupiej Górki, zaprosiła z kolei na gorącą kawę i herbatę oraz drobny poczęstunek do lokalu Stowarzyszenia, położonego o zaledwie 5 minut od Piaskowni – na ulicy Biskupiej 4. Ci, którzy jak ja, zdecydowali się na przedłużenie niezwykłej wycieczki, mogli również, a nawet przede wszystkim, obejrzeć pokaz dwóch filmów zrealizowanych przez grupę BG Film – ,,Biskupia Górka Brunona Zwarry” oraz ,,ul. Na Stoku- Grenadiergasse”. Spacerowa publiczność dopisała nader licznie, zatem nie dziwi fakt, że spora jej część, po projekcji filmów udała się z panią Dominiką na pobliski teren dawnego cmentarza Salvator – położonego pomiędzy ulicą Na Stoku, a Kanałem Raduni, aby osobiście zobaczyć miejsce, gdzie wciąż spoczywają ludzie, którzy ukochali Gdańsk i nierzadko byli jego zasłużonymi mieszkańcami. Zgromadzeni zostali uraczeni barwną opowieścią o jednej z mieszkanek pobliskiego Zaroślaka – doktor Clarze Stryowskiej-Baedeker, jej mężu Wilhelmie Stryowskim – malarzu, współtwórcy Muzeum Miejskiego – dzisiejszego Muzeum Narodowego i ich córce Evie (zainteresowanych historią Clary Stryowskiej-Baedeker odsyłam do prelekcji jej poświęconej). Historia cmentarza Salvator, który przynależał do położonego na  pobliskim Zaroślaku kościoła św. Zbawiciela (Saint Salvator) była niestety zasmucająca, bowiem nekropolia przetrwała rok 1945, choć mocno ucierpiała, jednak w wyniku decyzji ówczesnych władz została zamieniona w boisko, i dzisiaj na jej terenie znajduje się szkoła podstawowa. Ekshumacja nigdy nie została przeprowadzona. Niestety nie ma tam żadnego obelisku upamiętniającego to miejsce, a przecież tam wciąż znajdują się prochy tych, dzięki którym dzisiejszy Gdańsk jest tak pięknym i dumnym miastem.

Bardzo dziękuję Organizatorom, Jakubowi Nowakowi i Dominice Ikonnikow za szalenie wzruszającą sobotę.

Tekst: Anna Winkelmann

Szanowni Czytelnicy – taką relację znalazłam dzisiaj w skrzynce emailowej. Serdecznie za nią dziękuję Pani Annie, a Państwu za liczny udział. Dziękuję Tobie Jakubie za piękny, iBedekerowy debiut, a Tobie Dominiko za to wspaniałe zakończenie:)
Za zdjęcia dziękuję Dominice Ikonnikow, Krzysztofowi Szumańskiemu i Grzegorzowi Redlarskiemu:)