Wietrzny, zimny i deszczowy czwartek, 26 października, upłynął uczestnikom i uczestniczkom spacerów w ramach projektu Gdańskie Miniatury, pod znakiem historii kobiet żyjących i działających na terenie Wolnego Miasta Gdańska.

Fatalna pogoda, szczególnie podczas ostatniej z trzech wycieczek szkolnych jakby wpisała się w opowieści przekazywane uczniom i uczennicom gdańskich szkół przez przewodniczkę turystyczną Ewę Czerwińską. Przygotowane przez historyka Krzysztofa Murawskiego prawdziwe historie kobiet działających w Wolnym Mieście Gdańsku, a związanych ze Starym Przedmieściem, były w większości wielce przygnębiające, dla młodszych dzieci być może trudne w odbiorze. Pod budynkiem dawnego Gimnazjum Polskiego przy ul. Augustyńskiego narracja przewodniczki rozpoczęła się stosunkowo łagodnie, od wspomnienia Heleny Żelewskiej – działaczki Polskiej Misji Dworcowej, która przez wiele lat zajmowała się udzielaniem pomocy dziewczynom przybywającym do Gdańska w poszukiwaniu pracy. Młode kobiety stanowiły atrakcyjną siłę roboczą w niemieckich domach, w których niestety najczęściej były germanizowane. Helena Żelewska razem z innymi działaczkami Misji poszukiwała na dworcach i nabrzeżach portowych kandydatek na służące, umieszczała je w schroniskach i lokowała w przyzwoitych, polskich domach.

Kolejne historie, opowiadane przez Ewę Czerwińska były niestety tragiczne – Apolonia Ogryczak, współzałożycielka jednej z pierwszych organizacji kobiecych w Gdańsku – Towarzystwa Polek, w wyniku swojej działalności została uwięziona i wywieziona do obozu pracy w Ravensbruck w Niemczech.
Antonina Gdaniec, nieustępliwa działaczka polonijna dwudziestolecia międzywojennego, w 1942 r. została aresztowana i z trójką młodszych dzieci wywieziona do obozu pracy w Potulicach.

Maria Rakowska z domu Krzyżowska ryzykowała własnym życiem dostarczając paczki więźniom Victoriaschule i obozu Stutthof, a Łucja Siemianowska, zaangażowana się w konspiracyjne przygotowania do obrony Poczty Polskiej, zaginęła bez śladu.

YouTube Preview Image

„Takie to były historie” – jak zwykła mówić przewodniczka Ewa. Smutne, przygnębiające – takie jak czwartkowa pogoda. Czy następny spacer, śladami kobiet WMG, działającymi na terenie Polenhof będą mniej mroczne? Już w listopadzie się okaże, w Instytucie Kultury Miejskiej trwają przygotowania…

Tradycją spacerów stało się losowanie drobnych upominków. Miasto Gdańsk ufundowało notesy, pluszaki i i smycze, Gdańskie Inwestycje Komunalne lizaki, a zegarmistrz z ul. Długiej postarał się o czapeczki, zegarki i kolorowe portfeliki na rękę. Wszystkim ofiarodawcom bardzo dziękujemy:)

Królowe i mieszczanki w Gdańsku – spacer październikowy