Polenhof – wrzeszczańskie osiedle zamieszkałe w okresie Wolnego Miasta Gdańska przez Polaków i Polki, stanowił prężnie działający ośrodek, w którym dbano o zachowanie tożsamości narodowej. Uczniowie i uczennice gdańskich szkół, w ramach czwartkowego spaceru Gdańskie Miniatury, przemierzali dawny Polenhof śladami Polek, szczególne zaangażowanych w krzewienie polskości.

Pogoda nas nie rozpieszczała. Przejmujący ziąb i nasilające się opady deszczu, dawały się we znaki wszystkim uczestnikom i uczestniczkom wędrówki po Wrzeszczu, a zwłaszcza mocno zainfekowanej przewodniczce Ewie Czerwińskiej. Przybliżając historię dzielnicy, stanowiącej centrum życia narodowego, Ewa Czerwińska opowiadała przede wszystkim o kobietach, które działały na terenie kościoła św. Stanisława, klubu sportowego Gedania oraz w Bratniaku – budynku Zarządu Bratniej Pomocy i Polskiego Domu Akademickiego.

Wędrówka rozpoczęła się pod pomnikiem księdza Bronisława Komorowskiego, gdzie usłyszeliśmy o działalności Marii Kurnatowskiej – przewodniczącej Towarzystwa Polek we Wrzeszczu, której pasją było rozwijanie w Gdańsku polskich świetlic. Tu dzieci mogły bez obaw rozmawiać po polsku, poznawały historię i polskie tradycje.
Wiceprzewodniczącą Towarzystwa Polek we Wrzeszczu była Bogumiła Wika-Krzyżanowska. Nie tylko poświęcała się organizowaniu polskich przedszkoli (tzw. ochronek), ale wraz z mężem aktywnie działała na rzecz budowy kościoła św. Stanisława. Na plebanii świątyni, u księdza Bronisława Komorowskiego, spotykały się członkinie Towarzystwa Polek – pierwszej kobiecej organizacji na Pomorzu.

YouTube Preview Image

Polki były również bardzo aktywnymi sportsmenkami, reprezentującymi biało-czerwone barwy. Wśród nich szczególne wyróżniała się Maria Kozakówna – na co dzień telegrafistka na Poczcie Polskiej w Gdańsku. Nieopodal klubu sportowego Gedania, w której rozwijała swoje sportowe pasje, stoi okazały budynek z czerwonej cegły – Bratniak. To w nim swoją działalność na rzecz krzewienia polskości prowadziła kolejna, ważna Polka – Katarzyna Dmitrewska. Skupiła się przede wszystkim na organizowaniu polskiej świetlicy. Z wieloma swoimi koleżankami na początku wojny spotkała się w Victoriaschule.

Losy Polek działających w dzielnicy Polenhof, to losy często tragiczne, ale warte poznania i uświadomienia sobie, jak ciężkim czasem był dla Polaków i Polek okres Wolnego Miasta Gdańska.

Podczas wycieczek, tradycyjnie już, odbyło się losowanie drobnych upominków. Dziękujemy sponsorom:) – oto oni: Miasto Gdańsk, Fundacja Wspólnota Gdańska,  hurtownia Tradis, zegarmistrz z ul. Długiej

Gdańskie Miniatury – spacery po Gdańsku