Podczas majowego spotkania w siedzibie Rady Miasta, poświęconego dyskusji nad przyszłością Szańca Jezuickiego i Bastionu św. Gertrudy, zostałam zaproszona do udziału w wizji lokalnej na Anielinkach, zaplanowanej na 29 czerwca.

Zanim jednak do niej doszło, miałam okazję zwiedzić szaniec z grupą członków Towarzystwa Przyjaciół Gdańska, której przewodził Piotr Mazurek. Trafiliśmy wówczas na czas intesywnych porządków i usuwania chaszczy, które porosły szaniec. Momentami przejście przez suchą fosę było niemal niemożliwe.

YouTube Preview Image YouTube Preview Image

We wtorkowe popołudnie miałam okazję skorzystać z zaproszenia i w towarzystwie przedstawicieli władz miasta, członków lokalnych społeczności, radnych oraz osób bezpośrednio zainteresowanych losem szańca, podziwiałam jakże odmienione miejsce. Wycięte krzewy odsłoniły pięknie zachowane mury, a walające się jeszcze kilkanaście dni temu śmieci w większości zniknęły. W suchej fosie stanęły namioty i ławki czekające na przybyłych gości, których znaczna część po raz pierwszy pojawiła się w tym niezwykłym miejscu i nie kryła zachwytu.

Spotkanie rozpoczął krótki pokaz musztry w wykonaniu grupy rekonstrukcyjnej 52. Regimentu Piechoty, który stacjonował na Górze Gradowej. Odziani w wełniane mundury „żołnierze“, mimo potężnego upału karnie wykonywali rozkazy swojego dowódcy, budząc jednocześnie respekt widzów.

Z historią miejsca zapoznał gości wielki znawca Gdańska Marcin Stąporek, zawodowo związany z ochroną zabytków. Szczególne wrażenie na zebranych zrobiła informacja, że szaniec został uratowany przed całkowitym zniszczeniem dzięki… kurom. Po zakończeniu II wojny światowej pobliscy mieszkańcy rozebrali bowiem reditę krzyżową, znajdująca się przy wejściu na szaniec, a cegły wykorzystali na własne potrzeby. Zapewne podobny los spotkałby wszystkie mury, gdyby nie fakt wydzierżawienia szańca chodowcy kur. Zamknięcie terenu szczęśliwie uniemożliwiło złodziejom kradzież dziewiętnastowiecznej cegły.

Głównym punktem wtorkowego spotkania był spacer po szańcu. Rolę cicerone przyjął Marcin Stąporek, a zaopatrzeni w latarki goście mieli okazję nie tylko obejśc całą suchą fosę, ale również wejśc również do wnętrza kaponier, które zadziwiały przede wszystkim doskonałą wentylacją. Zupełnie nie było czuć charakterystycznego dla starych obiektów zapachu wilgoci i stęchlizny.

Po krótkiej wędrówce przyszedł czas odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie: – Co dalej z zespołem zabytkowego Szańca Jezuickiego? Wszystkie głosy sprowadzały się do jednego wniosku – należy jak najszybciej udostępnić teren mieszkańcom i turystom. Zanim jednak to nastąpi, muszą być spełnione podstawowe wymogi bezpieczeństwa.

Szaniec jest obecnie administrowany przez Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych (GZNK), ale rozpoczęły się już rozmowy dotyczące przejęcia tych obowiązków przez Park Kulturowy Fortyfikacji Miejskich „Twierdza Gdańsk“. Jego szef Przemysław Guzow już dzisiaj wstępnie nakreślił zakres najpilniejszych prac, a wszystkie one mają służyć przede wszystkim wspomnianemu bezpieczeństwu.

Ze zmian, które w ostatnich dniach zaszły na terenie szańca szczególnie zadowoleni byli przedstawiciele Stowarzyszenia Miłośników Podziemnych Zabytków Trójmiasta Gertruda – Wojciech Trzebiatowski i Michał Klugman, od których usłyszałam:

Chcielibyśmy przypomnieć, że to Stowarzyszenie Gertruda zaczęło interesować miasto tym zabytkiem. Zaczęliśmy na początku tego roku, poprzez kontakt z panem Michałem Wdowiakiem z BOM-4 ( zarządca obiektu ), który od razu zainteresował się tematem szańca. Odbył z nami wizytację na obiekcie, gdzie rozmawialiśmy o zabezpieczeniu obiektu i uprzątnięciu fosy. Od tamtego momentu prace ruszyły pełną parą. Pan Michał Wdowiak zlecił zainstalowanie krat w wejściach w fosie. Jednak po późniejszej wizytacji Stowarzyszenia Gertruda na obiekcie okazało się, że kraty są niewystarczającym zabezpieczeniem, gdyż zostały rozkradzione. Oczywiście poinformowaliśmy o tym pana Wdowiaka, który od razu postanowił konkretniej zabezpieczyć obiekt. Wtedy po porozumieniu z konserwatorem nastąpiło zamurowanie wejść od strony suchej fosy oraz ogrodzenie obiektu.

Oczywiście w trakcie tych starań, dążących do zabezpieczenia obiektu, rozmawialiśmy o pomyśle na szaniec. Swoje zdanie przedstawialiśmy na spotkaniu z Dyrekcją GZNK i podczas rozmów z Miejskim Konserwatorem Zabytków. Nasza koncepcja jest następująca (obecnie jesteśmy na etapie składania jej w wersję formalną, wraz ze szczegółowymi opisami, planami, żeby przedstawić ją GZNK ):

Obejmuje ona jak najszybsze otworzenie obiektu w celach turystycznych. Działanie takie nie wiąże się z dużymi kosztami, gdyż wymaga tylko oczyszczenia potern pod fosą (które obecnie są zasypane śmieciami), zamontowaniu oświetlenia oraz umożliwienie dostępu dla grup zorganizowanych pod opieką przewodnika. Takie działania należałoby jednak najpierw przeprowadzić dla miejscowej ludności, by zauważyła piękno Szańca Jezuickiego. Przez wiele lat był on bowiem tylko zarośniętą górą z cegłami, systematycznie zaśmiecaną i niszczoną przez amatorów tanich trunków i malowania po ścianach sprayem. Poprzez wyjście z ofertą zwiedzania tego obiektu najpierw dla mieszkańców okolicy będzie możliwa zmiana świadomości, dotycząca obiektów historycznych, podkreśleniu ich walorów oraz w dalszej przyszłości umożliwieniu swobodnego dostępu.

Dalsze nakłady powinny być skierowane na doposażenie fortu o charakterystyczne wyposażenie, zagospodarowanie kaponier, np. pod wystawy związane z fortyfikacjami lub przystosowaniem niektórych obiektów pod zaplecze sanitarne.

Poprzez otworzenie trasy turystycznej w Szańcu Jezuickim będzie możliwa zmiana spojrzenia na gdańską turystykę. Goście z kraju i zagranicy będą mogli zobaczyć coś zupełnie innego i równie ciekawego niż ul. Długa, Park Oliwski czy ZOO. Pozwoli to na turystyczne ożywienie ‚zapomnianych dzielnic’ lub owianych złą sławą, przez co przestaną one być tylko sypialniami na mapach Gdańska.

Z powodu rozpoczętego właśnie sezonu urlopowego trudno liczyć na podjęcie w najbliższych miesiącach ostatecznych decyzji dotyczących Szańca Jezuickiego, ale są szanse, że po wakacjach zacznie odzyskiwac blask. Póki co wielkie słowa uznania dla władz GZNK, które tak pięknie uporzadkowało teren.

Zapraszam również do lektury relacji ze spotkania na stronie www.mojaorunia.pl

Zdjęcia wykonane przez Stowarzyszenie Gertruda w kwietniu 2008 r.: