Dobiega końca rok obchodów 100-lecia Muzeum Wnętrz Mieszczańskich – Domu Uphagena. W uroczystości doskonale wpisało się Święto ulicy Jana Uphagena, przez całą sobotę 15 września toczące się w okolicach letniej posiadłości rodziny Uphagenów – Mon Plaisir (dawny Pałac Ślubów) we Wrzeszczu.

Jak wielkie ryzyko wiąże się z organizowaniem w naszym klimacie imprez plenerowych wie chyba każdy. Tylko organizatorzy znają natomiast poziom stresu, jaki niesie każda ciemna chmura pojawiająca się na niebie. Sobotnia pogoda nie nastrajała pozytywnie, ale główna organizatorka imprezy Ewa Szymańska wierzyła, że aura nie pokrzyżuje założonych planów. I rzeczywiście. Inauguracji wspólnego świętowania towarzyszył lekki deszcz, ale z czasem przegrał z promieniami słońca.

YouTube Preview Image YouTube Preview Image YouTube Preview Image

W uroczystości brałam udział od początku do końca – nagrywałam wykłady, fotografowałam barwne widowisko towarzyszące wernisażowi zdjęć Iwony Delegiewicz, przyglądałam się pracy młodych twórców, słuchałam gdańskich legend i wspomnień najstarszych mieszkańców ul. Uphagena.

YouTube Preview Image YouTube Preview Image YouTube Preview Image

Mój udział w święcie zaczął się od wysłuchania prelekcji Zofii Maciakowskiej, która opowiadała o historii okolicy dworu Mon Plaisir. Aż serce ściskało, że to, co zostało pokazane na slajdach, stało się już jedynie przeszłością. Tuż po prelekcji, na podwórzu Regionalnego Centrum Informacji i Wspomagania Organizacji Pozarządowych – Fundacji RC, zaroiło się od historycznych postaci – były eleganckie damy i ich towarzysze, były dzieci, a nawet para młoda. Wszyscy oni stanowili barwną oprawę podczas wernisażu wystawy zdjęć autorstwa Iwony Delegiewicz – również występującej w historycznym stroju. Zdjęcia, prezentowane wcześniej w Domu Uphagena, w plenerze robiły znakomite wrażenie.

Deszcz stopniowo przestawał padać. Pojawiło się nawet słońce, i wtedy przeszkoleni uczniowie V Liceum Ogólnokształcącego, rozpoczęli cykl spacerów wokół wrzeszczańskiego dworu Mon Plaisir. Zainteresowanie zwiedzaniem w towarzystwie młodych przewodników było bardzo duże. Szczególne zainteresowanie uczestników wędrówek budziło fantastyczne wnętrze dzisiejszej siedziby Gdańskiego Klubu Biznesu przy ul. Uphagena.

Podczas gdy zainteresowani brali udział w spacerach, w siedzibie Fundacji RC odbywały się warsztaty plastyczne dla dzieci (przygotowane przez Stowarzyszenie Nadbałtyckie Plastyków im. Mariana Mokwy) oraz przedstawienia baśni gdańskich, a na korytarzu siedziby, kusiły dania przygotowane przez Kapitułę Gdańskie Smaki. Uwagę zwracał też plenerowy stragan z pamiątkami – „Szafa Gdańska”.
Hitem święta ulicy był spacer w towarzystwie Katarzyny Rozmarynowskiej – specjalistki od parków i ogrodów, autorki książki „Ogrody odchodzące..?”. Jej jak zwykle ciepła i interesująca opowieść spowodowała wzrost apetytu na wiedzę o gdańskich parkach. Tylko książka jest już nie do zdobycia…
Punktem kończącym otwartą część święta (wieczorem odbył się koncert dla zaproszonych gości) było pełnie wspomnień spotkanie z najstarszymi mieszkańcami ulicy Uphagena. Spotkanie zaaranżowała i prowadziła Katarzyna Korczak.

Kończy się rok obchodów 100-lecia Muzeum Wnętrz Mieszczańskich – Domu Uphagena, czy na następne święto ulicy Uphagena trzeba będzie czekać kolejne sto lat? Ja mam nadzieję, że tylko rok:)

Trzy osoby, które jako pierwsze napiszą w komentarzu nazwisko architektki, która w ramach sobotniego święta oprowadzała zainteresowanych po Parku Jana Uphagena, otrzymają w prezencie książkę (czarno-biały dodruk w miękkiej okładce) – „Ogrody odchodzące… ?”, ufundowane przez jej autorkę Katarzynę Rozmarynowską:)