W Domu Sąsiedzkim Gościnna Przystań odbyła się inauguracja projektu „Historie po Oruńsku”.

Maciej Kosycarz

Maciej Kosycarz i „Historie po Oruńsku”

Wybierając się na Orunię byłam przekonana, że jadę na spotkanie z fotoreporterem Maciejem Kosycarzem. I tak też było, ale… nie do końca, nie tylko:) Fantastyczna opowieść Maćka wpisała się bowiem w inaugurację całorocznego projektu „Historie po Oruńsku”, mającego na celu przede wszystkim zebranie wspomnień byłych i dzisiejszych mieszkańców Oruni – zaniedbanej przez lata dzielnicy, która podobnie jak Dolne Miasto, coraz mocniejszym głosem przypomina o swoim istnieniu. Licznie przybyli na spotkanie Oruniacy udowodnili, że ich mała ojczyzna jest dla nich ważna.

Jarosław Rebeliński

Po lewej Jarosław Rebeliński – współorganizator projektu „Historie po Oruńsku”

Projekt „Historie po Oruńsku” zakończy się w grudniu 2014, ale jak zauważył prowadzący spotkanie Marek Barański – inicjator spotkań z cyklu „Opowiadacze Historii”, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby inicjatywa żyła za rok, za dwa, za dwadzieścia…
W ramach projektu odbędą się spotkania z ekspertami – w takiej roli wystąpił dzisiaj Maciej Kosycarz, warsztaty dziennikarskie i wideoart, spacery tematyczne oraz warsztaty teatralne, które zwieńczą całe wydarzenie spektaklem tworzonym przez mieszkańców Oruni.

Maciej Kosycarz zaczął swoją fascynująca opowieść od zaskoczenia informacją, że jego Wielki Ojciec nie pochodzi z Gdańska. Wydawałoby się, że nie jest możliwe, żeby Zbigniew Kosycarz urodził się w innym miejscu niż Gdańsk, niż Pomorze, a jednak… Z zapartym tchem słuchaliśmy historii zobrazowanych w większości czarno-białymi zdjęciami. Były więc wspomnienia z powojennego Gdańska i jego odbudowy, wspólnie spacerowaliśmy ulicą Długa z lat 60. ubiegłego wieku, odśnieżaliśmy „Warszawę” zakopaną w śniegu, a nawet byliśmy w zakładzie fryzjerskim na Dworcu Głównym w Gdańsku. Z Lechem Wałęsą kibicowaliśmy na stadionie Lechii przy ul. Traugutta, a z Donaldem Tuskiem handlowaliśmy na Jarmarku Dominikańskim (wówczas jeszcze nie św. Dominika), a nawet wybieraliśmy w Cristalu Dziewczyny Wieczoru Wybrzeża (w tym momencie szczególnie zabiło mi serce, bo uczestniczyłam w obu imprezach – i kiedy Maciek zrobił Lechowi Wałęsie zdjęcie z kulturystami, i kiedy Marian Krzaklewski „cielęcym wzrokiem” podziwiał długie nogi „Wieczorynki”).
Aż wreszcie przyszedł czas na zdjęcia Oruni… Tu emocje sięgały niemal zenitu:)

YouTube Preview Image

– Historia buduje tożsamość, jeśli te opowieści gdzieś  poumierają, to tak, jakbyśmy sobie poobcinali własne korzenie – podsumował spotkanie Jarosław Rebeliński, aktor i współorganizator projektu „Historie po Oruńsku”.

Opowiadacze Historii na stale wpisali się do kalendarza gdańskich wydarzeń. Ponieważ zadeklarowali pomoc Oruniakom wierzę, że również projekt „Historie po Oruńsku” będzie ogromnym sukcesem. Powodzenia Drodzy Organizatorzy:)