Nazwa Bastionu określanego obecnie mianem Żubra nie doczekała się jak dotąd rozważań etymologicznych, zwłaszcza w kontekście „arcybrzydkiej” historycznej formy „Maidloch„. Próbując wypełnić tę lukę w gdańskiej historiografii, postanowiłem nieco pospekulować…

Bastion Żubr / Fot. A. Masłowski

Nazwy niecodzienne – a więc dziwne czy śmieszne – powstawały w Gdańsku w zasadzie zawsze wtedy, gdy oryginalna i całkowicie „normalna” nazwa przestawała być z różnych powodów zrozumiała. Powodów mogło być kilka. Pierwszym, dość często spotykanym, było stopniowe wypieranie średnio-dolno-niemieckiego przez coraz bardziej powszechną nowoczesną niemczyznę. Przykładem takiej zmiany jest nazwa dzisiejszej ulicy Grząskiej. Jej najstarsza, dolno-niemiecka nazwa brzmi „olde ras„, co oznacza tyle co ‚stary rów’. Kiedy to znaczenie zostało zapomniane, „olde ras” zmienił się w „altes Ross„, czyli ‚stary koń’ (a tak na prawdę ‚stary dureń’, w haszkowskim znaczeniu). Prawie identycznie było z dawnymi nazwami słowiańskimi. Ulicę Stajenną, wywodzącą swoją nazwę od krzyżackich stajen zamkowych, przekształcono fonetycznie w „Am Stein” – dosł. ‚przy kamieniu’. Trzecim powodem była zmiana cech obiektu, lub odejście świadomości tych cech w zapomnienie, czyniące starą nazwę bezsensowną. Tak było w przypadku znajdującej się na Wyspie Spichrzów ulicy Branda (Brandgasse). Nazwisko Brand znaczy tyle co ‚pożar’, dorobiono więc legendę wyjaśniającą pochodzenie nazwy od pożaru wznieconego na Wyspie i Długich Ogrodach przez bandę Materny. Podobnie było z nazwą dzisiejszej ulicy Ogarnej, gdzie nazwisko Hundt, które dało jej nazwę stało się z czasem powodem doszukiwania się w jej historii rzekomych psów, a w końcu ogarów. Charakterystyczne jest występujące w tych przypadkach nieodmiennie fonetyczne podobieństwo starej i nowej nazwy.

A jak ma się w powyższym kontekście sprawa nazwy bastionu, który dzisiaj określany jest jako „Żubr”?

Przyglądając się starym planom Gdańska, zauważymy, że drugi bastion południowego frontu miejskich fortyfikacji (licząc o bastionu św. Gertrudy), opisywany jest albo jako „Maidloch„, albo jako „Auerochs„. Czasami obie nazwy występują razem, połączone spójnikiem „oder”, czyli „lub”. Nazwą „Maidloch„, jako znacznie trudniejszą do wyjaśnienia, zajmę się za chwilę. „Auerochs” natomiast, oznacza nie żubra, a tura. Trudno wyjaśnić czym kierowali się autorzy powojennej, polskiej nazwy bastionu, dokonując tej zmiany. Być może jest to zwykła pomyłka, być może mamy do czynienia z efektem mocno ograniczonej znajomości języka niemieckiego (charakterystycznej dla składu pierwszych po wojnie komisji nazewniczych), może jednak ktoś kierował się jednak jakimiś trudnymi do sprecyzowania względami, uznając żubra za zwierzę godniejsze bastionu od dawno wymarłego, mitycznego tura.

Znacznie bardziej skomplikowana jest sprawa etymologii drugiej nazwy bastionu, mianowicie tajemniczego „Maidlocha„. Z całą pewnością nazwa ta mieści się w przebogatej na gdańskim gruncie kategorii nazw dziwnych. Wyraz „Maid” znaczy tyle co ‚dziewczyna’, ‚dziewka’. „Loch” to ‚dziura’. Zestawienie tych dwóch słów kojarzyć może się nieco nieprzyzwoicie, zwłaszcza w tłumaczeniu na polski. Stąd też zapewne usiłowania niektórych, zmierzające ku złagodzeniu kłopotliwego efektu, z których najsprawniejszym wydaje się być propozycja by „Maidloch” tłumaczyć jako „Babi Dół”. Tłumaczenie takie jest jednak ugruntowywaniem nieporozumienia, które leży u podstaw tego typu „dziwnych” nazw.

Bastion Maidloch na planie z 1886 r.

W jaki zatem sposób tłumaczyć nazwę „Maidloch” i gdzie szukać jej źródeł? W myśl ogólnych zasad towarzyszących powstawaniu osobliwych nazw w Gdańsku sformułowanych na wstępie, nazwa „Maidloch” wywodzić się powinna od zapomnianego nazwiska albo od cech okolicy z czasów przed zbudowaniem bastionów. Brak odpowiednio dawnych źródeł dotyczących okolicy skutecznie uniemożliwia poszukiwania osoby o nazwisku lub przezwisku Maid, którego mogłaby użyczyć późniejszemu bastionowi. Ta droga nie wyjaśnia ponadto „dziury” w drugiej części nazwy. Poszukiwania należy zatem zwrócić w kierunku topografii i lokalnych warunków krajobrazowych. W tym wypadku sprawa wygląda nieco lepiej. Nazwa Maidloch bowiem składa się z dwóch członów: pierwszy, „Maid”, wywodzi się moim zdaniem od czasownika „meiden” czyli ‚omijać’, ‚unikać’. Drugi człon „-loch” – wydaje się natomiast być bardzo słabo obecnym w gdańskiej topografii, przekształconym rdzeniem „Lohe”. Miejsca o nazwach zawierających „Lohe” lub „Loh” występują po dziś dzień w prawie wszystkich miastach hanzeatyckich, a szczególnie tych nadmorskich. W Gdańsku jedyną nazwą związaną z tym rdzeniem jest „Lohmühle“, Ów młyn znajdował się w kompleksie Kunsztu Wodnego przed Bramą Wyżynną i zajmował się przerobem surowca pozyskiwanego w „Lohe”. „Lohe: to skrót od „Lohewald” lub ”Lohehecke” – po polsku „łęg dębowy”. Takie porośnięte dębem szypułkowym łęgi często były terenami podmokłymi (co jak ulał pasuje do okolicy dzisiejszego bastionu), a nawet bagiennymi, po których chodzić było niebezpiecznie, ale nie zniechęcało to niektórych, jako że ze względu na cenny surowiec – dębową korę, używaną np. w produkcji żagli i garbarstwie – było to również zajęcie intratne. Tak czy inaczej, należało ów „Lohe” omijać, czyli „meiden„. „Maideloh” oznaczałoby zatem ‚dębowy, bagnisty zagajnik, który należy omijać’.

Na początku XVII wieku, gdy po podmokłym łęgu i dębach pozostała już tylko nazwa okolicy – Meideloh – Gdańszczanie, sławni wówczas ze słownej złośliwości i skłonności do żartów, a nawet zwani „ludźmi paskudnej gęby”, przenieśli dawną nazwę na zbudowany właśnie bastion, zmieniając przy okazji odrobinę w jej fonetyce, a w pisowni zaledwie trzy litery…

Powyższy wywód, co chciałbym zaakcentować, nie jest przedstawieniem stanu jakiejkolwiek udokumentowanej wiedzy na temat tajemniczej nazwy. Są to tylko i wyłącznie spekulacje, jednak poparte obserwacją podobnych (a nie budzących wątpliwości) zjawisk zarówno z terenu Gdańska jak i innych miast hanzeatyckich. Wyżej wywiedzione pochodzenie nazwy bastionu „Maidloch” jest z pewnością bardziej prawdopodobne, niż wywodzenie jej od takich czy innych otworów.

Tekst: Roman Kowald

Południowy ciąg fortyfikacji Gdańska – Jakub Szczepański