<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iBedeker &#187; Obiekty</title>
	<atom:link href="http://ibedeker.pl/category/obiekty/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ibedeker.pl</link>
	<description>Serwis informacyjny i turystyczny Gdańska, Sopotu i Gdyni</description>
	<lastBuildDate>Tue, 29 May 2012 20:51:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Muzeum Koko, Euro Spoko – ostatnia taka Noc Muzeów</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/muzeum-koko-euro-spoko-%e2%80%93-ostatnia-taka-noc-muzeow/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/muzeum-koko-euro-spoko-%e2%80%93-ostatnia-taka-noc-muzeow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 May 2012 08:53:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Nadolny</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Federacja Stowarzyszeń Naukowych]]></category>
		<category><![CDATA[koko euro spoko]]></category>
		<category><![CDATA[Kuźnia Wodna w Oliwie]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Techniki w Warszawie]]></category>
		<category><![CDATA[Naczelna Organizacja Techniczna]]></category>
		<category><![CDATA[Noc Muzeów]]></category>
		<category><![CDATA[NOT]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=38201</guid>
		<description><![CDATA[Przypominam sobie czasy końca podstawówki, kiedy z zeszytem w czerwonej okładce przemierzałem gdańską ziemię, aby zdobywać poszczególne poziomy odznaki turystycznej PTTK. Jeśli ktoś nie wie co to odznaka turystyczna to wyjaśnię, że to metalowy, emaliowany znaczek, który odpowiadał dzisiejszym badges na serwisie Foursquare. Nie publikowało [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Przypominam sobie czasy końca podstawówki, kiedy z zeszytem w czerwonej okładce przemierzałem gdańską ziemię, aby zdobywać poszczególne poziomy odznaki turystycznej PTTK. Jeśli ktoś nie wie co to odznaka turystyczna to wyjaśnię, że to metalowy, emaliowany znaczek, który odpowiadał dzisiejszym badges na serwisie Foursquare. Nie publikowało się ich na Facebook, tylko przypinało do chlebaka i z dumą chodziło się z nimi na wycieczki. Zbierałem pieczątki, zapisywałem fakty, wklejałem pocztówki, bilety wstępu. Jedno miejsce wspominam bardzo sentymentalnie. Była to Kuźnia Wodna w Oliwie.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_7547.jpg" rel="lightbox[38201]"><img class="size-full wp-image-38208 alignleft" title="Kuźnia Wodna w Oliwie" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_7547.jpg" alt="" width="640" height="500" /></a>Niewiele w niej było do oglądania, ale trafiłem akurat na moment, kiedy dla niemieckiej wycieczki uruchamiano poruszany wodą młot do kucia żelaza. Do dzisiaj pamiętam jakie zrobiła na mnie wrażenie siła potoczku uruchamiającego ogrom żelastwa. Mój podziw dla geniuszu mnichów w białych habitach, którzy takimi obiektami usiali całą Dolinę Radości i wybrzeża oliwskiego potoku był wielki. Dostałem wtedy pieczątkę jako potwierdzenie wizyty i pamiętam, że była to najładniejsza pieczątka w mojej kolekcji.</p>
<h3>Dlaczego wspominam to dzisiaj?</h3>
<p>O oliwskiej kuźni w Dolinie Radości zrobiło się na chwilę głośno, gdyż właściciel tego obiektu chce zamknąć ją jako ekspozycję muzealną. Kolejnym powodem jest <strong>Noc Muzeów</strong>, wykorzystywana przez pracowników <strong>Muzeum Techniki w Warszawie</strong>, którego Kuźnia jest oddziałem, do protestu przeciwko ewentualnemu zamknięciu placówek, należących do MT. Jeszcze jednym powodem są komentarze towarzyszące tej wiadomości, które przeczytałem w Internecie, zwłaszcza na Facebook, .</p>
<p>Dziś mam prawie 40 lat. Po raz pierwszy w Kuźni Oliwskiej byłem mając lat 12. Udałem się tam sam, idąc piechotą z Sopotu leśnym szlakiem PTTK. Z przykrością muszę stwierdzić, że prawie nic się przez ten czas w Kuźni nie zmieniło. Prawie tak samo wygląda sam obiekt jak i miejsce gdzie kupuje się bilety. Może trawa jest częściej koszona i nie było wtedy banerów patronów medialnych. Teoretycznie zabytki powinny trwać w postaci niezmienionej ale ich otoczenie, choćby zaplecze sanitarne powinny ulegać poprawie.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/1.jpg" rel="lightbox[38201]"><img class="alignleft size-full wp-image-38209" title="Koncert w Kuźni Wodnej" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/1.jpg" alt="" width="230" height="154" /></a>Od wielu lat znam i spotykam przy różnych okazjach, pracownika tego miejsca, Dariusza Wilka i wiem ile dobrych i cennych inicjatyw nie udało się zrealizować, gdyż dyrekcja Muzeum Techniki zasadniczo nie współpracuje z nikim, a wręcz na ogół odmawia udziału w jakichkolwiek działaniach. Podziwiam pana Darka, który mimo to organizuje koncerty, otwarte pokazy, zjazdy zabytkowych pojazdów, czy wreszcie Noc Muzeów, ale nachodzi mnie jednocześnie kilka refleksji….</p>
<h3>Czas na zmiany</h3>
<p>W Internecie podniósł się głośny protest przeciwko likwidacji muzeów, zresztą uzasadniony. Oczywiście od razu padły ciężkie oskarżenia wobec rządu, ministerstwa kultury, władz miasta, które „mają na EURO a na muzea nie mają”. Ja jednak mam zupełnie inne zdanie i pokrótce je tu przedstawię.</p>
<p>Muzeum Techniki w Warszawie powstałe w skrzydle Pałacu Kultury i Nauki, oddano w zarządzanie Naczelnej Organizacji Technicznej. <strong>NOT</strong> to jeden z tworów czasu komunizmu, który stanowił rodzaj dobrowolnego stowarzyszenia inżynierów, prowadził działalność z tym związaną, ale też dostał od komunistycznych władz sute wiano. Dziś NOT to <strong>Federacja Stowarzyszeń Naukowych</strong>, czyli instytucja podobna do UEFA, która w rzeczywistości jest prywatną firmą. Jak to się stało, że NOT sprywatyzował się, przejmując 57 nieruchomości w największych miastach Polski, takich jak gdański budynek NOT przy Rajskiej, nie mam pojęcia. Spadek po okresie, kiedy nasz wschodzący kapitalizm przez pewien czas przypominał Dziki Zachód. Każdy sam może przejść się do tego budynku i sam ocenić ile w nim „propagowania myśli technicznej”, a ile czystej, ściśle komercyjnej działalności, która zasadniczo polega na podnajmowaniu pomieszczeń. Federacja zrzesza kilkadziesiąt stowarzyszeń - faktycznie w większości są spółek prawa handlowego. Czy dzisiaj ktoś jest w stanie dojść jak do tej prywatyzacji majątku wspólnego doszło? Skojarzenie z UEFA to jeden z powodów dla których nadałem temu artykułowi taki właśnie tytuł.</p>
<p>Skomplikowane dzieje spowodowały, że razem ze spadkiem w postaci nieruchomości FSN NOT otrzymał też kilka placówek muzealnych w całej Polsce, w tym Muzeum Techniki w Warszawie. Nie ma co się oszukiwać, że sprywatyzowany NOT traktował muzea po macoszemu. Nie inwestował, nie remontował, nie wzbogacał zbiorów, a jedynym źródłem środków na utrzymanie nieruchomości i pracowników stały się dotacje z Ministerstwa Kultury. Warszawskie Muzeum, które chwali się dość wysoką frekwencją to dla mnie przykład, że można nawet ciekawe zbiory pokazywać w absolutnie nieprzyjaznej formie, że dzięki stałym dotacjom, można gnuśnieć, siedzieć na swoim stołku i nic nie robić. Odwiedziłem to muzeum kilka lat temu, mając dwie wolne godziny w Warszawie. Moim zdaniem wysoką frekwencję zawdzięczają wyłącznie szkolnym wycieczkom, które parkują autobusy tuż obok, pod PKiN, oraz doskonałej lokalizacji. W tym muzeum nic się nie zmieniło od lat 70. Brakuje tylko obowiązku noszenia filcowych kapci, aby panie sprzątające nie musiały za dużo froterować posadzek. Nikt mnie nie przekona, że wartościowe zbiory są tam udostępniane w ciekawy sposób.</p>
<p>Od lat mądre osoby podpowiadały, że czas najwyższy muzeum wydzielić z NOT i np. utworzyć fundację, która mogłaby ubiegać się o granty czy unijne dotacje, jednak Zarząd FSN NOT nigdy takim rozwiązaniem nie był zainteresowany. O ile wiem nawet naszą gdańską Kuźnią interesowały się podmioty, które chciały ją przejąć. Nigdy nie słyszałem, aby FSN-NOT wystąpiło do jakichkolwiek władz samorządowych z propozycją przekazania nieruchomości, placówek, zbiorów. Dotacje nie pozwalały na rozwój ale pozwalały na gnuśnienie i trwanie, a właściwie wegetację. Muzeum Techniki, choć wydawało by się, że pod opieką takiej organizacji powinno rozkwitać, zapada się w niebyt. Nie remontowane, nie wzbogacane o kolejne zbiory, bez promocji, bez dobrej strony internetowej, bez działań popularyzatorskich stało się skansenem i to w tym gorszym tego słowa znaczeniu.</p>
<p>Oto przyszedł dzień, w którym jakiś urzędnik w Ministerstwie Kultury podjął decyzję, którą powinien podjąć dawno. Za publiczne pieniądze, taka formalina nie powinna być finansowana. Nie można nagradzać przyznawaniem środków utrwalania najgorszych muzealnych tendencji. Osobiście sądzę, że ta decyzja powinna zapaść wiele lat temu i być przestrogą dla tych, którzy dzięki państwowym dotacjom nie są zmuszani do wprowadzania jakichkolwiek zmian. Prawda jest taka, że nie ma za bardzo podstaw prawnych do przekazywania prywatnej firmie, jaką bez wątpienia stał się NOT środków na utrzymanie takich placówek. A jeśli nawet, to powinni stawać w otwartym konkursie, z czytelnymi kryteriami do walki o te środki - a tu przegraliby sromotnie z instytucjami, które z pasją realizują swoją misję. Gdyby muzeum miało status fundacji, stowarzyszenia, takie działania byłby bardziej uzasadnione. Większość placówek tego typu w Polsce, skorzystała w ostatnich latach ze środków unijnych na modernizację czy inne cele. Większość, ale nie NOT, którego spółki i spółeczki odpłatnie szkolą jak pozyskiwać unijne środki.</p>
<p>Czy sytuacja jest bez wyjścia? Niekoniecznie. Zarząd FSN-NOT powinien podjąć w końcu rozmowy z samorządami wojewódzkimi i gminnymi na temat przejęcia przez nie tych placówek. Te z kolei nie znajdą już w tym roku środków na utrzymanie, ale być może są w stanie uwzględnić to w przyszłorocznym budżecie. Z jakiej strony by na to nie patrzeć, trójmiejskie muzea, choć narzekają na brak środków, są o wiele lepiej zarządzane niż Kuźnia Wodna z dyrekcją w Warszawie. Ministerstwo i konserwatorzy zabytków powinni pilnie zająć się ewidencją ewentualnych zbiorów, wpisaniem co się da do rejestru, aby cenne artefakty nie uległy rozproszeniu czy wyprzedaniu. Nie wiem czy działania Zarządu FSN-NOT noszą znamiona przestępstwa, ale na pewno popełniono grzech zaniechania i jeśli ktoś jest temu winien to właśnie organizacja-firma, której statutowym obowiązkiem i celem jest propagowanie myśli technicznej.</p>
<p>Zawsze, kiedy czuję, że opinia publiczna jest manipulowana, czuję się w obowiązku wypowiedzieć swoje zdanie i stąd właśnie ten tekst. Decyzja ministerstwa w tym przypadku wygląda racjonalnie i nie ma żadnego związku z EURO 2012, co sugerują rozliczne komentarze, i jest spóźniona o wiele lat. Wiele decyzji ministerstwa kultury nie podoba mi się, a czasem zdumiewa, ale mam wrażenie, że wszelkie polubowne środki do tego aby zmienić sytuację w samym Muzeum Techniki przez lata zostały wyczerpane. Rozumiem rozgoryczenie pracowników samego muzeum, zwłaszcza rozumiem pana Darka z gdańskiej Kuźni, dla którego Kuźnia Oliwska jest całym życiem, ale spróbujmy popatrzeć też na drugą stronę medalu. Jeśli do kogokolwiek należy kierować petycję związaną z Muzeum Techniki to właśnie do Zarządu FSN-NOT. Panowie ruszcie wreszcie tyłki i róbcie to za co Wam płacą!</p>
<p><strong>Autor: Tomasz Nadolny</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/muzeum-koko-euro-spoko-%e2%80%93-ostatnia-taka-noc-muzeow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdański Dwór Artusa, czyli moc legendy króla Artura</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/gdanski-dwor-artusa-czyli-moc-arturowej-legendy/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/gdanski-dwor-artusa-czyli-moc-arturowej-legendy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 21:54:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[arturowa legenda]]></category>
		<category><![CDATA[Dwór Artusa]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Król Artur]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=38095</guid>
		<description><![CDATA[Moc Arturowej legendy inspirowała bogatych mieszczan do wznoszenia Dworów Artusa w znaczących miastach średniowiecznej Europy. Były to okazałe, reprezentacyjne budowle, przeznaczone na spotkania towarzyskie i zebrania bogatego patrycjatu. Ich nazwa wywodziła się od legendarnego króla Artura, sprawiedliwego króla Brytów, który był obrońcą wiary chrześcijańskiej i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Moc Arturowej legendy inspirowała bogatych mieszczan do wznoszenia Dworów Artusa w znaczących miastach średniowiecznej Europy. Były to okazałe, reprezentacyjne budowle, przeznaczone na spotkania towarzyskie i zebrania bogatego patrycjatu. Ich nazwa wywodziła się od legendarnego króla Artura, sprawiedliwego króla Brytów, który był obrońcą wiary chrześcijańskiej i krzewicielem wszelkich cnót. Jego rycerze dla uniknięcia swarów o pierwszeństwo siadywali przy Okrągłym Stole. Wspomagany przez sławnych rycerzy Okrągłego Stołu - Artur uchodził za idealnego króla, zwycięskiego wodza i zdobywcę. Nic zatem dziwnego, że życie władcy i jego drużyny stawiane było za wzór życia dworskiego. Waleczność i prawość rycerzy opiewali trubadurzy, a obrady Okrągłego Stołu stały się symbolem równości praw i braterstwa.</strong></p>
<div id="attachment_38192" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/artus.jpg" rel="lightbox[38095]"><img class="size-full wp-image-38192  " title="Dwór Artusa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/artus.jpg" alt="" width="576" height="392" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Andrzej Kosko</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Bogaci patrycjusze ulegali fascynacji na poły legendarnym światem króla Artura i jego sławnej kompanii. Wyobrażenie uczt i biesiad na zamku Camelot – siedzibie króla Artura, hołdowanie rycerskim cnotom i obyczajom składało się na obraz świata doskonałego, bez skazy. Mit arturiańskiej legendy pobudzał zmysły i działał na wyobraźnię. Fascynowały opowieści o rycerzach Okrągłego Stołu, Lancelocie i jego miłości do żony króla Artura – Ginewry, mistycznym talizmanie – Świętym Graalu i Merlinie, obdarzonym magiczną mocą czarnoksiężniku, doradcy króla.<br />
Obecny we wszystkich większych miastach średniowiecznej Europy kult króla Artura, przyczynił się do zakładania dworów - miejsc spotkań bogatego patrycjatu. To właśnie tam, w Dworach Artusowych, miały być naśladowane dawne tradycje sławnej drużyny. Arturiańska ideologia była wszak aspiracją do arystokratycznego stylu życia. Nie bez znaczenia jest też fakt, że król Artur i jego rycerze pokonywali przeszkody, aby po trudach zaznać radości dworu!</p>
<h3>Gdański salon towarzyski</h3>
<p>Gdański Dwór Artusa powstał w XIV wieku. Jego budowę sfinansowali bogaci mieszczanie. Idea musiała cieszyć się poparciem władz miejskich, gdyż dwór wzniesiono na terenie będącym własnością miasta. W centrum Gdańska powstała okazała budowla, stanowiąca przez wieki ośrodek życia towarzyskiego patrycjatu. W Gdańsku, mieście leżącym na skrzyżowaniu szlaków morskich i handlowych powstało - miejsce elitarnych spotkań, wymiany informacji i przekazywania wieści z całej handlowej Europy. To właśnie na Dworze Artusa gromadzili się najznakomitsi obywatele prześwietnego Gdańska, nie tylko w celach rozrywkowych. Dwór odegrał znaczącą rolę w kontaktach Gdańska ze światem. Swoboda handlu i żeglugi była przecież kwestią „być, albo nie być” dla miasta. A za tym przecież idzie konieczność zapewnienia swobody kontaktów międzyludzkich! Wszak handel opiera się na osobistym poznaniu, zaakceptowaniu i poznaniu ludzi, którzy się nim trudnią. Spotkania na Dworze Artusa – w domu kupców i armatorów - stanowiły ku temu znakomite warunki. Mówiono w nim o wszystkim, co działo się w średniowiecznej Europie. Nie od dziś bowiem w życiu kupiectwa decydującą rolę odgrywa INFORMACJA. Dwór był wybornym miejscem do jej wymiany.</p>
<h3>Przybytek elit</h3>
<div id="attachment_38198" class="wp-caption alignleft" style="width: 268px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/arur-11.jpg" rel="lightbox[38095]"><img class="size-full wp-image-38198  " title="Dwór Artusa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/05/arur-11.jpg" alt="" width="258" height="307" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Andrzej Kosko</p></div>
<p>Dwór przyjął rolę oficjalnego domu kupieckiego i salonu towarzyskiego najwyższej klasy. Tu podawano do wiadomości publicznej oficjalne zarządzenia władz miejskich. Dochodziło też do zawierania transakcji i umów, jednakże ordynacja zakazywała tego typu działań wewnątrz budynku. Miejscem przeznaczonym do tego celu stało się wielkie, rozległe przedproże Dworu. Tak więc Dwór Artusa przyjął rolę oficjalnego Domu Kupieckiego.</p>
<p>Obowiązujący przy wejściu do Dworu cenzus społeczny i majątkowy zawężał uprawnionych do kręgu patrycjatu i przebogatych kupców. Obywatele goszczący w Dworze Artusa musieli wyróżniać się nieposzlakowaną opinią własną i rodzinną. Wszak mowa o przybytku ELIT, salonie życia towarzyskiego nie tylko Gdańszczan. Dwór był znany i odwiedzany przez przybyszów z kraju, Europy i świata. Nie omijali go bogaci kupcy i armatorzy, wytworni goście z Europy i świata, książęta i posłowie, następcy tronów. Nie brakowało rozrywek, takich jak turnieje, rycerskie igrzyska, bale i maskarady, występy grup teatralnych oraz koncerty. Wielkim powodzeniem cieszyły się fajerwerki, gonitwy i uczty. Nie obyło się również bez skandali! Czasem, gdy wina było zbyt wiele, a wybuchowy charakter brał górę nad umiarem i rozsądkiem – w zapomnienie szły dobre obyczaje... Niektórzy bywalcy nie tylko w dzień, ale i w nocy bankietowali, grali na bębnach, podnosili krzyki i kłótnie lub wręcz się bili do poranienia włącznie. Za takie ekscesy i występki przeciw regulaminowi groził zakaz wstępu do dworu, czasowo lub na zawsze. Czasem, jak i dziś zresztą, władza, luksus i bogactwo wyrażały się w braku kultury, kłótliwości i awanturnictwie. Cóż, kiedy w artusowych piwnicach nie brakowało wina!</p>
<h3>Pożar</h3>
<p>Kiedy więc pożar w XV wieku strawił doszczętnie ów cieszący się wielkim powodzeniem przybytek – mogło wydawać się, że zawisło nad nim jakieś tragiczne fatum! Może kara? Przyszłość pokazała, że było wręcz odwrotnie, dwór był dopiero u progu rozkwitu. Wkrótce po pożarze rozpoczęto budowę nowej siedziby. Władze Gdańska doceniały rolę Dworu Artusa w życiu publicznym i postrzegały go jako ważny element układu politycznego. Nowy budynek wzniesiono na koszt miasta. Odbudowa dworu przez Radę była posunięciem mądrym i przemyślanym. Gdańska społeczność składała się w znacznej części z ludności napływowej, przybyszy w różnych krajów Europy i świata. Istnienie Dworu Artusa stwarzało znakomite warunki do wzajemnego poznania się, zacieśnienia kontaktów i wspólnego działania. Tworzyło się poczucie przynależności do jednej, gdańskiej wspólnoty. I tak więc w 1481 roku podano w nowym Dworze Artusa pierwsze piwo.</p>
<h3>Bractwa</h3>
<p>Nowością stało się tworzenie stowarzyszeń wśród bywalców i gości Dworu. Zaprzyjaźnieni uczestnicy siadywali przy jednej ŁAWIE. Stała się ona miejscem wspólnoty osób, które łączyło braterstwo. Na Dworze Artusa powstało siedem ław, a każda z nich zajęła określone miejsce, o które się troszczyła. Bogaty wystrój wnętrza Dworu zawdzięczamy właśnie fundacjom ław. Król Zygmunt III Waza pisał: „Odwiedzanie Dworu Artusa zobowiązuje bogatych i zacnych ludzi do ofiarowania pieniędzy dla upiększenia domu, co utrwalałoby pamięć o nich”.</p>
<p>U podstaw założenia ław legła idea pomagania ubogim. Jak mówiono – ławy istnieją po to, aby wspomagać ukochanych biednych. Działalność charytatywna była uzasadniona. W Gdańsku z wielkim bogactwem sąsiadowała wiejska bieda. Udzielano więc pomocy i wsparcia członkom ławy i ich rodzinom. Bractwo Św. Jerzego zakupiło przykładowo pomieszczenie w przytułku dla chorych na ospę, w którym leczono i pielęgnowano jej członków oraz podopiecznych. Pomagano sobie nawzajem w przypadkach losowych, korzystano z pomocy lekarskiej na koszt bractwa, udzielano sobie wzajemnie pożyczek, a opiekowanie się wdowami i noszenie na ramionach trumien po śmierci braci traktowano jako wielki honor. W obrębie bractwa przestrzegano statutu, występki groziły nakazem odejścia z ławy.</p>
<h3>Świat bez kobiet?</h3>
<p>Kobiety nie mogły praktycznie odwiedzać Dworu Artusa. Niekiedy tylko czyniły to w towarzystwie swych zacnych ojców lub mężów, co było honorem i wyróżnieniem - nie dla nich niestety, ale dla mężczyzny, który je przyprowadził. Gdańskie patrycjuszki marzyły o wizycie na Dworze Artusa, wszak obowiązywały tam wykwintne stroje i oryginalne fryzury. Cóż, kiedy tak rzadko można było w nim zagościć!</p>
<h3>Król wszystkich pieców</h3>
<p>Wnętrze Dworu otrzymało w 1545 r. niezwykłą ozdobę. 11 metrowy piec kaflowy – dzieło gdańskiego zduna – Georga Stelzenera. Nazwano go królem wszystkich pieców, gdyż składał się z pół tysiąca bogato zdobionych kafli. Po jakimś czasie trudno było wyobrazić sobie wnętrze Dworu bez jego imponującej sylwetki. Słynna pisarka Deotyma odwiedziwszy Dwór w 1858 r. pisała: „Byłam na Dworze Artusa i wracam z wyobraźnią jeszcze mocniej nastrojoną, niż kiedy wchodziłam. Dusza i ciało upierają się, aby to wszystko znajdować rozkosznym…”. Dwór Artusa był wyrazem rozkwitu kultury miasta i świadczył o tym, że Gdańskowi się powodzi!</p>
<h3>Witaj królu! Żegnaj bracie!</h3>
<p>Wewnątrz tętniło bogate życie towarzyskie i kulturalne, a na rozległym przedprożu odbywały się ceremonie powitań dostojnych gości. Ileż to razy burmistrz wraz z Radą wypatrywał pierwszych rycerzy królewskich orszaków, nadjeżdżających Traktem Królewskim, od strony Złotej Bramy! To właśnie na Długim Targu oczekiwał na króla tron. Na Dworze Artusa bawiono się, dyskutowano, tańczono…… a przed nim wykonywano wyroki śmierci. Jak pisał bowiem Huizinga – średniowiecze było epoką, w której w tej samej chwili wdychano zapach krwi i róż. Zaszczytu bycia ściętym przed Dworem Artusa dostępowali tylko najwyżsi rangą Gdańszczanie. Podczas egzekucji na Długi Targ wylegały tłumy.</p>
<h3>Dawny blask…</h3>
<p>Wieki XVII i XIX doprowadziły do stopniowego upadku Dworu. Odwiedziwszy go, jeden z poetów napisał:</p>
<p><em>Inaczej było tu przed laty</em><br />
<em>Wrzątkiem uczt kipiał Dwór Artusa</em><br />
<em>Huczały pieśni i wiwaty</em><br />
<em>Lamp płomień złocił biel obrusa</em><br />
<em>Dziś jeszcze pewnie, kiedy blada</em><br />
<em>W gotyckich oknach pełnia błyszczy,</em><br />
<em>Błądzi po sali dusz gromada...</em></p>
<p>Dla Gdańszczan Dwór stał się przybytkiem skłaniającym do marzeń o świetlanej przeszłości Gdańska i przedmiotem zadumy nad jego upadkiem... W marcu 1945 roku prześwietne miasto Gdańsk przestało istnieć. Runął również Dwór Artusa. W ruinach i zgliszczach utonęła jego potęga, świetność, bogactwo i splendor.</p>
<p>Lata powojenne to okres odbudowy Dworu jako obiektu muzealnego. Dziś ponownie zachwyca mieszkańców i przybyszy. Jak przed laty gości w swych progach znakomite osobistości, królów, prezydentów, polityków, artystów i twórców, odzyskuje swój dawny charakter i znaczenie. Jest miejscem wytwornych spotkań, zjazdów, konferencji, wernisaży, i uroczystych odczytów. Ta monumentalna, gwieździście sklepiona budowla jest miejscem nadawania odznaczeń i wyróżnień, między innymi godności Honorowego Obywatela Miasta Gdańska.</p>
<p>Dziś znów, jak przed laty, wznosi się w nim toasty – za Gdańsk – miasto nasze, prześwietną Rzeczpospolitą i bogatą, wspólną Europę.</p>
<p>....................................................</p>
<p><em>W 1997 roku na Konkursie Krasomówczym w Golubiu Dobrzyniu zajęłam II miejsce i dostałam nagrodę Gazety Pomorskiej prezentując tekst o Dworze Artusa, którego skrót właśnie Państwo przeczytali:) W finale opowiadałam o gdańskim likierze Goldwasser. Nigdy nie zapomnę radości z werdyktu jury, nagrody i emocji – miałam 21 lat! Pierwsze miejsce wówczas zajęła polska przewodniczka ze Lwowa.<br />
</em><em>Wszystkim, którzy pomogli mi się wówczas przygotować i trzymali kciuki – a wiem, że czytają iBedekera – serdeczne podziękowania!</em></p>
<p><strong>Autorka: Magda Frączek - Kosko</strong></p>
<blockquote><p><strong>Lektura uzupełniająca:)<br />
</strong><br />
<strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/obiekty/dwor-artusa/"title="dwór artusa" >Dwór Artusa</a></span></strong> - Kasia Czaykowska<br />
<strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/relacje/mityczny-mysliwy-akteon-wrocil-na-swoje-miejsce/"title="akteon" >Mityczny myśliwy Akteon wrócił na swoje miejsce</a></span></strong> - Ewa Kowalska<br />
<strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/obiekty/dwor-artusa-modele-okretow-ozyly/"title="dwór artusa" >W Dworze Artusa ożyły modele okrętów</a></span></strong> - Ewa Kowalska<br />
<strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/obiekty/28-grudnia-1476-r-splonal-dwor-artusa/"title="dwór artusa" >28 grudnia 1476 r. spłonął Dwór Artusa</a></span></strong> - Aleksander Masłowski</p></blockquote>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/gdanski-dwor-artusa-czyli-moc-arturowej-legendy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziesięć gdańskich kościołów św. Olafa cz. II</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/dziesiec-gdanskich-kosciolow-sw-olafa-cz-ii/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/dziesiec-gdanskich-kosciolow-sw-olafa-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Apr 2012 22:56:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[kościół św. Olafa]]></category>
		<category><![CDATA[Wisłoujście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=37249</guid>
		<description><![CDATA[W pierwszej części niniejszego artykułu zawarty jest opis dziewięciu kościołów św. Olafa w Wisłoujściu. Pozostaje opisać ten ostatni, dziesiąty, a także zastanowić się nad przyczynami poważnego zamieszania informacyjnego, które króluje w tekstach opowiadających o Wisłoujściu i jego świątyni. Dziesiąty i ostatni kościół św. Olafa Nowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W pierwszej części niniejszego artykułu zawarty jest opis dziewięciu kościołów św. Olafa w Wisłoujściu. Pozostaje opisać ten ostatni, dziesiąty, a także zastanowić się nad przyczynami poważnego zamieszania informacyjnego, które króluje w tekstach opowiadających o Wisłoujściu i jego świątyni.</strong></p>
<div id="attachment_37252" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/W-prawo-od-wiezy-dziesiaty-Kosciol-sw-Olafa.jpg" rel="lightbox[37249]"><img class="size-full wp-image-37252 " title="W prawo od wieży dziesiąty kościół św. Olafa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/W-prawo-od-wiezy-dziesiaty-Kosciol-sw-Olafa.jpg" alt="" width="576" height="389" /></a><p class="wp-caption-text">W prawo od wieży dziesiąty kościół św. Olafa</p></div>
<h3>Dziesiąty i ostatni kościół św. Olafa</h3>
<p>Nowy kościół, o niezbyt harmonijnej, klasycystycznej bryle, z prawdopodobnie murowaną, krępą dzwonnicą, stanął na Szańcu Wschodnim, pomiędzy Bastionem Wiślanym, a Bastionem Furta Wodna Fortu Carré. Budowa, jak zanotowali skrupulatni kronikarze (albo księgowi) kosztowała 8493 talary. Pozbawiony szczególnego wyrazu zewnętrzny wygląd kościoła rekompensowało w pewien sposób wnętrze. Edith Boehnke w przewodniku po Nowym Porcie i Wisłoujściu wydanym w okresie międzywojennym opisuje jego dwa elementy, na które zwracano uwagę. Pierwszym była konstrukcja ołtarza, z kazalnicą ponad retabulum – rozwiązanie rzadkie, ale wcale nie unikalne, występujące bowiem od czasu do czasu w kościołach wzdłuż południowych wybrzeży Bałtyku i Morza Północnego. Drugą osobliwością był kształt głównego, wiszącego świecznika, który miał formę żaglowca, zapewne dość sprawnie wykonanego, skoro opisywanego jako "unoszący się" lub "szybujący". Tuż obok kościoła stanęła plebania – istniejący do dziś budynek, w którym mieści się wodny komisariat policji. Sam kościół nie przetrwał końca II wojny światowej i zniszczony został jak na razie ostatecznie, bowiem mimo istnienia jeszcze przez trzy powojenne dekady osady w Wisłoujściu, wraz z jej likwidacją ustała jakakolwiek potrzeba istnienia kościoła w pobliżu twierdzy.<br />
<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Dziesiaty-i-ostatni-kosciol-sw-Olafa.jpg" rel="lightbox[37249]"><img class="alignleft size-full wp-image-37257" title="Dziesiąty i ostatni kościół św. Olafa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Dziesiaty-i-ostatni-kosciol-sw-Olafa.jpg" alt="" width="640" height="387" /></a></p>
<h3>Zamęt</h3>
<p>O tym, że w Wisłoujściu był kościół, i że nosił dość egzotyczne wezwanie św. Olafa, słyszał każdy, kto zainteresował się w minimalnym choćby stopniu historią osady w cieniu twierdzy. Nieco wnikliwsze zainteresowanie napotyka jednak na spore przeszkody. Po pierwsze informacje o kościele są nader skąpe, po drugie na pierwszy rzut oka widać ich wewnętrzną niespójność. Przeliczywszy ilość kościelnych obiektów w Wisłoujściu opisywanych w polskojęzycznej literaturze, otrzymamy wynik oscylujący pomiędzy 1 a 3, rzadziej 4. Najczęściej mowa będzie o pierwszej kaplicy, zburzonej za czasów wojny z Batorym, o kościele, który spłonął w 1807 r. i o ostatnim, dziesiątym, zniszczonym w 1945 r. Czasami pojawi sie także ikonografia, ukazująca najczęściej ostatni, rzadziej któryś z poprzednich kościołów. Bardzo chętnie pokazywane bywa zdjęcie wnętrza, które ma jakoby przedstawiać zniszczony w 1945 r. kościół św. Olafa. Bardzo łatwo jest też zauważyć, że opisy, niezależnie od tego, czy cytowane i opatrzone przypisami, czy relacjonowane bez podania źródła, wykazują pewne podobieństwo formalno-merytoryczne.</p>
<p>Nitki "śledztwa" w sprawie źródeł informacji o kościele w Wisłoujściu zbiegają się nieodmiennie w jednym źródle: książce Wolfganga Deurera "Gdańsk i jego kościoły..." - bardzo cennej i przekrojowej publikacji o gdańskich budynkach sakralnych. W "oryginalnej", niemieckiej wersji książki, wydanej w 1996 r. w Niemczech, opis kościoła na Wisłoujściu zajmuje całych sześć linijek tekstu. Dowiadujemy się z niego o trzech kościołach – zgodnie z numeracją zaproponowaną w niniejszym tekście szóstym, dziewiątym i dziesiątym. Brak jakiegokolwiek materiału ilustracyjnego. Polska wersja książki, wydana w 2003 r. zawiera już opis zajmujący niemalże całą stronę uzupełnioną sześcioma ilustracjami. Z polskiego wydania dowiadujemy się, że kościoły na Wisłoujściu były cztery, ale W.Deurer sam zauważa sprzeczność pomiędzy ikonografią, a przytoczonymi przez siebie opisami, nie biorąc pod uwagę oczywistego w takim wypadku braku tożsamości budynków. Krótki i sprawiający wrażenie sporządzonego w pośpiechu opis czterech kościołów na Wisłoujściu zawiera ponadto niezbyt rzetelny cytat z dzieła Bartela Ranischa – autora podobnego opracowania z końca XVII w. - obarczony dodatkowo błędem transkrypcji (16 stóp szerokości, zamiast 60 jak napisał Ranisch). Szczytem dezinformacji, i to dezinformacji o doniosłych skutkach, jest jednak umieszczenie wśród ilustracji ukazujących kolejne widoki Twierdzy Wisłoujście z Kościołem św. Olafa zdjęcia jego rzekomego wnętrza.</p>
<div id="attachment_37253" class="wp-caption alignleft" style="width: 254px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Wnetrze-kosciola-w-Sobieszewie-mylnie-uznawane-za-wnetrze-kosciola-na-Wisloujsciu.jpg" rel="lightbox[37249]"><img class="size-full wp-image-37253 " title="Wnętrze kościoła w Sobieszewie, mylnie uznawane za wnętrze kościoła w Wisłoujściu" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Wnetrze-kosciola-w-Sobieszewie-mylnie-uznawane-za-wnetrze-kosciola-na-Wisloujsciu.jpg" alt="" width="244" height="384" /></a><p class="wp-caption-text">Wnętrze kościoła w Sobieszewie, mylnie uznawane za wnętrze kościoła w Wisłoujściu</p></div>
<p>Na zdjęciu w książce W.Deurera widać barokowy wystrój wnętrza kościoła, z ołtarzem, kazalnicą, typową dla świątyń protestanckich galerią i charakterystycznym modelem okrętu zawieszonym u stropu. Podpis głosi: "Wnętrze z żyrandolem w formie statku". Przyglądając się tej sporych rozmiarów ilustracji z łatwością można zauważyć, że opis ołtarza kompletnie nie zgadza się z opisem z lat międzywojennych, zrelacjonowanym wyżej ("Dziesiąty i ostatni"). Ambona nie znajduje się bynajmniej nad ołtarzem, a na pierwszym planie wisi model żaglowca (żadna rewelacja na tle wystroju kościołów strefy hanzeatyckiej), który z całą pewnością nie nadaje się do umieszczenia na nim choćby jednej tylko świecy, nie mówiąc już o uczynieniu go źródłem oświetlenia wnętrza. Widać także wyraźnie półokrągłe zakończenie prezbiterium kościoła, podczas gdy ostatni kościół na Wisłoujściu był zakończony prosto zarówno od wschodu, jak i zachodu. Zachowany materiał ilustracyjny pozwala również stwierdzić, że miał prostokątne okna, na zdjęciu u Deurera widać natomiast ewidentnie okna zakończone pełnymi łukami. Skąd tyle rozbieżności? To proste – ilustracja w dziele Deurera przedstawia wnętrze nieistniejącego już kościoła w... Sobieszewie. Brak refleksji autora nad niezgodnością ilustracji z wszystkim co wiadomo o ostatnim Kościele św. Olafa jest to o tyle zaskakujące, że W.Deurer zna zarówno książkę pani Edith Boehnke, powołuje się na nią bowiem w przypisach, wie także jak wyglądał z zewnątrz, skoro zamieszcza stronę wcześniej stosowną ilustrację.</p>
<p>Ofiarą autorytetu W.Deurera padają niestety piszący o Wisłoujściu autorzy, przyjmujący z dobrodziejstwem inwentarza informacje zawarte w pięknie wydanej, grubej i poważnie wyglądającej książce "Gdańsk i jego kościoły...". W dobrej wierze, acz bezkrytycznie przepisują też błędny cytat z Ranischa. Zdarza się też nagminnie że posługują się zdjęciem wnętrza kościoła w Sobieszewie (co nie dziwi, biorąc pod uwagę jego urodę), podpisując je oczywiście: "Wnętrze kościoła w Wisłoujściu". Niektórzy, czując, że coś się nie zgadza, próbują ratować sytuację i korygują opis Edith Boehnke, zamieniając w jego tłumaczeniu wyrazy "ponad ołtarzem", na "obok ołtarza". W ten sposób z siłą popartej autorytetem plotki rozchodzą się błędne informacje, które oczywiście nie mają jakiegoś szczególnie fundamentalnego znaczenia dla znajomości i rozumienia historii Wisłoujścia czy całego Gdańska, ale domagały się od dłuższego czasu próby sprostowania. Ponieważ jednak, jak wiadomo, błędów nie robi tylko ten, kto nic nie robi, pozostaje liczyć na to, że deurerowska dezinformacja z czasem odejdzie do lamusa gedanistyki, podobnie jak liczne inne gdańskie mity historyczne.</p>
<blockquote><p>Reasumując: W historii prawego brzegu ujściowego odcinka Wisły (obecnie Martwej Wisły) pojawia się co najmniej 10 obiektów sakralnych noszących wezwanie św. Olafa. Ich ostrożne zestawienie mogłoby wyglądać tak:</p>
<p>I: przed 1403 – 1433 – na ter. Dworu Palowego<br />
II: po 1433 – pocz. XVI w. - na ter. Dworu Palowego<br />
III: pocz. XVI w. - ok. 1576 – na ter. fortyfikacji "Domu Wisłoujście"<br />
IV: po 1577 – 1656 – osada Wisłoujście<br />
V: ok 1656 – 1671 – Szaniec Wschodni<br />
VI: 1671 - pocz. XVIII w. - Szaniec Wschodni<br />
VII: pocz. XVIII w. - 1734 – prawdopodobnie osada Wisłoujście<br />
VIII: 1737-1789 – prawdopodobnie osada Wisłoujście<br />
IX: po 1789 – 1807 – osada Wisloujście<br />
X: 1823-1945 – Szaniec Wschodni</p></blockquote>
<p>Jak widać z powyższego wywodu Kościół św. Olafa to obiekt z kategorii wędrownej. Tak się złożyło, że bliskość miejsc strategicznych, kluczowych dla bezpieczeństwa, dostatku i sprawnego funkcjonowania gospodarki Gdańska oraz kilkukrotne mocniejsze powiewy wiatru historii powodowały, że kaplica, a następnie kościół pod wezwaniem św. Olafa w Wisłoujściu pojawiał się i znikał, zmieniając przy okazji swoją lokalizację. Odległość od centrum Miasta i sąsiedztwo wielkiej twierdzy sprawiają, że rzadko staje się przedmiotem opisów i badań, wiadomo więc o nim bardzo niewiele. Ale warto pamiętać, że był, tym bardziej, że jeśli chodzi o dawność założenia, wśród gdańskich kościołów położonych poza fortyfikacjami miejskimi, wyprzedza go jedynie dawny kościół cysterski w Oliwie.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/obiekty/dziesiec-gdanskich-kosciolow-sw-olafa-cz-i/"title="kościół św. Olafa" >Dziesięć gdańskich kościołów Olafa cz. I</a></span></strong></p>
</blockquote>
<div id="attachment_37260" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Dawna-plebania-a-za-nia-miejsce-ostatniej-lokalizacji-K-sw-Olafa.jpg" rel="lightbox[37249]"><img class="size-full wp-image-37260 " title="Dawna plebania, a za nią miejsce ostatniej lokalizacji kościoła św. Olafa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Dawna-plebania-a-za-nia-miejsce-ostatniej-lokalizacji-K-sw-Olafa.jpg" alt="" width="576" height="431" /></a><p class="wp-caption-text">Dawna plebania, a za nią miejsce ostatniej lokalizacji kościoła św. Olafa</p></div>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/dziesiec-gdanskich-kosciolow-sw-olafa-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziesięć gdańskich kościołów św. Olafa cz. I</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/dziesiec-gdanskich-kosciolow-sw-olafa-cz-i/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/dziesiec-gdanskich-kosciolow-sw-olafa-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Apr 2012 09:17:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[kościół św. Olafa]]></category>
		<category><![CDATA[Wisłoujście]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=36016</guid>
		<description><![CDATA[W poszukiwaniu tego co w Gdańsku było, a czego od dawna nie ma, warto zajrzeć w okolice dawnego ujścia Wisły, by prześledzić losy Kościoła św. Olafa. W wypadku tego obiektu stosowniejsza byłaby raczej liczba mnoga: kościołów św. Olafa. Poniższy tekst, jest próbą opisu sekwencji kolejnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W poszukiwaniu tego co w Gdańsku było, a czego od dawna nie ma, warto zajrzeć w okolice dawnego ujścia Wisły, by prześledzić losy Kościoła św. Olafa. W wypadku tego obiektu stosowniejsza byłaby raczej liczba mnoga: kościołów św. Olafa.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/W-centrum-domniemany-czwarty-kosciol-sw-Olafa-na-obrazie-IvdBlocka.jpg" rel="lightbox[36016]"><img class="alignleft size-full wp-image-36085" title="Czwarty kościół na obrazie Izaaka van den Blocka" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/W-centrum-domniemany-czwarty-kosciol-sw-Olafa-na-obrazie-IvdBlocka.jpg" alt="" width="307" height="228" /></a>Poniższy tekst, jest próbą opisu sekwencji kolejnych obiektów noszących imię św. Olafa na Wisłoujściu, ma także na celu rozprawienie się z poważnymi nieścisłościami, uparcie pojawiającymi się w gdańskiej literaturze naukowej i popularno-naukowej. Zacznijmy jednak od początku i spróbujmy prześledzić losy dziesięciu kościołów św. Olafa.</p>
<h3>Drewniana kaplica</h3>
<p>Pierwsza wzmianka o istnieniu przybytku religijnego w Wisłoujściu pochodzi z 1403 r., kiedy to wielki mistrz nakazał wypłacenie zapomogi "biednemu kapłanowi". Skoro jednak w 1433 r. doszło do spalenia przez czeskich husytów wszystkiego co spalić się dało, domyślać się należy, że zniszczeniu uległa także kaplica. Została jednak odbudowana, skoro przywilej Kazimierza Jagiellończyka nadaje w 1454 r. Gdańskowi "Wisłoujście wraz z kościołem". Wezwanie świętego Olafa dla kaplicy w Wisłoujściu zanotowano w II połowie XV wieku. Znajdowała się wówczas w bezpośredniej bliskości umocnień i kompleksu tzw. "<em>Pfahlhofu</em>" (dosł. dworu palowego) – siedziby urzędnika pobierającego opłaty żeglugowe. Tak jak wszystko wówczas na Wisłoujściu kaplica była z pewnością konstrukcją drewnianą.</p>
<h3>Pierwszy murowany kościół</h3>
<p>O trzecim, już murowanym kościółku św. Olafa czytamy w kontekście modernizacji fortyfikacji ujścia Wisły na początku XVI wieku. Prace poprawiające obronność tego miejsca i bezpieczeństwo wejścia do portu oraz posterunku celnego związane były z zagrożeniem grożącym ze strony krzyżackiej w trakcie tzw. "ostatniej wojny z Zakonem". Kościółek stanąć musiał w pewnym oddaleniu od konstrukcji militarnych, skoro mówi się, że gromadzące się wokół niego zabudowania rybackie stały się zaczątkiem późniejszej wsi Wisłoujście. Obiekty fortyfikacyjne powstałe wówczas zwykło się nazywać "Domem Wisłoujście", lub w skrócie "Domem" (<em>das Haus Weichselmünd</em>e). Trzeci kościół przetrwał do czasu słynnego konfliktu Gdańska ze Stefanem Batorym, którego Miasto nie chciało uznać swoim królem. Przygotowania do słusznie spodziewanego oblężenia "Domu" na Wisłoujściu, poza kolejną modernizacją struktur obronnych, pociągnęły za sobą zburzenie wszystkiego co zakłócało czystość przedpola fortyfikacji, z kościołem włącznie.</p>
<h3>Kościół na Szańcu Wschodnim</h3>
<p>Osada w Wisłoujściu miała jednak niesamowitą zdolność do odradzania się. Wkrótce po zakończeniu konfliktu z Batorym, po południowej stronie ufortyfikowanego obszaru późniejszej twierdzy, na nowo powstawać zaczęły zabudowania, wśród których stanął nowy kościół – już czwarty – znowu pod wezwaniem św. Olafa. Widać go na obrazie Izaaka van den Blocka "Apoteoza Gdańska", zdobiącym wspaniały strop Letniej Sali Rady w Ratuszu Głównomiejskim. Ten istnieć miał do połowy XVII wieku – czasu wielkiej modernizacji fortyfikacji Wisłoujścia – twierdzy zwanej już wówczas konsekwentnie "Latarnią". W 1656 kościół został zburzony i ponownie wzniesiony na terenie nowych fortyfikacji zwanych Enwelopą, lub Szańcem Wschodnim.</p>
<h3>Piąty, szósty i siódmy kościół św. Olafa</h3>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Prawdopodbnie-piaty-kosciol-sw-Olafa.jpg" rel="lightbox[36016]"><img class="alignleft size-full wp-image-36087" title="Prawdopodobnie piąty kościół św Olafa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Prawdopodbnie-piaty-kosciol-sw-Olafa.jpg" alt="" width="323" height="226" /></a>Ten piąty już z kolei kościół św. Olafa, znalazł się w połowie drogi pomiędzy III Bastionem Fortu Carré (Południowo-Wschodnim), a środkowym bastionem Szańca Wschodniego, zwanym "Świńską Głową". W 1671 roku, w związku ze złym stanem technicznym grożącym zawaleniem, został rozebrany.<br />
Na jego miejscu wzniesiono w tym samym roku nowy, szósty, opisywany jako kształtem przypominający herb Gdańska. Chodziło o plan podwójnego krzyża na jakim został zbudowany. Bartel Ranisch podaje jego wymiary jako 116 stóp długości, 60 stóp szerokości wystających części podwójnego krzyża i 15 stóp szerokości nawy. Po przeliczeniu na miary współczesne daje to budynek o wymiarach 33 na 17 metrów. Była to konstrukcja szkieletowa, a jej budowniczym był niejaki Christoph Krosche.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Szosty-kosciol-sw-Olafa-na-planie-Strakowskiego-z-1673-r.jpg" rel="lightbox[36016]"><img class="alignleft size-full wp-image-36089" title="Szósty kościółs w Olafa na planie Strakowskiego z 1673 r" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/04/Szosty-kosciol-sw-Olafa-na-planie-Strakowskiego-z-1673-r.jpg" alt="" width="640" height="413" /></a>Ten kościół przetrwał do początku XVIII wieku, zburzony wówczas w związku z przebudową i modernizacją Szańca Wschodniego. Z powodu braku kościoła z prawdziwego zdarzenia, do celów sakralnych przystosowano znajdujący się w pobliży twierdzy, nieużywany budynek sanitarny, zwany po prostu "Domem Zarazy" (Pestilenzhaus). Mieszkańcy Wisłoujścia i garnizon twierdzy korzystał z tego siódmego kościoła św. Olafa, aż do roku 1734, kiedy w trakcie oblężenia Gdańska broniącego (nie wiedzieć po co) króla Stanisława Leszczyńskiego, dawny Dom Zarazy spłonął.</p>
<h3>Od 1737 do 1807 roku</h3>
<p>Ósmy Kościół św. Olafa stanął w 1737 r., a więc dopiero po trzech latach od fatalnego w skutkach oblężenia. Była to tania konstrukcja szkieletowa, która przetrwała jednak ponad pół wieku. Rozebrana została w 1789 r., tylko po to, by ustąpić miejsca nowemu, dziewiątemu kościołowi, tym razem już murowanemu. Ten służył wiernym aż do początku XIX wieku i pewnie posłużyłby dłużej, gdyby nie imperialne plany "korsykańskiego uzurpatora", jak nazywali Napoleona Bonaparte (i do dziś nazywają) ci, którzy nie dali się zwieść jego przedziwnej legendzie.</p>
<p>Dziewiąty Kościół św. Olafa spłonął w 1807 r. pozbawiając mieszkańców Wisłoujścia i rosnącą stale populację Nowego Portu własnej świątyni. Wówczas to zaczęła się historia obiektów sakralnych dzielnicy portowej po zachodniej stronie ujścia Wisły. Wierni zaczęli spotykać się w budynku magazynu solnego, a od 1815 r. w dawnych warsztatach bednarskich, łaskawie udostępnionych przez pruską administrację królewską. Kiedy w 1823 wzniesiono nowy kościół na Wisłoujściu, Nowy Port zachował swój pierwszy kościół, od którego zaczęła się historia dzisiejszego "Kościoła Morskiego".</p>
<p>Tak przedstawiają się losy pierwszych dziewięciu kościołów św. Olafa na Wisłoujściu. Przedmiotem II części artykułu będzie ten ostatni, dziesiąty, oraz śledztwo w sprawie informacyjnego zamętu towarzyszącemu kościelnej historii Wisłoujścia.</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/dziesiec-gdanskich-kosciolow-sw-olafa-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak gdańscy kupcy króla bronili. Gawęda o roku 1734</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/jak-gdanscy-kupcy-krola-bronili-gaweda-o-roku-1734/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/jak-gdanscy-kupcy-krola-bronili-gaweda-o-roku-1734/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 09:00:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Kucharski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Fort Góry Gradowej]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Góra Gradowa]]></category>
		<category><![CDATA[mieszczanin]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Leszczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Wojna Północna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=35322</guid>
		<description><![CDATA[Górujące nad centrum miasta wzgórze jeszcze do niedawna kojarzyło się z podejrzanymi indywiduami i "czarną dziurą" niedostępną dla uczciwego obywatela. Na szczęście od paru lat wzgórze zwane niefortunnie fortami, fortami napoleońskimi lub grodziskiem, zaczęło wrastać pozytywnie w świadomość gdańszczan. Idąc dziś na spacer po forcie Góry Gradowej możemy napotkać wagarujących [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Górujące nad centrum miasta wzgórze jeszcze do niedawna kojarzyło się z podejrzanymi indywiduami i "czarną dziurą" niedostępną dla uczciwego obywatela. Na szczęście od paru lat wzgórze zwane niefortunnie fortami, fortami napoleońskimi lub grodziskiem, zaczęło wrastać pozytywnie w świadomość gdańszczan.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_1445.jpg" rel="lightbox[35322]"><img class="alignleft size-full wp-image-35325" title="Gdańsk" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_1445.jpg" alt="" width="640" height="427" /></a>Idąc dziś na spacer po forcie Góry Gradowej możemy napotkać wagarujących uczniów, matki z dziecięcymi wózkami, zabłąkanych turystów. Zaś wieczorem zakochane pary podziwiające panoramę miasta. Obraz istnej sielanki, rodem z nowojorskiego Central Parku. Niestety, zamiast pingwinów czy króla Juliana możemy spotkać jedynie nietoperze .</p>
<p>W przeszłości nie było tak spokojnie. Góra Gradowa była widzem, a nieraz sceną ważnych wydarzeń, które decydowały o losach miasta. Tam, gdzie dziś słychać śmiech i wesołe rozmowy, grzmiały działa a ziemia nasiąkała krwią żołnierzy z różnych stron świata.</p>
<p>Wielka <strong>Wojna Północna</strong> (1700-1721) obeszła się z fortem łaskawie. Nie doszło do oblężenia miasta. Można sobie jedynie wyobrazić nerwowość gdańskich żołnierzy gdy pod umocnieniami pojawiały się armie wielkich graczy tego konfliktu. Zwycięstwo cara Piotra Wielkiego pod Połtawą w roku 1709 miało jednak wpływ na przyszłość gdańskich finansów. Pokonany król Szwecji, Karol XII chciał skupić cały handel bałtycki w Rydze. Z pominięciem Gdańska. Na szczęście dla gdańskich kupców, następne 25 lat miało być jeszcze latami tłustymi.</p>
<h3>Nic co piękne, nie jest wieczne</h3>
<p>Wojna o Sukcesję Polską rozgorzała w 1733 roku jako swoiste echo Wielkiej Wojny Północnej. Podstawą konfliktu było polskie "dwukrólewie". Z jednej strony barykady stanął Syn Augusta Mocnego, August III, z drugiej <strong>Stanisław Leszczyński</strong>. Nie miejsce tutaj, by opisać niuanse dojścia do władzy każdego z nich. Obydwaj mieli zagranicznych sojuszników, za "Sasem" stała Rosja i Saksonia, za "Lasem" Francja. Sceną walnej rozprawy stał się Gdańsk. A jeden z najbardziej spektakularnych aktów tego dramatu rozegrał się na wałach Góry Gradowej.</p>
<p>Stanisław Leszczyński przybył do miasta wraz ze swoja gwardią. Jednak gdańszczanie niechętnie odnosili się do wprowadzania obcych wojsk w obręb wałów miejskich. Oddziały królewskie zostały wpuszczone dopiero po złożeniu przysięgi Radzie miejskiej. Na początku XVIII wieku oznaczało to, ni mniej ni więcej, przejście na służbę danego władcy bądź innej struktury władzy.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/mieszczanin.jpg" rel="lightbox[35322]"><img class="alignleft size-full wp-image-35326" title="mieszczanin" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/mieszczanin.jpg" alt="" width="237" height="358" /></a>Załoga Gdańska stanowiła ciekawą kompilacje. Oprócz stałego garnizonu (uzupełnionego dodatkowymi zaciągami m.in. w Szwecji), która mundury, broń i amunicję otrzymywała od miasta, na wałach stanęli także mieszczanie. Sformowani w tak zwane kompanie obywatelskie, mieli obowiązek posiadać strzelbę, zapas prochu oraz kul. Możemy sobie wyobrazić jaką mozaikę strojów było można zobaczyć na wałach Gdańska. Obok szkarłatnych mundurów gwardzistów królewskich i żołnierzy garnizonu - przegląd cywilnych kaftanów różnych warstw społeczeństwa gdańskiego. Szczególnie dali się we znaki oblegającym Rosjanom i Sasom gdańscy "komandosi", zwani Freiwillige Jäger. Uzbrojeni w myśliwskie sztucery polowali na oficerów. Sztab rosyjski słał protesty do Gdańska za tak nietaktowne zachowanie. Wszak nie wypadało, by szlachetnie urodzeni ginęli rażeni z ukrycia jak byle kuropatwa.</p>
<p>Oddziały rosyjskie podeszły pod miasto w lutym 1734 roku. Później dołączyli do nich Sasi. Po przybyciu ciężkiej artylerii, 30 kwietnia rozpoczęto ostrzał miasta. Ucierpiało głównie Stare, Główne Miasto oraz Stare Przedmieście, czyli najgęściej zamieszkane dzielnice. Gdańszczanie próbowali chronić domy przed ostrzałem na różnorakie sposoby. Wysypywali strychy piaskiem, bądź układali tam nawóz koński, aby ochronić się przed pociskami zapalającymi. Przebijali przejścia między kamienicami, aby ułatwić ewakuację w razie trafienia pociskiem burzącym.</p>
<h3>Przenieśmy się na chwilę do 9 maja 1734 roku</h3>
<p>Ciepły wieczór dawał gdańszczanom chwilę wytchnienia. Działa oblężnicze milczały. Johan wrócił z kantorka, wreszcie miał chwilę, aby zająć się czymś tak przyziemnym jak księgi rachunkowe. Interesy w czasie oblężenia szły kiepsko. Któż myśli o zakupie bakalii, gdy chleb coraz droższy? Może wszystko się skończy gdy nadpłyną Francuzi? Johan powoli wszedł na piętro, otworzył drzwi do sypialni. Była pusta, zapewne Julia krzątała się jeszcze w kuchni.<br />
Przecież mamy służbę pomyślał, drażniło go trochę to, że żona zawsze osobiście przygotowuje kolację. Usiadł na brzegu łóżka, ściągnął trzewiki i poczuł ulgę. Od paru tygodni rzadko miał okazje, by spokojnie odpocząć. Odłożył na bok kaftan i kamizelę. Spojrzał na swoje ubranie i z lekką ironią stwierdził, że ta ruina bardziej przypomina łachmany portowego oprycha, niż strój szanowanego kupca. Rozdarcia na łokciach, pogubione guziki, przestrzeliny w połach i gryzący zapach spalonego prochu strzelniczego. Szczególnie ten ostatni dominował w pokoju. Julia narzekała, lecz Johan postanowił wizytę u krawca zostawić na później.<br />
Jaki ma sens wydawać majątek na nowe ubrania, skoro po tygodniu będą wyglądały jak dotychczasowe? Kobiecego sposobu myślenia Johan nigdy nie mógł pojąć.</p>
<p>Bezwładnie opadł na łóżko. Nawet nie próbował walczyć ze snem. Ucho wyłapało odgłos delikatnych kroków na schodach. Nagle okolicą wstrząsnął huk wystrzału. Chwile później rozległ się dźwięk kościelnych dzwonów i werbli. Alarm! Johan zerwał się jak wyciągnięty z letargu. Zarzucił kaftan, szybko włożył buty, zapominając nawet o zapięciu sprzączek i ruszył do drzwi. Na schodach minął Julię, niosła tacę z kolacją i parującymi filiżankami gorącej czekolady. Ucałował ją w policzek, wypił kilka łyków napoju, parząc sobie przy tym usta i zbiegł na dół. Coś do niego z przejęciem mówiła, nie dosłyszał. W sieni włożył niedbale na głowę filcowy kapelusz, nerwowo zarzucił na ramię skórzaną torbę z ładunkami, prochownicę i pas ze szpadą. Służący podał mu strzelbę.</p>
<p>Na ulicy panował zgiełk, z kamienic wybiegali inni mieszczanie. Johan truchtem skierował się na miejsce zbiórki. Po drodze nerwowo sprawdził stan zamka swojej strzelby. Panewka wyczyszczona, założona nowa skałka, na starym Gregorze można polegać, pomyślał. Na miejscu stała już większa część jego kompanii, wielu z lekkim nieładem w ubraniu, widać było w jakim pośpiechu opuszczali domowe pielesze. Kapitan, w krótkich słowach poinformował ich, że zauważono rosyjskie kolumny maszerujące w kierunku Hagelsbergu (Góry Gradowej). Zabrzmiał werbel i ruszyli. Po drodze dołączały do nich inne kompanie obywatelskie. Wreszcie dotarli na miejsce, stromą drogą wdrapali się na fort. Skierowano ich na bastion Jerozolimski. Zajmowali go już miejscy żołnierze. Na początku oblężenia z lekką pogardą podchodzili do uzbrojonych cywili. Wśród żołnierzy było sporo Szwedów, doświadczonych wojaków, pamiętających jeszcze Wielką Wojnę Północną. Nabrali oni jednak szacunku dla kupczyków i rzemieślników, gdy ci nie żałowali swojej krwi w starciach z przeciwnikiem. Teraz jedni i drudzy przemieszali się ze sobą zajmując pozycje na parapetach strzeleckich i za palisadami. Johan poprawił swój ekwipunek, załadował strzelbę i razem z innymi zaczął obserwować przedpole. Było tuż po 22-giej, z minuty na minutę robiło się coraz ciemniej. Od strony Zigankenbergu słychać było równe bicie bębnów i okrzyki oficerów rosyjskich. Załoga czekała w milczeniu, z dłońmi zaciśniętymi na strzelbach. Kolumny zbliżyły się do zewnętrznych palisad. Z pomiędzy szeregów obrońców oderwało się kilkadziesiąt sylwetek. To Wolni Strzelcy, gdańska tajna broń, zbiegli szybko w dół wałów, by zająć dogodniejsze pozycje. Chwile później ryknęły działa. Błyski ich wystrzałów co chwilę rozświetlały niebo, a kłęby prochowego dymu zasnuły wały. Od rosyjskiej strony dobiegł głośny okrzyk bojowy, ruszyli! Johan podniósł broń i nacisnął spust, dym i iskry z panewki przesłoniły mu na chwilę widok. Spojrzał w dół. Masa żołnierzy w zielonych kaftanach przerwała pierwsze umocnienia i wlała się, niczym rwąca rzeka, do fosy. Gdańscy kanonierzy obniżyli lufy armat jak tylko się dało. Padła kolejna salwa, to kartacze. Pocisk w kształcie puszki wypełnionej kilkudziesięcioma kulami. Pierwsza linia Rosjan została zmieciona.</p>
<p>Ale za nią szły następne i następne. Osiem tysięcy żołnierzy. Masa która miała, niczym fala, przelać się przez wały fortu Góry Gradowej. Johan jak w amoku ładował i strzelał. Na oślep, przy takim tłoku każda kula musiała trafić do celu. W dół poleciały granaty, było można śledzić ich lot po smugach jakie zostawiały w powietrzu palące się lonty. Ich eksplozjom wtórował krzyk ranionych. W pewnym momencie kapitan wyjął szpadę i z okrzykiem ruszył w dół, reszta kompanii uderzyła za nim. Johan nawet nie miał czasu sięgnąć po rękojeść, chwycił strzelbę jak maczugę i zbiegł po stromym wale. Po drodze minął stosy martwych Rosjan, część z nich wisiała na kozłach hiszpańskich. Były to przemyślne urządzenia. Do poprzecznej belki mocowano mniejsze, zaostrzone drągi lub szable, na które mieli nadziać się atakujący.</p>
<p>Rosjanie zaczęli odwrót. Kompania Johana wróciła upojona zwycięstwem na swoje pozycje. Wszyscy, oprócz wartowników i rannych, usiedli tam gdzie stali i zapadli w sen. Ranek ukazał im ogrom zniszczenia. Na zboczach umocnień Hagelsbergu leżało przeszło siedmiuset martwych Rosjan, drugie tyle rannych. Obrońcy stracili niecałą setkę ludzi.</p>
<p>Gdańscy Wolni Strzelcy na samym początku szturmu wyeliminowali większość rosyjskich oficerów. Pozbawieni dowództwa szeregowcy najzwyczajniej w świecie zaczęli błądzić w ciemnościach, stając się łatwym łupem dla obrońców.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/S6005537.jpg" rel="lightbox[35322]"><img class="alignleft size-full wp-image-35327" title="pomnik" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/S6005537.jpg" alt="" width="288" height="384" /></a>Szturm trwał 4 godziny, czyli 240 minut. Łatwo obliczyć, że średnio co 20 sekund ginął jeden rosyjski żołnierz... Gdańszczanie zebrali poległych i pochowali ich we wspólnym grobie. Aż do 1945 roku istniało w Gdańsku pojęcie "Russische Grab" - Rosyjski Grób. W 1898 roku odsłonięto pomnik upamiętniający poległych Rosjan. Obok daty 1734 znajdziemy tam także 1807 i 1813, pozostałych oblężeń w których walczyli Rosjanie.</p>
<p>Wróćmy jednak do 1734 roku. Rosjanie więcej już nie próbowali szturmować fortu. Oblężenie przeciągnęło się do końca czerwca. W międzyczasie miały miejsca nieudane próby wsparcia ze strony Francuzów. W ich pomocy, tak król, jak i gdańszczanie widzieli jedyną szanse na wygraną. W nocy z 27 na 28 czerwca król Stanisław Leszczyński uciekł w przebraniu z miasta. Akt kapitulacji podpisano ostatecznie 7 lipca. 9 lipca ratyfikowała go Rada miejska.</p>
<p>Oblężenie odcisnęło swoje piętno na mieście. W ciągu ponad dwóch miesięcy bombardowania ucierpiało około 1800 domów. Wśród mieszkańców półtora tysiąca osób zginęło lub zostało rannych.</p>
<p>A co się stało z naszym znajomym Johanem? Przeżył, po wojnie dalej prowadził sklep korzenny. W 1748 wyruszył statkiem do Indii Zachodnich. Tym razem szczęście go opuściło. Statek wpadł na skały u wybrzeży Kuby. I tu kończy się nasza wiedza o jego losach. Podobno w Hawanie znajduję się list z grudnia 1750 roku w którym gubernator skarży się na poczynania pirata zwanego Janem z Gdańska. Państwa domysłom pozostawiam odpowiedź na pytanie, czy to tylko przypadkowa zbieżność...</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/spacery/fort-gory-gradowej-zdobyty/"title="spacer" >iBedekerowy spacer po forcie Góry Gradowej</a></span></strong></p>
</blockquote>
<p><strong>Autor: Krzysztof Kucharski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/jak-gdanscy-kupcy-krola-bronili-gaweda-o-roku-1734/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Własna strzecha masonów</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/wlasna-strzecha-masonow/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/wlasna-strzecha-masonow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 23:03:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Masłowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Albert Erhardt]]></category>
		<category><![CDATA[Arthur Wockenfoth]]></category>
		<category><![CDATA[Johannes Petruschky]]></category>
		<category><![CDATA[loża masońska]]></category>
		<category><![CDATA[Własna Strzecha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=34883</guid>
		<description><![CDATA[Powstanie budynku przy Eigenhausstrasse (Własna Strzecha) 18a związane jest w pewnym sensie z utworzeniem w Gdańsku Wyższej Szkoły Technicznej, czyli Politechniki Gdańskiej. Jak wiadomo uczelnia ta otwarła podwoje w 1904 r., stając się naukowym centrum nie tylko Miasta, ale całego regionu. Niczym magnes przyciągała osobowości, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Powstanie budynku przy Eigenhausstrasse (Własna Strzecha) 18a związane jest w pewnym sensie z utworzeniem w Gdańsku Wyższej Szkoły Technicznej, czyli Politechniki Gdańskiej. Jak wiadomo uczelnia ta otwarła podwoje w 1904 r., stając się naukowym centrum nie tylko Miasta, ale całego regionu. Niczym magnes przyciągała osobowości, nadała też swojemu otoczeniu, dawniej wiejskiej okolicy między Gdańskiem a Wrzeszczem, zupełnie nowego znaczenia.</strong></p>
<div id="attachment_34887" class="wp-caption alignleft" style="width: 591px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Siedziba-lozy-na-poczatku-XX-w.jpg" rel="lightbox[34883]"><img class="size-large wp-image-34887   " title="Siedziba loży na początku XX w" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Siedziba-lozy-na-poczatku-XX-w-1024x635.jpg" alt="" width="581" height="360" /></a><p class="wp-caption-text">Siedziba loży na początku XX w</p></div>
<p>Ćwierć wieku przed powstaniem Politechniki, w roku 1873, jako trzecia w Gdańsku założona została loża wolnomularska <em>Zum rothen Kreuz</em> (Pod Czerwonym Krzyżem), która początkowo spotykała się w siedzibie loży Jedność przy Nowych Ogrodach, a następnie wynajmowała pomieszczenia w budynku przy Wielkim Młynie na Starym Mieście. W 1904 r., a więc jednocześnie z otwarciem Politechniki, mistrzem loży Pod Czerwonym Krzyżem został <strong>Albert Erhardt</strong>, architekt, który podjął starania zmierzające do przeniesienia siedziby loży bliżej Politechniki, którą w naturalny sposób uznał za centrum sztuk, wśród których środowiska masońskie czuły się najlepiej. W tym celu nabył dla loży działkę przy Hauptstrasse 143 (obecnie Grunwaldzka 14 – tuż obok Teatru Miniatura), tylną częścią przylegającą do terenu zabudowanego domkami Fundacji Abegga, przy "Własnej Strzesze", jak po wojnie przetłumaczono Eigenhaus - nazwę głównej ulicy założenia. W literaturze spotkać można się z opinią, że w miejscu późniejszej siedziby loży stał już budynek wzniesiony przez Fundację Abegga, który masoni zaadaptowali do swoich potrzeb. Wydaje się to dość nieprawdopodobne, bowiem księgi adresowe nie znają adresu Eigenhaus 18a przed rokiem 1906, a na planach Wrzeszcza sprzed tego roku widać w tym miejscu jedynie maleńki budynek (zapewne gospodarczy) położony na tyłach długiej posesji, będącej wówczas ogrodem budynku przy dzisiejszej Al. Grunwaldzkiej 14. Przeczy temu również opowieść samego Alberta Erhardta, który opisując w 1908 r. siedziby gdańskich lóż masońskich w dziele Danzig und seine Bauten, stwierdza:</p>
<blockquote><p>Specjalnie dla celów loży Pod Zwycięskim Światłem wzniesiony został ostatnio budynek zaprojektowany przez radcę rządowego i budowlanego Erhardta i dopracowany w szczegółach przez miejskiego budowniczego z Sopotu Puchmüllera, który ze względu na swoje odpowiednie rozplanowanie zyskał sobie w kręgach loży powszechnie uznanie</p></blockquote>
<p>Wynika z tego, że budynek powstał specjalnie dla wolnomularzy, a zaprojektowany został z uwzględnieniem wszystkich pomieszczeń koniecznych dla masońskich spotkań i obrzędów, o co trudno byłoby przy adaptacji, i co było główną bolączką lóż funkcjonujących w przebudowywanych lub wynajmowanych siedzibach.</p>
<p>Do budynku odsuniętego od linii zabudowy ulicy Własna Strzecha wchodziło się przez ogród, a następnie umieszczonymi równolegle do głównej fasady schodami na wysoki parter do przybudówki - wiatrołapu, za którą rozpoczynała się długa, przechodząca przez całą głębokość budynku sień. Bliższa wejścia część sieni służyła jako szatnia, w dalszej były schody prowadzące na piętro. Okno klatki schodowej zdobił witraż z personifikacją światła. Z szatni prowadziło wejście do dwóch mniejszych sal w amfiladzie od frontu budynku przeznaczonych do zwyczajnych, nierytualnych spotkań, a tuż przed klatką schodową, przez kolejną, małą sień, wchodziło się do wielkiej sali jadalno-bankietowej o powierzchni ponad stu metrów kwadratowych, z pięcioma oknami wychodzącymi na ogród za budynkiem. Oprócz trzech sal na parterze znajdowały się także toalety i bufet. Piwnice mieściły mieszkanie zarządcy budynku (szumnie zwanego „kasztelanem”), pomieszczenia gospodarcze i magazynowe oraz kuchnię wyposażoną w windę łączącą ją z bufetem na parterze, a także kotłownię z piecem gazowym służącym do ogrzewania budynku.</p>
<div id="attachment_34889" class="wp-caption alignleft" style="width: 591px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Plan-parteru-i-I-pietra-z-Danzig-und-seine-Bauten-1908.jpg" rel="lightbox[34883]"><img class="size-large wp-image-34889   " title="Plan parteru i I piętra - &quot;Danzig und seine Bauten 1908&quot;" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Plan-parteru-i-I-pietra-z-Danzig-und-seine-Bauten-1908-1024x489.jpg" alt="" width="581" height="277" /></a><p class="wp-caption-text">Plan parteru i I piętra - &quot;Danzig und seine Bauten 1908&quot;</p></div>
<p>Po wejściu schodami na pierwsze piętro docierało się do górnej sieni, z drzwiami do gabinetu mistrza loży na wprost schodów oraz wejściami do pomieszczenia urzędników loży, sali spotkań ogólnych i specjalnej sali dla braci posiadających stopnie mistrzowskie. W narożnym pomieszczeniu, dostępnym z dwóch poprzednich, poprzez niewielki przedsionek odbywano niektóre obrzędy. Mansardowy strych mieścił jeszcze dwie "sale do pracy", w których domyślać można się czytelni, zwłaszcza z powodu umieszczonej również tam biblioteki i kilku innych pomieszczeń o niesprecyzowanym przeznaczeniu.</p>
<h3>Nowe życie loży Pod Czerwonym Krzyżem</h3>
<p>Z przeprowadzką loży do nowej siedziby w 1906 r. zbiegła się w czasie zmiana jej nazwy. W nowym miejscu nazywała się już Zum siegenden Licht, czyli dosłownie "Pod Zwyciężającym Światłem", aczkolwiek ze względu na pewną chropawość takiego tłumaczenia, w literaturze polskiej przyjęło się nazywać lożę "Pod Zwycięskim Światłem".</p>
<p>Budynek był nowoczesny, wygodny i uwzględniał wszystkie potrzeby wolnomularzy. Podobno „bracia” z innych lóż mocno zazdrościli tym spod „Zwycięskiego Światła” użyteczności i komfortu ich nowej siedziby. Tym chętniej zapewne korzystali z niej podczas I wojny światowej. Dotyczyło to masonów z "Eugenii pod Ukoronowanym Lwem" i "Jedności".</p>
<p>Albert Erhardt mistrzował loży przez 20 lat, a kiedy w 1924 r. wyjechał do Niemiec, jego miejsce zajął lekarz,<strong> Johannes Petruschky</strong>, którego po 10 latach zastąpił ostatni na tym stanowisku radca edukacyjny Friedrich Ostwald, profesor słynnej Petrischule. Zmierzch "zwycięskiego światła", podobnie jak pozostałych lóż masońskich w Gdańsku, przyniosła błyskawicznie postępująca nazyfikacja Wolnego Miasta. Po zwycięstwie nazistów w Niemczech w 1933 r., pod naciskiem "jedynie słusznej ideologii" i próbując przetrwać, loże wolnomularskie deklarowały lojalność względem nowego systemu, wyrzekając się tajemnicy i kojarzonych z semityzmem masońskich obrzędów. Podobnie postąpiła część gdańskich wolnomularzy, przystępując do dziwnego tworów nazwanych "Narodowy Chrześcijański Zakon »Fryderyk Wielki«" i "Niemiecki Zakon Chrześcijański". Nie na wiele się to jednak zdało, bowiem narodowi socjaliści nie zamierzali tolerować żadnych organizacji społecznych nie założonych przez siebie, a zwłaszcza tak kontrowersyjnych jak loże masońskie.</p>
<p>Loża Pod Zwycięskim Światłem zniknęła z krajobrazu gdańskich stowarzyszeń około roku 1933, chociaż przez moment pod adresem Eigenhaustrasse 18a figurował jako właściciel "Niemiecki Zakon Chrześcijański". Budynek stał pusty przez parę lat, aż wreszcie kupił gdański przedsiębiorca <strong>Arthur Wockenfoth</strong>, współwłaściciel firmy F.A.Schnibbe, specjalizującej się w obrocie szkłem i wyrobami szklanymi. W rękach Wockenfotha dawna siedziba masonów pozostawała do pierwszych lat wojny, i wówczas przejściowo funkcjonował w niej Instytut Techniki Lotniczej Politechniki Gdańskiej (Flugtechnisches Institut). W 1941 r. budynek wraz z działką przejęło niemieckie państwo, nie bardzo wiedzące, jak się wydaje, co z nim począć, bowiem wynajmowano w nim mieszkania studentom i pracownikom Politechniki.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Dzisiaj.jpg" rel="lightbox[34883]"><img class="alignleft size-large wp-image-34894" title="Politechnika Gdańska" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Dzisiaj-1024x695.jpg" alt="" width="232" height="158" /></a></p>
<p>Po wojnie siedziba loży weszła w skład zasobów lokalowych polskiej politechniki w Gdańsku, z czasem stając się siedzibą Katedry Wysokich Napięć i Aparatów Elektrycznych. Niestety, w związku z nowymi zadaniami i kompletnym brakiem szacunku (niestety pokutującym gdzieniegdzie do dziś) dla zabytków architektury z przełomu XIX i XX w. budynek poddano kolejnym adaptacjom i rozbudowie, które całkowicie zatarły jego niegdysiejszy wygląd.<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Pozostalosci-wystroju-wnetrza-budynku.jpg" rel="lightbox[34883]"><img class="alignright size-large wp-image-34899" title="Pozostałości wystroju wnętrza budynku" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/03/Pozostalosci-wystroju-wnetrza-budynku-1024x819.jpg" alt="" width="185" height="149" /></a></p>
<p>Śladów wystroju z czasów loży szukać można jeszcze we wnętrzach, w większości podzielonych przepierzeniami na mniejsze pomieszczenia. Architektoniczna dewastacja jest o tyle oburzająca, że budynek, wraz z całym kompleksem Politechniki wpisany został w 1979 r. do rejestru zabytków, podlega zatem ochronie. Z tym, że nie bardzo jest już co chronić...</p>
<p><strong>Autor: Aleksander Masłowski</strong></p>

<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/wlasna-strzecha-masonow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Alleluja, Alleluja &#8211; odbudujemy Wielkie Organy w kościele św. Trójcy w Gdańsku</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/alleluja-alleluja-odbudujemy-wielkie-organy-w-kosciele-sw-trojcy-w-gdansku/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/alleluja-alleluja-odbudujemy-wielkie-organy-w-kosciele-sw-trojcy-w-gdansku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 10:57:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Szadejko]]></category>
		<category><![CDATA[Franciszkanie w Gdańsku]]></category>
		<category><![CDATA[Klasztor Zakonu OO. Franciszkanów]]></category>
		<category><![CDATA[odbudowa organów]]></category>
		<category><![CDATA[Stowarzyszenie "Dziedziniec"]]></category>
		<category><![CDATA[Wielkie Organy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=33217</guid>
		<description><![CDATA[Nie mam finansowego udziału w odtworzeniu carillonu kościoła św. Katarzyny w Gdańsku, ponieważ nie dotarła do mnie w odpowiednim czasie informacja o społecznej zbiórce pieniędzy; nie kupiłam cegiełki na budowę stadionu piłkarskiego, bo... to za mało romantyczny obiekt. Obok odbudowy Wielkich Organów w kościele Franciszkanów p.w. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Nie mam finansowego udziału w odtworzeniu carillonu kościoła św. Katarzyny w Gdańsku, ponieważ nie dotarła do mnie w odpowiednim czasie informacja o społecznej zbiórce pieniędzy; nie kupiłam cegiełki na budowę stadionu piłkarskiego, bo... to za mało romantyczny obiekt. Obok odbudowy Wielkich Organów w kościele Franciszkanów p.w. św. Trójcy w Gdańsku nie przejdę jednak obojętnie.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_9419.jpg" rel="lightbox[33217]"><img class="alignleft size-full wp-image-33236" title="kościół św. Trójcy" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_9419.jpg" alt="" width="640" height="444" /></a>Dziedziniec kościoła. Przeraźliwy ziąb pcha mnie do wnętrza świątyni. Dłoń niemal przymarza do klamki, ale potężne drzwi nie ustępują. Czy Wielkie Organy nie chcą odkryć przede mną swoich tajemnic?</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_94161.jpg" rel="lightbox[33217]"><img class="size-full wp-image-33244   alignleft" title="Andrzej Szadejko" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_94161.jpg" alt="" width="108" height="107" /></a></p>
<p>Nadchodzi <span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://www.szadejko.com/" rel="nofollow" title="szadejko"  target="_blank">Andrzej Szadejko</a></strong></span> - koordynator projektu odbudowy organów. Drzwiami od ul. św. Trójcy wchodzimy do środka, a już po chwili spoglądam na wnętrze kościoła z poziomu lektorium. Dotykam elementów, które ponad trzysta lat temu tworzyły unikatowy na skalę europejską instrument. Przestaję odczuwać chłód, a żarliwa gawęda muzyka-erudyty ogrzewa wnętrze świątyni...</p>
<h3>Wielkie Organy - unikat na skalę światową</h3>
<p>Organy w kościele św. Trójcy stanowią ewenement na skalę światową. Wybudowany na początku XVII wieku instrument został umieszczony w gnieździe na przedniej ścianie kościoła. Dochodziło się do niego przez lektorium - szeroki balkon, służący chórom i instrumentalistom. Akustyka tego miejsca jest fenomenalna, a oryginalne ustawienie instrumentu powoduje optymalne warunki koncertowe - muzyka dociera do słuchacza od przodu, dzięki czemu można ją lepiej chłonąć.</p>
<p>W zaprojektowanych przez siedemnastowiecznych budowniczych kościołach, rozchodzący się po wnętrzu głos nabiera mocy - tak były budowane wszystkie gotyckie kościoły w Gdańsku. Po zniszczeniach wojennych, kiedy stropy zostały odbudowane przy zastosowaniu żelbetu, pierwotny zamysł stracił swoje walory. Kościół św. Trójcy miał szczęście - jego sklepienie nie zostało uszkodzone, dzięki czemu świątynia nadal cieszy się doskonałą akustyką.</p>
<p>Do dnia dzisiejszego zachowało się 66 procent historycznego materiału, stanowiącego żywą encyklopedię technik stosowanych w rzemiośle artystycznym przełomu XVII i XVIII wieku.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_9399.jpg" rel="lightbox[33217]"><img class="alignleft size-full wp-image-33273" title="organy" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_9399.jpg" alt="" width="640" height="427" /></a>Przedwojenna dokumentacja fotograficzna pozwoli na odtworzenie manierystycznego prospektu organowego z 1618 r.</p>
<h3>Stare Przedmieście a Oliwa</h3>
<p>Odbudowa unikalnych organów jest wielką szansą dla Starego Przedmieścia, oderwanego po wojnie od Głównego Miasta przez wybudowanie trasy szybkiego ruchu, bezwzględnie rozcinającej miasto. Muzyka organowa płynąca z kościoła św. Trójcy będzie atrakcją nie tyko dla lokalnych melomanów, ale także dla rzesz turystów, dzisiaj tak chętnie odwiedzających katedrę w Oliwie. Oliwskie organy nie uległy zniszczeniom wojennym i zachowały swój oryginalny kształt, dzięki czemu ich renoma jest niezagrożona, ale instrument odbudowywany na Starym Przedmieściu w niczym nie będzie im ustępował. Stworzony na nowo przy użyciu dawnych technik i zgodnych z historią instrumentu materiałów, zapewni dźwięk absolutnie doskonały. Kantaty Bacha zabrzmią tu tak, jak wymarzył to sobie kompozytor, nie wspominając o gdańskich mistrzach muzyki...</p>
<h3>Edukacja w kościele</h3>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://ibedeker.pl/relacje/wyspa-sw-franciszka-juz-nie-forsterowka/"title="franciszkanie" >Klasztor Zakonu OO. Franciszkanów</a></strong></span> oraz <strong>Stowarzyszenie "Dziedziniec"</strong>, które wspomaga odbudowę organów, planują wykorzystanie instrumentu dla celów liturgicznych i koncertowych, ale także badawczych i edukacyjnych. Dzięki doskonałej  komunikacji z lektorium, możliwe będzie realizowanie na nim kameralnych lekcji historii muzyki dawnej i organowej, przez wieki stanowiącej bardzo ważny element życia kulturalnego Gdańska. Zanim w XIX wieku  miasto podupadło, w siedemnastu gdańskich kościołach było zamontowanych 25 organów, co świadczyło o ogromnym prestiżu grodu nad Motławą.<br />
W 2013 r., kiedy uruchomiona zostanie pierwsza część piszczałkowego instrumentu, z kościoła św. Trójcy ponownie popłynie muzyka organowa...</p>
<h3>Patroni Wielkich Organów</h3>
<p>Odtworzenie instrumentu wymaga ogromnych nakładów finansowych, przekraczających milion Euro. Do dzisiaj zebranych zostało 15 procent potrzebnych funduszy, ale powodzenie przedsięwzięcia zależy w głównej mierze od darczyńców. Mecenasem może zostać każdy, zależnie od zasobności portfela, fundując najmniejsze piszczałki  za kwotę 200 PLN, labialne średniej wielkości - 1000 PLN, językowe - 2 500 PLN, największe labialne - 10 000 PLN lub prospektowe od 30 000 PLN.</p>
<p>Można się też przyczynić do odbudowy historycznych organów przekazując 1% należnego podatku na rzecz Stowarzyszenia Przyjaciół Kościoła św. Trójcy "Dziedziniec" - KRS: 0000276836, konto: 41 1240 5471 1111 0000 5366 3245</p>
<blockquote><p>Więcej szczegółów dotyczących organów na stronie <a href="http://www.organy.gda.pl/" rel="nofollow" title="organy"  target="_blank"><strong><span style="text-decoration: underline;">www.organy.gda.pl</span></strong> </a>oraz na <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.facebook.com/TrojcaSztuki" rel="nofollow" title="trójca sztuki"  target="_blank">facebooku - Trójca Sztuki</a></span></strong></p></blockquote>
<p>Rozpoczęła się kampania informacyjna dotycząca projektu. Włączył się w nią <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.adamowicz.pl/" rel="nofollow" title="adamowicz"  target="_blank">Prezydent Miasta Gdańska Paweł Adamowicz</a></span></strong>, a o jej nowoczesny kształt dba <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://projektpr.pl/" rel="nofollow" title="projekt pr"  target="_blank">Agencja Projekt PR</a></span></strong>. We wnętrzu kościoła już dzisiaj można obejrzeć niewielką wystawę, przybliżającą historię organów i sposób finansowania ich odbudowy.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/obiekty/alleluja-alleluja-odbudujemy-wielkie-organy-w-kosciele-sw-trojcy-w-gdansku/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>Po niemal godzinnym spotkaniu z muzykiem, erudytą, pasjonatem historii sztuki i organizatorem odbudowy organów wiem na pewno, jaki zrobię sobie prezent na najbliższe urodziny. Wiem też, że słuchając opowieści Andrzeja Szadejko o organach można zapomnieć o mrozie, podstępnie ogarniającym cały organizm.</p>

<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/alleluja-alleluja-odbudujemy-wielkie-organy-w-kosciele-sw-trojcy-w-gdansku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok 2011 &#8211; rok spokoju zabytkowej bramy kolejowej w Gdańsku</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/rok-2011-rok-spokoju-zabytkowej-bramy-kolejowej-w-gdansku/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/rok-2011-rok-spokoju-zabytkowej-bramy-kolejowej-w-gdansku/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 13:54:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ewa Kowalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[blog Henryka Hursza]]></category>
		<category><![CDATA[brama kolejowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=32015</guid>
		<description><![CDATA[Minęło niewiele ponad rok od krótkiego opisu Bramy Kolejowej na www.iBedeker.pl. Czy ten czas był dla niej łaskawszy? Należy stwierdzić, że tak. Choć nie wydarzyło się nic pozytywnego, bo zapowiadane w sierpniu 2010 r. naprawy nadal nie zostały dokonane, to nie zdarzyło się także nic [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Minęło niewiele ponad rok od krótkiego opisu Bramy Kolejowej na <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/obiekty/brama-kolejowa-czy-nadchodzacy-rok-bedzie-dla-niej-laskawszy/"title="brama kolejowa" >www.iBedeker.pl</a></span>. Czy ten czas był dla niej łaskawszy? Należy stwierdzić, że tak. Choć nie wydarzyło się nic pozytywnego, bo zapowiadane w sierpniu 2010 r. naprawy nadal nie zostały dokonane, to nie zdarzyło się także nic negatywnego. Ot, może jakieś grafiti domalowano, ale szczególnych nowych uszkodzeń przynajmniej na pierwszy rzut oka nie widać.</strong></p>
<div id="attachment_32027" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/brama14.jpg" rel="lightbox[32015]"><img class="size-full wp-image-32027 " title="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/brama14.jpg" alt="" width="576" height="346" /></a><p class="wp-caption-text">Fot. Henryk Jursz</p></div>
<p>Zapytałem o sprawę PKP. Otrzymałem odpowiedź od pani <strong>Agnieszki Czubali</strong>, naczelnika wydziału rozliczeń w Oddziale Gospodarowania Nieruchomościami PKP SA w Gdańsku. Brama nie jest ujęta w ewidencji środków trwałych PKP, ale znajduje się na terenie będącym w użytkowaniu wieczystym przez tę spółkę. Co ciekawe, wbrew temu co pisano w niektórych portalach ponad rok temu, obiekt jest objęty ochroną konserwatorską. W obowiązującym planie zagospodarowania przestrzennego - <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.gdansk.pl/architektura?plan=1151" rel="nofollow" title="gdańsk"  target="_blank">www.gdansk.pl</a></span></strong> - obszar bramy nie jest uwzględniony.</p>
<p>Co zamierza zrobić PKP? Otóż, jak mnie poinformowano spółka otrzymała już zgodę od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na rozbiórkę torów oraz zabezpieczenie na ten czas reliktów bramy. Ponieważ grunt, na którym ona stoi jest dla kolei majątkiem zbędnym, PKP będzie czynić starania przekazania działki wraz obiektem na rzecz Urzędu Miasta Gdańska.</p>
<p>Czy to naprawdę ciekawy obiekt? Bardzo! I warto go zachować. Gdy w XIX w. doprowadzano do miast linie kolejowe dworce budowano raczej poza murami twierdz. Były jednak wyjątki, m.in. Poznań, Toruń, Głogów, Gdańsk. W takich przypadkach, gdy tory musiały przechodzić przez fortyfikacje budowano bramy kolejowe. Przyjmowały one różne formy. Z wymienionych, nie istnieje już poznańskie rozwiązanie przecinające podobno bezpardonowo dzieła forteczne, a będące zamykaną żelaznymi drzwiami bramą służącą do celów wojskowych - <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://poznan.wikia.com/wiki/Brama_Kolejowa" rel="nofollow" title="brama kolejowa"  target="_blank">www.poznan.wikia.com</a></span></strong>. Z rozwiązań będących przepustami w wałach chronionymi blokhazuem dziś istnieją jeszcze pozostałości w Gdańsku. Te w Głogowie już nie. Istnieje też brama w Toruniu, która była zamykanym przepustem w wałach - <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://wikimapia.org/9031725/pl/Brama-Kolejowa" rel="nofollow" title="brama kolejowa"  target="_blank">www.wikimapia.org</a></span></strong>, <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href=" http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=929474" rel="nofollow" title="skyscrapercity"  target="_blank">www.skyscrapercity.com</a></span></strong>. I w tym ostatnim przypadku nadal przejeżdżają nią pociągi! To co istnieje dziś z toruńskiej fortyfikacji kolejowej można oglądać z peronu stacji Toruń Miasto.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Odpowiedź wydaje się więc jasna. Jest to najprawdopodobniej jedyny tego typu zachowany obiekt w Polsce. Warto więc byłoby go zachować. Szerokość pomiędzy murami bramy pozwala nawet, gdyby była taka potrzeba, na poprowadzenie przez nią ulicy szerszej niż przez pobliską Bramę Nizinną, co niewątpliwie przyczyniłoby się do zmniejszenia tempa jej degradacji. Jak będzie? Zobaczymy.</p>
<p>Oprócz linków zawartych w tekście korzystałem ze znakomitej pracy Mariusza Wojciechowskiego „Historia fortyfikacji w XIX wieku. Twierdza około połowy XIX wieku” - <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.mars.slupsk.pl/fort/3004.htm" rel="nofollow" title="słupsk"  target="_blank">www.mars.slupsk.pl.</a></span></strong></p>
<p><strong>Autor: Henryk Jursz</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://draftcloud.jursz.pl" rel="nofollow" title="blog"  target="_blank">Gdański blog Henryka Jursza</a></span></strong></p>
</blockquote>


<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-542-32015">

	<!-- Slideshow link -->
	<div class="slideshowlink">
		<a class="slideshowlink" href="http://ibedeker.pl/obiekty/rok-2011-rok-spokoju-zabytkowej-bramy-kolejowej-w-gdansku/?show=slide">
			[Pokaż jako pokaz slajdów]		</a>
	</div>

	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-10784" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama01.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama01.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10785" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama02.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama02.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10786" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama03.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama03.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10787" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama04.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama04.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10788" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama05.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama05.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10789" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama06.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama06.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10790" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama07.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama07.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10791" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama08.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama08.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10792" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama09.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama09.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10793" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama10.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama10.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10794" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama11.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama11.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10795" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama12.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama12.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10796" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama13.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama13.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10797" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama14.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama14.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10798" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama15.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama15.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10799" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama16.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama16.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10800" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama17.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama17.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10801" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama18.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama18.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10802" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama19.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama19.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10803" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama20.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama20.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10804" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama21.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama21.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-10805" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/brama22.jpg" title="Grudzień 2011 / Fot. Henryk Jursz" rel="lightbox[set_542]" >
								<img title="Brama Kolejowa" alt="Brama Kolejowa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/brama-kolejowa-henryk/thumbs/thumbs_brama22.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>


]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/rok-2011-rok-spokoju-zabytkowej-bramy-kolejowej-w-gdansku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z wizytą u pary książęcej we Wrzeszczu</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/z-wizyta-u-pary-ksiazecej-we-wrzeszczu/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/z-wizyta-u-pary-ksiazecej-we-wrzeszczu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2011 09:54:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Grzegorz Fey</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Huzarzy Śmierci]]></category>
		<category><![CDATA[Kronprinz]]></category>
		<category><![CDATA[Książę Wilhelm]]></category>
		<category><![CDATA[Villa Dippe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=31697</guid>
		<description><![CDATA[Święta to przede wszystkim czas wręczania prezentów. Przed stu laty ówcześni gdańszczanie zostali obdarowani podwójnie. W październiku 1911 w Gdańsku zamieszkał następca tronu (kronprinz) Wilhelm wraz z rodziną a tuż przed świętami,19 grudnia na świat przyszedł w Berlinie czwarty syn książęcej pary. Można zatem założyć, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Święta to przede wszystkim czas wręczania prezentów. Przed stu laty ówcześni gdańszczanie zostali obdarowani podwójnie. W październiku 1911 w Gdańsku zamieszkał następca tronu (kronprinz) Wilhelm wraz z rodziną a tuż przed świętami,19 grudnia na świat przyszedł w Berlinie czwarty syn książęcej pary. Można zatem założyć, że wiadomość ta była żelaznym punktem rozmów przy świątecznym stole i to nie tylko w samym Gdańsku.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Willa.jpg" rel="lightbox[31697]"><img class="alignleft size-full wp-image-31700" title="Willa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Willa.jpg" alt="" width="640" height="510" /></a></p>
<p><strong>Książę Wilhelm</strong> trafił do Gdańska z związku z objęciem dowództwa 1 Regimentu Brygady Przybocznej Huzarów. Na wieść o nominacji ruszyły poszukiwania odpowiedniej rezydencji dla następcy tronu. Wybór padł na położoną nieopodal koszar willę przy ówczesnej Hauptstrasse 98 (dziś al. Grunwaldzka 114).</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Pocztówka-willa.jpg" rel="lightbox[31697]"><img class="alignleft size-full wp-image-31713" title="Pocztówka willa" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Pocztówka-willa.jpg" alt="" width="133" height="207" /></a>Wynajęto ją od porucznika w stanie spoczynku Gustawa von Dippe zamieszkałego w Quedlinburgu (Saksonia-Anhalt), stąd spotykana niekiedy na starych pocztówkach nazwa „<strong>Villa Dippe</strong>”. Dwuletni okres służby księcia Wilhelma w Gdańsku upłynął w grudniu 1913 r. i para książęca opuściła Gdańsk. Willa, podobnie jak większa część zabudowy przy Grunwaldzkiej nie przetrwała pożogi roku 1945. Obecnie miejsce jej zajmuje dziś hotel Szydłowski, konkretnie jego część bliższa poczty.</p>
<p>Tekst poniżej jest tłumaczeniem artykułu, jaki ukazał się w tygodniku „Die Woche” w maju 1912. Jego lektura, zwłaszcza na wstępie wywoła zapewne uśmiech czytelnika, ale artykuł ma swój urok i wprost skrzy się kolorami. Tym bardziej zatem zapraszam czytelników iBedekera do przestąpienia bramy wjazdowej…</p>
<p><em>Wrzeszcz, o którym do tej pory wiadomo było niewiele więcej ponad to, że jest największym przedmieściem stolicy prowincji zachodniopruskiej i siedzibą garnizonu brygady Huzarów Śmierci, jeszcze niedawno nie mógłby sobie wyśnić, że przez noc ziści się sen bajkowej Różyczki i przyszły cesarz Niemiec na okres dwu lat znajdzie tu swój dom. Prawdopodobnie również żaden przechodzień nie rzuciłby okiem na prosty dwupiętrowy budynek z cegły z niewielkim ogródkiem od frontu, który dyskretnie dołącza się do szeregu domów przy Hauptstrasse, gdyby nie dwaj huzarzy z karabinami w ręku, którzy z powagą pełnią wartę obok ich budek strażniczych oskrzydlających wjazd. Dodatkowo jeszcze powiewający na dachu sztandar obwieszcza, że tu mieszka dziedzic tronu pruskiego.</em></p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p><em>Jeśli zewnętrzny wygląd jest bezpretensjonalny, to w przeciwieństwie do tego wnętrze willi przedstawia szczęśliwe połączenie staropruskiej oszczędności i prostoty z nowoczesnym, artystycznym gustem mieszkaniowym. Również ze wszystkich pomieszczeń przemawia przedkładanie prostych form w ich dekoracyjnym wyposażeniu.</em></p>
<p><em>Z przeszklonego podjazdu, gość dociera do wysokiej, przestronnej sieni utrzymanej w stylu gdańskim. W niej wieje prawdziwe gdańskie powietrze. Materiał, formy i barwy brzmią wspólnym, potężnym akordem. Ciężkie bogato rzeźbione meble w ciemnych barwach, rzeźby z brązu, gruby czerwony dywan, stare rzeźbione skrzynie, kominek z rzeźbioną ozdobą oraz herbem Gdańska tudzież szereg oprawionych starych rycin Ridingera z motywami hippicznymi dają całemu pomieszczeniu charakter artystycznej spójności i dostojeństwa oraz komfortu. Po lewej stronie sieni obok garderoby znajduje się pomieszczenie adiutanta. Stara drogocenna szafa w stylu Empire podnosi przytulność tego pomieszczenia, z którym to łączy się salon położony w kierunku ulicy i pracownia księżniczki.</em></p>
<p><em>Jasność i radość życia przemawiają z urządzenia salonu, z koloru jego mebli, dywanu i tapet. Oraz to, że u "książąt" szlachetna Pani Muzyka tworzy bardzo ważny moment radości życia, co udowadnia piękny fortepian, futerał skrzypiec, kilka mandolin, bałałajka oraz olbrzymi gramofon, służący jednak bardziej dla rozrywki dzieci księcia. Zapełniony regał z nutami pozwala na to, aby przez dzieła naszych wielkich twórców w dziedzinie muzyki wyciągać wnioski o wysokim guście artystycznym księżniczki. Bogata ozdoba z kwiatów ożywia przestrzeń pokoju w najwyższym stopniu. Ze stołu pozdrawia nas duża, przez Fritscha wymodelowana rzeźba z brązu, która przedstawia następcę tronu na koniu w mundurze kirasjerów z Pasewalku. Wielki żyrandol w stylu Empire z błyskotliwymi kryształowymi wisiorami pochodzi z zamku Freienwalde, i podobnie jak istotne wyposażenie został przejęty z zasobów pałaców królewskich. Delikatne akwarele wiszą na ścianach, na stołach i etażerkach stoją liczne fotografie a podpisy uwiecznionych umieszczone poniżej świadczą o ich wysokiej randze. Także również stary cesarz Austrii, podpisał się "Franciszek Józef" pod swoim obrazem, który to między fotografiami zajął w salonie szczególne miejsce.</em></p>
<p><em>Marzenie zapachu i wiosny w błękicie, zieleni, bieli oraz jasnym brązie fińskiego naturalnie polerowanego forniru z drewna brzozowego cechują roboczy pokój księżnej. Wnętrze, przez swoją delikatność oraz smak artystyczny, udowadnia, że poświęcono tutaj dużo czasu na obserwacje i studia, które ów gust uformowały. Określenie "szkatułka” nie oddaje tego w pełni. Jasne obicia przedstawiają wonny wzór z motywem bzów. W delikatnych stonowanych cennych porcelanowych wazach uśmiechają się chryzantemy, zaś na panelach znajdują się liczne słynne obrazy zwierząt wykonane na kopenhaskiej porcelanie.</em></p>
<p><em>Fotele w delikatnym odcieniu gołębio - niebieskim zapraszają do tego, aby na nich spocząć. Małe śliczne biurko, pokryte licznymi fotografiami jest utrzymane w delikatnych formach i ukazuje równocześnie jasnobrązowy fornir z drewna brzozowego.</em></p>
<p><em>Stojący obok biurka parawan, usiany licznymi rodzinnymi fotografiami nadaje temu miejscu intymny charakter. Wiszące na ścianach widoki morskie łączą się i harmonizują z ogólna kolorystyką pokoju utrzymaną przeważnie w błękicie.</em></p>
<p><em>Regał zawiera wiele cennych książek historycznych. Od południa na parterze łączy się z nim tak zwany "salon indyjski", który wygląda jak małe muzeum. Ale dobry smak nadał porządek jego skarbom w złocie, srebrze, kamieniu, brązie, jedwabiu, hebanie, itp. co powoduje, że pokój nie traci na swojej przytulności. Czerwone adamaszkowe powleczenia pomiędzy brązowymi dębowymi pilastrami ścian oraz stiuki na suficie, bogato przyozdobione złotem nadają niezwykle malowniczy ton rozlicznym żywo barwnym kosztownościom, które książę przywiózł ze swojej podróży do Indii.</em></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Der-indische-Salon.jpg" rel="lightbox[31697]"><img class="alignleft size-full wp-image-31703" title="Der indische Salon" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Der-indische-Salon.jpg" alt="" width="640" height="332" /></a></p>
<p><em>Prawdziwym skarbem jest czteroczęściowy składany parawan z czarnymi obramowaniami i szarymi panelami z jedwabnym wypełnieniem, ozdobionym japońskimi haftami z motywami krajobrazowymi, dar od cesarza Japonii. W kosztownej złotej i srebrnej kasecie, znajduje się pergamin umieszczony na jedwabiu obszytym złotymi frędzelkami, który to cesarskiemu synowi przekazały stowarzyszenia z Kalkuty. Inna artystyczna srebrna kapsuła mieści w sobie dyplom doktorski, który to wręczył księciu, jako swojemu gościowi Uniwersytet w Kalkucie. Stara i nowa broń, obrazy olejne, wyroby tekstylne i ceramiczne, małe porcelanowe figurki jak również żywe kompozycje roślinne chętnie wiodą wspomnienia ku słonecznej i romantycznej krainie Buddy. W tych figurkach wraca prawie zawsze postać fundatora religii indyjskiej. Zdjęcia w ciężkich złotych ramkach przedstawiają indyjskie znakomitości z własnym podpisem w charakterystycznym dla języka angielskiego stromym piśmie i wiele opowiadają o poznawaniu kraju, ludzi oraz rządów w Indiach.</em></p>
<p><em>Wysoka w ciemnym kolorze utrzymana, prosto nakreślona boazeria, z wbudowanymi szafami na książki oraz siedzeniami okrąża gabinet następcy tronu, pomieszczenie proste i poważne, któremu wygodna narożna sofa daje wyjątkową przytulność. Liczne fotografie, między innymi cesarza, listy, formularze telegramów, ołówki, kartki i papiery pokrywające biurko świadczą o szeroko prowadzonej korespondencji.</em></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Das-Arbeitzimmer-des-Kronprinzen.jpg" rel="lightbox[31697]"><img class="alignleft size-full wp-image-31705" title="Das Arbeitzimmer des Kronprinzen" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Das-Arbeitzimmer-des-Kronprinzen.jpg" alt="" width="640" height="421" /></a></p>
<p><em>Dyktafon udowadnia, że następca tronu posługuje się tym nowym sposobem dyktowania listu. Na kominku z piaskowca z jego artystycznym kowalskim wykończeniem wisi oryginalne dzieło Adolfa Clossa z motywem wojskowym z czasów, gdy w środowisku żołnierskim królował harcap. Kiedy książę podnosi oczy znad biurka widzi przed sobą przy kominku pełny życia marmurowy posąg swojego najstarszego syna który wyszedł spod artystycznej ręki Pagelsa. Widok przez szklane drzwi regałów bibliotecznych pokazuje, że następca tronu śledzi z zainteresowaniem nowości wydawnicze współczesnej literatury. Zasadniczo jednak grube tomy świadczą o jego studiach historycznych i wojenno-historycznych. Sądząc po gazetach wydaje się też, że lektura rubryk sportowych wzbudza u księcia szczególne zainteresowanie.</em></p>
<p><em>Z gabinetu, przez mały ogród zimowy urządzony w przeszklonej werandzie, dociera się do obszernej jadalni. Tu panuje podobna atmosfera jak w sieni. Potężne meble w stylu gdańskiego baroku harmonizują z ciemną boazerią na ścianach, ze starożytnymi mosiężnymi obiciami oraz lampami.</em></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Der-Speisesaal.jpg" rel="lightbox[31697]"><img class="alignleft size-full wp-image-31707" title="Der Speisesaal" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Der-Speisesaal.jpg" alt="" width="640" height="382" /></a></p>
<p><em>Bogato rzeźbiony kredens ozdobiony scenami z narodzin Chrystusa pochodzi z zamku Stolzenfels w Koblencji. Oszklone wahadłowe drzwi prowadzą na wielki taras, wyposażony w meble z trzciny, z którego schody prowadzą do parku. Obok jadalni znajduje się małe pomieszczenie, w którym znajduje się winda służąca do transportu potraw z położonej w piwnicy kuchni. Nieopodal, za korytarzem, znajduje się jeszcze niewielki służbowy pokój z umieszczoną tu centralą telefoniczną. Pokój ten posiada dodatkowe, osobne wejście. O ile pomieszczenia na parterze służą celom mieszkaniowym i towarzyskim, to na piętrze ulokowano prywatne apartamenty. Z górnego korytarza, w którym stoi piękna rzeźbiona barokowa szafa pochodząca z miejskiego zamku w Poczdamie, wykorzystywana przez następcę tronu jako szafa na płaszcze, idąc na prawo dociera się do wspólnej sypialni której okna wychodzą na park.</em></p>
<p><em> <a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Das-Schlafzimmer-des-Kronprinzenpaares.jpg" rel="lightbox[31697]"><img class="alignleft size-full wp-image-31710" title="Das Schlafzimmer des Kronprinzenpaares" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Das-Schlafzimmer-des-Kronprinzenpaares.jpg" alt="" width="640" height="434" /></a>Książęca sypialnia, jasne pomieszczenie utrzymane jest w zwiewnym stylu angielskim, zaś tapety pokazują nam radosny, kolorowy motyw różany. Obok znajduje się garderoba księżniczki - symfonia różu i kości słoniowej. Przebieralnia księcia położona jest po przeciwnej stronie sypialni i ozdobiona jest angielskimi tapetami z surowego włókna w kolorze brązu hawańskiego które ożywiają rozmaite, stworzone prawdziwie artystyczną ręką, wizerunki koni. Elegancki i nowoczesny pokój wyposażony jest w meble z wikliny. Przedni front pierwszego piętra mieści pokoje książąt i ich wychowawczyń, proste, jasne, przestronne pokoje z nowoczesnymi tapetami, szerokimi fryzami i sufitami pomalowanymi na biało. Po prawej stronie wspólnego pokoju zabaw znajduje się pokój księcia Huberta, który przypadnie również dla Fryderyka, najmłodszego, niedawno co urodzonego księcia. Po lewej przylega doń pokój angielskiej guwernantki, przełożonej pokoju dziecinnego, dalej znajduje się wspólna sypialnia starszych synów, książąt Wilhelma i Ludwika Ferdynanda. Pokoje książąt są ozdobione są licznymi obrazami artystycznymi, odpowiadającymi dziecięcej fantazji. Na poddaszu są urządzone garderoby oraz pokoje dla służby. W piwnicy znajduje się przestronna kuchnia wyłożona niebieskimi i białymi kafelkami, elektryczny ekspres do przyrządzania kawy, komora dla sreber stołowych, a także jadalnia dla personelu. Skromność, a mimo to gustowna prostota domu książęcego we Wrzeszczu, odzwierciedla we wszystkich pomieszczeniach prosty i serdeczny sposób bycia pary książęcej, która szturmem zdobyła sobie sympatię całego społeczeństwa.</em></p>
<p><em>S. Lewinson</em></p>
<p><strong>Tłumaczenie: Grzegorz Fey i Irena Becker</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/z-wizyta-u-pary-ksiazecej-we-wrzeszczu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomnik marynarzy, czyli o pewnej katastrofie&#8230; lotniczej</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/pomnik-marynarzy-czyli-o-pewnej-katastrofie-lotniczej/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/pomnik-marynarzy-czyli-o-pewnej-katastrofie-lotniczej/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Dec 2011 12:20:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Grzegorz Fey</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Adlershorst]]></category>
		<category><![CDATA[Ernst Dieckmann]]></category>
		<category><![CDATA[pomnik marynarzy]]></category>
		<category><![CDATA[Sopot]]></category>
		<category><![CDATA[Westpreussen]]></category>
		<category><![CDATA[Związek Uczestników Walki Zbrojnej o Niepodległość i Demokrację]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=31262</guid>
		<description><![CDATA[Niewielki pomnik w sopockim Parku Północnym, w świadomości sopocian funkcjonuje jako pomnik marynarzy. Nie zawsze jednak tak było. U swoich początków upamiętniał ofiary pierwszej katastrofy lotniczej w dziejach ówczesnego „trójmiasta”, czyli Gdańska, Oliwy i Sopotu. Początek XX to okres burzliwego rozwoju techniki lotniczej, w ciągu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Niewielki pomnik w sopockim Parku Północnym, w świadomości sopocian funkcjonuje jako pomnik marynarzy. Nie zawsze jednak tak było. U swoich początków upamiętniał ofiary pierwszej katastrofy lotniczej w dziejach ówczesnego „trójmiasta”, czyli Gdańska, Oliwy i Sopotu.</strong></p>
<div id="attachment_31269" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Flieger-Denkmal.jpg" rel="lightbox[31262]"><img class="size-full wp-image-31269 " title="Flieger Denkmal - Forum Dawny Gdańsk" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Flieger-Denkmal.jpg" alt="" width="576" height="387" /></a><p class="wp-caption-text">Flieger Denkmal - Forum Dawny Gdańsk</p></div>
<p>Początek XX to okres burzliwego rozwoju techniki lotniczej, w ciągu zaledwie dekady od pierwszego lotu konstrukcji braci Wright samoloty udowodniły swoją przydatność nie tylko jako środek komunikacji, ale rychło wzbudziły zainteresowanie wojska. Względnie niski koszt produkcji i utrzymania w porównaniu ze sterowcem oraz duża mobilność w stosunku do balonu, czyniło samolot znakomitym zwiadowcą. Niemiecka marynarka także podjęła badania nad wyborem samolotu do własnych potrzeb. Przede wszystkim chodziło o to, by był on w stanie wystartować i wylądować z powierzchni morza. Pierwszą spośród lotniczych stacji badawczych marynarki zlokalizowano niedaleko Pucka w ówczesnych Prusach Zachodnich. Na wyposażeniu stacji lotniczej trafiły wodnosamoloty <em>Albatros WMZ</em> wyprodukowane przez <em>Albatroswerke G.m.B.H.</em> w Johannistal koło Berlina.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Skrót w nazwie konstrukcji oznaczał po prostu: <em>Wasser-Militär- Zweidecker,</em> czyli dwupłatowy wodnosamolot wojskowy. W celach propagandowych jedna z maszyn zakupiona została z funduszy zebranych przez zachodniopruski oddział <em>Deutscher-Luftflotten-Verein</em> i za zgodą cesarza otrzymała nazwę <strong><em>Westpreussen</em></strong>. Uroczysty chrzest samolotu odbył się w niedzielę, 15 grudnia 1912 r. w obecności samego nadprezydenta prowincji Ernsta Ludwiga von Jagowa. Samolot napędzał silnik o mocy 100 KM, jego rozpiętość skrzydeł wynosiła 21 metrów, długość 13 metrów zaś wysokość 5 metrów. Spośród innych puckich maszyn wyróżniał się napisem na dolnym płacie i herbem Prus Zachodnich na sterach kierunku.</p>
<div id="attachment_31277" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Puck-samolot-Westpreussen-A.jpg" rel="lightbox[31262]"><img class="size-full wp-image-31277 " title="Puck samolot Westpreussen A" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/Puck-samolot-Westpreussen-A.jpg" alt="" width="576" height="365" /></a><p class="wp-caption-text">Puck samolot Westpreussen A - zbiory własne G. Fey</p></div>
<p>Niestety służba <em>Prus Zachodnich</em> we flocie lotniczej marynarki nie potrwała zbyt długo. W wietrzne przedpołudnie 7 lutego 1913 r. za sterami hydroplanu zasiadł Kapitänleuntnant (kapitan) Walter Jenetzky zaś drugie miejsce zajął mechanik Oberbootsmannsmaat (starszy bosmanmat) <strong>Ernst Dieckmann</strong>. Krótko przed godziną 10 maszyna wzbiła się w powietrze. Podczas lotu, którego celem był Słupsk, samolot ubezpieczał samochód pod dowództwem porucznika Hartmanna. Już nad Wejherowem pilot zasygnalizował, że z uwagi na porywisty wiatr nie jest w stanie kontynuować lotu do Słupska, gdyż grozi to uszkodzeniem płatowca. Podjął także brzemienną w skutki decyzję, aby nie wracać do Pucka, ale kontynuować lot w kierunku Gdańska. Krótko przed południem samolot wylądował na placu ćwiczeń we Wrzeszczu. Niespodziewane lądowanie samolotu wzbudziło naturalne zainteresowanie ćwiczących oddziałów, zwłaszcza oficerów miejscowej brygady huzarów. Kapitan Jenetzky uległ prośbom i zabrał na krótki przelot nad placem jednego z nich. Po godzinie pierwszej <em>Prusy Zachodn</em>ie wystartowały do lotu do Pucka. Niestety trwał on zaledwie kilka minut i z uwagi na brak paliwa zakończył się awaryjnym lądowaniem koło Brzeźna. W celu zdobycia paliwa kapitan Jenetzky udał się do Stoczni Cesarskiej. Przed godziną 15-tej powrócił z benzyną, samolot zatankowano i o 15:45 wystartował. Maszyna obrała kurs północny i w rejonie Jelitowa znalazła się nad wodami Zatoki Gdańskiej. Nieliczni spacerowicze których nie odstraszył porywisty wiatr ujrzeli z sopockiego mola nadlatujący od południa samolot. Widać było jak pilot walczy z porywami wiatru. Maszyna minęła molo, jednak wkrótce potem świadkowie wydarzenia ujrzeli, jak odrywa się część górnego płata prawego skrzydła, a samolot wali się na skrzydło i z wysokości 150 metrów spada do morza.</p>
<p>Jako pierwszy na ratunek ruszył łodzi rybak z ówczesnego <strong>Adlershorst</strong> (dziś Orłowo, dzielnica Gdyni), którego łódź przypadkiem znalazła się w pobliżu miejsca zdarzenia, w jego ślady ruszyli także rybacy sopoccy, niestety jedyne co odnaleźli po załodze to rękawica, filcowy but i czapka. Wieść o tragedii szybko obiegła okolicę. Niezwłocznie powiadomione zostały: stacja lotnicza w Pucku, Stocznia Cesarska, Hafenbauamt (urząd budowy portu) oraz Lotsenamt (kapitanat portu). W ramienia kapitanatu na ratunek, wraz z gronem pilotów, wyruszył na pokładzie barkasa <em>Habicht</em> komandor Wunderlich który zawezwał dodatkowo pilotówkę <em>Dove</em>. W akcji ratowniczej udział wzięły ponadto: należący do Hafenbau Inspektion (inspekcji budowy portu) parowiec <em>Geheimrat Mau</em> i stoczniowa motorówka <em>D 14</em>, niestety żadnej z tych jednostek także nie udało się odnaleźć ciał załogi samolotu.</p>
<p>Żadna z jednostek nie była też na siłach, aby wydobyć z wody szczątki samolotu. W końcu zapadła decyzja, aby pilotówka <em>Dove</em> odholowała wrak do odległego o 6 mil Nowego Portu.</p>
<div id="attachment_31279" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DOVE001.jpg" rel="lightbox[31262]"><img class="size-full wp-image-31279 " title="Pocztówka ze zbiorów Izabeli Sitz-Abramowicz" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DOVE001.jpg" alt="" width="576" height="383" /></a><p class="wp-caption-text">Pocztówka ze zbiorów Izabeli Sitz-Abramowicz</p></div>
<p>O godzinie 19-tej parowiec wszedł do portu. Na miejsce, gdzie wrak <em>Prus Zachodnich</em> miał oczekiwać na wydobycie, wybrano fragment kanał portowego na wysokości browaru Richarda Fischera w Nowym Porcie. Do akcji wydobycia szczątków przystąpiono następnego dnia wykorzystując do tego dźwig pływający Stoczni Cesarskiej. O godzinie 12:30 szczątki samolotu wyłoniły się z wody. Asystujący przy operacji naczelny lekarz stoczni doktor Bose na próżno czekał na to, aby stwierdzić zgon członków załogi hydroplanu. We wraku ich nie znaleziono, bezskuteczne okazały się też poszukiwania dna kanału podjęte przez nurków. Podobny efekt przyniosło także późniejsze przeszukanie dna w rejonie katastrofy. Akcję poszukiwawczą ofiar katastrofy oficjalnie zakończono 11 lutego, zaś dwa dni później wrak samolotu spoczął w magazynach lotniczych stoczni cesarskiej na wyspie Ostrów.</p>
<h3>Pomnik ofiar katastrofy lotniczej</h3>
<p>Już w dzień po katastrofie miejscowy oddział <em>Luftflottenverein</em> wysunął pomysł upamiętnienia ofiar katastrofy w formie pomnika, jednak na jego realizację trzeba było poczekać aż półtora roku. Uroczystość odsłonięcia pomnika odbyła się w południe 28 czerwca 1914 r., czyli tego samego dnia w którym w odległym Sarajewie z rąk zamachowca zginął austriacki arcyksiążę Franciszek Ferdynand.</p>
<p>A grono przybyłych gości było liczne: począwszy od burmistrza Sopotu Maxa Woldmanna i przewodniczącego rady miasta doktora Salomona, poprzez adiutanta następcy tronu majora Eklera, radcę von Liebermanna reprezentującego nadprezydenta prowincji, prezydenta rejencji gdańskiej Lothara Foerstera, dowódcę Brygady Przybocznej Huzarów Eberharda Grafa von Schmettowa, naddyrektora Stoczni Cesarskiej kontradmirała Franza von Hollebena, majora von Grothe z komendantury garnizonu miejskiego, przewodniczącego prowincjonalnego Landtagu Heinricha Grafa von Keyserlingka, wejherowskiego landrata (starostę) Theodora Grafa von Baudissina, dowódcę stacji lotniczej w Pucku kapitana Kunze, tajnego radcę i profesora Johanna Schütte - przewodniczącego <em>Westprussischen Vereins für Luftschifffahrt</em>, skończywszy na majorze Wachsenie reprezentującym miejscowy oddział <em>Luftflottenverein</em> i wielu innych.</p>
<p>Uroczystość rozpoczęła się od odegrania chorału „<em>Was Gott tut, das ist wohlgetan</em>” (<em>Co Bóg czyni – jest do</em>bre) przez zespół 1. regimentu huzarów. Po nich głos zabrał pastor Bowien, który w swoim kazaniu uwypuklił wątek bohaterskiej śmierci jako przejawu niemieckiego męstwa oraz ofiary dla ojczyzny. Po przemowie zgromadzeni ujrzeli samolot, który zaczął stopniowo zniżać lot by w końcu zrzucić wieniec. W ten sposób piloci z grudziądzkiej stacji lotniczej oddali hołd ofiarom katastrofy. Po nim nadleciał jeszcze drugi samolot. Relacjonujący wydarzenie dziennikarz <em>Danziger Zeitung</em> zanotował nazwiska lotników: byli to porucznicy Hagen i Bering oraz Perschau i Müller. Po ich przelocie oczom zgromadzonych ukazała się umieszczona na głazie tablica z napisem:</p>
<blockquote><p><strong> “Den Gedenken an Kapitänleutnant Jenetzky und Maschinistenmaat Dieckmann, verunglückt am 7 Februar 1913 mit Wasserflugzeug Westpreussen”</strong></p>
<p>(Pamięci kapitana Jenetzkyego i starszego bosmanmata maszynisty Dieckmanna, którzy 7 lutego 1913r. zginęli w katastrofie hydroplanu „Westpreussen”)</p></blockquote>
<p>Tablica tej treści przetrwała do roku 1945, kiedy to okazało się, że nie pasuje do nowych czasów. Pomnik przez kilka lat stał „bezpański”, by w końcu zyskać nowego, „słusznego” patrona. Ponieważ głaz z narzutowy z kotwicą skojarzył się nowym gospodarzom miasta raczej z morzem, toteż pomnik poświęcono marynarzom, a konkretnie:</p>
<blockquote><p><strong>„1939 – 1945. Marynarzowi polskiemu, który nie szczędził krwi, ani sił za Polskę Ludową silną na morzu, ZUWZ ONID”</strong></p></blockquote>
<div id="attachment_31283" class="wp-caption alignleft" style="width: 179px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/pomnik-1949.jpg" rel="lightbox[31262]"><img class="size-full wp-image-31283    " title="5 X 1949 r. - zbiory własne G. Fey" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/pomnik-1949.jpg" alt="" width="169" height="246" /></a><p class="wp-caption-text">5 X 1949 r. - zbiory G. Fey</p></div>
<p>Pod skrótem fundatora tablicy kryje się nieco zapomniana już organizacja kombatancka działająca krótko po wojnie – <strong>Związek Uczestników Walki Zbrojnej o Niepodległość i Demokrację</strong>. Nieco przydługą nazwę w ramach późniejszej akcji zjednoczeniowej ruchu kombatanckiego zapożyczono i nieco zmodyfikowano: „Uczestników Walki Zbrojnej” zastąpiono „Bojownikami” zaś politycznie podejrzaną „Niepodległość” zastąpiono bezpieczniejszym określeniem „Wolność” i ten sposób powstała nazwa wszystkim dobrze znanego ZBoWiD-u. Notabene „wojenna poetycka poetyczność” powojennej tablicy, jak określił ją profesor Jerzy Limon, nijak się nie miała do prawdy historycznej, bo kimże byli owi „ludowi” marynarze przed rokiem 1945?.</p>
<p>Nie dziwi zatem, że owa tablica nie miała prawa przetrwać procesu dekomunizacji u progu III RP. Nowa, trzecia już tablica nie zawierała już akcentów politycznych zaś po dawnej poetyczności zostało tylko wspomnienie. Napis na nowej tablicy brzmi:</p>
<blockquote><p><strong>„Marynarzom polskim, którzy nie szczędzili krwi ani sił w walce o Polskę silną na morzu”</strong></p></blockquote>
<p>Pozostaje wierzyć, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym „ograbieni” niegdyś lotnicy morscy, odzyskają swój pomnik. Mam cichą nadzieję, że po lekturze tego skromnego artykułu dwoje spośród nich już go odzyskało. A dziś pozostaje tylko polecić Czytelnikom iBedekera wycieczkę do Sopotu i spacer po Parku Północnym.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p><strong>Autor: Grzegorz Fey</strong></p>
<p><strong>Źródła:</strong></p>
<p><em>1. „Adressbuch 1915/16 des Ostseebad Zoppot und der Ortschaften Adlershorst mit Hochredlau, Klein Katz ,Koliebken. 17 Jahrgang. Abgeschlossen ende April 1915”<br />
</em><em>2. „Danziger Zeitung” nr 65 z dnia 8 lutego 1913 r.<br />
</em><em>3. „Danziger Zeitung” nr 66 z dnia 8 lutego 1913 r.<br />
</em><em>4. „Danziger Zeitung” nr 67 z dnia 9 lutego 1913 r.<br />
</em><em>5. „Danziger Zeitung” nr 70 z dnia 11 lutego 1913 r.<br />
</em><em>6. „Danziger Zeitung” nr 73 z dnia 13 lutego 1913 r.<br />
</em><em>7. „Danziger Zeitung” nr 76 z dnia 14 lutego 1913 r.<br />
</em><em>8. „Danziger Zeitung” nr 79 z dnia 16 lutego 1913 r.<br />
</em><em>9. „Danziger Zeitung” nr 298 z dnia 29 czerwca 1914 r.<br />
</em><em>10. Forum Dawny Gdańsk - <strong><span style="text-decoration: underline;"><a title="forum dawny gdańsk" href="http://www.forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?p=78803#78803" target="_blank">www.forum.dawnygdansk.pl<br />
</a></span></strong></em><em>11. Sperski Marek “Sopockie Pomniki”[w:] “Jantarowe Szlaki” 2001 nr 5</em></p>

<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/pomnik-marynarzy-czyli-o-pewnej-katastrofie-lotniczej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

