<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iBedeker &#187; Franciszek Zawadzki</title>
	<atom:link href="http://ibedeker.pl/author/patrikos/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ibedeker.pl</link>
	<description>Serwis informacyjny i turystyczny Gdańska, Sopotu i Gdyni</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 09:53:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Giełda kolekcjonerska, czyli gdyński dodatek do Jarmarku św. Dominika</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/gielda-kolekcjonerska-czyli-gdynski-dodatek-do-jarmarku-sw-dominika/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/gielda-kolekcjonerska-czyli-gdynski-dodatek-do-jarmarku-sw-dominika/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Dec 2011 23:08:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[giełda kolekcjonerska]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof i Kuba Makowscy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Miasta Gdyni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=31454</guid>
		<description><![CDATA[Kolekcjonerzy, zbieracze, pasjonaci staroci nareszcie mają miejsce w Gdyni, gdzie mogą pochwalić się swoimi zbiorami, sprzedać lub powymieniać się częściami  kolekcji i nawiązać kontakty, co w tej branży, jak sami przyznają, jest niezwykle ważne. Giełda kolekcjonerska w Muzeum Miasta Gdyni to pomysł trafiony, choć do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kolekcjonerzy, zbieracze, pasjonaci staroci nareszcie mają miejsce w Gdyni, gdzie mogą pochwalić się swoimi zbiorami, sprzedać lub powymieniać się częściami  kolekcji i nawiązać kontakty, co w tej branży, jak sami przyznają, jest niezwykle ważne. Giełda kolekcjonerska w Muzeum Miasta Gdyni to pomysł trafiony, choć do „dziesiątki” na tarczy jeszcze brakuje.</strong></p>
<div id="attachment_31458" class="wp-caption alignleft" style="width: 586px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3433.jpg" rel="lightbox[31454]"><img class="size-full wp-image-31458  " title="giełda kolekcjonerska" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3433.jpg" alt="" width="576" height="432" /></a><p class="wp-caption-text">Giełda kolekcjonerska</p></div>
<p>Giełda odbyła się (w niedzielę, 11 grudnia) po raz trzeci, z każdą edycją stoisk ze starociami przybywa, a o imprezie dowiaduje się coraz więcej osób. Co ważne, przy okazji zaczyna też „tętnić życiem” nieco niedoceniane przez gdynian muzeum ich miasta. Przez cztery godziny swoje skarby kolekcjonerzy prezentują na parterze placówki, co pozwala wszystkim na bezpłatny wstęp. Niestety, z tego względu może niepokoić  mała ilość miejsca dla wystawiających swoje kolekcje.</p>
<p>- Rzeczywiście, szkoda, że muzeum nie udostępniło większych sal. Każdy przychodzi z tym, co ma, a pewnie niektórzy z nas mają dużo więcej. Moją pasją są akurat pocztówki gdyńskie - mówił zapytany przeze mnie pan Andrzej, który wraz synem pojawił się na giełdzie zajmując najmniej miejsca. Zapytań o jego zbiory jednak nie brakowało. Pasja kolekcjonerska rozwinęła się dzięki dziadkowi. - Był policjantem w Gdyni, widziałem go na zdjęciach i chyba wtedy spodobała mi się Gdynia z tamtych czasów. Zacząłem zbierać widokówki. Uwielbiam też stare książki o mieście – tłumaczył.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Wśród eksponatów przeważały właśnie widokówki i książki, ale nie brakowało także chociażby zegarków, przyrządów kuchennych oraz biżuterii. Widać, że kolekcjonerstwo trzyma się mocno. Zapewne, niejeden raz prezentowali swoje zbiory w jednym miejscu, dywagując nad rangą danych przedmiotów. Buszując pośród stoisk, udało mi się wyłowić dwójkę młodych kolekcjonerów, których kolekcja monet prezentowała się na pierwszy rzut oka imponująco.</p>
<p>- Zbieramy monety, nie tylko dlatego, że to lubimy, ale także dlatego, że jest to lokata finansowa na przyszłość i to bardzo wciągająca. Gdy brakuje niewiele to całości kolekcji, to robi się wszystko, by ją zdobyć - opowiadali <strong>Krzysztof i Kuba Makowscy</strong>. Gdy tylko zapytałem o to, czy w szkole także ktoś interesuje się kolekcjonerstwem ich uśmiech i sugestywne kiwnięcie głową, wystarczyło za komentarz. Pasją zarazili się od ojca i jak mówią, będą ją rozwijali. – Wycena naszych zbiorów jest różna, zależy, kto, czego potrzebuje. Niestety zdarzyła nam się niespodzianka ostatnio, że te najdroższe monety skradziono nam w Łodzi podczas podobnej imprezy. Jednak jeszcze sporo przed nami - deklarowali zgodnie.</p>
<p>Czy podobnie dobre perspektywy ma przed sobą Giełda Kolekcjonerska? Po trzech spotkaniach na razie nie wiadomo, czy będzie kontynuacja, choć z pewnością to interesujący dodatek do Jarmarku św. Dominika, gdzie właśnie kolekcjonerzy są zwykle najbardziej oblegani.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/gielda-kolekcjonerska-czyli-gdynski-dodatek-do-jarmarku-sw-dominika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tajemnice Podziemnej Gdyni w klubie Contrast</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/tajemnice-podziemnej-gdyni-w-klubie-contrast/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/tajemnice-podziemnej-gdyni-w-klubie-contrast/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 19:55:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Dietrich]]></category>
		<category><![CDATA[Contrast]]></category>
		<category><![CDATA[Gdyński Klub Eksploracji]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kłodziński]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Szafrański]]></category>
		<category><![CDATA[schrony w stoczni]]></category>
		<category><![CDATA[Tajemnice Podziemnej Gdyni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=31223</guid>
		<description><![CDATA[W dobie postępującej urbanizacji miasta, ochrona obiektów podziemnych, takich jak schrony, zdaniem eksploratorów nie powinna uchodzić uwadze żadnego mieszkańca. Kolejne spotkanie z cyklu Tajemnice Podziemnej Gdyni pokazało, że zainteresowanie tym tematem wzrasta. Około 350 osób, które zgromadziły się w klubie Contrast, wyszło ze spotkania w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W dobie postępującej urbanizacji miasta, ochrona obiektów podziemnych, takich jak schrony, zdaniem eksploratorów nie powinna uchodzić uwadze żadnego mieszkańca. Kolejne spotkanie z cyklu Tajemnice Podziemnej Gdyni pokazało, że zainteresowanie tym tematem wzrasta.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3397.jpg" rel="lightbox[31223]"><img class="alignleft size-full wp-image-31229" title="Tajemnice Podziemnej Gdyni" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3397.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p>Około 350 osób, które zgromadziły się w klubie Contrast, wyszło ze spotkania w pełni usatysfakcjonowanymi. To druga prelekcja, ale wszyscy zapowiadają, że na tym się na pewno nie skończy.</p>
<p>Tym razem motywem przewodnim spotkania były <strong>schrony w stoczni</strong>, porcie oraz pod Oksywiem. Na początku wszyscy mogli wysłuchać wprowadzenia Andrzeja Dietricha architekta, członka m.in. Sekcji Eksploracyjno-Historycznej Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, który zajął zebranych niezwykle dokładną i skrupulatną opowieścią o baterii typu Canet. Zadaniem dział Canet była obrona portu w Gdyni i choć było to przestarzałe uzbrojenie, górowały one nad portem i mogły skutecznie razić jednostki zagrażające Gdyni.</p>
<p>Cała opowieść, co w takich wypadkach jest dla oglądających bardzo istotne, była okraszona fotografiami zarówno historycznymi, jak i tymi z teraźniejszości. Wrażenie mogły także zrobić słowa o kolejnych bateriach nabrzeżnych w Gdyni, z których nie wszystkie są dostępne. Powodem jest fakt, że znajdują się na terenach wojskowych. Dzięki temu jednak są zachowane w bardzo dobrym stanie, na co zwracał uwagę <strong>Andrzej Dietrich</strong>.</p>
<h3>Schrony w Gdyni?</h3>
<p>Po pokazie części uzbrojenia nabrzeżnego przyszedł czas na schrony, czyli to, na co wszyscy czekali najbardziej. Skąd w ogóle schrony w Gdyni?</p>
<p>- Samoloty alianckie zapuszczały się nad Gdynię, bombardowały też Rumię i Malbork, stąd potrzebne było specjalne schronienie dla załóg U-bootów. Taką tezę wysnuwam po analizie podobnych budynków w miejscowości Bergen, w Norwegii. Tuż obok nich przycumowany był okręt Wilhelm Gustloff. Tam odbywało się szkolenie. Dzięki bliskości, żołnierze mogli szybko znaleźć schronienie przed nalotem – podkreślał Dietrich.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3406.jpg" rel="lightbox[31223]"><img class="alignleft size-full wp-image-31236" title="Tajemnice Podziemnej Gdyni" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/12/DSCN3406.jpg" alt="" width="640" height="400" /></a></p>
<p>Na terenie portu wojennego na Oksywiu, znajdowały się tego typu obiekty z tarasem , gdzie zlokalizowane były działka z lufami 37 mm. W jednym schronie znajdowało schronienie 750 osób. Konstrukcja była bardzo podobna do budynków TB 750, czyli klasycznych, niemieckich schronów działających w czasie II wojny światowej. Jeden z nich znajduje się przy ulicy Polskiej, a spotkać w nim można pracownika, którego rolą jest utrzymywanie wewnątrz temperatury 16 stopni Celsjusza, aby nie dopuścić do zniszczenia schronu.</p>
<p>Obiekt spełnia swoją funkcję do dziś, i co może być interesujące, posiada natryski do odkażania odzieży oraz osobne ujęcie wody, a także generator prądu. O tym i o innych tego typu budynkach, opowiadali kolejni goście spotkania: <strong>Michał Szafrański</strong> - prezes Gdyńskiego Klubu Eksploracji Podziemnej oraz współautor projektu ustawy o ochronie ludności, a także <strong>Jarosław Kłodziński</strong>, radny miasta Gdyni, pasjonat eksploracji, należący do <strong>Gdyńskiego Klubu Eksploracji</strong>. Nie mogło zabraknąć zdjęć, a także ekscytujących filmów z wypraw.</p>
<p>Prelegenci „oprowadzili” multimedialnie zebranych po schronach znajdujących się na terenach Dalmoru oraz byłej już Stoczni Gdynia. W okresie „zimnej wojny”, schrony te były utrzymywane w ciągłej gotowości. Wiele z nich do dziś czeka na zbadanie. Dotychczas było to niemożliwe z powodu zalania ich wodą.  Nad tym, że nie udało im się dostać do środka i spenetrować ich, prelegenci wyraźnie ubolewali.</p>
<p>- Bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze, dlatego nie pokusiliśmy się o to, by wyprawić się w głąb. Do tego potrzebne są specjalne umiejętności i sprzęt, którego my nie posiadamy. Niemniej jednak liczymy, że znajdą się śmiałkowie, którzy spenetrują teren – wyjaśniał Jarosław Kłodziński.</p>
<p>Na deser specjaliści od schronów przygotowali dla zebranych specjalną niespodziankę – informację o tym, że w Gdyni planowano budowę schronów dla U-bootów walczących w jednostkach Kriegsmarine. To z pewnością rozpaliło wyobraźnię wielu obecnych na sali słuchaczy, miłośników historii</p>
<p>- Dotarliśmy do planów i technicznych rysunków, z których wynika, że Gdynia była przygotowywana do rozbudowy i miała być miejscem schronienia dla niemieckich łodzi podwodnych. Miała się ona odbywać w dwóch etapach, przy czym już po pierwszym, schrony mogły zacząć działać. Lokalizacja nie jest do końca znana - tłumaczył Andrzej Dietrich.</p>
<p>Ponad godzina przeznaczona na spotkanie, minęła bardzo szybko. Schrony w Gdyni po raz kolejny okazały się tematem z gatunku tych wciąż nie w pełni wyczerpanych, a niezwykle interesujących. Nie wiadomo jednak, czy niebawem nie unikną degradacji z powodów urbanizacyjnych. Stąd apel Gdyńskiego Klubu Eksploracji Podziemnej o sygnały na temat kolejnych obiektów i zainteresowanie nimi.</p>
<p>- Możemy je ochronić przed zniszczeniem, objąć stosowną ochroną, tak jak zabytki, dlatego czekamy na sygnały i liczymy, że to spotkanie wywoła dyskusję i jeszcze większe zainteresowanie tematem – konkludował Michał Szafrański. Kolejna okazja do dyskusji w szerszym gronie, prawdopodobnie w marcu.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki </strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/tajemnice-podziemnej-gdyni-w-klubie-contrast/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Cesarz Ameryki&#8221;. Wielka ucieczka z Galicji. Martin Pollack o emigracji z Galicji i nie tylko</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/cesarz-ameryki-wielka-ucieczka-z-galicji-martin-pollack-o-emigracji-z-galicji-i-nie-tylko/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/cesarz-ameryki-wielka-ucieczka-z-galicji-martin-pollack-o-emigracji-z-galicji-i-nie-tylko/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 20:25:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Gosk]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Martin Pollack]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum Emigracji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=30248</guid>
		<description><![CDATA[Wizyta Martina Pollacka w ramach cyklu „Witryna emigracji”, organizowanego przez tworzące się Muzeum Emigracji, przyciągnęło rekordową liczbę słuchaczy. Miejscem spotkania była, co staje się powoli tradycją, siedziba Miejskiej Informacji Turystycznej. Kto wie, czy jeśli dalej w Gdyni gościć będą tak znamienite osobowości jak Pollack, nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wizyta Martina Pollacka w ramach cyklu „Witryna emigracji”, organizowanego przez tworzące się Muzeum Emigracji, przyciągnęło rekordową liczbę słuchaczy. Miejscem spotkania była, co staje się powoli tradycją, siedziba Miejskiej Informacji Turystycznej. Kto wie, czy jeśli dalej w Gdyni gościć będą tak znamienite osobowości jak Pollack, nie trzeba będzie organizować dyskusji w innym pomieszczeniu. Z pewnością ten, kto pojawił się w Gdyni, nie żałuje. Były korespondent niemieckiego tygodnika Der Spiegel - Martin Pollack, i tłumacz na niemiecki reportaży Ryszarda Kapuścińskiego, potrafi bowiem zainteresować i przykuć uwagę.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3301.jpg" rel="lightbox[30248]"><img class="alignleft size-full wp-image-30252" title="Martin Pollack - spotkanie autorskie" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3301.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a></p>
<p><strong>Martin Pollack</strong> to pisarz w Polsce niezbyt popularny, ale niezwykle ceniony za przenikliwość i dociekliwość w przybliżaniu krain, które w umysłach wielu Europejczyków są zapomniane. Polskim czytelnikom znane są jego książki „Po Galicji. O chasydach, Hucułach, Polakach i Rusinach. Imaginacyjna podróż po Galicji Wschodniej i Bukowinie, czyli wyprawa w świat, którego nie ma”, „Ojcobójca. Przypadek Filipa Halmanna”, „Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu”, za którą otrzymał Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus 2007. Ostatnio głośno było o zbiorze reportaży „Dlaczego rozstrzelali Stanisławów”. Przedstawia w nim losy mniejszości narodowych, rasowych czy ideowych, na tle wydarzeń drugiej wojny światowej bądź też – w drugiej połowie cyklu – przemian ustrojowych i ich konsekwencji w republikach postsocjalistycznych.</p>
<p>Jak przyznał na spotkaniu w Gdyni, woli budować kolaże i mozaiki właśnie z takich małych historii ludzkich, których ślady ciężko wytropić. Nierzadko mocno pozacierane składają się w końcu na pełen obraz. Tak samo jest z najnowszą publikacją „Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji” wydaną w Wołowcu, którą przyjechał promować w Polsce. To historie ludzi uciekających z biedy i nędzy, która dotknęła pod koniec XIX wieku w Europie nie tylko Galicję, ale też inne kraje. Pollack wskazywał, że problemy były w Szwajcarii, Irlandii czy Szwecji. Galicja jest mu jednak najbliższa, choć pobudki pchające do napisania tych reportaży mogą wydawać się dla przeciętnego czytelnika dziwne.<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3300.jpg" rel="lightbox[30248]"><img class="alignright size-medium wp-image-30255" title="Martin Pollack" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2011/11/DSCN3300-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>- Chciałem rozprawić się z mitem Galicji, jako krainy pięknej. Dobrze wiecie, że w tamtym okresie, przed I wojną światową wyjazdy do USA i Brazylii były rozpaczliwą ucieczką przed nędzą, głodem i podróżą do raju, który na miejscu nie zawsze okazywał się tak przyjazny jak w opisach – podkreślał. Autor zaznaczał, że emigracja sprzed 100 lat bywa podobna do tej, która jest dziś. System, pośrednicy, malowanie przed emigrantami obrazów „Ziemi Obiecanej” to elementy stałe. Zmienia się jedynie sposób przepływu osób oraz kierunki emigracji. Dziś najczęściej obowiązującym kierunkiem jest droga ze wschodu na zachód.</p>
<p>Jak zwykle przy takiej okazji padały pytania o to, jak tworzy się takie historie i skąd pomysł, żeby zająć się konkretnym tematem. Pollack wyjaśniał, że jak zawsze w takich wypadkach zdecydował przypadek. Traf chciał, że podczas przeglądania dokumentów w Bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, trafił na plik dokumentów dotyczących emigracji. Rozpoczęła się tytaniczna praca dokumentacyjna. Nie brakowało spotkań z potomkami emigrantów oraz przeglądania drukowanej w tamtym czasie prasy. O tego dochodzą zebrane zdjęcia, które ubarwiają książkę. I właśnie w związku z nimi na spotkaniu nie zabrakło, zwykle wyczekiwanych w takich chwilach, anegdot.</p>
<p>W Polsce wydaniem „Cesarza Ameryki” zajęło się wydawnictwo Czarne, które wśród czytelników literatury opowiadającej o Europie, ma już swoja określoną renomę. Na okładce pojawiła się jedna z fotografii ze zbiorów prywatnych autora. Jakież było jego zdziwienie, gdy na okładce niemieckiego wydania, zamiast galicyjskich emigrantów pojawili się… Włosi, lepiej zdaniem wydawców pasujących do charakteru. Po interwencji zostało szybko zmienione, jednak jak dobitnie podkreślał Pollack, to kolejny dowód na to, że warto było zebrać historie galicyjskich emigrantów w jedną całość i zaprezentować je szerzej.</p>
<p>Czy kiedyś doczekamy się podobnej publikacji o emigrantach z Pomorza, czyli Zaboru Pruskiego? Prowadzący spotkanie, <strong>Aleksander Gosk</strong> wskazywał, że również z naszych ziem fala emigracji była przecież ogromna, a jej początki datuje się na przeprowadzkę Kaszubów do Kanady ok. 150 lat temu. Wydaje się, że ktokolwiek, kiedykolwiek podjąłby się tego trudu z pewnością przeżyłby równie fascynującą podróż co Martin Pollack. Swoich następnych literackich i dokumentacyjnych kroków na razie nie chciał zdradzić, ale z pewnością wielu już teraz czeka na kolejne publikacje tego austriackiego pisarza.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/cesarz-ameryki-wielka-ucieczka-z-galicji-martin-pollack-o-emigracji-z-galicji-i-nie-tylko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z redaktorem Bohdanem Sienkiewiczem o morzu</title>
		<link>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/z-redaktorem-bohdanem-sienkiewiczem-o-morzu/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/z-redaktorem-bohdanem-sienkiewiczem-o-morzu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Oct 2010 12:09:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[U Przyjaciół]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Gosk]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Geodecki]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Jamiółkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Makowski]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Superat]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Urbanik]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Bohdan Sienkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Dar Pomorza]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Guza]]></category>
		<category><![CDATA[kpt. Wojciech Zaczek]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Staręga. Małgorzata Manasterska]]></category>
		<category><![CDATA[Latający Holender]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Opala]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Szczepanik]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Chmaro]]></category>
		<category><![CDATA[Roman Krzyżankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Domin]]></category>
		<category><![CDATA[Sławek Marcinkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Zdzisław Winnicki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=13259</guid>
		<description><![CDATA[W sierpniu 2010 r., na pokładzie Daru Pomorza w Gdyni, odbył się przedemisyjny pokaz filmu pt. „Latający Holender" , opowiadającego o kulisach powstania programu, który po raz pierwszy został wyemitowany 10 stycznia 1967 roku. W tle pokazywany był jubileuszowy program z okazji 25-lecia „Latającego Holendra” [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_13264" class="wp-caption alignleft" style="width: 624px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/10/AS-0444.jpg" rel="lightbox[13259]"><img class="size-large wp-image-13264 " title="Latający Holender" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/10/AS-0444-1024x682.jpg" alt="" width="614" height="409" /></a><p class="wp-caption-text">Andrzej Superat, Sławek Malinowski, Bohdan Sienkiewicz, Andrzej Urbanik, Grażyna Murawska, z gitarą Andrzej Starzec</p></div>
<p>W sierpniu 2010 r., na pokładzie Daru Pomorza w Gdyni, odbył się <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/relacje/%E2%80%9Elatajacy-holender%E2%80%9D-ponownie-w-gdynskim-porcie" target="_self">przedemisyjny pokaz filmu pt. „Latający Holender</a>"</span> , opowiadającego o kulisach powstania programu, który po raz pierwszy został wyemitowany 10 stycznia 1967 roku. W tle pokazywany był jubileuszowy program z okazji 25-lecia „Latającego Holendra” wyemitowany w 1992 roku. Okazuje się, że twórca programu, redaktor Bohdan Sienkiewicz nie chce poprzestać na celebrowaniu jubileuszy. Szykuje film na temat Bractwa Żelaznej Szekli znanego z „Latającego Holendra”. Spotkanie z pokazało, że werwa wciąż go nie opuszcza.</p>
<p>Podczas sierpniowego jubileuszu wyjaśniał z żalem, że Polska odwróciła się od morza, nie ma programów o tematyce morskiej, nie wydawane są czasopisma żeglarskie, a jeśli tak, to w niewielkim nakładzie. Film o programie „Latający Holender” zamówiła i emituje prywatna stacja Planete. Niebawem pojawi się kolejny film o Bractwie Żelaznej Szekli, które wierni widzowie programu „Latający Holender” z pewnością pamiętają doskonale. Stąd specjalny apel.</p>
<div id="attachment_13262" class="wp-caption alignleft" style="width: 624px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/10/AS-022.jpg" rel="lightbox[13259]"><img class="size-full wp-image-13262" title="Latający Holender" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/10/AS-022.jpg" alt="" width="614" height="411" /></a><p class="wp-caption-text">Od lewej: Krzysztof Staręga. Małgorzata Manasterska, kpt. Wojciech Zaczek, Andrzej Makowski, Andrzej Jamiółkowski, Andrzej Geodecki, Jan Guza, Paweł Szczepanik, Bogdan Głowacki, Piotr Chmaro, Andrzej Superat, Zdzisław Winnicki, Bohdan Sienkiewicz, Stanisław Domin, Paweł Opala, Andrzej Urbanik, Sławek Marcinkowski, Roman Krzyżankowski, Aleksander Gosk</p></div>
<p>-W trakcie nagrania programu z okazji 25 lat zostało zrobione specjalne zdjęcie, na którym znajdują się osoby związane z programem. Bardzo chciałbym je odnaleźć, dowiedzieć się, jak sobie poczynają w życiu, stąd moja prośba i apel –  rozpoczął rozmowę redaktor Bohdan Sienkiewicz.</p>
<p>W trakcie niezwykle ciekawej konwersacji z ust redaktora padło wiele propozycji dotyczących zmiany stanu, w którym tematyka morska jest praktycznie nieobecna  ani w Polsce, ani na Pomorzu.</p>
<p>- Chciałbym żeby na Darze Pomorza stworzyć specjalne miejsce, gdzie byłyby wyświetlane filmy o tematyce morskiej. Ciągle naciskamy, by dyrektor Litwin umożliwił możliwość profesjonalnej projekcji filmów. Muzea morskie powinny wyglądać jak np. w Karlskronie, gdzie aż kipi od multimediów – mówił red. Sienkiewicz.</p>
<p>Czy wtedy więcej osób garnęłoby się do szkół morskich i zaczęło rozumieć morze? Twórca „Latającego Holendra” jest przekonany, że tak i chce to razem ze współpracownikami pokazać w kolejnym filmie, tym razem o Bractwie Żelaznej Szekli.</p>
<p>- Była to przede wszystkim organizacja, dzięki której osoby niespełniające wymogów potrzebnych do wyruszenia na morze, mogli spełnić swoje marzenia. Młodzi chłopcy i dziewczęta zdobywali punkty i wyruszali na morze na żaglowcach. Okazało się, że wychowanie morskie może być formą resocjalizacji. W jednym z rejsów brali udział chłopcy z zakładu poprawczego z Malborka. Mimo obaw, doskonale sobie poradzili. Marzy mi się, żeby wzięli udział w naszym filmie – wyjaśniał red. Sienkiewicz.</p>
<p>Wszyscy, którzy z sentymentem wspominają  „Latający Holender” powinni 18 i 28 października szukać w programie telewizyjnym godziny emisji specjalnego dokumentu na temat programu na kanale Planete. Hasło „Trzymajmy się morza” towarzyszące „Holendrowi” wydaje się, że powinno być, zwłaszcza teraz, jak najczęściej powtarzane i przypominane.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>
<blockquote><p>18 października o godz. 19.15 oraz 28 października o godz.12.15 będzie okazja zobaczyć w telewizyjnej sieci PLANETE film dokumentalny „Latający Holender”. Jest to opowieść o fenomenie wykorzystania telewizji do wychowania morskiego młodzieży. Wielu odwiedzających iBedeker.pl to być może byli członkowie załóg telewizyjnego „Latającego Holendra”, który był na antenie TVP przez 26 lat. W 1976 otrzymał nagrodę im. Leonida Teligi redakcji „Żagli”, a w ramach Rejsu Roku 1991 nagrodę Polskiego Związku Żeglarskiego za 25 lat wychowania morskiego. Zdjęcie umieszczone wraz z podpisem ‘nieco wyrośniętych holendrowców” uczestników jubileuszowego programu z 1992 roku ma pomóc odnaleźć się uczestnikom tamtego programu. Ci, którzy się na nim odnajdą i chcieliby otrzymać płytkę z zapisem całego programu, proszeni są o przesłanie swojego obecnego do Latającego Holendra boh.sien@onet.eu</p>
<p>Bohdan Sienkiewicz</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/z-redaktorem-bohdanem-sienkiewiczem-o-morzu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kamienna Góra widziana z biblioteki</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/kamienna-gora-widziana-z-biblioteki/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/kamienna-gora-widziana-z-biblioteki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Sep 2010 11:15:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Bazylika Morska]]></category>
		<category><![CDATA[Eżbieta Zgoła]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[hotel Antracyt]]></category>
		<category><![CDATA[Kamienna Góra]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Jolanta Sołtysik]]></category>
		<category><![CDATA[pensjonat Victoria Regia]]></category>
		<category><![CDATA[Różany Gaj]]></category>
		<category><![CDATA[spacer po Gdyni]]></category>
		<category><![CDATA[Steinberg]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Lipowa]]></category>
		<category><![CDATA[willa Sokola]]></category>
		<category><![CDATA[willa Zosieńka]]></category>
		<category><![CDATA[Żegluga Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=11665</guid>
		<description><![CDATA[Na zaproszenie Rady Dzielnicy Kamiennej Góry oraz Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdyni odpowiedziała dr inż. Maria Jolanta Sołtysik, która opowiadała zebranym w czwartkowe popołudnie o architekturze Kamiennej Góry. Powszechnie wiadomo, że zabytkowe wille i pensjonaty, budowane w latach 20. i 30. XX wieku, to prawdziwe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/09/IMG_3888.jpg" rel="lightbox[11665]"><img class="alignleft size-large wp-image-11675" title="Kamienna Góra" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/09/IMG_3888-800x1024.jpg" alt="" width="640" height="819" /></a>Na zaproszenie Rady Dzielnicy Kamiennej Góry oraz Miejskiej <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://mbpgdynia.pl/" target="_blank">Biblioteki Publicznej w Gdyni</a></span> odpowiedziała dr inż. Maria Jolanta Sołtysik, która opowiadała zebranym w czwartkowe popołudnie o architekturze Kamiennej Góry. Powszechnie wiadomo, że zabytkowe wille i pensjonaty, budowane w latach 20. i 30. XX wieku, to prawdziwe perełki architektoniczne Gdyni. Nie zaszkodzi jednak przypominać o tym gdynianom, w wielu wypadkach przeświadczonym, że ich miasto to tylko nowoczesność. Szkoda wielka, że prelegentka nie pozwoliła zarejestrować w pełni wykładu, z którego zachowały się przez to strzępy informacji. Mam nadzieję, że interesujące...</p>
<p>O historii Kamiennej Góry można by mówić i pisać sporo. Wiele informacji zostało już spisanych, a te najważniejsze znajdują się na stronie internetowej Urzędu Miasta w Gdyni.</p>
<p>Teren pod budowę osiedla letniskowego, nazwanego wówczas Kamieńcem Pomorskim, wykupiono w 1920 roku  z inicjatywy Ryszarda Gałczyńskiego. Całość została podzielona na działki, na których zaczęto budować domy letniskowe, wille i pensjonaty. Co ważne, obecnie tylko część północną historycznych planów nazywamy Kamienną Górą. Sam projekt kąpieliska morskiego stworzył Tadeusz Tołwiński, który był wielkim orędownikiem miast – ogrodów. Właśnie w ten sposób miała zostać ukształtowana zabudowa. Jak najwięcej zieleni w ogrodach miało być znakiem charakterystycznym tego miejsca, które jednak zaczęto budować od... ulic i dróg.</p>
<p>Pierwszą ulicą była Lipowa, która prowadziła do folwarku Steinberg. Głównymi elementami letniska było zakole ul. Sędzickiego. Przed nim zaprojektowano muszlę koncertową. Tuż pod stopami Kamiennej Góry zaprojektowano bulwar, który jak zwracała uwagę dr Sołtysik, według planów z lat 80., miał stać się częścią szosy prowadzącej wzdłuż morza aż do Gdańska. Na szczęście dziś pozostała z tych megalomańskich planów tylko ścieżka rowerowa i piesza. Właśnie dla piechurów i spacerowiczów Kamienna Góra do teraz jest rajem. Nieprzypadkowo. Założeniem projektantów było, by pozwolić dojść z każdego miejsca w kilka minut na plażę, stąd dużo schodów obleganych także dzisiaj.</p>
<p>W latach 20. wille na Kamiennej Górze były budowane w bardzo ekonomiczny sposób. Dominował specyficzny styl zabudowy, przystający do stylu dworkowego i klasycznego. Uwagę zwracał m.in. pensjonat „Victoria Regia”, który był jednym z najbardziej popularnych hoteli w regionie. Dziś już nie istnieje, a nowa zabudowa - jak wskazywała dr. Sołtysik - całkowicie niszczy architekturę tego miejsca. Ciekawym obiektem okazuje się być Willa „Sokola”, która do gustu powinna przypaść... miłośnikom Łazienek Królewskich w Warszawie. Zwłaszcza wejście do budynku można odnieść do parku zlokalizowanego w stolicy. Sam budynek otoczono ogrodem z kortami tenisowymi, co jeszcze bardziej podkreślało jego rangę. Architektonicznym „białym krukiem” są sprasowane okna  w Willi „Zosieńka” zbudowanej w 1923 roku. Wiele z obiektów zbudowanych w latach 20. zachowało się, ale w wielu wypadkach remonty i renowacje pozbawiły ich klasycystycznego stylu, nie wspominając o kolorystyce.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/09/IMG_0624.jpg" rel="lightbox[11665]"><img class="alignleft size-large wp-image-11684" title="Willa Sokola" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/09/IMG_0624-682x1024.jpg" alt="" width="614" height="922" /></a></p>
<p>W latach 30. do Polski dociera fala modernizmu, związana ze zmianą stylu. Na Kamienna Górę trafił modernizm, a wraz z nim budowle przypominające prostopadłościany połączone ze sobą na rożnych wysokościach. Powiało nowoczesnością, jednak w ostatnich latach, jak podkreślała dr Sołtysik wiele z tych nowatorskich w tamtych czasach rozwiązań architektonicznych zostało ziszczone decyzjami właścicieli budynków, którym dynamika brył wydawała się zbyt wielką ekstrawagancją. Najważniejszymi z nich, które do dziś cieszą oko gdynian są Dom Zdrojowy (dzisiejszy Dom Marynarza) i „Różany Gaj” (dzisiejszy hotel „Antracyt”). Pierwszy z nich zatracił już swoje walory i przebudowany na wzór bloków z wielkiej płyty, nie jest tak wielką trakcja jak kiedyś. Hotel Antracyt z kolei wciąż wznosi się nad morzem i już niebawem może przyciągnąć większą niż dotychczas rzeszę turystów. Jak można dowiedzieć się na miejscu, 20 września rozpoczyna się remont budynku, który ponownie zostanie otwarty 31 stycznia 2011 roku pod nazwą... „Różany Gaj”. Uwagę zwracają także inne budynki w tym "Willa Juliana Rummla", przy której prelegentka zatrzymała się nieco dłużej. To jedna z najbardziej funkcjonalistycznych i oszczędnych willi na Kamiennej Górze, a dodatkowo należąca do zasłużonego działacza dla miasta, dyrektora przedsiębiorstwa „Żegluga Polska”.</p>
<p>W czasie dyskusji wielokrotnie przewijał się żal, że wiele z zabytków straciło swój blask i zostało zupełnie zdeformowanych. Cały kompleks Kamiennej Góry został w 1985 roku wpisane do rejestru zabytków, niestety brakuje takiego indywidualnego zapisu przy wielu obiektach. Co gorsze, zostały wydane pozwolenia na budowę budynków niemających nic wspólnego z tradycyjną zabudowa. Powodem były luki w prawie. W 2003 roku decyzją rządu unieważnione zostały plany miejscowego zagospodarowani terenu. Tym samym aż do 2009 roku, kiedy dla terenu Kamiennej Góry został zatwierdzony nowy plan,  obowiązywała budowlana samowolka.</p>
<p>Na koniec nie sposób zapomnieć o aktualnie najbardziej rozpoznawczym znaku Kamiennej Góry, czyli krzyżu na jej szczycie. Na początku drewniany, był symbolem wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Bazyliki Morskiej w 1934 roku. Z braku funduszy do budowy kościoła nie doszło, a po II wojnie światowej pod krzyżem, zamiast wspaniałego w swoim projekcie obiektu, powstał skwer.</p>
<blockquote><p>W czwartek organizatorzy zaproponowali nam spacer wirtualny, jednak już w sobotę, 18 września o godz. 12 będzie się można przespacerować ulicami Kamiennej Góry osobiście. Zbiórka pod krzyżem. Być może tym razem będzie możliwe nagrywanie opowieści na dyktafon. <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/spacery/kamienna-gora-i-jej-wille" target="_self">Podczas lipcowego spaceru pani przewodnik Elżbieta Zgoła</a></span> nie miała nie miała nic przeciwko temu...</p></blockquote>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/kamienna-gora-widziana-z-biblioteki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Latający Holender” ponownie w gdyńskim porcie</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/%e2%80%9elatajacy-holender%e2%80%9d-ponownie-w-gdynskim-porcie/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/%e2%80%9elatajacy-holender%e2%80%9d-ponownie-w-gdynskim-porcie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Aug 2010 18:49:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Bohdan Sienkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Dar Pomorza]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[gdyński port]]></category>
		<category><![CDATA[Latający Holender]]></category>
		<category><![CDATA[Sławomir Malinowski]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja Dziewcząt i Chłopców]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=11173</guid>
		<description><![CDATA["Latający Holender" przez dwadzieścia sześć  lat uczył za pośrednictwem telewizji młodych widzów, czym jest morze i jak bardzo może być fascynujące. Pierwszy raz program pojawił się na antenie 10 stycznia 1967 roku. W sobotę pojawiła się okazja do wspomnień. Na pokładzie Daru Pomorza w Gdyni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/08/Obraz-001.jpg" rel="lightbox[11173]"><img class="alignleft size-full wp-image-11177" title="Latający Holender" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/08/Obraz-001.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a>"Latający Holender" przez dwadzieścia sześć  lat uczył za pośrednictwem telewizji młodych widzów, czym jest morze i jak bardzo może być fascynujące. Pierwszy raz program pojawił się na antenie 10 stycznia 1967 roku. W sobotę pojawiła się okazja do wspomnień. Na pokładzie Daru Pomorza w Gdyni odbył się przedemisyjny pokaz filmu pt. „Latający Holender" opowiadający o kulisach powstania programu i jego twórcach.</p>
<p>Nie można było znaleźć lepszego miejsca na emisję niż sala pod pokładem statku, który ponad 100 lat temu został zwodowany i wyszedł w dziewiczy rejs. Również program o morzu był w latach 60. nowatorskim pomysłem. Realizowany w istniejącej wtedy redakcji Telewizji Dziewcząt i Chłopców spotkał się natychmiast z ogromnym zainteresowaniem i odzewem ze strony młodych pasjonatów żeglarstwa.</p>
<p>- To był zdecydowanie najważniejszy projekt w moim życiu. Gdy byłem uczniem gimnazjum marzyłem o tym, by wybrać się na morze. Rozwiązywałem zadania, które były drukowane w czasopismach morskich, by dostać się do szkoły morskiej. Skończyłem jednak szkołę handlową. Gdy zacząłem pracować w telewizji postanowiłem pomóc zrealizować moje niespełnione marzenia i stworzyć program dla tych, którzy marzą o karierze na morzu. I tak się wszystko zaczęło - opowiadał red. Bohdan Sienkiewicz twórca i prowadzący "Latającego Holendra".</p>
<blockquote><p>Apel redaktora Bohdana Sienkiewicza - <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/z-redaktorem-bohdanem-sienkiewiczem-o-morzu" target="_self">TUTAJ</a></span></p></blockquote>
<p>Jak wspomina pan Bohdan nie było przeszkód w realizacji programu. Ówczesny szef redakcji Telewizji Dziewcząt i Chłopców Maciej Zimiński od razu przyklasnął pomysłowi i tak rozpoczął się rejs programu po falach eteru przez 26 lat. Program zmieniał się przez te lata nieznacznie, ale idee pozostawały zawsze te same: pokazać morze młodym ludziom morze i zainteresować ich tematyką żeglarską.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Prezentowany film o "Latającym Holendrze" jest częścią cyklu opowiadającego  o całej Telewizji Dziewcząt i Chłopców, gdzie powstawały programy takie jak "Niewidzialna ręka", "Klub pancernych" czy "Zwierzyniec". Ta redakcja w Telewizji Polskiej, zdaniem uczestników sobotniego spotkania, była wypełnianiem prawdziwej misji, o której teraz mówi się coraz mniej.</p>
<p>Uczestniczyli w nim dawni twórcy, uczestnicy rejsów oraz wszyscy z rozrzewnieniem wspominający czołówkę oraz charakterystyczną piosenkę rozpoczynającą program. Miła atmosfera podczas projekcji i radość na twarzach nie pozostawiają wątpliwości: "Latający Holender" był programem niezwykłym</p>
<p>- Programy Telewizji Dziewcząt i Chłopców kształtowały młodych ludzi, wymagały od nich myślenia, pozwalały spełniać marzenia, a także wychowywała w duch społecznym. Przez sam pokład "Latającego Holendra" przewinęło się milion dziewcząt i chłopców, którzy uczestniczyli w rejsach i kursach organizowanych przez całą telewizję, wcześniej rozwiązując zadania. To jest hołd ludziom, którzy mieli w sobie pasję i nie myśleli o pieniądzach, bo kochali to, co robią - tłumaczył Sławomir Malinowski, autor filmu o "Latającym Holendrze".</p>
<p>Próbując podpytywać o teraźniejszość i przyszłość programów realnie edukujących młodych ludzi można było wyczuć rozgoryczenie stanem i kondycją programów emitowanych w TVP.</p>
<p>- Polska odwróciła się od morza. Nie ma programów o tematyce morskiej, nie wydawane są czasopisma żeglarskie, a jeśli tak, to w niewielkim nakładzie. Bardzo boleję nad tym. Wierzę, że taki program miałby szansę ponownie zaistnieć, choć teraz publiczność interesują zupełnie inne rzeczy. Zaczyna się niestety sprawdzać przysłowie: "Gdy Polak za dużo orze, zapomina, co to morze" - z żalem podsumowywał.</p>
<p>Paradoksem, na który zwracał uwagę Sławomir Malinowski, jest fakt, że cykl o Telewizji Dziewcząt i Chłopców, w tym również produkcja o historii "Latającego Holendra", realizowana jest na zamówienie... kanału francuskiego Planete i to tam będzie ją można zobaczyć 19 września o godz. 20.45.</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/%e2%80%9elatajacy-holender%e2%80%9d-ponownie-w-gdynskim-porcie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fotograficzne tchnienie Stoczni Gdynia</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/fotograficzne-tchnienie-stoczni-gdynia/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/fotograficzne-tchnienie-stoczni-gdynia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Aug 2010 12:50:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcje Gdyni]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Solarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Wąsowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorski Park Naukowo-Technologiczny]]></category>
		<category><![CDATA[Stocznia Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Szczurek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=10914</guid>
		<description><![CDATA[Ze Stoczni Gdynia, swego czasu jednego z największych zakładów przemysłowych na Pomorzu, pozostały już tylko wspomnienia stoczniowców, maszyny i... fotografie. Wystawa "RO-RO Niezatapialny Stocznia Gdynia" ze zdjęciami autorstwa Jarosława Solarczyka i Jerzego Wąsowicza dokumentuje ostatnie dwa lata istnienia stoczni, będąc jednocześnie hołdem dla pracowników. Jej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/08/Obraz-032.jpg" rel="lightbox[10914]"><img class="alignleft size-full wp-image-10920" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/08/Obraz-032.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a>Ze Stoczni Gdynia, swego czasu jednego z największych zakładów przemysłowych na Pomorzu, pozostały już tylko wspomnienia stoczniowców, maszyny i... fotografie. Wystawa "RO-RO Niezatapialny Stocznia Gdynia" ze zdjęciami autorstwa Jarosława Solarczyka i Jerzego Wąsowicza dokumentuje ostatnie dwa lata istnienia stoczni, będąc jednocześnie hołdem dla pracowników.</p>
<p>Jej wernisaż był okazją do wspomnień, ale również myślenia o przyszłości. Nieprzypadkowo na miejsce wystawy wybrano Pomorski Park Naukowo-Technologiczny będący symbolem gdyńskiej przedsiębiorczości. Takim, jakim kiedyś była Stocznia Gdynia. Na miejscu, oprócz rodzin autorów i przedstawicieli miasta stawił się również prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, który nie bez żalu wskazywał, że właśnie za stoczniową bramą tworzyła się Solidarność.</p>
<p>- Stocznia Gdynia byłą firmą, która musiała zarabiać, ale to właśnie tutaj tworzyła się historia, powstawała Solidarność i rodziła nadzieja na wolną Polskę. Świętując 30-lecie powstania Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych zaczynamy kolejny etap. Autorzy fotografii mieli intuicję, by fotografować zakład w takim właśnie momencie - podkreślał pełniący obowiązki gospodarza uroczystości prezydent Gdyni.</p>
<p>Najważniejsze tego dnia były zdjęcia i ich autorzy, którzy z nieukrywaną radością mówili o wystawie, która niepostrzeżenie stała się epitafium dla zakładu.</p>
<p>- Gdy zaczynaliśmy cykl, nie sądziliśmy, że dni Stoczni są właściwie policzone. W latach 80. sam  pracowałem tutaj, dlatego darzę to miejsce szczególnym sentymentem. Później zająłem się fotografią i stąd pomysł, by spróbować zamknąć w zdjęciach życie Stoczni Gdynia - tłumaczył Jerzy  Wąsowicz.</p>
<p>Razem z Jarosławem Solarczykiem zrobili 5 tys. zdjęć. Jak sami przyznają, musieli po zakończeniu cyklu chwilę "odetchnąć", by w końcu zdecydować się je pokazać. Pierwsza wystawa wymagała starannej selekcji, tak by na fotografiach pozostało jak najwięcej emocji, także tych ludzkich, które szczególnie upodobał sobie Jarosław Solarczyk.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>- Byliśmy w zakładzie z aparatami fotograficznymi dwa lata, od 2007 roku, praktycznie do końca Stoczni Gdynia. Sam staram się przede wszystkim fotografować ludzi i tak samo było w tym wypadku. To oni stanowili o kształcie zakładu. Poznałem wielu fantastycznych ludzi, oddanych swojej pracy, kochających ją. To rzeczywiście pozostawiło na mnie ślad - wyjaśniał w rozmowie po uroczystości.</p>
<p>Choć to pierwsza wystawa obydwu fotografów, już planują kolejny projekt. Tym razem chcą się zająć społecznościami mieszkającymi na wschodzie Polski, konkretnie w Białymstoku. Na pierwszym planie mają być obecni Tatarzy i Żydzi. Na razie autorzy zostawili kilkadziesiąt fotografii z życia stoczni. Podczas wernisażu głos zabrała jedna z pracownic stoczni.</p>
<p>- Oddaliście panowie w fantastyczny sposób stronę technologiczną, nie zapominając o ludziach. To idealne połączenie. Dziękuję za te zdjęcia, które pokazują piękno zakładu, w którym miałam przyjemność pracować - zaznaczała, otrzymując burzę oklasków.</p>
<p>I tylko żal, że wystawa potrwa zaledwie do 31 sierpnia. Można będzie ją oglądać od poniedziałku do piątku w godzinach od 10.00 do 18.00 w galerii Pomorskiego Parku Naukowo - Technologicznego. Jak zaznaczają jednak autorzy, archiwum fotografii ze stocznią w tle z pewnością jest wielkie. One pozostaną już na zawsze. Oby kiedyś ujrzały światło dzienne na kolejnych wystawach...</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/fotograficzne-tchnienie-stoczni-gdynia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co mieszkańcy Redłowa, Chyloni i Cisowej zawdzięczają Krzyżakom?</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/co-mieszkancy-redlowa-chyloni-i-cisowej-zawdzieczaja-krzyzakom/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/co-mieszkancy-redlowa-chyloni-i-cisowej-zawdzieczaja-krzyzakom/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 21:03:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Chylonia]]></category>
		<category><![CDATA[Cisowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Redłowo]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Rembalski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=9223</guid>
		<description><![CDATA[W czasie kolejnych historycznych wędrówek po dzielnicach Gdyni, dr Tomasz Rembalski wraz ze słuchaczami zgromadzonymi, jak zawsze w filii nr 15 gdyńskiej biblioteki trafił do najbliżej położonych Gdańska dzielnic, czyli Redłowa, Chyloni i Cisowej. Okazuje się, że takie położenie miało dla rozwoju tych terenów ogromne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/07/Obraz-002.jpg" rel="lightbox[9223]"><img class="alignleft size-full wp-image-9229" title="Gdynia" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/07/Obraz-002.jpg" alt="" width="640" height="480" /></a>W czasie kolejnych historycznych wędrówek po dzielnicach Gdyni, dr Tomasz Rembalski wraz ze słuchaczami zgromadzonymi, jak zawsze w  filii nr 15 gdyńskiej biblioteki trafił do najbliżej położonych Gdańska dzielnic, czyli Redłowa, Chyloni i Cisowej. Okazuje się, że takie położenie miało dla rozwoju tych terenów ogromne znaczenie...</p>
<p>Dzielnice Redłowo, Chylonia i Cisowa mogły zniknąć z mapy Polski, gdyby nie fakt, że tymi ziemiami opiekowali się Krzyżacy. Zakonnikom zależało bowiem na tym, by regiony administracyjne wokół Gdańska były zadbane. To przekładało się na odpowiednie zyski do kasy zakonu. Swoją ekspansję na tych terenach rozpoczęli od 1308 roku, czyli od momentu, kiedy pojawili się na ziemiach polskich. Nowe wsie powstawały szybko, ściągani byli osadnicy. Ci, choć najczęściej pochodzenia niemieckiego, szybko adaptowali się do nowych warunków.</p>
<p>Dokumenty, o których opowiadał dr Rembalski wskazują jasno. Jako pierwsza na kartach w średniowieczu pojawiła się Chylonia, na początku nazywana Chylonką. Takie określenia można znaleźć już w XIII w. Wieś Chylonia pełne prawa otrzymała ponad sto lat później. Nadal jednak nie jest znana dokładna data.</p>
<p>- Pewne jest, że w latach 1348 - 1351 konturem gdańskim był Heinrich von Rechter, który założył wieś. Odbiorca aktu lokacyjnego zgubił jednak ten dokument i w 1351 roku trzeba było wystawiać nowy. Na nim jednak nie było daty wydania poprzedniego, stąd dokładnego czasu powstania wioski możemy się tylko domyślać - tłumaczył zgromadzonym dr Rembalski.</p>
<p>Pierwszym zarządca terenu został mianowany Hans Klukoff. To on sprowadził osadników, choć w Europie szalały wtedy epidemie i nie było o to tak łatwo. Wieś jednak rosła w siłę, głównie dzięki niemieckim zasadźcom. Bardzo szybko polonizowali się i dali początek... wielu kaszubskim rodom. Stąd, jak tłumaczył dr Rembalski, tak dużo niemiecko brzmiących nazwisk wśród kaszubskiej ludności.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Nieco inaczej sytuacja przedstawiała się z Cisową. Nie zachował się akt lokacyjny, daty powstania można się domyślać. Pewnikiem jest, że ludzie, którzy tam mieszkali kierowali się własnym prawem. musiało ono zostać jednak zmienione na niemieckie. Pierwsza wzmianka o Cisowej pochodzi z 1438 roku. Na pewno pomiędzy Chylonia i Cisową istniała ścisła współpraca, spowodowana chociażby tym, że głównym zadaniem sołtysa z Cisowej była pomoc materialna sąsiadowi po fachu z Chyloni. Ten, jak wszyscy tego stanu wyprawiał się na wojnę najczęściej z poganami, potrzebując dochodów.</p>
<p>Dziwnie układały się także losy Redłowa. Pojawiło się w dokumencie o parafii oksywskiej, określającej jej granice w 1362 roku. W 1365 roku Krzyżacy wystawiają dokument lokacyjny dla Redłowa. Dokument został potwierdzony przez Kazimierza Jagiellończyka. Jak się okazuje po odzyskaniu od Zakonu Krzyżackiego tych ziem, błyskawicznie straciły rangę.</p>
<p>-  Król Polski Kazimierz Jagiellończyk, by spłacić zadłużenie oddał Chylonię i Cisową we władanie magnaterii. Lepiej wiodło się wsi Redłowo, gdzie za granicą rzeki Kaczej mieszkał ród rycerski Kaccy - podgrzewał ciekawość słuchaczy dr Rembalski.</p>
<p>Z czasem przejęli i Redłowo. ten stan trwał do XVI w., by później i ta wieś trafiła w ręce króla. Do dziś, jak podkreślał historyk nie wiadomo co stało się z rodem Kackich. Wyniszczające wojny ze Szwecją przekształciły Chylonię, Cisowę i Redłowo w folwarki. Na początku XIX w. osiedlili się na nich Kaszubi.</p>
<p>Co ciekawe najlepiej w nowym XX stuleciu prezentowała się Chylonia, gdzie już w 1870 roku pojawiły się tory oraz stacja kolejowa, której nie miała nawet Gdynia. Patriotyzm natomiast kwitnął, dając nadzieję, ze kiedyś ziemie trafią tam gdzie ich miejsce, czyli do Polski.</p>
<p>Mimo wszystko wydaje się, że gdyby nie Krzyżacy gdynianie mogliby nie paradować podczas Święta ul. Chylońskiej, a mieszkańcy Redłowa spacerować w rejonach rezerwatu Kępa Redłowska. Wydaje się, że  warto pamiętać o tym, gdy ocenia się Zakon Krzyżacki tylko przez pryzmat wojennych skłonności...</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/co-mieszkancy-redlowa-chyloni-i-cisowej-zawdzieczaja-krzyzakom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O &#8222;Czarnym Czwartku&#8221; w majowy wtorek</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/o-czarnym-czwartku-w-majowy-wtorek/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/o-czarnym-czwartku-w-majowy-wtorek/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 May 2010 08:13:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Czarny Czwartek]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Grudzień'70]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Pruski]]></category>
		<category><![CDATA[Mirosław Piepka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=7233</guid>
		<description><![CDATA[(od lewej) Mirosław Piepka i Michał Pruski Na wtorkowym spotkaniu ze scenarzystami filmu "Czarny Czwartek", opowiadającego o wydarzeniach z Grudnia 1970 roku w Gdyni, nie pojawiło się wielu mieszkańców. Ci, którzy przyszli z pewnością nie mogą żałować, ponieważ twórcy zdradzili kilka informacji zza kulis produkcji. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[</p>
<div class="mceTemp" draggable="">
<dl id="attachment_7236" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/05/Obraz-030.jpg" mce_href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/05/Obraz-030.jpg" rel="lightbox[7233]"><img class="size-medium wp-image-7236" title="Czarny Czwartek" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/05/Obraz-030-300x225.jpg" mce_src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/05/Obraz-030-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225"></a><br mce_bogus="1"></dt>
<dd class="wp-caption-dd">(od lewej) Mirosław Piepka i Michał Pruski</dd>
</dl>
</div>
<p>Na wtorkowym spotkaniu ze scenarzystami filmu "Czarny Czwartek", opowiadającego o wydarzeniach z Grudnia 1970 roku w Gdyni, nie pojawiło się wielu mieszkańców. Ci, którzy przyszli z pewnością nie mogą żałować, ponieważ twórcy zdradzili kilka informacji zza kulis produkcji. Dodatkowo można było posłuchać świadectw ludzi obecnych w tych tragicznych dniach w mieście, a także obejrzeć nie emitowane fragmenty filmu.</p>
<p>Mirosław Piepka oraz Michał Pruski rozpoczęli swoją opowieść od własnych świadectw. Obydwaj byli w tamtych  tych dniach w Trójmieście i stali się świadkami wydarzeń, które wstrząsnęły nie tylko Gdynią, ale całym Pomorzem. Mirosław Piepka przebywał wówczas w Gdańsku, natomiast Michała Pruskiego tragiczne zdarzenia zastały w Gdyni.</p>
<p>Byli młodzieńcami i jak sami przyznają, to co zobaczyli wstrząsnęło nimi i pozostawiło niezatarty ślad na całe życie.  W końcu podjęli próbę napisania scenariusza do filmu. Początkowa koncepcja była inna od finalnego rezultatu. Według założeń na ekrany miał trafić film, bądź serial dokumentalny, opowiadający o wydarzeniach z 1970 roku w Gdyni.</p>
<p>- W marcu ubiegłego roku zaczęliśmy myśleć o filmie. Miałem wiele obiekcji i wątpliwości, czy warto jest robić film o Grudniu ‘70. Wydawał się to mało atrakcyjny temat, nie przyciągający do kin młodych osób. Skłaniałem się ku dokumentowi z elementami fabularnymi, jednak ostatecznie napisaliśmy wspólnie fabułę - wyjaśniał Mirosław Piepka.</p>
<p>Dokumentacja filmu trwała kilka miesięcy. Scenarzyści pojawiali się m.in. w Instytucie Pamięci Narodowej, docierali do wszystkich możliwych dokumentów z tamtego okresu, jednak najważniejszą częścią były bezpośrednie rozmowy z  uczestnikami grudniowych zajść. Kluczowa okazała się lista ofiar grudniowej masakry.</p>
<p>- Po otrzymaniu listy ofiar dostrzegliśmy, że wśród nich są przede wszystkim ludzie młodzi i kawalerowie. Gdzieś na końcu pojawiło się nazwisko Brunona Drywy, którego historia stała się kanwą naszej opowieści - opowiadał Michał Pruski.</p>
<p>Brunon Drywa osierocił trójkę dzieci i pozostawił żonę Stefanię. Po wielu staraniach twórcom  udało się do niej dotrzeć. Obecnie Stefania Drywa mieszka na Kaszubach. Dzięki jej i innych świadków opowieściom, scenariusz mógł nabrać odpowiedniej treści. Materiał powstał w trzy tygodnie. Jak przyznają twórcy, w filmie koncentrują się bezpośrednio nie tylko na tragedii w Gdyni. Widzowie zobaczą, jak władza ludowa oszukiwała rodziny, starając się zatuszować całą sprawę oraz jak na całą sytuację reagowało np. dowództwo Marynarki Wojennej, które zdaniem Pruskiego i Piepki zapobiegło jeszcze większej masakrze.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Scenarzyści przyznawali, że nie udało im się odtworzyć w pełni faktów, o których wspominali słuchacze, prezentujący podczas spotkania swoje historie. Zastrzegali jednak, że zrobili wszystko, co mogli, by jak najwierniej pokazać historię, zaznaczając, że fabuła rządzi się swoimi prawami</p>
<p>Nie zabrakło kilku ciekawostek z planu. Okazało się, że największym problemem dla realizatorów, w tym reżysera Andrzeja Krauzego, był śnieg.</p>
<p>- 40 lat temu śnieg nie padał, był ciemny, ponury grudzień. Chcąc być wiarygodni, musieliśmy go usuwać z planu, co kosztowało nas 350 tys. zł. Bardzo nam przeszkadzał, istniało nawet zagrożenie, że uniemożliwi nakręcenie filmu. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie - zaznaczał Michał Pruski.</p>
<p>Cały film kosztował osiem mln zł. Nie zabrakło w nim efektów specjalnych, które wymuszają realia historyczne. Niestety, autorzy z przykrością informowali, że żadna z firm z Pomorza nie chciała zaangażować się finansowo w produkcję. Sponsorzy pochodzą z głębi kraju. Aktualnie film jest w postprodukcji. Zebrani, być może jako pierwsi, mogli zobaczyć fragmenty "Czarnego czwartku".</p>
<p>Całość spotkania okrasiły zdjęcia Andrzeja Gojke, który wykonywał fotografie w trakcie kręcenia zdjęć na planie. Obraz ma trafić na ekrany kin w listopadzie 2010 roku. Później być może trafi do dystrybucji telewizyjnej, ale jak zastrzegają autorzy scenariusza, wszystko zależy od do kondycji finansowej TVP, która jest zainteresowana filmem, ale może nie mieć środków na pokrycie kosztów związanych z emisją.</p>
<blockquote><p>Wydarzenia grudniowe z 1970 roku to nazwa buntu robotniczego w Polsce w dniach 14-22 grudnia 1970 roku (strajki, wiece, demonstracje) głównie w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie i Elblągu. Oficjalnie zginęło blisko 40 osób, rannych zostało ponad 1600 osób, zaś zatrzymano trzy tysiące protestujących. Film „Czarny Czwartek” będzie pierwszym fabularnym filmem traktującym o wydarzeniach grudniowych na Pomorzu.</p>
</blockquote>
<p><b>Autor: Franciszek Zawadzki</b></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/o-czarnym-czwartku-w-majowy-wtorek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podziemna Gdynia prawie na bis</title>
		<link>http://ibedeker.pl/relacje/podziemna-gdynia-prawie-na-bis/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/relacje/podziemna-gdynia-prawie-na-bis/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2010 20:43:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Franciszek Zawadzki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Wojcieszonek]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Ditrich]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcje Gdyni]]></category>
		<category><![CDATA[Babie Doły]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Gondek]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Grajter]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Wojcieszonek]]></category>
		<category><![CDATA[Katarzyna Kulesza]]></category>
		<category><![CDATA[Mirosław Kukułka]]></category>
		<category><![CDATA[Oksywie]]></category>
		<category><![CDATA[Pomorski Klub Eksploracyjny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=6268</guid>
		<description><![CDATA[Gdy w marcu eksploratorzy Adam i Joanna Wojcieszonek po raz pierwszy wystąpili w filii nr 15 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdyni, okazało się, że dla wielu słuchaczy zabrakło miejsca. Następne spotkanie miało się odbyć w większej sali. Wybór padł na gdyńską tawernę Contrast Cafe. Wszystko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_6275" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Obraz-014.jpg" rel="lightbox[6268]"><img class="size-medium wp-image-6275" title="Andrzej Ditrich opowiada o torpedowniach" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Obraz-014-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Andrzej Ditrich opowiada o torpedowniach</p></div>
<p>Gdy w marcu eksploratorzy <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://ibedeker.pl/relacje/eksploratorzy-gdyni-wyszli-na-powierzchnie" target="_self">Adam i Joanna Wojcieszonek</a></span> po raz pierwszy wystąpili w filii nr 15 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdyni, okazało się,  że dla wielu słuchaczy zabrakło miejsca. Następne spotkanie miało się odbyć w większej sali. Wybór padł na gdyńską tawernę <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.contrastcafe.home.pl/" target="_blank">Contrast Cafe</a></span>. Wszystko udałoby się w pełni, gdyby nie chmura pyłu wulkanicznego, która sparaliżowała ruch lotniczy nad Europą...</p>
<p>Niestety członkowie <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.eksploracja.org.pl/" target="_blank">Pomorskiego Klubu Eksploracyjnego</a></span>, jak informowała Katarzyna Kulesza z miejskiej biblioteki, utknęli na lotnisku w Moskwie i nie mogli dotrzeć na spotkanie. Sytuacja była dramatyczna. Trzeba było szukać nowych pasjonatów podziemi.</p>
<p>Na wysokości zadania stanęli Andrzej Ditrich  członek Sekcji Eksploracyjno-Historycznej Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, Pomorskiego Stowarzyszenia Ochrony Fortyfikacji Reduta i  Stowarzyszenia Fortiso oraz Mirosław Kukułka,  instruktor ratownictwa morskiego, nurek i kapitan motorowodny.</p>
<p>W związku ze mianą prelegentów, zmienił się także temat spotkania. Słuchacze mieli okazję wysłuchać opowieści o dziejach obiektów z okresu międzywojennego i II wojny światowej, w tym gdyńskiej torpedowni. Spotkanie poprowadził dziennikarz Bartosz Gondek, z wykształcenia historyk, który dociekliwie dopytywał o szczegóły opowiadających.</p>
<p>Jak się szybko okazało, mieli oni na przygotowanie swoich wykładów tylko.. jedną noc. Skupione  twarze słuchaczy świadczyły o tym, że podołali zadaniu. Przeważającą część spotkania zajęła opowieść o najsłynniejszych gdyńskich obiektach historycznych - torpedowniach w Babich Dołach i na Oksywiu, które aktualnie służą jako plan filmowy. Zwrócił na to uwagę Andrzej Ditrich.</p>
<p>- Kręcili tutaj jeden z odcinków "Kryminalnych". Znalazła się ona także jako dekoracja w jednym z epizodów kultowego polskiego serialu historycznego "Czterej pancerni i pies" oraz filmu "Superwizja" - wyjaśniał.</p>
[[Pokaż jako pokaz slajdów]]
<p>Na ekranie, oprócz zdjęć pojawiły się filmy z eksploracji podwodnych Mirka Kukułki z okolic  torpedowni, które powszechnie niedostępne, były  środowego popołudnia prawdziwą atrakcją spotkania. Nie zabrakło w tym momencie gorzkich słów pod adresem Marynarki Wojennej. Zdaniem nurka, jest ona winna temu, że obiekty niszczeją, choć zawierucha wojenna praktycznie ich nie dotknęła i w latach 40. XX wieku były one w doskonałym stanie.</p>
<p>Do dyskusji włączyła się  również Joanna Grajter, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gdyni. Zdradziła, że także na internetowej stronie miasta torpedownia na Babich Dołach jest szczególnie wyróżniona.</p>
<p>- Na naszej stronie można obejrzeć etiudę absolwentów szkoły Andrzeja Wajdy, kręconą właśnie na torpedowni w Babich Dołach - wyjaśniała, skromnie nie dodając już, że pomysł, by właśnie ten obiekt stał się scenerią jednego z krótkich filmów wyszedł właśnie od niej.</p>
<p>Drugą część spotkania zajęły opowieści o budynkach wojennych zlokalizowanych na terenie miasta, takich jak baza paliwowa, czy schrony przeciwlotnicze, czy spluwaczka, która była basenem treningowym znajdującym się na Oksywiu. Trenowała w nim załoga okrętów podwodnych, przygotowując się do ewentualnej ewakuacji.</p>
<p>Bartosz Gondek podkreślał,  że wiele z budynków stoi do dziś wciąż niedocenianych, a niewielu mieszkańców wie o ich istnieniu, a jeszcze mniej o szalenie mocnej konstrukcji, z którą nie mogą sobie nierzadko poradzić nawet specjaliści od rozbiórek.</p>
<p>Po ponad godzinach opowieści i prezentowania zdjęć spotkanie zakończyło się. Choć tym razem było mniej kameralnie, niż miesiąc temu, temat wyraźnie zainteresował gości Contrastu, który przezywał prawdziwe oblężenie. Być może podczas kolejnego spotkania małżeństwo Wojcieszonków i ich "druhowie zastępowi" połączą siły. Wtedy nawet taka tawerna jak Contrast Cafe może okazać się zbyt mała...</p>
<p><strong>Autor: Franciszek Zawadzki</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/relacje/podziemna-gdynia-prawie-na-bis/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

