<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iBedeker &#187; Emma Popik</title>
	<atom:link href="http://ibedeker.pl/author/emma-popik/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ibedeker.pl</link>
	<description>Serwis informacyjny i turystyczny Gdańska, Sopotu i Gdyni</description>
	<lastBuildDate>Tue, 29 May 2012 20:51:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Tomasz Snarski trafia prosto w serce</title>
		<link>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/tomasz-snarski-trafia-prosto-w-serce/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/tomasz-snarski-trafia-prosto-w-serce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2012 13:54:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emma Popik</dc:creator>
				<category><![CDATA[U Przyjaciół]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<category><![CDATA[Przezpatrzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Snarski]]></category>
		<category><![CDATA[wiersze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=32128</guid>
		<description><![CDATA[Wiersze z tomiku Tomasza Snarskiego „Przezpatrzenia” trafiają cię prosto w serce. I to może boleć. Dlaczego nie patrzenia przez? Bo patrzysz przez dziwne okna, które stawia przed tobą poeta. Patrzysz w różne strony: w głąb siebie, w historię, politykę, religię i prawo. To są bowiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wiersze z tomiku Tomasza Snarskiego „Przezpatrzenia” trafiają cię prosto w serce. I to może boleć. Dlaczego nie patrzenia przez? Bo patrzysz przez dziwne okna, które stawia przed tobą poeta. Patrzysz w różne strony: w głąb siebie, w historię, politykę, religię i prawo. To są bowiem główne motywy wierszy z tego tomiku.</strong></p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/Przezpatrzenia.jpg" rel="lightbox[32128]"><img class="alignleft size-full wp-image-32132" title="Przezpatrzenia" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2012/01/Przezpatrzenia.jpg" alt="" width="244" height="384" /></a>A co widzi poeta przez „Okno przezpatrzenia”? Ogląda świat, w którym: „Prawdy nie są podstawami Bóg nie jest zasadą”. Jaki więc jest? Oglądamy go przez jedno z naszych wewnętrznych okien. Prawa strona jest jasna jak geometria, „Gdzie nie ma błędu i nie wolno się mylić”. Strona lewa jest chora jak umysł fanatyka. Patrząc przez to okno: „Odgadniesz znaki, Stworzysz nowe systemy, Wygubisz niewiernych”. Żadne z nich nie jest do zaakceptowania: „Odwracam się plecami”. Ale: „Świat pewnie nadal jest I okna też są”.</p>
<p>Trafi cię ostro w samo serce wiersz „Zasady procesowe w Jeruzalem”. Sędzia jest bogiem i nie chce się trudzić procesem jakiegoś obdartusa. Okazuje się jednak, że już wyrok wydał ktoś inny i w innym czasie. Bo tak być musiało. A gdyby się podjął tego procesu? Rzymianie mieli solidne kodeksy, studenci prawa czytają je do dziś – dlaczego więc nie zastosowano wszelkich przepisów procesowych. I odpowiada poety, co by się zdarzyło, gdyby zastosowano paragrafy ludzkiego prawa: „I oto sędzia wyciera ręce: Nie widzę winy w tym człowieku. I mówi Jezus do sędziego: Nie zostaniesz rozgrzeszony”.</p>
<p>„Kasa, kasa, kasa” to trafiający w twoje uczucia wiersz o zastosowaniu prawa spadkowego. Adwokat przekonuje klienta, że „Przecież należy się panu zachowek Po zmarłej babci”. Wnuk się z nią nie kontaktował, umierała w samotności, ona za to przesyłała mu co miesiąc pewną sumę. Waha się więc, lecz adwokat go przekonuje: „Niech się pan nie przejmuje, Kodeks jest bardzo precyzyjny (…) Bierz Pan te pieniądze”.</p>
<p>„Krzyżyk w kratce” to wiersz o politycznych wyborach, które zawsze są dobre, choć przeciwne. „Stawiam krzyżyk w dowolne kratce. Nie jestem za to odpowiedzialny. To oni – ci z pustej kratki”. Usprawiedliwiamy się, a to może być każdy z nas: „nie było okazji Pozostać człowiekiem w sytuacji nowej Ani być nim w starej”. Głosując i wybierając, postawimy więc teraz krzyżyk w kratce przeciwnej: „Nie jestem za to odpowiedzialny. Obracam kartkę. Nie jestem za nic odpowiedzialny”.</p>
<p>W ostatnim wierszy uderzył we współczesną komercję: ludzi interesujących się tylko tym, co jest chwytliwe i może się dobrze sprzedać. Najchętniej wybraliby książki bez słów, by się nie fatygować czytaniem, książki dobrze wyglądające na nowoczesnym regale. Pyta więc ironicznie: „Komu tomik w lakierowanej okładce?” Na szczęście, w jego książce są słowa. Ważne słowa.</p>
<p><strong>Autor: Emma Popik</strong></p>
<blockquote><p>Tomasz Snarski „Przezpatrzenia” Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2012. Redaktor Joanna Kamień, fotografie Przemysław Rybiński.<br />
Zapraszamy na promocję tomiku i spotkanie z poetą 5 stycznia na Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Godzina 17.15. Audytorium C.</p></blockquote>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/tomasz-snarski-trafia-prosto-w-serce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podzielimy wody z Nilu</title>
		<link>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/podzielimy-wody-z-nilu/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/podzielimy-wody-z-nilu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Dec 2010 13:20:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emma Popik</dc:creator>
				<category><![CDATA[U Przyjaciół]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Łupina]]></category>
		<category><![CDATA[Cyprian Kosiński]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Warylewski]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Zajadło]]></category>
		<category><![CDATA[John Godson]]></category>
		<category><![CDATA[Larry Ugwu]]></category>
		<category><![CDATA[Margot Stańczyk-Minkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Rybicki]]></category>
		<category><![CDATA[Międzywydziałowe Koło Praw Człowieka im. Gustawa Radbrucha]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Truszczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Snarski]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Jasiński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=16241</guid>
		<description><![CDATA[Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego mieliśmy niepowtarzalną okazją spotkać się z Cyprianem Kosińskim, autorem książki „Afrykański polonez”. Towarzyszli mu również: Wojciech Jasiński, były ambasador RP w Kenii, Andrzej Łupina, ambasador tytularny MSZ, Stefan Truszczyński, sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Michał Rybicki – architekt, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_16246" class="wp-caption alignleft" style="width: 624px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/12/3.pytanie.jpg" rel="lightbox[16241]"><img class="size-large wp-image-16246 " title="Fot. Bartłomiej Bielawski" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/12/3.pytanie-1024x682.jpg" alt="" width="614" height="409" /></a><p class="wp-caption-text">Pytanie z sali / Fot. Bartłomiej Bielawski</p></div>
<p><a href="http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/czego-nie-wiemy-o-afryce-prawo-%E2%80%93-spoleczenstwo-%E2%80%93-gospodarka" target="_self">Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego mieliśmy niepowtarzalną okazją spotkać się z Cyprianem Kosińskim</a>, autorem książki „Afrykański polonez”. Towarzyszli mu również: Wojciech Jasiński, były ambasador RP w Kenii, Andrzej Łupina, ambasador tytularny MSZ, Stefan Truszczyński, sekretarz generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Michał Rybicki – architekt, znawca Afryki.</p>
<p>- Poprzez to spotkanie ukazujemy, jak szeroka jest nasza oferta – powiedział dziekan WPiA prof. Jarosław Warylewski. Pokazał po raz kolejny swoje nowatorstwo w zarządzaniu wydziałem.</p>
<p>Spotkanie było wspaniałą intelektualną przygodą, ukazującą studentom siedzącym w audytorium B wielkie możliwości uczestniczenia w niepowtarzalnej przygodzie, która może stać się ich życiem, a więc tworzeniu kontaktów gospodarczych i kulturalnych Polski i Afryki.</p>
<p>Afryka jest niezapomnianym doświadczeniem życia, mówili uczestnicy spotkania. Każdy młody człowiek powinien udać się na Czarny Ląd po wielką lekcję życia. Spotka się ze spontanicznym zachowaniem, będącym dowodem zaufania do drugiego człowieka. Przekona się, że istnieje wiara w dobrą stronę natury ludzkiej, a uśmiech będzie mu ofiarowany gratis. W Europie człowiek jest funkcją swojej pracy, panuje powszechny niemal mechanicyzm.</p>
<p>Wypowiedzi spotkały się z odzewem osób z sali. Dr Czerep z Elbląga, który właśnie wyjeżdża do Afryki, powiedział o sytuacji w Sudanie – Podział tego kraju, to dzielenie pól naftowych i wody z Nilu.</p>
<p>Do Afryki wyjeżdża również dr Margot Stańczyk-Minkiewicz, prodziekan z Akademii Marynarki Wojennej. Czym jest Afryka dla świata?</p>
<p>Kiedy Stanley wędrował przez puszczę, szedł w zielonym mroku splątanych ponad jego głową gałęzi, nie widząc miesiącami słońca, słysząc jedynie krzyki ptaków i skakanie małp. Obecnie ta pierwotna puszcza ulega wyniszczeniu: wyrąbuje się 13 mln ha rocznie, czyli więcej niż wynosi powierzchnia Polski. Wyrąb powoduje o 20 procent zwiększenie emisji dwutlentku węgla do atmosfery. Ludzkość się udusi, gdy zniszczy swoje zielone płuca.</p>
<blockquote><p>W Afryce mieszka 950 mln ludzi, mówiących 1530 językami. Kraina ma bardzo stary system polityczny, gdyż w 3150 r.p.n.e. cesarz zjednoczył terytorium północy i południa. Później w historii zapisała się kraina Kusz. Tam powstała prakonstytucja ludzkości w roku 1222. W 44 artykułach zapisano prawa człowieka: „Każde życie jest życiem”. Bardziej nowoczesny tekst nie powstał nigdy, nawet w naszych czasach. Kiedy w roku 1960 zniesiono dekolonizację, poutykano różne grupy etniczne w odmiennych tworach państwowych, bez uwagi na ich historię i potrzeby. Rozpoczęły się więc konflikty.</p></blockquote>
<p>Dlaczego uczciwie możemy mówić o afrykańskim polonezie? Ambasador Andrzej Łupina powiedział, że na dobre stosunki z Afryką mamy szanse większe niż inne kraje. – Wykształciliśmy tysiące Afrykańczyków. Mówią po polsku, są lekarzami i inżynierami. Polska nigdy nie miała kolonii. Znanymi Polakami są Jan Paweł II i Lech Wałęsa. Symbol wolności zawiera w sobie ogromny potencjał rozpoznawalności. Możemy sobie wyobrazić Lecha Wałęsę na promocyjnym tournee po Afryce, głoszącego zacieśnianie stosunków gospodarczych z Afryką.</p>
<p>Afryka to gigantyczny potencjał gospodarczy. Wielkie możliwości dla Europy i dla Polski. Aż uwierzyć trudno, jak wielkie szanse nawiązania  dobrych stosunków z Afryką leży w gestii naszego kraju.</p>
<p>Obecnie tak wielkie kraje jak Brazylia czy Rosja interesują się współpracą z Afryką. Polska ma z nimi dobre stosunki. Powstała również Unia Śródziemnomorska, włączająca Afrykę w krąg swoich zainteresowań. Dysponuje ogromnymi środkami finansowymi i także jest zainteresowana Polską.  Przed naszym krajem otwierają się ogromne możliwości. Stwarza to szczególne młodym ludziom szanse zbudowania wartościowego modelu życiu, prowadzącego do rozwoju własnego potencjału i do tworzenie naprawdę wielkich rzeczy, służących wszystkim. Przytoczmy kilka faktów z dzieła życia Cypriana Kosińskiego: piastował stanowisko dyrektora fabryki przetwórstwa tworzyw sztucznych, w Zairze wybudował dwie dzielnice, jest współtwórcą „Manufaktury”, centrum handlowo-usługowego, będącego wizytówką Łodzi. Miał również sukcesy sportowe: był członkiem siatkarskiej reprezentacji Polski. Mieszkając we Francji, grał w pierwszoligowej drużynie sportowej.</p>
<p>Ukończył Politechnikę Łódzką i właśnie to miasto szczególnie się zapisuje w dziedzinie promocji kontaktów z krajami Afryki. Istnieje tam Instytut Afrykański i z tego miasta pochodzi John Godson. Michał Rybicki, absolwent Politechniki Gdańskiej i ASP, miłośnik Afryki powiedział na spotkaniu – Musimy się nauczyć samodzielnego myślenia, by kontakty z tym lądem i jego ludźmi były owocne.</p>
<p>Inni uczestnicy spotkania podkreślali, że podaje się nam uproszczone wersje tego, co się wokół nas dzieje. Trzeba nauczyć się myśleć syntetycznie i dostrzegać ukryte mechanizmy rządzące światem. Kontakty z Afryką mogą wykształcić taki sposób myślenia i pomóc młodym ludziom, by stać się elitą. Jest to grupa, która wcześniej niż inne dostrzega pewne sprawy i nie rezygnuje z wysiłków, żeby do nich dotrzeć.</p>
<p>Potrzebni tam będą dobrzy administratorzy, umiejący zarządzać zasobami ludzkimi i naturalnymi. Będą potrzebni prawnicy, broniący praworządności i ludzi w kraju zmieniającym się politycznie i gospodarczo. Brakuje inżynierów, lekarzy i nauczycieli.</p>
<p>Unia Europejska podpisała już strategię współpracy z Afryką, kładzie się nacisk na kontakty pomiędzy kulturami. Te różnice i rolę wielokulturowości  doskonale rozumie  poseł John Godson. W liście z życzeniami przesłanym z okazji tego spotkania mówił o wartości kontaktów biznesowych i międzykulturowych. Bardzo głębokie jest jego rozumienie kontaktów między kulturami, co Gdańsk ceni szczególnie, jako że właśnie w naszym mieście dyrektorem Nadbałtyckiego Centrum Kultury jest Afrykańczyk Larry Ugwu, uczeń profesora Zdzisława Brodeckiego, wykładowcy Wydziału Prawa i Administracji. – To mój kochany profesor – powiedział Larry. Jest moim nauczycielem życiowym, moim ojcem w Europie.</p>
<p>Doskonałym wyczuciem popisali się organizatorzy tego odkrywczego spotkania: Międzywydziałowe Koło Praw Człowieka im. Gustawa Radbrucha, w tym jego opiekunowie prof. Jerzy Zajadło oraz mgr Tomasz Snarski z Wydziału Prawa i Administracji UG.</p>
<p><strong>Autor: Emma Popik</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Strona internetowa pisarki Emmy Popik - <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.emmapopik.pl/" target="_blank">www.emmapopik.pl</a></span></p>
</blockquote>

<div class="ngg-galleryoverview" id="ngg-gallery-290-16241">

	<!-- Slideshow link -->
	<div class="slideshowlink">
		<a class="slideshowlink" href="http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/podzielimy-wody-z-nilu/?show=slide">
			[Pokaż jako pokaz slajdów]		</a>
	</div>

	
	<!-- Thumbnails -->
		
	<div id="ngg-image-5328" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/1-kos-autograf.jpg" title="Cyprian Kosiński / Fot. Bartłomiej Bielawski" rel="lightbox[set_290]" >
								<img title="Fot. Bartłomiej Bielawski" alt="Fot. Bartłomiej Bielawski" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/thumbs/thumbs_1-kos-autograf.jpg" width="84" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-5329" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/2-na-wozku.jpg" title="Fot. Bartłomiej Bielawski" rel="lightbox[set_290]" >
								<img title="Fot. Bartłomiej Bielawski" alt="Fot. Bartłomiej Bielawski" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/thumbs/thumbs_2-na-wozku.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-5331" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/4-organizator-mgr-tomasz-snarski.jpg" title="Organizator Tomasz Snarski / Fot. Bartłomiej Bielawski" rel="lightbox[set_290]" >
								<img title="Fot. Bartłomiej Bielawski" alt="Fot. Bartłomiej Bielawski" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/thumbs/thumbs_4-organizator-mgr-tomasz-snarski.jpg" width="80" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 		
	<div id="ngg-image-5332" class="ngg-gallery-thumbnail-box"  >
		<div class="ngg-gallery-thumbnail" >
			<a href="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/5-zainteresowani.jpg" title="Fot. Bartłomiej Bielawski" rel="lightbox[set_290]" >
								<img title="Fot. Bartłomiej Bielawski" alt="Fot. Bartłomiej Bielawski" src="http://ibedeker.pl/wp-content/gallery/afryka/thumbs/thumbs_5-zainteresowani.jpg" width="100" height="75" />
							</a>
		</div>
	</div>
	
		
 	 	
	<!-- Pagination -->
 	<div class="ngg-clear"></div> 	
</div>



]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/u-przyjaciol/podzielimy-wody-z-nilu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdańsk okiem pisarki: Zaoranie tajemniczego ogrodu</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-zaoranie-tajemniczego-ogrodu/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-zaoranie-tajemniczego-ogrodu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Nov 2010 12:37:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emma Popik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlce]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Kartuska]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Tarasy]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Zakopiańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=15247</guid>
		<description><![CDATA[Za moim oknem był tajemniczy ogród. Wszyscy o nim zapomnieli i nikt o niego nie dbał. Rosły w nim gęsto drzewa. Gałęzie ich tak się splątały, że korona ogrodu była szaloną gęstwiną. Przypominała mi skudłacone włosyna głowie nienormalnego człowieka, który oszalał z opuszczenia. Kiedyś przyprowadzono [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_15273" class="wp-caption alignleft" style="width: 624px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/002.jpg" rel="lightbox[15247]"><img class="size-large wp-image-15273 " title="Siedlce" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/002-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a><p class="wp-caption-text">Widok z okna</p></div>
<p>Za moim oknem był tajemniczy ogród. Wszyscy o nim zapomnieli i nikt o niego nie dbał. Rosły w nim gęsto drzewa. Gałęzie ich tak się splątały, że korona ogrodu była szaloną gęstwiną. Przypominała mi skudłacone włosyna głowie nienormalnego człowieka, który oszalał z opuszczenia.<br />
Kiedyś przyprowadzono psy. Ale jak powstał tajemniczy ogród i dlaczego oszalał?<br />
Moją książką dzieciństwa jest „Tajemniczy ogród”. Pewna dziewczynka przyjechała z Indii do Anglii do swego wujka i zamieszkała w jego olbrzymim domu. Przylegający do budynku ogród był otoczony wysokim murem i obrośnięty bluszczem. Nigdzie nie widać było furtki. Może wcale jej nie było?<br />
Dziewczynka jednak znalazła w piasku pewien klucz. Furtki jednak nadal nie było.</p>
<p>Za moim oknem jest wysoki budynek. Kiedyś otaczał go ogród. Nie można było do niego wejść, gdyż ogrodzono go płotem. Przy bramie wejściowej od strony ulicy Kartuskiej była budka. Siedział w niej strażnik i nie wpuszczał nikogo.<br />
Po drugiej jednak stronie budynek dotykał ulicy Tarasy i Zakopiańskiej i tę właśnie ścianę budynku widziałam przez moje okno. Codziennie oglądałam skrawki tajemniczego życia tej budowli.</p>
<p>Na pierwszym piętrze była obszerna oszklona weranda. Na balustradzie postawiono doniczki z kwiatami. Każdego ranka kobieta podlewała kwiaty, przechylając konewkę i zniżając głowę, by nikt nie dojrzał jej twarzy.<br />
Otwierała się brama na paterze i wychodził przez nią mężczyna z taczkami. Potem z nimi wracał, były wyładowane węglem. Po pewnym czasie, pewnie po śniadaniu, na werandzie pojawiały się dzieci. Siedziały spokojnie. Co jakiś czas jednak, na tajemniczy znak, którego nie widziałam, brały się za ręce, tworzyły kółko i śpiewały dziecięce piosenki. Po kilku obrotach, znowu wracały na swoje miejsca. Widziałam je przez niewielkie szyby werandy.<br />
Po jakimś czasie dzieci zniknęły.<br />
Zrobiło się pusto i cicho. Wiatr chodził niespokojnie po gałąziach drzew. Spadały jabłka na ziemię i gniły.</p>
<p>W książce „Tajemniczy ogród” dziewczynka zauważyła przypadkiem furtkę w murze ogrodu, gdyż wiatr odsunął gałęzie bluszczu. Weszła do środka. Ogród był zapuszczony.<br />
Po pewnym czasie zburzono werandę i potłuczono jej szyby. Doniczki z balustrady pospadały na ziemię i tam pozostały. Dużą wnękę po werandzie zabudowano ścianą. W budynku pojawili się inni ludzie. Siadywali przed domem na ławce, rozebrani, i wystawiali do słońca swoje ciała pokryte nalotami chorób skórnych.<br />
Palacz nadal co rano woził węgiel taczkami. Strażnik nie wpuszczał nikogo. Po ogrodzie czasami chodzili ludzie i zrywali jabłka. Rzucali je jednak na ziemię, gdyż były zbyt kwaśne, ale ogród i tak był zadowolony, gdyż przynajmniej miał towarzystwo.<br />
Potem szpital skórny zamknięto. Palacz przestał co rano wyjeżdżać ztaczkami. I wtedy sprowadzono dwa duże psy. Pilnowały dziczejącego ogrodu i pustego budynku. Czasami wskakiwały na płot, jakby chciały gozwalić i uciec. Kiedyś wyprowadziła je kobieta, płacząc.</p>
<p>Zobaczyłam przez okno, że przyjechały duże maszyny. A któregoś dnia już nie było ogrodu. Wycięto drzewa i zabetonowano plac. Rankiem pojawiałosię dużo samochodów. Po południu odjeżdżały. Czasami ludzie przychodzilina tę stronę budynku palić papierosy, przekonani, że nikt ich nie widzi.<br />
Na parceli pozostawiono skrawek trawnika i postawiono zjeżdżalnię i huśtawki dla dzieci. Czasami dzieci przychodzą na chwilę, lecz nudzą się szybko i biegają wokoło placu. Przerażona nauczycielka usiłuje je zgromadzić.<br />
Kiedy jest chłodno i wieje wiatr, dzieci nie przychodzą. Nie ma drzew.W książce dziewczynka kopała na grządkach i sadziła cebulki kwiatów. Pomagały jej inne dzieci. Ogród ożywał. Biegały w nim dzieci i odzyskiwały zdrowie.</p>
<p>Tajemniczy ogród jest metaforą: to przestrzeń, którą masz ożywić, powołać z martwych, by niosła zdrowie, szczęście i radość. Musisz odnaleźćtę przestrzeń, gdziekolwiek dla ciebie ją umieszczono.<br />
Tylko nie patrz przez moje okno.<br />
Ogrody tam są obudowane wysokim murem.</p>
<p><strong>Autor: </strong><strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.emmapopik.pl/" target="_blank">Emma Popik</a></span></strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-zaoranie-tajemniczego-ogrodu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdańsk okiem pisarki: Komu ta świeczka?</title>
		<link>http://ibedeker.pl/na-goraco/gdansk-okiem-pisarki-komu-ta-swieczka/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/na-goraco/gdansk-okiem-pisarki-komu-ta-swieczka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Nov 2010 12:23:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emma Popik</dc:creator>
				<category><![CDATA[NaGo]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlce]]></category>
		<category><![CDATA[torowisko]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Kartuska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=14287</guid>
		<description><![CDATA[Wyszłam z moim psem na spacer. Chciałam przy okazji obejrzeć dwa nowe place zabaw dla dzieci: jeden zbudowano przy ulicy Kartuskiej, w parku, na wysokości ulicy Ciasnej; drugi przy ul. Wieniawskiego. Poszłam w stronę pierwszego. Zmierzchało. Niebo było gładkie i szare. Przyroda przymykała oczy do zimowego snu, czuwała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/tory.jpg" rel="lightbox[14287]"><img class="size-large wp-image-14501   alignleft" title="Torowisko na ul. Kartuskiej" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/tory-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a></p>
<p>Wyszłam z moim psem na spacer. Chciałam przy okazji obejrzeć dwa nowe place zabaw dla dzieci: jeden zbudowano przy ulicy Kartuskiej, w parku, na wysokości ulicy Ciasnej; drugi przy ul. Wieniawskiego. Poszłam w stronę pierwszego. Zmierzchało. Niebo było gładkie i szare. Przyroda przymykała oczy do zimowego snu, czuwała jednak z na wpół opuszczonymi powiekami. Jeszcze w ciepłym i cichym powietrzu nie czuję martwej zimy, bo wtedy drzewa stoją nieruchomo, pogrążone w sobie.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/plac-z.jpg" rel="lightbox[14287]"><img class="alignleft size-large wp-image-14516" title="plac zabaw" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/plac-z-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a></p>
<p>Plac zabaw był zamknięty i pusty. Dzieci jednak biegały po parku, czymś nadzwyczaj zainteresowane. Podbiegały w stronę wysokich drzew, do rogu i spojrzawszy na coś, powracały czym prędzej ku środkowi trawnika, gdzie padało światło z wysokich lamp. Oświetlały torowisko, gdzie mimo późnej pory pracowali robotnicy, łączący nowe szyny.</p>
<p>- Proszę pana, co to jest? – zapytałam, wskazując „czapę” nałożoną na szyny. Żarzył się w niej czerwony ogień. Wyglądało to niesamowicie, trochę strasznie.<br />
- Płoną tu opiłki i się toplją – odpowiedział ze wschodnim akcentem.<br />
- Acha, przenośny piec hutniczy – wytłumaczyłam sobie po swojemu. – A pan skąd?<br />
- Z Białorusi<br />
- Od dawna?<br />
- Już cztery lata?<br />
- Nie tęskni pan? – Nie było to najbardziej subtelne pytanie.<br />
- Priwikło się.</p>
<p>Dzieci właśnie podbiegły, czymś zaniepokojone. Idąc ku nim, obeszłam leżącą na ziemi lampę sygnalizacyjną dla tramwajów. Była już podłączona i płynął w niej prąd, toteż mrugała wciąż poziomą kreską światełka: przejeżdżaj, droga wolna. Tramwaje jednak jeszcze nie jeździły. W głębi parku, tuż pod skarpą, płonął znicz.</p>
<p><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/szyny.jpg" rel="lightbox[14287]"><img class="alignleft size-large wp-image-14503" title="Torowisko na ul. Kartuskiej" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/11/szyny-768x1024.jpg" alt="" width="277" height="368" /></a>- Co to znaczy? – zapytała Julia, bardzo zaniepokojona.<br />
- Ktoś umarł? I jest tu zakopany? – dodała szeptem Natalia.<br />
- Nie, tu nie było cmentarza – uspokoiłam dzieci. – Jeden był nieopodal stawku, a drugi o przystanek stąd w górę, po prawej stronie ulicy Kartuskiej, przy schodach prowadzących na Suchanino.<br />
- I co się z nimi stało? – zapytywały dzieci.<br />
- Wszystkie groby przeniesiono – zapewniłam dzieci.- W tym miejscu – zatoczyłam okrąg ramieniem, był tylko park i stare, wysokie drzewa. Chodziłam tą ulicą do szkoły w kilka lat po wojnie. Jednak tych domów – pokazałam szeregi budynków po obu stronach ulicy – nie było: leżały tylko gruzy.<br />
- Co to są gruzy?- zapytała Natalia.<br />
- Nie przerywaj – ofuknęła ją Julia. – A czemu pani nie jeździła samochodem?<br />
- Nie było nawet tramwajów. Nie produkowaliśmy wtedy samochodów.<br />
- A dla kogo ta świeczka? – zapytał konkretnie Kacper.<br />
- Tu stał dom – wskazałam miejsce. – Zburzono go i na pamiątkę przeszłego życia pewna starsza pani przychodzi co roku i stawia znicz.<br />
- A czy kiedyś tu będą gruzy? – zapytała z niepokojem Natalia.<br />
- Nie, dzieci – zapewniłam je, a one mi wierzyły. – Nigdy gruzów nie będzie.<br />
- Hau, hau! – zaszczekał mój pies: kłamiesz, kłamiesz.</p>
<p>Jednakże pocieszone i uspokojone dzieci odbiegły znowu w róg, aby oglądać palący się znicz. – To tylko czyjeś dzieciństwo umarło – powiedziała Julia, nie rozumiejąc sensu. Gapiły się na światełko, które migotało poza czerwoną obudową znicza, najwyraźniej zafascynowane widokiem ognia. Za naszymi plecami płonął na torach miniaturowy piec hutniczy, połączono kolejną parę szyn.</p>
<p>- No, dawaaj! – zawołał śpiewnie Białorusin.</p>
<p>Leżąca na ziemi lampa sygnalizacyjna zapalała się wciąż, wskazując tramwajom: droga wolna, przejeżdżaj.</p>
<p>Dzieci biegały zafascynowane, nie mogąc uwierzyć, że kiedyś był w tym miejscu dom. Mieszkała tu moja koleżanka. Razem chodziłyśmy do szkoły podstawowej. Nasze elementarze były czarno-białe. Również i na świecie nie wprowadzono jeszcze kolorów, było tylko czarno lub biało. Na ulicy Kartuskiej nie stały latarnie. Noce były bardzo czarne. Nie wiedzielieśmy, że czas mija. Byliśmy dziećmi. Może więc nie ma znaczenia, kto zapalił tę świeczkę. Już wiemy komu.</p>
<p><strong>Autor: </strong><strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.emmapopik.pl/" target="_blank">Emma Popik</a></span></strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/na-goraco/gdansk-okiem-pisarki-komu-ta-swieczka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdańsk okiem pisarki: Siedlce &#8211; bombowa dzielnica</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-siedlce-bombowa-dzielnica/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-siedlce-bombowa-dzielnica/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Apr 2010 19:34:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emma Popik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcje Gdańska]]></category>
		<category><![CDATA[Forty Napoleońskie]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk okiem pisarki]]></category>
		<category><![CDATA[Grodzisko]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlce]]></category>
		<category><![CDATA[Twierdza Grodzisko]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Nowe Ogrody]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Powstańców Warszawskich]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=6455</guid>
		<description><![CDATA[Mamy tu park leżący na pagórkach, po których prowadzą wąskie dróżki wśród szpalerów krzewów. Na dole, niemal przylegający do ulicy jest sobie zadowolony błotnisty stawek retencyjny. Z jednej strony jego brzeg wznosi się i stamtąd płynie niewidzialna woda poprzez betonową studnię. Po stronie przeciwnej stawek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_6458" class="wp-caption alignleft" style="width: 624px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Bombowa-1.jpg" rel="lightbox[6455]"><img class="size-large wp-image-6458 " title="Siedlce - bombowa dzielnica" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Bombowa-1-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a><p class="wp-caption-text">Siedlce - bombowa dzielnica</p></div>
<p>Mamy tu park leżący na pagórkach, po których prowadzą wąskie dróżki wśród szpalerów krzewów. Na dole, niemal przylegający  do ulicy jest sobie zadowolony błotnisty stawek retencyjny. Z jednej strony jego brzeg wznosi się i stamtąd płynie niewidzialna woda poprzez betonową studnię. Po stronie przeciwnej stawek przegradza śluza z kratą, nie stawiającą oporu wodzie przepływającej przez nią z szumem i ginącej w czarnej czeluści miejskich kanałów.</p>
<p>Kiedy byłam dzieckiem, stawałam na brzegu śluzy, by przyglądać się ze strachem dzikiej wodzie, niknącej w jakimś brudnym przełyku. Nie wiedziałam, co tam jest głębiej.  By dostrzec, musiałabym się wychylić poza betonowy brzeg śluzy, tuż ponad przerażającą wodę. Nie zrobiłam tego, gdyż było to jeszcze straszniejsze.</p>
<p>Od strony ulicy do stawku prowadzą dwie alejki obsadzone drzewami. Na wiosnę ogrodnik przystawiał do pni drabinę i przycinał gałęzie tak, by korona drzew zachowała formę sześcianu.</p>
<p>Tymi alejkami przechadzali się niedzielni spacerowicze, dążący z rodziną na ulicę Nowy Świat na lody do słynnej w okolicy Zielonej Budki. Patrzę na swoje zdjęcie. Mam osiem lat. Noszę na głowie czerwony kapelusz. Idę w sandałach, a białe skarpetki są równo odwinięte. Mężczyzna towarzyszący mojej matce w pięknej sukni, szerszej u dołu, sięgającej do połowy łydek, ma na sobie garnitur. Pod rozpiętym kołnierzykiem koszuli nie nosi krawatu, a więc jest robotnikiem.</p>
<p>Park i stawek były eleganckim miejscem, gdzie należało posiedzieć na ławce, w słońcu, wypoczywając po tygodniu pracy. Wszak było się kimś – klasą robotniczą, odbudowującą kraj po wojnie.</p>
<p>Stawek jednak czerniał i jego dno stawało się coraz bardziej muliste. Kryły się w nim olbrzymie ryby, ledwo dyszące w płytkiej wodzie w upalne lato. Dopiero podczas wielkiej powodzi pokazał, kim jest. Szalona woda wpadała rycząc do śluzy, a bezdenne gardło kanałów połykały kolejne jej hausty. Od tej strony miasto było ocalone. Dzięki stawkowi czarna woda z błotem nie chlusnęła na ulicę, nazwaną teraz Nowe Ogrody.</p>
<p>Od ulicy oddzielał ją trawnik, niegdyś ogrodzony i z klombem na środku. Stopy idących wyznaczają jednak swoje drogi i porządki – klomby zadeptano, a trawnik w odruchu rezygnacji przecięto ścieżką, którą wyłożono płytami chodnikowymi.</p>
<p>Przyleciały kaczki i znalazły tu obfitość pożywienia wśród roślin zarastających brzegi. Dołączyły do nich dwa łabędzie, które być może urodziły się jako brzydkie kaczątka i pływały ostatnie w szeregu zadowolonych i sprytniejszych przyrodnich braci. Nie odleciały na zimę z wierności dla rodziny i podpływały do ludzi, przebijając wśród cienkich tafli lodu, by pochwycić pożywienie.</p>
<p>Latem w wysokich brzegach stawku myszy wykopały norki i siadywały na krawędziach swoich domów, trzymając w łapkach skórki chleba, które szybko obgryzały wokoło swoimi sprytnymi ząbkami.</p>
<div id="attachment_6462" class="wp-caption alignleft" style="width: 235px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Bombowa-2.jpg" rel="lightbox[6455]"><img class="size-medium wp-image-6462" title="Siedlce - bombowa dzielnica" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Bombowa-2-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Siedlce - bombowa dzielnica</p></div>
<p>Po przeciwnej stronie stawku dróżka, schodząc z góry, stawała się coraz bardziej szalona. Zarastały ją wysokie i gęste pokrzywy, ścigające się ku niebu z chwastami o brązowych łuskach nasion. Kręta dróżka wiodła w dół, pomiędzy krzewami i łodygami nieznanych roślin. Zieleń wydzielała niepokojące zapachy, było nieco mroczno od tajemnic świata gałęzi i liści. Łabędzie odleciały. Kaczki przezornie przeniosły się na miejskie trawniki.</p>
<p>Rozpoczęto porządki. Wycięto pokrzywy i chwasty przy dróżce. Ziemia pozbawiona plecionki korzeni zaczęła się osypywać do wody stawku, ale dał sobie z nią radę, tylko jeszcze bardziej ściemniał. Na stokach po obu stronach stawku krzewy zostały wycięte, by nie dawały schronienia pracownikom najemnym, którzy teraz pili w krzakach, a nie w mordowniach, jak niegdyś. Posadzono w równych odległościach badylki i te niemowlęta starały się z roku na rok dorosnąć i się rozkrzewić.</p>
<p>Stawek jeszcze dawał sobie radę, choć woda nie szumiała tak głośno jak niegdyś. Kraty śluzy zatykały plastykowe butelki, śmieci, stary telewizor i worki foliowe. Ledwo oddychał, ale lata były suche, a zimy ciepłe i bez śniegu. Pogrążał się jednak w myślach tak czarnych jak jego woda, martwiąc się, że nie zatrzyma fali wody spływającej z pagórków, na których się  rozłożyła dzielnica Siedlce. Wiedział, że jej wąskie uliczki, pochylające się w dół, wyłożono brukiem. Woda z deszczu, płynąc pomiędzy kamieniami, rozdzielała się na cienkie strumyczki i spływała niegroźnie. Strumienie wody rozbijały się na wypukłych kamieniach i traciły impet, spływając łagodnie do stawku. Teraz jednak – co poznał po kolorze i zapachu wody – wyłożono uliczki asfaltem. Woda leciała z siłą niezatrzymywana, ryjąc w asfalcie dziury . Bał się wiosny i roztopów. Obawiał się, że nie da rady tego roku. Woda nie wpłynie poprzez zatkane kraty śluzy, sięgnie brzegów i zatopi wszystkie norki budzących się zwierząt.</p>
<p>Stało się jednak inaczej. Nie przewidział tego w najczarniejszym ze swoich snów. Tej wiosny go osuszono. Woda umknęła i przestał myśleć.</p>
<p>Idąc wzdłuż brzegu, zobaczyłam tylko czarne i muliste dno. Brzegi stawku otoczono metalową siatką o gęstych oczkach, przez które przemknęły się jednak polne myszy, wyprowadzając się na spokojniejsze tereny. Wracając po zapasy, zobaczyły z daleka, że robotnicy obudowują brzegi stawku szarym kamieniem. Pożegnały się z dawnymi domami i żałując pozostawionych ziarnek traw, odeszły.</p>
<p>Szłam jednak dalej, ku wyższym partiom. Mężczyzna z wykrywaczem metalu był ubrany w kamizelkę z napisem „saper”. Podejrzanie obszerna, z pewnością była wyłożona kewlarem. Szukał metalu swym wykrywaczem wśród liści, tuż obok wydzielonego linkami kwadratowego miejsca, gdzie wbił drewniany kijek z chorągiewką, oznaczającą miejsce.</p>
<p>- Czy tu jest bomba? – zapytałam.</p>
<p>- Pociski – odpowiedział drugi saper, właśnie schodzący z górki. Zatrzymał się i otarłszy ręką twarz pod hełmem, odsunął mnie od oznakowanego miejsca.</p>
<p>- Czy to niebezpieczne? – zapytałam.</p>
<p>- My tu jesteśmy – zapewnił mnie.</p>
<p>- Czy znalazł pan bombę? – pytam naiwnie. – To znaczy niewybuchy?</p>
<p>- Takie duże pociski – pokazuje ręką od dłoni do łokcia.</p>
<p>- Z armat, proszę pana?</p>
<p>- Przeciwczołgowe. I takie – pokazuje, jak się kładzie coś na ramieniu i to potem wyrzuca pociski.</p>
<p>- A ile pan znalazł?</p>
<p>- Cztery, właśnie tutaj.</p>
<p>- A czy jest ich więcej?</p>
<p>- Tak, tam przy boisku – pokazał ręką.</p>
<p>Boisko ukryte wśród pagórków. Ileż to pokoleń chłopaków grało w piłkę, depcząc ziemię, pokrywającą ukryte w niej pociski.</p>
<p>- Nie wybuchną? Od zakończenia wojny minęło 65 lat.</p>
<p>- Niemcy, proszę pani, robili pociski zabezpieczone na 120 lat. W ceramicznej obudowie.</p>
<p>Policzyłam szybko. – To mamy jeszcze jakieś pięćdziesiąt lat spokoju – powiedziałam uspokojona, żegnając sapera.</p>
<p>Idąc dalej, myślałam o tym czasie, kiedy to ukryte w ziemi, nie znalezione dotąd pociski w porcelanowej obudowie, zaczną wybuchać, pach, pach,  wznosząc w górę fontanny ziemi.</p>
<p>A wokół stawku zostanie tarasowo ułożony kamień, umożliwiając dojście do wody. I zostanie tam wzniesiona podświetlana fontanna.</p>
<p>Ciekawe, czy stawek stanie się ekskluzywnym miejscem dla niedzielnych spacerów?  Czy powrócą kaczki i łabędzie? Bo polne myszy już się zadomowiły zupełnie gdzie indziej.</p>
<p><strong>Autor: <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.emmapopik.pl/" target="_blank">Emma Popik</a></span></strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-siedlce-bombowa-dzielnica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdańsk okiem pisarki: Zapomniany dom</title>
		<link>http://ibedeker.pl/obiekty/spacer-po-gdansku-zapomniany-dom/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/obiekty/spacer-po-gdansku-zapomniany-dom/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 07:32:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emma Popik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obiekty]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlce]]></category>
		<category><![CDATA[spacer po Gdańsku]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Kościelna]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Ogińskiego]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=5937</guid>
		<description><![CDATA[Tu stał mój dom na Siedlcach przy ulicy Ogińskiego 28, przytulony do długiego parterowego baraczku, gdzie mieszkała liczna rodzina. Pamiętam, że wciąż pili wódkę i mieli bardzo dużo dzieci, kilkoro opóźnionych w rozwoju. Byłam wtedy dzieckiem i nie wiedziałam, dlaczego dzieci nie umieją mówić i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_5939" class="wp-caption alignleft" style="width: 235px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Siedlce-budynek-do-rozbiorki.jpg" rel="lightbox[5937]"><img class="size-medium wp-image-5939" title="Siedlce - budynek do rozbiorki" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Siedlce-budynek-do-rozbiorki-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Budynek do rozbiórki / Fot. Emma Popik</p></div>
<p>Tu stał  mój dom na Siedlcach przy ulicy Ogińskiego 28, przytulony do długiego parterowego baraczku, gdzie mieszkała liczna rodzina. Pamiętam, że wciąż pili wódkę i mieli bardzo dużo dzieci, kilkoro opóźnionych w rozwoju. Byłam wtedy dzieckiem i nie wiedziałam, dlaczego dzieci nie umieją mówić i uśmiechają się dziwnie. Moja matka chodziła do tych ludzi, bo ta kobieta umiała szyć. Słychać było w domu, jak terkoce maszyna. Kobiety szyły sukienki z tkanin w kwiaty. Nosiły do nich haftowane kołnierzyki i widziałam, jak moja matka wycinała wzorki w kołnierzykach i potem obszywała wewnętrzne brzegi wzorków. Suknie były bardzo piękne, sięgały do połowy łydki. Do tego nosiło się buty na grubej podeszwie i na koturnie z korka. Pamiętam również loki, podpinane wysoko nad uszami, malowane na czerwono paznokcie – wszystko  kolorowe i wesołe, jakby nie było wokoło gruzów pozostałych po wojnie.</p>
<p>Na ulicy Ogińskiego od strony ulicy Kościelnej były tylko trzy domy. Przedzielały je usypiska gruzów, zarośnięte trawą. Nie ma domów, nie ma ludzi, jest brukowana ulica i puste miejsca jak wybite zęby.</p>
<p>Za kuchennym oknem było małe podwórko i skarpa. Rosły na niej kwiaty, moja matka zrobiła ogródek.  Gałęzie drzew rosnące na skarpie sięgały otwartych okien.</p>
<p>Nie ma już tego domu, jest puste miejsce. Tuż obok jest płaski pagórek kryjący w sobie gruzy po domu zburzonym podczas wojny. Po moim domu nie ma nic, tylko pusty plac.</p>
<p>Pozostały tylko schody. Wiodą donikąd. Przejście zasłaniają gałęzie drzew. Na ostatnim stopniu jest kocia restauracja. Nie można tędy przejść, ale i tak nikt tu nie chodzi. Po drugiej stronie za zasłoną z drzew jest zupełnie nowy świat: olbrzymia szafa budynku leżący na swym dłuższym boku. Pomalowana teraz w landrynkowe wzorki, podobno bardzo gustowne, przypomina pudełko na cukierki. I pewnie również słodkie życie wiodą mieszkańcy budynku, przejeżdżający samochodami obok starej ulicy Ogińskiego.</p>
<div id="attachment_5943" class="wp-caption alignright" style="width: 235px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Siedlce-schody-i-kocia-restauracja.jpg" rel="lightbox[5937]"><img class="size-medium wp-image-5943" title="Siedlce schody i kocia restauracja" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Siedlce-schody-i-kocia-restauracja-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Kocia restauracja / Fot. Emma Popik</p></div>
<p>Idę brukiem, przypominam sobie frazy skrzypiec „Pożegnanie Ojczyzny”. Nie sądziłam nigdy, że to miejsce stanie się ojczyzną mojego dzieciństwa i będę szukać własnych śladów na starej ulicy.</p>
<p>Barak przylegający do mojego domu z powietrza i pamięci jest ładnie odmalowany, pewnie mieszkają tam porządni ludzie, którzy nie płodzą dzieci, które się uśmiechają dziwnie i nic nie mówią. Jedna z dziewczyn, Jagoda, była moją najpierwszą przyjaciółką. Miałam podobna inną, która zagubiła się na starych drogach zapominania. Zagadnęła mnie kiedyś na ulicy jakaś kobieta – Jestem Marysia – powiedziała. – Tak? – zdziwiłam się, nie wiedząc, z kim rozmawiam. – Bawiłyśmy się razem, jak miałaś pięć lat. Pamiętam. – Przerywa na chwilę i dodaje – Jestem gdańszczanką. – Jak też – wykrzykuję wesoło, zbywając jej poważne słowa. – Nie, ty jesteś Polką – wyjaśnia. – Tylko ty jedna się ze mną bawiłaś. Inne dzieci rzucały we mnie kamieniami.</p>
<p>Idąc teraz brukiem i słuchając w wyobraźni płaczu skrzypiec tęskniących za Ojczyzną, widzę tamte sceny. Słyszę również, jak moja matka uczyła się do egzaminu nocami, powtarzając głośno: „sinus, cosinus”. Te zabawne słowa stały się dla mnie wyliczanką, pewnie bawiłam się w chowanego z Marysią, powtarzając je i nie rozumiejąc, ani co znaczą, ani dlaczego inni rzucają w nią kamieniami.</p>
<p>Przecież  jest tak pięknie. Kobiety noszą kolorowe sukienki i haftowane kunsztownie kołnierzyki. Ich włosy są kręcone „żelazkiem”  i pomalowawszy paznokcie mocną czerwienią, odsuwają ręce, chwilę się przyglądają, sprawdzając czy równo nałożyły lakier, a potem chuchają na paznokcie.</p>
<p>Na wzgórkach po drugiej stronie ulicy są łąki i kwitną tu całe masy chabrów. Jest ich tak dużo, że zrobiłam sobie potrójny wianek. Kolorowe, szczęśliwe życie. Wszyscy są weseli.</p>
<div id="attachment_5946" class="wp-caption alignleft" style="width: 235px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Siedlce-schody-komorki.jpg" rel="lightbox[5937]"><img class="size-medium wp-image-5946 " title="Siedlce schody komorki" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/04/Siedlce-schody-komorki-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Schody do komórki /Fot. Emma Popik</p></div>
<p>Skrzypce zawodzą boleśnie w mojej głowie. Żegnam się ze starym domem, niewidocznym w czasie teraźniejszym. Pamiętam każdą deskę podłogi i szafę przy drzwiach, a przy niej stołeczek, na którym lubiłam siadywać i czytać bajki. Mieliśmy już elektryczność i uniósłszy głowę, nie widzieliśmy gwiazd lecz sufit, położono już bowiem dach.</p>
<p>Wciąż słysząc te bolesne skrzypce, idę dalej. Jest tu dwupiętrowa kamienica. Przy otwartych drzwiach mężczyzna na rowerze żegna się z innym, odwróconym już do odejścia. Zagaduję go jednak, pytając o starsze osoby. – Tak, jest tu jedna pani na piętrze, ma 88 lat. – Chętnie prowadzi mnie do niej.</p>
<p>- Czy pani pamięta tych ludzi spod 28? – pytam z bijącym sercem.</p>
<p>- Tak, mieszkał  tam samotny mężczyzna.</p>
<p>Moje serce bije mocniej.</p>
<p>- Wyprowadził się na Morenę.</p>
<p>Podaję  nazwisko, jakie wtedy nosiliśmy.</p>
<p>Kobieta jednak zaprzecza. – Nie tak się nazywał. Już nie żyje – dodała. – Nie pamiętam niczego.</p>
<p>Skrzypce łkają. To nie była moja rodzina, nikt nas nie zachował w pamięci.</p>
<p>Powracam po miękkich ze starości deskach. Wąskie schody, obszerne hole, przejście na drugą stronę, gdzie były ogródki i komórki.</p>
<p>Wszystko to zniszczone, cegły mają pokruszone brzegi, deski komórek są  zbutwiałe. Na następnym budynku tablica – „Dom do rozbiórki”. Nic już nie opłaca się naprawiać. Ulica dożywa swoich dni. Nie pamięta nawet sama o sobie. Tylko obok przy Kościelnej 3 jest dom sióstr zakonnych. To było moje pierwsze przedszkole. Pamiętam metalowe kubki z gorącym kakao. Ten dom jest zadbany, cegła porządna, parkan nie zniszczony. Jak to się dzieje, że dom ludzi biednych staje się ruderą, dom bogatszych jest zabytkiem?  O ten dom wciąż się ktoś troszczy i o nim pamięta. Odnawia się poprzez młode pokolenie. Nadal jest tu przedszkole, ale teraz nazywa się kindergarten. Pre-school z językiem angielskim. Mojego domu nie ma, przynajmniej w czasie teraźniejszym.</p>
<p><strong>Autor: Emma Popik</strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/obiekty/spacer-po-gdansku-zapomniany-dom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdańsk okiem pisarki: Podwójna ulica Kartuska</title>
		<link>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-podwojna-ulica-kartuska/</link>
		<comments>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-podwojna-ulica-kartuska/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Mar 2010 10:19:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emma Popik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Spacery]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcje Gdańska]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Siedlce]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Kartuska]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Zakopiańska]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie Gdańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ibedeker.pl/?p=5459</guid>
		<description><![CDATA[Czy wiecie, że ulica Kartuska na Siedlcach to właściwie dwie ulice? Ulica szalona, która zakręca i rozszczepia się na dwie, by sunąć równolegle do siebie. Ulica, która niby płaszcz ma stronę wierzchnią, lepszą, pokazywaną oraz tę spodnią – podszewkę, która jest nieco znoszona i nikt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_5464" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/03/zakret.jpg" rel="lightbox[5459]"><img class="size-medium wp-image-5464" title="Ulice Kartuska i Zakopiańska / Fot. Emma Popik" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/03/zakret-300x206.jpg" alt="" width="300" height="206" /></a><p class="wp-caption-text">Ulice Kartuska i Zakopiańska / Fot. Emma Popik</p></div>
<p>Czy wiecie, że ulica Kartuska na Siedlcach to właściwie dwie ulice? Ulica szalona, która zakręca i rozszczepia się na dwie, by sunąć równolegle do siebie. Ulica, która niby płaszcz ma stronę wierzchnią, lepszą, pokazywaną oraz tę spodnią – podszewkę, która jest nieco znoszona i nikt nie chce się nią chwalić.</p>
<p>Była sobie kiedyś jedna ulica Kartuska. Zbudowano po obu jej stronach rzędy bloków. Właściwie odbudowano domy, niegdyś tu stojące. Jak zostały zniszczone? Pan Feliks, mieszkający na starej, podszewkowej stronie ulicy Kartuskiej, pamięta działa niemieckie, porzucone na szczytach pagórków. Stały powyżej jego domu na pagórze zarośniętym trawą, kryjącym jednak w sobie tajemnicę, którą starsi pamiętają i pewnie nam opowiedzą.</p>
<p>- Rosjanie nacierali od strony Kartuz – mówi i – Niemcy do nich strzelali z tych dział, kierując je w dół, na domy. Zburzyli wszystkie.</p>
<p>Po wojnie ulica Kartuska była nocami czarna, nie paliła się na niej ani jedna latarnia. Nie było żadnej latarni i nie było co oświetlać: po obu stronach ulicy ciągnęły się rzędy gruzów. Miały wysokość parterowego baraku, pomiędzy którymi była przerwa, bo tam niegdyś było przejście pomiędzy domami.</p>
<p>Odbudowano je do tego miejsca, gdzie ulica</p>
<div id="attachment_5465" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/03/dom.jpg" rel="lightbox[5459]"><img class="size-medium wp-image-5465     " title="Fot. Emma Popik" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/03/dom-300x177.jpg" alt="" width="300" height="177" /></a><p class="wp-caption-text">Tajemniczy, stary dom, przy którym kiedyś był przystanek tramwajowy / Fot. Emma Popik</p></div>
<p>Kartuska zakręca i potem znowu ciągnie się tuż obok tajemniczego starego domu, jedynego, który ocalał, i dziwnego pagóra, położonego tuż za nim. Kiedy po wojnie uruchomiono elektrownie i puszczono tramwaje, jeździły Kartuską, wzdłuż rzędów gruzów i zakręcały w prawo na bardzo ostrym zakręcie. Po kilku metrach zakręcały znowu, tym razem w lewo, by przejechać obok tego starego domu na podmurówce.</p>
<p>Rosną  przed nim krzewy, które mają długie gałęzie i małe fioletowe kwiatki. Kiedyś tramwaje nie miały drzwi, a ich pomosty były niezabudowane. Długie witki wsuwały się przez okna przejeżdżającego tramwaju i dzieci skubały kwiatki, gdyż był tu przystanek.</p>
<p>Pan Feliks sprowadził się do tego domu w 1946 roku. Nie wiem więc, czy widział działa, choć zaręcza, że nadal stały. Na parterze mieszkała niemiecka rodzina. – Czy rozmawialiście z nimi? Pan Feliks kiwając głową, potwierdza. – Ten Niemiec był szewcem, a jego żona trochę znała polski. Normalni ludzie. – Nie było konfliktów? – pytam. – Nie, dlaczego? Wojna się skończyła. Zresztą oni potem wyjechali.</p>
<p>A co jest poza budynkiem w tym pagórku, gdzie teraz mieści się hurtownia? Ludzie są zaciekawieni dziwną budowlą wystającą z pagóra. Solidność murarki wzbudza podziw i podejrzenia. Czy ktoś pamięta, co tu było?</p>
<p>- Kiedy przechodziłam tędy w latach powojennych, bardzo się bałam – mówi pani Wiesia. – Odwracałam głowę od tego pagóra, gdyż czerniało w nim wielkie wejście. Było tak duże, że mogła wjechać lokomotywa, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.</p>
<p>- A więc, co to było?</p>
<div id="attachment_5473" class="wp-caption alignleft" style="width: 194px"><a href="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/03/bunkier.jpg" rel="lightbox[5459]"><img class="size-medium wp-image-5473 " title="Fot. Emma Popik" src="http://ibedeker.pl/wp-content/uploads/2010/03/bunkier-184x300.jpg" alt="" width="184" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Stary bunkier przerobiony na hurtownię / Fot. Emma Popik</p></div>
<p>- Bunkier poniemiecki. Mówiono, że prowadzi aż do Wrzeszcza. Nikt jednak tamtędy nie chodził – uzupełnia pani Wiesia. - Był jeszcze jeden powód, dla którego nikt się nie zapuszczał w tę czarną czeluść: mieszkała tam stara kobieta. Miała kozę. Wprowadzała ją, aby koza się pasła na trawie. Pamiętam, jak koza szybko się wspinała na pagórek, a stara kobieta podążała za nią z witką w ręku. Była to gałązka urwana z krzewów rosnących przed tajemniczym, starym domem.</p>
<p>- Mieszkało tam więcej ludzi – przytakuje pan Feliks. – Bunkier jednak znajdował się na Zakopiańskiej, bliżej hotelu robotniczego.</p>
<p>Tam jednak nie ma śladu po pagórku tak wielkim, by zmieścić lokomotywę. Pagórek jest za to podmurowany w takim sam sposób jak inne w tej okolicy: solidne kamienie połączone zaprawą.</p>
<p>Gruzy wywieziono, budynki odbudowano, pozostał tylko niebezpieczny zakręt tramwajowy. Zapadła wtedy decyzja wyprostowania Kartuskiej. Teraz po tej lepszej stronie jeździ tramwaj, a na tej spodniej, jest cicho i ulica przysypia wraz ze swoimi dawnymi mieszkańcami w starym domu, snując wspomnienia o strasznych historiach i tajemniczych lochach, nigdy nie zbadanych, które być może ciągną się aż do Wrzeszcza.</p>
<p><strong>Autor: Emma Popik</strong></p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ibedeker.pl/spacery/gdansk-okiem-pisarki-podwojna-ulica-kartuska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

